środa, 28 listopad 2018 21:07

Grzegorz Ćwik - Szturmowy nacjonalista wobec represji systemu

You see I am just a soldier who’s bleeding for is land

My rifle offers loyalty and shoots at my command

I am sent to kill and bring corruption to an end

So pacifists don’t criticize what you don’t understand

Me and my rifle shall not hesitate to cut through flesh and bone

If that is what it takes before a man can go on home

When I must fulfill my duties then I won’t stand alone

My rifle shows more courage than anyone I’ve known

Inaczej chyba chcieliśmy przeżywać setną rocznicę odzyskania niepodległości przez Polskę jako środowisko nacjonalistyczne. Niestety - demoliberalny system pokazał w tym roku w pełni na co go stać. Teoretycznie wydawać by się mogło, że chociaż przy takiej okazji obejść się mogło bez wszędobylskiej polityki, politykierstwa i brudnej gry o wpływy. Jednak takie oczekiwania są co najmniej naiwne. W tym roku 11 listopada przebiegł w cieniu próby przejęcia Marszu Niepodległości przez partię rządzącą przy wydatnym współdziałaniu części organizatorów marszu. Przede wszystkim jednak to skądinąd radosne święto przebiegło w cieniu masowych prześladowań nacjonalistów i środowisk narodowych w całym kraju. Ci, którzy łudzili się jeszcze, że PiS to partia narodowa czy quasi narodowa w końcu mogli zrozumieć jak bardzo się mylą. Niejednokrotnie zresztą poprzez osobisty kontakt ze smutnymi panami. Oczywiście, represje polityczne i wykorzystanie przeciw nacjonalistom służb mundurowych nie jest żadnym novum w tym antyludzkim systemie. Robiła to Platforma, wcześniej SLD, AWS i UW, słowem – każda władza 3 RP. Dla nas, Szturmowych Nacjonalistów sytuacja ta nie powinna być ani zaskoczeniem ani stanowić czynnika wpływającego ujemnie na nasze postawy i poglądy. Warto jednak zastanowić się jak wobec konkretnych zagadnień związanych z tym aspektem funkcjonowania systemu demoliberalnego powinien reagować Nacjonalista Szturmowy. Podsumować też powinniśmy szereg działań podjętych przez to państwo wobec nas, jak również zastanowić się jaki jest cel tych działań i kto to nieświadomie lub świadomie wspiera.

