Wymogi Nacji, żadnej kapitulacji! - relacja z wizyty u Ruchu Azowskiego

Jako polscy nacjonaliści, w tym przedstawiciele miesięcznika „Szturm”, zostaliśmy zaproszeni do Kijowa przez Korpus Cywilny Azowa na manifestację „Wymogi Nacji - żadnej kapitulacji!”. Ogłoszona zaledwie tydzień przed akcją mobilizacja spotkała się z entuzjazmem wśród wielu ukraińskich nacjonalistów i patriotów. Powodem marszu organizowanego przez Ruch Azowski (w jego skład wchodzi Pułk Azow i Cywilny Korpus będący ramieniem ideologicznym i społecznym) były zapowiedzi jakoby rząd Ukrainy miał zaakceptować tzw. Plan Morela. Pierre Morel jest byłym francuskim dyplomatą zaangażowanym w grupę kontaktową Ukraina-Rosja-OBWE, który opracował plan pokojowy dla Ukrainy. Plan ten przewiduje pełną amnestię dla prorosyjskich bojowników (także zbrodniarzy wojennych) i przeprowadzenie wyborów samorządowych w Donbasie. Wybory miałyby być przeprowadzone wg ukraińskiego prawa, lecz wedle zasad separatystów. Niemal pewne są więc manipulacje, fałszerstwa, które doprowadzą do objęcia ważnych lokalnych stanowisk przez prorosyjskich watażków. Ukraińscy nacjonaliści zdają sobie sprawę, że taki krok to wbicie kolejnego noża w plecy walczącym na froncie patriotom, lecz tym razem ostatecznego, dlatego celem manifestacji było ostrzeżenie rządu, że nie ma zgody na ten kompromis oraz zasygnalizowanie gotowości do fizycznego sprzeciwu.

Dzień przed marszem spędziliśmy w Iwanofrankiwsku, dawniej polskim Stanisławowie oprowadzani po polskich zabytkach i śladach przez lokalnych aktywistów Azowa. Zaskoczył nas fakt, że historyczna nazwa Stanisławów nie jest na cenzurowanym i bardzo często pojawia się w mieście, a polska historia tego miasta nie jest zapominana, wręcz przeciwnie. Stare godło miasta z krzyżem z herbu Potockich jest bardzo popularne i zdobi wiele miejsc w centrum miasta, a w parku miejski stoi pomnik Mickiewicza. Na rynku stoi także nowo wybudowana brama z polską nazwą miasta i godłem II RP. Widoczna też była aktywność Azowa którego propagandowe wlepki i plakaty były wszechobecne. Podczas pobytu na miejscu odwiedziliśmy także polskie centrum kultury w którym przyjęto nas i towarzyszących nam działaczy Azowa bardzo serdecznie. Pracujący tam oprowadzili nas po całym centrum i wyjaśnili jego rolę oraz aktywizm Polaków na Ukrainie. Co ważne, dla osób zaznajomionych z Polakami na Ukrainie nie będzie to raczej niespodzianką, ale dla wielu owszem, tamtejsi Polacy bardzo pozytywnie odnosili się do ukraińskich nacjonalistów, do Azowa i ich demonstracji, która miała się odbyć następnego dnia i była przez nich postrzegana jako walka o swój kraj. Podczas wizyty dyrekcja centrum kultury podarowała aktywistom Azowa książki o historii Polski w języku ukraińskim, których część znalazła miejsce w oficjalnej biblioteczce Iwonofrakiwskiego Korpusu Cywilnego Azowa.

