sobota, 29 grudzień 2018 23:32

Grzegorz Ćwik - Recenzja płyty CR "Pokolenie zemsty"

Są takie sytuacje, gdy obcując z określona formą sztuki – muzyką, książką czy filmem, mamy od początku pełną świadomość, że jest to coś przełomowego i rewolucyjnego. Tak właśnie prezentuje się płyta CRa „Pokolenie zemsty”. Od pierwszego taktu kawałka „Salut”, który otwiera album, czuć po prostu, że te 40 minut muzyki wznosi scenę tożsamościową na zupełnie nowy poziom i bardzo wysoko stawia poprzeczkę. To płyta nie tylko spójna, konsekwentna i radykalna. To przede wszystkim płyta ze świetnie wykonaną muzyką, pozbawioną trywialności, jarmarku i kolejnej nudnej zbitki haseł znanych z dziesiątek marszów.

CR na scenie obecny był już od pewnego czasu, publikował kolejne kawałki, klipy a każdy kolejny podgrzewał coraz bardziej atmosferę. Bo nagle pojawia się chłopak, niespełna 20-letni i bez cienia kompleksów czy wstydu wdziera się przebojem na scenę pokazując, jak się rapuje na nacjonalistyczną modłę. Wreszcie w końcówce roku doczekaliśmy się długogrającego materiału –„Pokolenie Zemsty” to album, przez pryzmat którego oceniać będzie się następne produkcje z tego nurtu.

Przede wszystkim zacznijmy od warstwy światopoglądowej. Do tej pory przyzwyczajeni byliśmy w rapowych kawałkach do albo taniego populizmu albo kolejnych historycyzmów jak Żołnierze Wyklęci, 2 wojna światowa etc. Pokolenie zemsty zrywa z tym. Nie ma tu wersów o odbijaniu Lwowa czy Wilna, za wysokich podatkach czy kolejnych gróźb pod adresem dawno nie istniejącej komuny. Jest za to – i przyznaję to z autentyczną dumą – muzyczny manifest Szturmowego Nacjonalizmu. Mamy wersy o zgubnym wpływie kapitalizmu i wielkich koncernów, mamy zwrotki sławiące rewolucję i walkę, mamy wreszcie w pełnej krasie straight edge. CR nie boi się mówić słuchaczowi, jak ten powinien żyć – odrzucić hedonizm, używki, trenować sporty walki („trenuj do krwi, nie miej dla siebie litości!”). Słyszymy pełną afirmację etnicznej koncepcji Narodu, ale – i tu chapeau bas, bez szowinistycznych wstawek. CR wprost stwierdza, że „stoi całym sercem za Narodów braterstwem”.

W kawałkach nie ma przerysowanych, karykaturalnych i płaczliwych wrzasków czy historii spiskowych rodem z youtuba. Jest czysty radykalizm i fanatyzm, jest wezwanie do walki –„bądź częścią Szturmu!”, jest manifest wojny wypowiedzianej liberalizmowi i relatywistycznej chorobie, jaka toczy Europę.  Jest też w tym rapie autentyczna charyzma, CR nie wzywa do walki z urojoną komuną, ale wzywa do treningów, pracy nad sobą, ciągłego rozwoju.

Nie unika też tematów związanych z naszym środowiskiem – „Szturmowcy” czy „Czarny Blok” to naprawdę mocna odtrutka na prawicowe i centroprawicowe kłamstwa na temat tych inicjatyw. I to jak zarapowane!
„Zżeramy ulice, pochłaniamy miasta!
Niech płoną wasze serca, nie płonie dusza każda!
Równy krok, wściekły wzrok, prawdy głos,
nadchodzi znienawidzony czarny blok!”

To co uderza w kawałkach to niespotykany zwykle poziom refleksji i obserwacji. To nie są histeryczne nawoływania do walki z islamizacją Europy. Mamy tu jasno powiedziane, że za upadkiem Europy stoją wielkie konsorcja i międzynarodowy kapitalizm. Mamy kompleksowe odrzucenie hedonizmu na rzecz straight edge i sportu. Mamy krytykę liberalnych przejawów naszej rzeczywistości jak aborcja czy promocja homoseksualizmu.