11 listopada – święto niepodległości, święto podłości

Nacjonalista Szturmowy do setnej rocznicy szykował się oczywiście ze świadomością jak podniosła jest to data, jak również rozumiejąc, że w związku z nią toczy się bezpardonowa walka. Medialny i frekwencyjny sukces Marszu Niepodległości, który od 2010 roku jest zjawiskiem powszechnie kojarzonym w społeczeństwie, sprawił, że coraz bardziej łakomym okiem zaczęli na to spoglądać politycy rządzącej opcji. Trudno się dziwić – rok przed wyborami, przy święcie Niepodległości przejęcie tak rozpoznawalnej inicjatywy byłoby ogromnym sukcesem strony rządowej. Jest tu tylko jedno „ale”. Marsz Niepodległości nigdy nie był marszem partyjnym czy politycznym. Od samego początku tworzyli go radykalni nacjonaliści z szeregu warszawskich i ogólnopolskich organizacji. I jakkolwiek po 2014 roku poziom radykalizmu wyraźnie zmalał, to rok temu znów MN stał się głośny ze względu na „ekstremizm” i „rasizm”. Wszystko za sprawą Czarnego Bloku i jego oprawy, która stała się tematem komentowanym na całym świecie. Takiego marszu PiSowi nie potrzeba było. Wręcz przeciwnie, warunkiem sine qua non tego, aby można było wykorzystać marsz do własnych działań, było wyeliminowanie „zagrożenia” pojawienia się na marszu zorganizowanych grup nacjonalistów. Tutaj „nasze” państwo i jego służby mają bogatą tradycję w utrudnianiu obywatelom wzięcia udziału w marszach. Tak więc PiS bez jakichkolwiek wątpliwości postanowił ostatecznie już przyjąć kurs antynacjonalistyczny i policja, ABW oraz CBŚ ruszyły na łowy. W ciągu tygodnia przed 11 listopada doszło do ogólnokrajowej fali zatrzymań, przeszukań, rewizji, wezwań i prowokacji ze strony służb mundurowych.  Dotkniętych takimi działaniami zostało co najmniej kilkaset osób. Także rodziny nacjonalistów miały „przyjemność” spotkania się z funkcjonariuszami różnej proweniencji, którzy wypytywali, prosili, grozili i starali się zastraszyć każdego, kto ma cokolwiek wspólnego z nacjonalistami. Oczywiście, medialnie usłyszeliśmy, że całość prowadzona jest w obawie przed… zamachem terrorystycznym. Co ciekawe policja czy ABW faktycznie wchodząc do mieszkań i dokonując rewizji, niejednokrotnie szukała ładunków wybuchowych itp. Niejako już standardowo doszło do szeregu wypadków łamania prawy przez tych, którzy go rzekomo bronią. Zatrzymanym uniemożliwiano kontakt z adwokatami i z rodziną, dopytywano się o poglądy i wyzwane wartości, mimo, że konstytucja tego zakazuje, grożono, straszono i robiono dużo, żeby złamać ducha w naszych szeregach. Szturmowy Nacjonalista patrzy nas to z pogardą, ale też trwa niewzruszenie pośród takich małostek małych ludzi. Także nasi braci z innych krajów doświadczyli demoliberalnej „gościnności” – część zawrócono prosto z lotnisk do krajów, skąd przylecieli. Inni, tak samo jak my, doświadczyli rewizji, zatrzymań i reszty repertuaru działań policji myśli. Na komendach i komisariatach doszło nie tylko do wspominanych rzeczy. W Komendzie Stołecznej jedna z nacjonalistek doświadczyła molestowania seksualnego. Jak bardzo trzeba upaść i wyzbyć się człowieczeństwa, żeby wykorzystując swą władzę posuwać się do czegoś takiego. Serio policjanci czujecie się lepsi przez takie zagrywki? Myślicie, że jesteście przez to bardziej męscy? Zrobiliście to z własnej woli, czy to też rozkaz z Nowogrodzkiej? Zresztą, bez znaczenia. My, Szturmowi Nacjonaliści nie mamy dla was nawet słowa pogardy. Takim jak wy nie podaje się ręki, nie siada do jednego stołu. Ale zapamiętujemy każde wasze sukinsyństwo i zrobimy wszystko, co tylko możemy, żeby sprawę tą nagłośnić i ujawnić odpowiedzialnych. Wiecie czemu? Bo jesteśmy nacjonalistami. Szturmowymi Nacjonalistami. My takim jak wy nie odpuszczamy.

PiS, PO – jedno zło

Sądziliście, że to tylko ładnie rymujące się hasełko na marsze i grafiki? Że może jednak PiS jest trochę bardziej „narodowy” niż jego przeciwnicy z PO czy Nowoczesnej? To otrzeźwienie musiało być doprawdy bolesne. Niczym kac po całonocnej popijawie. Pora jednak wytrzeźwieć. PiS to partia wyrosła z tej samej tradycji i środowiska co PO. Reprezentuje ten sam światopogląd, spojrzenie na państwo i Naród oraz te same metody sprawowania władzy. I tak samo nienawidzi nacjonalistów, a im nacjonalista radykalniejszy, tym nienawiść PiSu większa. Dlaczego? Bo radykalny nacjonalizm to głos prawdy w świecie, gdzie króluje liberalne kłamstwo i oligarchiczny układ władzy. Dlatego PiS przygotował tak szeroko zakrojone działania przeciw nam. Nie dlatego, że jesteśmy terrorystami. Nie jesteśmy nimi. Nie dlatego, że szykowaliśmy zamach bombowy. To kłamstwo tak fantastyczne, że chyba tylko ośrodek monitorowania by w nie uwierzył. My, Szturmowi Nacjonaliści mówimy bowiem prawdę. Kiedy kolejny raz przychodzi do Was wezwanie na przesłuchanie, kiedy znów jesteście zatrzymani i wyciągnięci z własnego mieszkania, kiedy policja lub ABW Wam grozi i szantażuje, to nigdy, ale przenigdy nie zapominajcie tego. Robią to, bo mówimy prawdę. Wyzbądźmy się wstydu czy poczucia winy – żaden i żadna z nas nie ma do tego najmniejszego powodu.

