niedziela, 30 grudzień 2018 17:45

Tomasz Dryjański - Oni byli tacy jak my

Oni byli tacy jak my

Historia Polski w ostatnich dwustu latach pełna jest powstań, większość z nich kończyła się klęską. Dwudziestego siódmego grudnia obchodziliśmy setną rocznicę wybuchu Powstania Wielkopolskiego, dzień później prawie cały Poznań był już wolny, ostatnimi punktami niemieckiego oporu były koszary na Wildzie- zdobyte 3-4 stycznia i lotnisko na Ławicy (włączonej w granice miasta dopiero w 1940) opanowane dwa dni później. Powstanie bardzo szybko objęło cały region, szesnastego lutego 1919 podpisano rozejm w Trewirze – Poznań, Bydgoszcz, Gniezno znalazły się w granicach II Rzeczypospolitej.

Powstanie Wielkopolskie nie doczekało się zbyt dużego zainteresowania filmowców, należy jednak wspomnieć serial Pogranicze w ogniu (początek wielkich karier Cezarego Pazury i Olafa Lubaszenki), którego pierwsze odcinki opowiadają o przygotowaniach do Powstania i samych walkach. Dzieło Andrzeja Konica zdecydowanie polecam, nie należy go jednak traktować jako podręcznika historii, wydarzenia popołudniu 27 grudnia miały charakter mocno spontaniczny, w dużej mierze były sprowokowane agresywną postawą Niemców (zarówno cywilów, jak i żołnierzy szóstego pułku grenadierów), ale już wieczorem wszystko zaczęło wyglądać w sposób zorganizowany – za sprawą żołnierzy Straży Ludowej i Służby Straży i Bezpieczeństwa (obie nazwy nie padają w serialu). W serialu pominięte są zamieszki poprzedzające wybuch właściwych walk, wszystko zaczyna się od ataku na kluczowe punkty miasta o godzinie 15 – na dwie godziny przed marszem kompanii SSiB ze Świętego Marcina w kierunku Bazaru, sama stacja na Garbarach, którą zdobywają Powstańcy dowodzeni przez Czarka Adamskiego (świetna rola Pazury) stała się areną walk dopiero dwa dni po wybuchu Powstania.

Historię zostawiam jednak historykom. Dla mnie symbolem Powstania jest tablica na murze kościoła św. Rocha – upamiętniająca żołnierzy z prawobrzeżnej części miasta. Patrząc na nią zdałem sobie sprawę, że to byli ludzie w moim wieku, lub młodsi, mieszkający na tym samym fyrtlu co ja dzisiaj. Któregoś dnia spojrzałem na tę tablicę, którą znam od lat i zacząłem rozmyślać -  czy byli pod Bazarem? Czy zdobywali Dworzec Główny? A może Garbary? Pocztę? A może dołączyli do walk później i bili się gdzieś w Wielkopolsce?

Powstanie Wielkopolskie nie wzięło się znikąd – było efektem wieloletniej pracy setek poznańskich społeczników, którzy w czasach szalejącej germanizacji nie przestali marzyć o wolnej Polsce, rozumieli, że zwycięstwo jest możliwe tylko wtedy, kiedy naród będzie świadomy i gotowy do walki w sprzyjających okolicznościach – te okoliczności nadeszły i dzięki grupie młodych działaczy, którzy nie zawahali się podjąć decyzji o rozpoczęciu walk Powstanie się udało. Dwudziesty siódmy grudnia to dzień wielkiego zwycięstwa społecznego – oto wyzwanie państwu rzuciła ludność cywilna, Polacy nie dysponowali praktycznie kadrą oficerską – było ledwie kilku poruczników, nawet mianowany 28 XII dowódcą Powstania Stanisław Taczak był wówczas zaledwie kapitanem. Nic dziwnego, że Naczelna Rada Ludowa z takimi postaciami jak Korfanty, ks. Adamski czy Poszwiński była przeciwna eskalacji walk, historia pokazała jednak, że rację mieli Ci, którzy najbardziej dążyli do zbrojnego przywrócenia wolności kolebce naszego narodu – Mieczysław Paluch i Bohdan Hulewicz to oni, a także Nieżychowski, Zakrzewski, Kalinowski czy Różański odegrali największą rolę jako dowódcy walk w Poznaniu. Bardzo powszechnym błędem jest przeciwstawianie zrywu Wielkopolan polskiej tradycji insurekcyjnej! Wydarzenia z końca 1918  jak najbardziej były romantycznym zrywem. Powstańcy się przygotowywali, ale sam wybuch był spontaniczną reakcją na to co się działo na ulicach, a także wcześniej w całym regionie. Do walki ruszyli mieszkańcy chcący odzyskać narodową wolność, udział w walkach wzięło sto tysięcy Polaków- w większości zwykłych młodych ludzi.

Powstanie zwyciężyło, ale walki trwały dalej, już wkrótce wyzwoliciele Poznania, Gniezna, Mogilna, Bydgoszczy, Inowrocławia czy Żnina musieli walczyć z bolszewicką nawałą, wielu wzięło również udział w powstańczych walkach na Śląsku. Dwadzieścia lat później Niemcy wrócili, wielu weteranów z osiemnastego wzięło udział w obronie II Rzeczpospolitej. Hitlerowski okupant z wielką gorliwością mścił się za wypędzenie Prusaków z Poznania mordując żołnierzy Armii Wielkopolskiej. Również Katyń był miejscem w którym ginęli bohaterowie Wielkopolski.

Dzisiaj żyją jeszcze nieliczni Wyklęci czy Powstańcy Warszawscy, umierają ostatni kombatanci Września, nie ma już na tym świecie nikogo kto walczył o wyzwolenie Wielkopolski – Powstanie było sto lat temu, jego uczestnicy nie mieli szansy dożyć dzisiejszego boomu na patriotyzm. Ludzie, którzy walczyli o wolną Polskę sto lat temu byli w dużej mierze wychowani na Micie Listopada i Stycznia, dzisiaj najważniejsze jest, aby w tożsamości narodowej Polaków, a zwłąszcza Wielkopolan należne miejsce zajęli Ci, którzy umieli przez lata pracować, przechowywać polskość, a 27 grudnia chwycić za broń.

Tomasz Dryjański