sobota, 31 sierpień 2019 20:19

Maksymilian Ratajski - Przeciwko szurii i upadkowi szczepień – rzecz o antyszczepionkowcach

Narodowe grupy na Facebooku zawrzały – spór o obowiązek szczepień wywołał burzę. Wydawać by się mogło, że koniec drugiej dekady XXI wieku, to przynajmniej w Europie czas, kiedy ludzie mają świadomość, że to dzięki szczepionkom udało się pokonać odrę, ospę prawdziwą czy polio. Okazuje się jednak, że na skutek działań antyszczepionkowców (zwanych dalej proepidemikami) coraz więcej rodziców odmawia szczepienia swoich dzieci. Nie jestem lekarzem, więc zacznę od polecenia tekstu Pawła Mazura - „Szczepienia w odwrocie -czy jesteśmy u progu ery „wymarłych” chorób?” Zawierający dużo merytorycznej wiedzy, sam również posiłkowałem się tym artykułem przy pisaniu.

Ostatnie lata przyniosły powrót do Polski dawno zapomnianych w naszym kraju chorób, takich jak odra. Pozwolę sobie zacytować wspomniany już wcześniej artykuł Pawła Mazura: „Przed erą szczepień, w Polsce rocznie chorowało od 70 do 200 tysięcy pacjentów. Notowano rocznie 200-300 zgonów. W Europie w 2017 roku zanotowano trzykrotnie większą liczbę zachorowań. Liczba ta wynosiła odpowiednio 14 451 w roku 2017 i 4643 w roku 2016. Choroba dotyczy wszystkich grup wiekowych (45% dotyczyło osób powyżej 15 r.ż.). Jednak najwięcej zachorowań zanotowano u niemowląt poniżej 1 roku życia, które są zbyt małe, by mogły być zaszczepione. Epidemiolodzy są zgodni, że dane te są wynikiem zbyt niskiego stanu zaszczepienia – w 20/27 krajów UE wynosi on mniej niż 95 %. Przypomnijmy – 95 % stan zaszczepienia zapobiega obiegowi wirusa z populacji, czym chroni ludzi niezaszczepionych – w tym noworodki, zbyt małe, by być zaszczepione oraz osoby z niedoborami odporności, które są przeciwwskazaniem do szczepienia. Należy także wspomnieć, że od początku 2016 roku odnotowano ponad 50 przypadków zgonów z powodu powikłań odry.

Zachorowalność koreluje w prosty sposób z prawem szczepionkowym poszczególnych krajów UE. Na stronie internetowej Europejskiego Centrum Zapobiegania i Kontroli Chorób możemy znaleźć prostą “porównywarkę” obowiązku szczepień w poszczególnych państwach UE (link). Możemy teraz w łatwy sposób stwierdzić, że brak obowiązku szczepień powoduje znaczący wzrost zachorowań na tę chorobę: Rumunia – 5560, Włochy* – 5000, Grecja – 967, Niemcy- 929 ( dane na rok 2017).”

Te straszne dane, mocno się jednak zdezaktualizowały, 2018 rok to już 82,5 tysiąca zachorowań na odrę w całej Europie! Do Polski przybywa coraz więcej imigrantów z Ukrainy, bardzo często nieszczepionych, co w połączeniu z działalnością ruchów proepidemicznych powoduje katastrofę.

Proepidemicy często wysuwają argument o rzekomym powodowaniu przez szczepionki autyzmu. Ta nie mająca żadnych podstaw faktograficznych bajka ma swoją genezę w badaniu sfałszowanym przez skompromitowanego lekarza, który zresztą został za to pozbawiony prawa do wykonywania zawodu. Ów pan kłamał dla pieniędzy. Wakefield na łamach cenionego pisma „Lancet” twierdził, że szczepionka MMR (skojarzona przeciwko odrze, śwince i różyczce) jest winna autyzmowi. Podobnie obalono twierdzenia, że za autyzm odpowiada triomersal – związek rtęci występujący w szczepionkach. Co ciekawe – badania Wakefielda przeprowadzono na 12 dzieciach, obalające je badania na 1,2 mln (The University of Sydney), oraz 657 tys. (Dania, opublikowane w „Annals of Internal Medicine”).

Oprócz bajek o autyzmie w szczepionkach, proepidemicy posługują się także argumentem o „wolności wyboru”. Zapobieganie epidemiom jest o wiele ważniejsze niż czyjeś dobre samopoczucie. Liberalizm spod znaku pana w muszce (którego jeszcze w tym tekście wspomnę), wpoił wielu ludziom błędne myślenie, że nie liczy się odpowiedzialność za siebie i innych, a jedynie błędnie pojmowana „wolność” jednostki. Istnieją osoby, które nie mogą być szczepione ze względu na przeciwwskazania zdrowotne, oraz dzieci zbyt małe na przyjęcie szczepionki, jednak one również są chronione przez odporność zbiorową, oczywiście jeżeli zaszczepione jest 95% populacji.