I kiedy znów któryś klakier z PiSu powie coś bogoojczyźnianego to nie dajcie się już na to nabrać. Robią to, bo im zależy na określonym elektoracie. Taka jest polityka, a PiS to doskonale rozumie. Ci sami politycy jednak PiSu, którzy raz na ruski rok przypomną Żołnierzy Wyklętych czy napiszą agresywnego twitta pod adresem Unii Europejskiej, zaraz potem nakażą służbom walczyć z nacjonalistami, zaproszą kolejną falę obcych etnicznie imigrantów albo dogadają się z kolejnym bankiem lub koncernem. Nacjonalista Szturmowy pamięta o tym dobrze, bo pamięć to potężna broń. Kłamstwa polityków i ich specjalistów od ludzkich dusz rozbijają się o naszą postawę niczym morskie fale o twarde skały. I im wytrwalej stajemy wobec propagandy systemu, tym bardziej obnażamy ich pustkę i upadek.

Przezorny zawsze ubezpieczony

Niby każdy w środowisku nacjonalistycznym wie, że będąc aktywnym nacjonalistą musi liczyć się z możliwością represji politycznych. Zwłaszcza w tak gorącym okresie przed 11 listopada jest to prawdopodobne. Wprawdzie za rok Marsz będzie już po wyborach, no i będzie pozbawiony magii krągłej rocznicy, to jednak nie zmienia faktu, że listopad 2019 może być równie gorący co 2018. Nacjonalista Szturmowy ma to doskonale w pamięci. Nie czeka do ostatniej chwili, gdy usłyszy walenie do drzwi lub wracając do domu wpadnie pod domem na patrol policji. Zawczasu już, spokojnie i metodycznie, przygotowuje się do świętowania. Kilka prostych, szturmowych rad z pewnością pomoże należycie uczcić odzyskanie niepodległości:

- Wszelka symbolika i wzornictwo inne niż ogólnie uznawane powinno być skrzętnie schowane. Wszak 11 listopada widoczna powinna być tylko biało-czerwona flaga. Flagi, koszulki, wlepki, książki nie spełniające określonych warunków lepiej na ten czas złożyć w bezpiecznym i pewnym depozycie.

- Żyjemy w dobie pełnej informatyzacji i elektronizacji. Dlatego też telefony i komputery warto także przystosować do słusznego i zgodnego z prawem przeżywania radosnej rocznicy. Czyste dyski to czyste sumienie, podobnie jak czyste historie wyszukań, aplikacje w telefonie, zdjęcia, kontakty etc. Te ostatnio w ramach ćwiczenia pamięci warto zapisywać inaczej niż pod imieniem i nazwiskiem. Wszakże skleroza nie boli.

- Częstym objawem przed 11-tym listopada jest objaw „niewygodnego łóżka”. Choć zabrzmi to może dziwnie, to w ciągu kilku dni przed świętem narodowym u wielu nacjonalistów łóżka w ich własnym domu stają się tak niewygodne, że zmuszeni są oni spać poza domem. Okazuje się, że kuracja taka jest skuteczna i bezpieczna.

- Jako, że w gorączce świętowania można nie znaleźć czasu na tak trywialne rzeczy jak zakupy, warto zawczasu zatroszczyć się o kupno najważniejszych artykułów pierwszej przydatności.

- Telefony służą nie tylko do rozmawiania ale także do słuchania. Nie tylko muzyki. Dlatego by ktoś nie nasłuchał się za bardzo i nie ogłuchł, warto w tym czasie skorzystać z odpowiednich, szyfrowanych aplikacji do komunikowania się.

- Rozmowy przez facebooka są już dawno passé. Po prostu nie wypada.

