środa, 31 styczeń 2018 23:57

Paweł Doliński - Stawiajmy na przedsiębiorstwa państwowe!

Przedsiębiorstwa państwowe (pp) są nadal współcześnie istotnymi elementami bardzo wielu systemów gospodarczych, zarówno państw rozwiniętych, jak i rozwijających się oraz postsocjalistycznych. Wielu ekonomistów przewiduje, że w najbliższym czasie – ze względu na skutki kryzysu światowego lat 2008-2009 – ich zakres i znaczenie nie będzie się zmniejszać, a w niektórych przypadkach wzrastać. Z tego względu ważne jest, aby państwo Polskie zaczęło stawiać na własne przedsiębiorstwa nie tylko w zakresie sektorów strategicznych dla zapewnienia bezpieczeństwa narodowego, ale i w sektorach przemysłu i usług.

 

Analiza problemu miejsca, roli oraz zasad funkcjonowania przedsiębiorstw państwowych w różnych krajach prowadzi do dwóch istotnych – moim zdaniem – wniosków. Po pierwsze, w skali światowej istnieje silne zróżnicowanie udziału, a także funkcji pp w poszczególnych gospodarkach, a nawet w grupach krajów gospodarczo pozornie do siebie podobnych. Trudno tu dostrzec jeden wzorzec, który mógłby stanowić punkt odniesienia przy analizach porównawczych czy zaleceniach dla prowadzenia polityki gospodarczej. Na przykład w grupie krajów najbardziej rozwiniętych, o najwyższych wskaźnikach PKB per capita, można łatwo odnaleźć kraje, w których pp stanowią marginalną część gospodarki (np. Wielka Brytania, Stany Zjednoczone), a także kraje, w których pp są dość istotną jej częścią (np. kraje skandynawskie, ChRL). Istnieją kraje, w których zadania stawiane przed pp ograniczają się jedynie do rozwiązywania problemów zawodności rynku, ale są też kraje, w których pp realizują ponadto funkcje szczególne, najczęściej o charakterze pozaekonomicznym.

 

Po drugie, podobnie pluralizm występuje, gdy chodzi o zasady funkcjonowania pp. W szczególności o zakres i sposób wykonywania przez państwo uprawnień właścicielskich. Mamy w tym obszarze cały szereg odmiennych, szczegółowych rozwiązań i to w różnych wydaniach. Od takich, w których pp są w zasadzie niezależne od bieżących działań rządu, a państwo-właściciel świadomie upodabnia się do właściciela prywatnego, do takich, w których przedsiębiorstwa państwowe są operacyjnie nadzorowane czy nawet kierowane przez władzę polityczną. A w  innym wydaniu nadzór właścicielski rozproszony na wiele różnych organów państwa i/ lub instytucji jedynie kontrolowanych przez państwo.

 

Przed państwem polskim i obecną ekipą rządzącą stoi obecnie wyzwanie, jaki model własności państwowej byłby najbardziej optymalny dla naszego kraju? Ostatnie 25 lat w Polsce na płaszczyźnie własności państwowej można określić hybrydą modelu postsocjalistycznego rozwiązaniami anglosaskimi. Konsensus waszyngtoński wymusił na Polsce pospieszną wyprzedaż majątku narodowego i zamykanie (nierentownych według liberalnych ekonomistów) większości przedsiębiorstw. Efektem jest współczesny obraz dominacji kapitału zagranicznego, znikomy udziału płac w polskim PKB oraz konkurencja na rynkach niskimi kosztami pracy, zamiast innowacyjnością. Natomiast te przedsiębiorstwa, które się zachowały mają charakter infrastrukturalny, działające w branżach o niskim poziomie konkurencji (poczta, kolej, energetyka). Przedsiębiorstwa te często mają formę prawną spółek akcyjnych z większościowymi udziałami państwa lub nawet mniejszościowymi przy zachowaniu kontroli korporacyjnej. Sposoby wykonywania nadzoru właścicielskiego ze strony państwa oraz zarządzanie tymi przedsiębiorstwami odbiegają od standardów dobrych praktyk menadżerskich. Regułą jest wykorzystywanie ich jako swoistego „łupu politycznego” przez kolejne ekipy polityczne.