Płaskoziemcy, chojecczanie (wyznawcy pewnego pastora, który zasłynął dzięki „narodowemu kandydatowi na prezydenta”), osoby twierdzące, że wszyscy Ukraińcy to „banderowcy” i powinniśmy wspólnie z Rosją dokonać rozbioru „UPAdliny” bo „to pseudo-państwo bez historii” (skojarzenia z „bękartem traktatu wersalskiego” nasuwają się same), czy przeciwnie – zwolennicy teorii, że zła pogoda to wina Putina... Szuria ma wiele odmian, proepidemicy wyróżniają się tu jednak zagrożeniem jakie niosą. Jeżeli ktoś mówi, że Ziemia jest płaska, to jest po prostu niegroźnym wariatem, którego nikt nie traktuje poważnie, niestety osobniki głoszące, że szczepionki odbierają wolność i powodują autyzm zyskują coraz szersze grono słuchaczy, zdezorientowani rodzice odmawiają szczepienia swoich dzieci ulegając psychozie strachu. Proepidemicy zdecydowanie nie są niegroźnymi wariatami, ich działalność naraża dzieci na śmierć lub kalectwo.

„Lekarze kłamią bo płacą im koncerny farmaceutyczne, a każdy kto popiera szczepienia to lewak/debil/płatny troll”. Ciężko rozmawiać z taką „argumentacją”. Na ochronie zdrowia nie znają się osoby po studiach medycznych, także te z tytułami profesora lub doktora, bo całą wiedzę posiadła agentka ubezpieczeniowa. A nawet jeżeli się znają to kłamią za pieniądze, jak Wakefield (chociaż jemu płacono za stworzenie bajki o autyzmie).

Kim są liderzy polskiego ruchu proepidemicznego? Doktorami nauk medycznych? Wybitnymi pediatrami? Nie! Twarz proepidemików Justyna Socha to była agentka ubezpieczeniowa, jej koledzy również nie mają nic wspólnego z fachowym wykształceniem medycznym.

Cztery lata temu Justyna Socha kandydowała do Sejmu z pierwszego miejsca na liście Kukiza w Poznaniu, na szczęście się nie dostała - był to jedyny okręg, w którym nie uzyskał on mandatu. Teraz znalazła się na liście Konfederacji w stolicy Wielkopolski. Korwin-Mikke wraz z Winnickim umożliwiają proepidemikom start, zresztą sam pan w muszce zabłysnął twierdzeniami o konieczności przechorowania niektórych chorób.

Nawoływanie do epidemii powinno być karalne, podobnie jak odmowa szczepień. Rodzice słuchający bredni proepidemików narażają swoje dzieci na utratę życia lub zdrowia, jednak nie tylko je, ponieważ o odporności zbiorowej chroniącej całą populację możemy mówić przy stanie zaszczepienia co najmniej 95%.

Szczepionki są jednym z największych osiągnięć ludzkości – to dzięki nim pokonano ospę prawdziwą, przy której śmiertelność wynosiła 30% (wśród nieszczepionych, u zaszczepionych 3%), a w przypadku niektórych odmian nawet 93%, zapomnieliśmy także o polio, którego epidemię przeżywaliśmy w Polsce kilkadziesiąt lat temu (do tej pory wiele osób pozostaje kalekami przez przebytą w dzieciństwie chorobę).  Także odra do niedawna wydawała się być historią. Niestety masowo zaczęli przyjeżdżać do nas nieszczepieni Ukraińcy, a proepidemicy zyskali posłuch wśród części rodziców, którzy ulegli psychozie strachu przed autyzmem (chociaż to kłamstwo wielokrotnie już obalono). Pamiętajmy też, że nawet jeżeli osoba zaszczepiona zachoruje, choroba ma znacznie lżejszy przebieg.

 

Maksymilian Ratajski

 

Bibliografia:

 

https://narodowcy.net/pawel-mazur-szczepienia-w-odwrocie-czy-jestesmy-u-progu-ery-wymarlych-chorob/

 

https://www.crazynauka.pl/ponad-trzy-razy-wiecej-zachorowan-na-odre-w-europie/

 

https://www.crazynauka.pl/kolejne-badania-potwierdzily-ze-szczepienia-nie-wywoluja-autyzmu/