- Bądź spostrzegawczy jak dobry harcerz. Zwracaj uwagę na dziwnie zachowujących się ludzi w okolicach Twojego miejsca pracy i zamieszkania, jak również na ludzi, których spotykasz stanowczo za często. Podobnie jak na samochody, zwłaszcza jeśli jadą za Tobą ciągle w tej samej odległości. A gdy wychodzisz z domu, to zerknij no młody Szturmowy Nacjonalisto przez okno, żeby wiedzieć co i kto może Cię spotkać na dole.  Jak mawiał klasyk: „jeśli są wątpliwości – to nie ma żadnych wątpliwości”.

-  Żeby nie mieć odleżyn, warto pozostawać w ciągłym ruchu. Dużo ruchu na powietrzu to sposób na zdrowie i szczęśliwe świętowanie odzyskania niepodległości.

- Skleroza nie boli – ale ma przykre konsekwencje. Dlatego warto zawczasu wszystkie potrzebne rzeczy spakować do jednego plecaka i mieć go zawsze przy sobie. Tak by w razie konieczności szybkiego i nagłego przemieszczenia się (patrz punkt o pozostawaniu w ciągłym ruchu), cały czas mieć przy sobie wszystkie potrzebne drobiazgi.

- Ładowarka do telefonu, mała latareczka i chusta na twarz (wszak listopad to już zima) to niezwykle przydatni przyjaciele dla Szturmowego Nacjonalisty.

Fight for your right

Wprawdzie obecne państwo polskie ciężko uznać za nasze, to jednak demoliberalny system zostawił nam pewien zakres praw i wolności. Warto je znać i w razie konieczności wykorzystać. Nie mam tu miejsca by temat ten opisać szczegółowo, wspomnę więc tylko kilka przykładów.

Przesłuchujący Cię policjant lub inny funkcjonariusz nie ma prawa Cię spytać o poglądy lub wyznanie. Każdy funkcjonariusz, który dokonuje wobec Ciebie jakichkolwiek czynności ma obowiązek na wezwanie wylegitymować się, i to w sposób umożliwiający zapisanie jego imienia, nazwiska i numeru legitymacji. Masz prawo uwieczniać każdą czynność służb, jak przeszukanie, spisanie etc. W razie postawienia jakichkolwiek zarzutów masz prawo do odmówienia składania zeznań i wyjaśnień. Zawsze żądaj protokołu przeszukania czy rewizji – masz do tego prawo. Na każdą czynność dokonywaną przez służby żądaj okazania odpowiedniego dokumentu – nakazu przeszukania, rewizji, zatrzymania etc. Zawsze żądaj przedstawienia podstawy prawnej dokonywanych czynności. Jeśli funkcjonariusz chce „po prostu pogadać” odmawiaj – nie masz obowiązku rozmawiać z policjantem czy bezpieczniakiem, jeśli ten nie ma odpowiedniego „papieru” na Ciebie, lub nie przekazuje Ci go (jak np. wezwanie na przesłuchanie).

Przykładów takich można podawać dużo więcej. W dobie tak szerokiego dostępu do wiedzy mogę tylko odesłać do Internetu. Pamiętaj tylko o jednym – już stara łacińska sentencja mówi, że „nieznajomość prawa szkodzi”. A ja dodam, że znajomość prawa Nacjonaliście Szturmowemu tylko może pomóc.

Telewizja kłamie

Podobnie jak wszystkie inne media. To, że reżimowe media podają fałsz jest dla nas czymś oczywistym. Jako Szturmowi Nacjonaliści nawet nie przejmujemy się tym. Podobnie jak tym, że opozycja całkiem udanie konkuruje ze stroną rządową w dziedzinie produkowania kłamstw i przeinaczeń. Problem zaczyna się robić dla nas, gdy media tzw. „narodowe” również zaczynają brać udział w tych zawodach. Czy to gadając bzdury o określonych grupach nacjonalistycznych, czy dostając piany na pysku z histerii na wieść o rzekomych „banderowcach”, czy po prostu wchodząc w antyfaszystowską retorykę. Wylano już trochę atramentu i farby drukarskiej na ten temat, więc tu tylko podsumuję. Bycie nacjonalistą oznacza znajdowanie się po przeciwnej stronie barykady niż antyfaszyści. Wchodzenie w ich dyskurs i używanie identycznego języka, frazeologii i języka to robienie bardzo niebezpiecznego podkopu pod tą barykadą. Zastanówcie się chłopcy narodowcy czy lepiej twardo stanąć wobec wroga, czy też robić takie szpagaty.

