czwartek, 29 listopad 2018 21:27

Leon Zawada - Etnopluralizm a sprawiedliwość socjalna

Etnopluralizm jest pojęciem dotychczas słabo rozpowszechnionym w polskim środowisku nacjonalistycznym. Odniesienia do tej idei czasami pojawiają się przy okazji tłumaczeń tekstów przedstawicieli zagranicznych ruchów tożsamościowych, głównie Alaina de Benoist. Tym samym, przybliżając ten pogląd należałoby wskazać jego źródła oraz definicję. Etnopluralizm został rozpropagowany przez przedstawicieli francuskiej prawicy radykalnej (Nouvelle Droite) na czele z tożsamościowym think-tankiem GRECE (Grupa na rzecz Badań i Nauki o Cywilizacji Europejskiej). Niedługo później idea stała się fundamentem doktrynalnym ruchów narodowo-rewolucyjnych, tożsamościowych i alter-prawicowych. Etnopluralizm zakłada, że każda grupa etniczna powinna żyć na własnej, suwerennej przestrzeni geograficznej. Idea ta przywoływana jest w opozycji zarówno do liberalnego multikulturalizmu, jak i prawicowego eurocentryzmu. W ten sposób etnopluralizm pozwala nacjonalistom rozprawić się z kolonialnym dziedzictwem imperializmu oraz zapobiec demograficznej hekatombie Europy.

W dzisiejszych czasach walka z multikulturalizmem straciła wymiar lokalny i przestała być problemem tylko Europejczyków czy Amerykanów. Wynika to z faktu, że powyższe zagadnienie nie może być analizowane w oderwaniu od szerszego kontekstu. Masowej imigracji nie da się zapobiec nie uderzając bezpośrednio w jej przyczyny. Bieżącą sytuację należy zatem rozbić na kilka elementów. Pierwszym z nich jest globalizacja kultury. Trudno nie zauważyć, że ponowoczesny świat dąży do uniformizacji. Współczesny człowiek, w co raz większej ilości części globu, spotyka tę samą muzykę popularną, plakaty tych samych hollywoodzkich filmów czy to samo śmieciowe jedzenie. Hamburgera i piosenek Rihanny można dziś uświadczyć zarówno w USA, jak i RPA albo Szwecji. Pokazuje to jednoznacznie, że atakowi poddawana jest równomiernie tożsamość ludzi każdego zakątku planety. Stanowi to element rozbijania związków człowieka z jego własną ziemią i ludem. Wprowadzaniu globalizmu kulturowego oraz destrukcji regionalnej identyfikacji towarzyszy najczęściej promocja ojkofobii oraz kultu współczesnego zachodu przez serwilistyczne media i tzw. „artystów”. Tym samym, spełniony zostaje pierwszy warunek wywołania masowej wędrówki ludów. Drugim jest ekonomiczny postkolonializm, który czyni życie poszczególnych etnosów w rodzimych stronach niemalże niemożliwym z racji na warunki socjalne i pracownicze. Kapitalizm potrzebuje ludzi oderwanych od własnej ziemi i pozbawionych tożsamości. Kapitalizm potrzebuje ludzi biednych. Potrzebuje ich, żeby móc ich przenieść w dowolne miejsce i zagonić do najgorszej, najmniej opłacalnej pracy. Wczoraj byli to Polacy na zachodzie, dziś są to Azjaci w Polsce. Ludy wędrują, narody zanikają, a planeta ulega dewastacji. Nigdy nie będzie na to naszej zgody.