 

Wielu nacjonalistów i narodowych radykałów uważa, że optymalny państwowy model własnościowy dla Polski to niemiecki lub szwedzki (ogólnie mówiąc skandynawski). Jednak czy rzeczywiście są one najlepsze pośród wszystkich dostępnych? W Niemczech, czy Skandynawii państwowa własność gospodarcza ma charakter zaszłościowy. Przedsiębiorstwa państwowe (wcześniej cesarskie bądź królewskie) są trwałym, choć nigdy nie dominującym, elementem tych gospodarek od setek lat. Ich udział wynosi od kilku procent (np. w  Holandii, Belgii czy Szwecji) do 10–12 % (w Norwegii, Finlandii, Grecji czy Francji). Natomiast bezpośrednio po I  wojnie światowej oraz w pierwszym dziesięcioleciu po II wojnie światowej udział ten był znacznie większy, rzędu 20–30 %. Przed II wojną światową powoływano i wykorzystywano przedsiębiorstwa państwowe w celu nadrabiania zaległości rozwojowych oraz budowaniu struktur państw narodowych. W ostatnim ćwierćwieczu zakres własności państwowej we wszystkich tych krajach znacząco się zmniejszył. Sprywatyzowane zostały państwowe telekomy, w wielu krajach linie lotnicze, w niektórych także poczta oraz koleje, czy udziały w bankach. Ewentualnie w krajach takich jak np. Norwegia celem pp jest działalność związana wydobyciem rodzimych bogactw naturalnych. Czy są to modele gospodarki satysfakcjonujące narodowych radykałów i socjalistów?

 

Interesującymi rozwiązania w gospodarce charakteryzuje się Chińska Republika Ludowa. Własność państwowa w Chinach jest bardzo obszerna, obejmuje zarówno przedsiębiorstwa małe, o znaczeniu lokalnym, jak i te największe. Funkcjonuje zarówno w sektorach bezpieczeństwa narodowego, jak w sferach konkurencyjnych jak usługi, czy przemysł. Ogółem w gospodarce wynosi ok. 30–40 %, a w  grupie największych i najważniejszych przedsiębiorstw przekracza 60 %. Zasady nadzoru właścicielskiego państwa są słabo skodyfikowane. Ale jednocześnie chiński „kapitalizm państwowy” jest stosunkowo bezwzględny, a  rola załóg pracowniczych pp niewielka. Strategia inwestycyjna i rozwojowa tych przedsiębiorstw z reguły odzwierciedla priorytety rządu chińskiego. Cele istnienia i funkcje gospodarcze pp w modelu chińskim ogólnie rzecz biorąc są podobne do modelu rosyjskiego, choć istnieją tu nieco odmienne akcenty, a także specyficzne różnice. Zasadnicze podobieństwo wynika z faktu pierwszeństwa celów pozaekonomicznych nad ekonomicznymi, przy czym, o ile w  Rosji cele te bardziej dotyczą bieżących korzyści obecnej władzy, to w  Chinach mają charakter bardziej strategiczny, są zorientowane na długookresowe korzyści państwa i wzmacnianie jego pozycji w gospodarce światowej. W Chinach, w przeciwieństwie do Rosji, głównie ze względu na wielką liczbę pp, nadzór państwa jest w znacznym stopniu zdecentralizowany. Władza centralna sprawuje bezpośrednią kontrolę jedynie nad ok. 120 kluczowymi podmiotami, często o charakterze konglomeratów, natomiast tysiące mniejszych podmiotów pozostaje w gestii władz lokalnych (regionalnych). Przedsiębiorstwa państwowe w Chinach – również w przeciwieństwie do rosyjskich – istnieją w najróżniejszych branżach, w tym zaawansowanych technologicznie, wiele z nich działa poza granicami kraju. Oznacza to, że są one poddawane ostrzejszej międzynarodowej konkurencji. W konsekwencji znaczenia nabierają czynniki efektywnościowe w ich funkcjonowaniu, a stawiane im cele pozaekonomiczne nie mogą być oderwane od bieżącej racjonalności funkcjonowania. Chiński model obala liberalny mit o braku innowacyjności państwowych przedsiębiorstw. Cechą charakterystyczną modelu chińskiego jest ponadto otrzymywanie przez pp znaczącego wsparcia finansowego od państwa, np. w formie udzielanych pożyczek.