Oddzielny akapit poświęcę tzw. mediom centroprawicowym. Znów wszelkie Wybranowskie, Role i cała plejada prawicowych antifiarzy odbiera nam smak życia. Rzeczą niepojętą jest dla mnie, że ludzi, którzy oficjalnie nawołują do represji służb specjalnych wobec nacjonalistów zaprasza się do mediów, które mienią się „narodowymi”. Co lepsze, gdy w listopadzie te represje następują, i to w rozmiarach nieznanych za rządów Platformy, te same media nic nie robią z tym fantem. Dalej zacieśniają współpracę z antyfaszystą, nawet w sytuacji gdy represje zaczynają dotykać ludzi, którzy kilka miesięcy temu w Lublinie czynnie stawili opór tzw. „marszowi równości”. Najwyższa pora, żeby zrozumieć w końcu jedno. Nacjonalizm nie idzie w parze z centroprawicą. Ta ostatnia bowiem jest integralną częścią tego parszywego systemu i jako taka zawsze będzie uderzać w tych, którzy porządek ten kontestują. Patriotyczna, może nawet quasi narodowa otoczka, jaką centroprawicowy roztaczają wokół siebie, sprawia wyłącznie, że są groźniejszymi przeciwnikami niż środowiska otwarcie lewicowe i liberalne. Nacjonalista Szturmowy rozumie, że nie ma tu nic więcej do dodania. Są oni i jesteśmy my.

Z demoliberałami się nie rozmawia

Szturmowy Nacjonalista jako człowiek ideowy z pogardą w oczach patrzył na próby dogadywania się części organizatorów Marszu ze stroną rządową. Przez 3 lata z rzędu zapraszano PiSowskiego prezydenta na pochód, więc ten w końcu się zgodził. Tyle, że na własnych warunkach. Ogłaszane początkowo jako właściwie sukces rozmowy ze stroną rządową (na zasadzie „zobaczcie jacy jesteśmy poważni, władza z nami rozmawia”), skończyły się próbą całkowitego zagarnięcia Marszu przez rząd, włącznie z wyrzuceniem z marszu samych organizatorów. PiSowcy politycy wprost mówili, że w marszu rządowym na ONR-owskie flagi nie będzie miejsca. Ciekawe co na to niejaki Bąkiewicz? Ano w to mu graj. Przecież to człowiek wywodzący się z klubów „Gazety Polskiej”, czyli organu do bólu PiSowskiego. Człowiek ten, nie mający nic wspólnego z ideą narodowo-radykalną, od samego początku aż do dzisiejszego dnia zachowuje się wobec strony rządowej jak jednostka dyspozycyjna. Marsz przeszedł a Bąkiewicz to zapowiada rozmowy z Ratuszem o dalszej przyszłości Marszu (sic! Z tym samym Ratuszem, który tyle razy próbował nie dopuścić Marsz do skutku), a to znów mówi o zakładaniu klubów Marszu Niepodległości, na wzór PiSowskich klubów „Gazety Polskiej”. Tej samej, z której się wywodzi nasz Robercik. Z drugiej strony nasz bohater przed samym Marszem w szeregu wypowiedzi atakował środowisko Szturmowców i radykalnych etonacjonalistów. Czyli robił dokładnie to, czego oczekiwał od niego PiS, który dokładnie tych samych ludzi wziął sobie na celownik. Przypadek? Może i tak, ale zakrawa już na kuriozum sytuacja, kiedy Bąkiewicz na jednym z portali skamlał, że doszło do "prowokacji" ze strony radykalnych nacjonalistów i "pluciu w twarz pomordowanym przez banderowski i nazistowski totalitaryzm"  , co samo sugeruje konieczność podjęcia działań przez służby, a 48 godzin później faktycznie tak się dzieje. Z tego samego zresztą powodu, jaki sugerował Bąkiewicz czyli zaproszenie "banderowców" (co zresztą było zupełną nieprawdą).