„Niedożywione dzieci przy produkcyjnych taśmach,

bezdomni na śmietnikach, ot tak, taka mała farsa!
Ogromne narody zmuszane do migracji,
miliony wyrżniętych istnień na potrzeby korporacji!”
- CR („Uderz”)

W odniesieniu do powyższego należy dojść do wniosku, że nacjonalizm musi stać się ideą stającą do walki na globalnym froncie o uniwersalną sprawiedliwość oraz etniczną tożsamość każdego narodu. Oczywiście, zrozumienie tego faktu nie przyjdzie łatwo uwstecznionym rekonstrukcjonistom, ale wzmożenia procesów migracyjnych nie sposób oddzielić od zachodnich interwencji w trzecim świecie. Dodatkowo, każdy idealista powinien kierować się uniwersalnymi wartościami moralnymi. Oznacza to, że wyzysk i niszczenie społeczności lokalnych nie mogą być akceptowalne w żadnej części świata. Nie wyklucza to jednak stosowania ordo caritatis, który w odniesieniu do przedmiotowej kwestii, hierarchizuje kolejność obrony poszczególnych wspólnot. Najbliższą, oprócz rodziny, wspólnotą naturalną człowieka jest naród. I bez wątpienia zaangażowanie na rzecz dobra, przede wszystkim, własnego narodu będzie uzasadnioną postawą każdego nacjonalisty. Nie zmienia to jednak faktu, ze swoista uniwersalizacja nacjonalizmu, mogąca się wyrażać m.in. w formie etnopluralizmu, stanowi konieczność dziejową z racji na globalistyczną i kapitalistyczną genezę XXI-wiecznej wędrówki ludów. Zauważmy, że nie są to jedyne problemy, które mają miejsce na świecie, a ich oddziaływanie odczuwalne jest i u nas. Przykładem może być pogarszanie się stanu środowiska naturalnego na planecie, którego efekty dotykają również Europy, nawet jeżeli wynika ono np. z wycinania lasów amazońskich w Brazylii. Zbliżona analogia występuje na gruncie tożsamościowym. Dana przestrzeń geograficzna przysługuje etnosowi, który się na niej kształtował i któremu zawdzięcza ona swój unikalny charakter. Powyższe pozwala uznać Burów za rodzimą ludność regionów takich jak m.in. Orania, pomimo ich europejskiego rodowodu. Własne państwo etniczne dla narodu oto nasz manifest.

Przechodząc do clou zagadnienia, nie sposób rozłączyć sprawiedliwość społeczną od etnopluralizmu. Wynika to z faktu, że osiągnięcie założeń powyższej idei wymaga pewnego rodzaju  globalizacji myślenia. A zatem skoro kapitaliści za pośrednictwem wzmacniania postkolonializmu w relacjach gospodarczych wywołują wojny, głód i obniżenie warunków socjalnych, to lekarstwem na takie metody powinno być odwrócenie powyższego stanu rzeczy. Obowiązkiem nacjonalisty jest dążenie do uświadomienia swojego narodu, że następstwem migracji jest pogorszenie warunków bytowych zarówno kraju rodzimego jak i docelowego. Wyjazd młodych ludzi i siły roboczej utrwala biedę w kraju emigracyjnym, a następnie obniża jakość pracy autochtonów w kraju imigracyjnym. Oznacza to, że migracja zawsze prowadzi do pogorszenie warunków bytowych więcej niż jednej strony. Tym samym, to właśnie etnonacjonaliści, nie lewica, stają się pionierami sprawiedliwości społecznej poprzez walkę z masowymi wędrówkami ludów. Zrozumienie złożoności problematyki socjalnej oraz skutków globalizacji musi prowadzić również do odrzucenia prawicowego neoliberalizmu, który poprzez wsparcie dla kapitalizmu, pośrednio wspiera procesy migracyjne. Na koniec warto przypomnieć, że skala problemu wymaga od nacjonalizmu odrzucenia utartych schematów i doktryn. Świat jest w ruinach, my zbudujemy nowy.

„Ktokolwiek krytykuje kapitalizm, jednocześnie aprobując imigrację, której pierwszą ofiarą jest jego własna klasa robotnicza, powinien się lepiej zamknąć. Ktokolwiek krytykuje imigrację, jednocześnie milcząc na temat kapitalizmu, powinien zrobić to samo.” - Alain de Benoist

Leon Zawada