No i wreszcie mamy bezpardonową krytykę systemu – i nie tylko lewicowej jego części, ale także prawicowej:
„Zawsze w opozycji do lewicy i prawicy!
Zawsze w nienawiści do systemu i policji!
Nie chcemy waszych partii, my nie chcemy PiSu!
Żądamy wolności słowa dla nacjonalistów!”

To fragment kawałka „ACAB”, który wyrósł już chyba na główny antypolicyjny song polskich nacjonalistów. I nie ma się czemu dziwić – dosadność w połączeniu z jadowitym flow dają w efekcie prawdziwą petardę.

To co napędza „Pokolenie zemsty” to nie tylko idea i radykalizm. To przede wszystkim strona muzyczna. CR nie próbuje być raperem dukając wersy i nie trafiając raz po raz w werbel. On po prostu nim jest, a jego agresywne flow prze po każdym kolejnym bicie niczym taran. Nie ma tu miejsca na nierówne wersy, kiepskie rymy (lub ich brak) czy disco-polowe bity z pianinka casio. Mamy tu autentyczny ogień i poziom rapu, który nie tylko na scenie tożsamościowej jest jednym z najlepszych. Jeśli trzeba wersy są długie, powolne, jeśli trzeba raper błyskawicznie przyspiesza i rzuca podwójnymi czy potrójnymi rymami. CR i na tle pierwszej ligi rapu w Polsce wypada bardzo dobrze, a pamiętać trzeba, że to jego debiutancki album. Nie mam nawet cienia wątpliwości, że kolejne jego produkcje poziomem muzycznym doszlusują do OSTRa, Włodiego czy Wudoe.

Warstwa muzyczna to drapieżny newschool, popadający w trap czy dubstep. Agresywność i szybkość muzyki genialnie uzupełniają wersy CRa, a on sam porusza się po nich niezwykle swobodnie. Zamiast jednostajnych, recytowanych zwrotek mamy zmiany tempa, zabawę wokalem i to, co zwykło nazywać się mc’ingiem. CR nie tylko jest wykonawcą, ale w tym jak okiełznuje kolejne bity pokazuje całej naszej scenie, co znaczy być mc, czyli mistrzem ceremonii.

Niektóre kawałki potrafią naprawdę zaskoczyć. „Globalny nacjonalizm” to najszczerszy i najtrafniejszy manifest etnopluralizmu (koresponduje świetnie z tekstem Leona Zawady z ostatniego „Szturmu”). „Biała patola” to zaś chyba najgłośniejszy kawałek sceny tożsamościowej ostatnich kilku miesięcy. Jak widać Szturmowi Nacjonaliści także potrafią się bawić, a przede wszystkim cechuje ich wielki dystans do siebie. „Rewolucja” z kolei to naprawdę świetny przykład, że rap także potrafi być narzędziem trafnej i głębokiej analizy społecznej.

O „Pokoleniu zemsty” najlepiej świadczy to, że na płycie tej nie ma po prostu słabych kawałków. To kawał solidnej rapowej roboty, wykonanej przez chłopaka, który nie chce być raperem, tylko jest nim całym sercem. W tym co robi słychać autentyczną pasję i ogień, a i muzyczna i ideologiczna warstwa płyty ustawiają bardzo wysoki poziom. Jeśli jako środowisko nacjonalistyczne mamy trafić do społeczeństwa i tzw. „normików”, to nie mam wątpliwości, że uda się to właśnie dzięki takim wykonawcom jak CR.  

Pokuszę się na koniec o ocenę punktową. Na plus zaliczam warstwę czysto muzyczną (rap, flow, wokal, teksty), ideologiczną (Nacjonalizm Szturmowy!) oraz różnorodność i po prostu zwykłą przyjemność ze słuchania. Na niewielki minus zaliczam zaś mix i mastering, które nie zawsze w pełni oddają i wydobywają energię i rewolucję, jakie niesie ze sobą CR. Tak więc finalnie:

Ocena: 9/10

Grzegorz Ćwik