Nocą wyjechaliśmy w kierunku Kijowa zorganizowanymi autokarami. W czasie drogi nawiązywaliśmy rozmowy z aktywistami Azowa. Niespodzianką był fakt, że polski zespół patriotyczny Horytnica jest popularny wśród ukraińskich patriotów. Na miejsce zbiórki pod pomnikiem Matki Ojczyzny dotarliśmy nad ranem. Po kilku godzinach, gdy nastał już czas na miejscu zgromadziło się około 5 tysięcy manifestantów związanych głównie ze środowiskami nacjonalistycznymi, lecz nie brakowało bardzo wielu zwykłych, zatroskanych o dobro kraju ludzi. Ukraińcy wiedzą jak doprowadzić manifestacje wizualnie do perfekcji. Działacze cywilnego korpusu maszerowali w chustach i niebieskich koszulkach z logiem powstającej z Ruchu Azowskiego partii pod nazwą Patriot Ukrainy. Każdy niósł jednakową flagę co liczbie kilkuset dawało piorunujący efekt. Na samym przedzie jechał pojazd z zamontowanym bębnem, w który rytmicznie uderzali Kozacy przypominając sceny z filmu „Ogniem i Mieczem”. Na czole marszu w czarnych uniformach maszerowali członkowie Czarnego Korpusu, formacji z której wyrósł Azow. W porównaniu do polskich marszy hasła były oszczędne. Prócz tradycyjnych już okrzyków pojawiał się zaledwie jeden będący głównym hasłem tej manifestacji: „Wymogi Nacji - żadnej kapitulacji!”. Marsz przeszedł ulicami centrum Kijowa bez asysty policji pod parlament ukraiński. Po drodze aktywiści odpalali granaty dymne dające manifestacji wręcz mistyczny element.

Marsz zakończył się przemową lidera Ruchu Azowskiego Andrija Bieleckiego pod parlamentem obstawionym przez policję i Gwardię Narodową. W swoim przemówieniu ostrzegł rząd i parlamentarzystów przed akceptacją Planu Morela i podziękował manifestantom równocześnie pobudzając ducha bojowego, by w razie ignorancji rządzących elit byli gotowi do działania. Na koniec odmówiono modlitwę ukraińskiego nacjonalisty w wersji pozbawionej wspomnień o UPA, Banderze i Szuchewyczu oraz odpalono race.

Część aktywistów udała się po marszu na lotnisko, by demonstracyjnie przeprowadzić tam blokadę mającą pokazać rządzącym, że w razie zdrady nie uciekną przed sprawiedliwością. Nas zaproszono do siedziby Ruchu Azowskiego, gdzie przeprowadziliśmy rozmowy z jednym z liderów ideologicznych na temat sytuacji ruchów nacjonalistycznych w Polsce i na Ukrainie, sprawami które nas dzielą (rzeź wołyńska), oraz o ewentualnej współpracy. Przedstawiono nam zarys idei Międzymorza, którą ma zamiar forsować Azow w środkowej i wschodniej Europie. Proponują oni konfederację państw narodowych będącą przeciwwagą dla dominacji Zachodu jak i imperialnej Rosji, która współpracowałaby mocno na rzecz niezależności energetycznej, w dziedzinie gospodarki, nowinek technicznych, polityce zagranicznej, oraz wojskowości. Azow na oficjalny herb takiego sojuszu proponuje krzyż jagielloński.

Sojusz z Polską przez ukraińskich nacjonalistów jest traktowany bardzo poważnie i w przypadku Azowa jest jednym z filarów ideologii. Idea czarnomorska (ukraińska nazwa takiego sojuszu) jest promowana otwarcie wśród jego działaczy, a na jej temat wydawane są książki i prace także przedwojennych ideologów ukraińskich. Czytelnicy „Szturmu” będą mogli dowiedzieć się o szczegółach propozycji Azowa już w następnej relacji, tym razem z oficjalnej konferencji organizowanej przez ukraińskich nacjonalistów z Ruchu Azowskiego poświęconej tej idei, na którą redakcja „Szturmu” otrzymała oficjalne zaproszenie.

 

Nie dla bratnich wojen, lecz dla Europy Wolnych Narodów

 

Witold Jan Dobrowolski