Naszym wrogiem są liberałowie i lewica. Jak nazwać sytuację, gdy jeden z ludzi odpowiedzialnych za Marsz Niepodległości, który wyrósł na fali sprzeciwu wobec systemu, nagle zmienia kurs o 180 stopni i próbuje wejść w sojusz z systemem i jego przedstawicielami? Jak nazwać sytuację, gdy wspierają go jego koledzy, którzy razem z nim wchodzą w antynacjonalistyczny i antyfaszystowski ton, nie różniąc się specjalnie od haseł antyfaszystowskiego marszu, jaki miał miejsce 2 godziny przed Marszem Niepodległości? Jak mamy skomentować to, że wypowiedzi Bąkiewicza, Kity czy Kalinowskiego można by w wielu miejscach zamienić z wypowiedziami Gawła, aktywistów Rozbratu czy Przychodni i nie zauważylibyśmy żadnej różnicy? Co z tradycją organizacji, w szeregach której (o zgrozo!) pozostają ci ludzie? Czy możemy wyobrazić sobie sytuację, że  ABC dogaduje się z sanacją, żeby wywalić z jednego pochodu RNR? Czy możemy dopuścić wizję Kwasieborskiego piszącego artykuł nawołujący Sławoja do zamykania w Berezie innych nacjonalistów?

Szturmowy Nacjonalista wie jak to skomentować. Ale też Szturmowy Nacjonalista poprzestanie w tym wypadku na milczeniu, gdyż szanuje polski język i nie chce plugawić go słownictwem ogólnie uznanym za obelżywe. Jedynie ogień w naszych oczach i zaciśnięte pięści świadczą o tym, że my o takich rzeczach nie zapominamy.

Pamiętamy też, że z władzą się nie rozmawia i nie daje żadnych ustępstw. To są nasi wrogowie i przedstawiciele sił, które za nic mają nasz Naród i Europę. Jednocześnie różnica potencjałów i możliwości obu stron każe uznać jakiekolwiek rozmowy z PiSem za zwyczajny strzał w kolano. Czy naprawdę ktoś był tak ślepy, że uznał że oszuka stronę rządową? A może jest tu inny klucz? Jak mówi Biblia – „po czynach ich poznacie”. My już poznaliśmy.

Na linii frontu

Jesteśmy na wojnie. Choć nie tkwimy w okopach, nad głowami nie rozrywają się nam szrapnele a ziemi nie orzą kolejne serie z broni maszynowej, to jesteśmy żołnierzami. Walczymy na froncie wojny o naszą ojczyznę, o Europę, o tożsamość i świadomość. Oni – lewica, prawica, liberałowie, kapitaliści, marksiści – chcą zniszczyć to wszystko, co jest dla nas święte. Dla nich Marsz Niepodległości to zagrożenie, bo może być czynnikiem pobudzającym ludzi do działania, oporu, samodzielnego myślenia. I oczywiście jest to możliwe, o ile Marsz będzie miał nacjonalistyczną treść i formułę. Ale nie mówię tu o wykastrowanym nacjonalizmie obywatelskim, spleśniałym nacjonalizmie konserwatywnym czy śmierdzącym herezją nacjonalizmie kapitalistycznym.

Mówię o białym nacjonalizmie 2.0 – ideologii twardej, etnicznej, wspólnotowej, odrzucającej kompromisy i półprawdy. Taki nacjonalizm jest dla systemu anomalią, którą trzeba zlikwidować, niczym w filmowym matriksie. Stąd jesteśmy prześladowani, zatrzymywani, urządza się nam przeszukania, rewizje, prowokacje, próby zastraszania.

Nacjonalista Szturmowy ma tego świadomość. Jesteśmy na wojnie – wojnie ideologicznej, kulturowej, metapolitycznej, informacyjnej. Nie musimy iść w huk armat, co nie zmienia faktu, że na szali jest dalsze istnienie naszego Narodu, etniczności, rasy  kontynentu.

Tak, będą nas prześladować. 11 listopada to nie wyjątek, raczej objaw normalnego sposobu funkcjonowania tego systemu. Musisz liczyć się z do bólu głupimi zarzutami, najwyższej próby małostkowością funkcjonariuszy wszelkich służb, wszędobylską inwigilacją i tym, że wszyscy nasi wrogowie próbują nas po prostu złamać. To o to im chodzi. Nie chcą Cię skazać (choć zrobią to bez mrugnięcia okiem) czy ukarać. Oni chcą, żebyś poszedł na współpracę z nimi, zaczął donosić na swoich braci i siostry, żebyś wyrzekł się naszej świętej idei.

To jak Szturmowy Nacjonalisto? Chcesz dać im tę satysfakcję? Chcesz by z parszywym uśmiechem na pysku zapalili papierosa i wydmuchując dym, mieli świadomość wygranej nad Tobą? Chcesz, żeby nasze i tak niezbyt liczne szereg zmniejszyły się o kolejnego żołnierza? Poddać się to paść w walce – a tego nikt z nas nie chce. Droga nie jest łatwa, bo wbrew pozorom wszystkie partie, tak lewicy jak i prawicy, wszelkie opozycje, demokraci, antyfaszyści, „niezależne” ośrodki i środowiska stanowią jeden, szeroki front. Ten front jest zarówno antynarodowy jak i antyeuropejski. Jeśli spytasz mnie „ile to potrwa” odpowiem  najszczerzej jak umiem – „na pewno długo”. Może całe nasze życie. Ale przecież nie robimy tego wszystkiego dla siebie! Robimy to z pamięcią o tych, którzy umarli i z niesłabnącą myślą, o tych którzy dopiero mają się narodzić. Dlatego gotowi jesteśmy ponosić te wszystkie niewygody i przyjmować je z hartem ducha i uśmiechem na ustach. Śmiejemy się ponieważ jesteśmy wolni. Gdy wyjdziemy z aresztu 48-godzinnego czy przesłuchania nadal czujemy jak wolność napędza nasze serca, zmuszając je by szybciej pompowały krew w naszych żyłach. Mamy świadomość, że nie daliśmy się złamać, że znów nie daliśmy im tej cholernej satysfakcji. Za to naprawdę warto walczyć.

A oni? Nadal będą sługusami systemu. Póki co muszą słuchać tych z Nowogrodzkiej, ale gdy przyjdzie nowa władza to zamerdają ogonem dla nowego pana. Posuną się w swej służalczości do każdego plugastwa i niegodziwości – bo na tym właśnie polega ich rola w tym systemie. My, Szturmowi Nacjonaliści patrzymy na nich z mieszaniną obrzydzenia i pogardy.

A Ty, czujesz na sobie czasem czyjś wzrok?

Patrzy na nas Danuta Siedzikówna „Inka”, a my słyszymy jej krzyk. „Niech żyje Polska! Niech żyje Łupaszko!”.

Patrzy na nas kapitan Bolesław Zajączkowski, dowódca obrony Zadwórza a my pomni jesteśmy jego ostatniego rozkazu. „Chłopcy! Do ostatniego ładunku!”.

Patrzy na nas Komendant Piłsudski. Jego twardy, przenikliwy wzrok czyta w naszych duszach i nie pozwala na ukrycie czegokolwiek. A my słyszymy te słowa. To pytanie, na które odpowiedź rozstrzyga o całej  reszcie naszego życia. „Czy wytrwacie przy idei, za którą się bijecie? - tu nie mam pewności - a wspomnienie o kościach dawnych żołnierzy polskich - rozsianych po całym świecie - żołnierzy bez Ojczyzny - lękiem mnie przejmuje - czy wytrwacie?”.

Wytrwamy.

Grzegorz Ćwik

[Wszystkie cytaty z zakończenia są autentyczne]