 

Jak widać na powyższym przykładzie „Chiński smok” jest przykładem bardzo dobrze funkcjonujących przedsiębiorstw w gospodarce globalnej. Chociażby Sinopec w 2006 roku wykupił za 692 mln USD szyby naftowe w Angoli, przedsiębiorstwo CNPC wykupiło udziały w Petro Kazachstan, natomiast spółka CNOOC przeprowadziła dwa znaczące przejęcia - nabyła 45% udziałów w nigeryjskim przedsiębiorstwie naftowym ACPO oraz w 2012 roku przejęła kanadyjskie przedsiębiorstwo państwowe Nexen. W dziedzinie wysokich technologii przykładem może być przejęcie oddziału produkcji komputerów spółki IBM przez LENOVO oraz wykupienie przez TCL francuskiego producenta telewizorów Thomson oraz spółki Schneider Electronics.

 

W sferze odbudowania polskiego majątku narodowego przykładem nie powinny być – moim zdaniem – państwa zachodnie, lecz właśnie Chiny. Można się posilić rozwiązaniami państwa zachodnich w kwestiach budowy państwa z rozbudowanym zapleczem socjalnym lub podatkach, choć i w tej kwestii państwa Zachodnie się od lat stopniowo wycofują się na rzecz lobbingu dużego kapitału i obniżają stawki progresywne. Czy można szukać modelu optymalnego pp w innych krajach? W Rosji podmioty te, najczęściej prowadzące działalność w branżach tradycyjnych (surowcowych), z  natury rzeczy nie podlegają silnej konkurencji międzynarodowej, szczególnie na poziomie innowacji, a dodatkowo są chronione i wspierane na różne sposoby przez działania administracyjno-polityczne. Wykorzystywanie bieżących zysków, a także ekspansja rozwojowa tych przedsiębiorstw, jest ściśle związana z  realizacją celów politycznych aktualnej władzy, a kryterium ich prawidłowego działania wynika z możliwości realizacji narzucanych celów. Dodatkowo są one źródłem różnorakich, bezpośrednich korzyści materialnych dla elity władzy państwowej, czyli oligarchii.

 

W krajach gospodarek „wschodzących” takich jak Brazylia, Indie, czy państwa afrykańskie pp ciężko jest funkcjonować, gdyż obszary, na których działają są podmiotami globalnej gospodarki. W tym sensie są stosunkowo bezbronne wobec ekspansji globalnych korporacji, co wynika z kilku czynników: nieugruntowanych systemów politycznych, podatnych na korupcję administracji, braku rodzimych, prywatnych firm zdolnych do konkurowania z podmiotami zagranicznymi, braku obiektywnych mediów sprawujących kontrolę publiczną. W takich warunkach zasadniczego znaczenia nabiera problem zabezpieczenia rozwojowych interesów narodowych, których warunkiem jest miejscowa akumulacja, czego nie zapewniają globalne korporacje. Mimo wszelkich ich wad i nieefektywności ich przedsiębiorstw państwowych, są one i tak najprostszym możliwym panaceum na zagrożenia związane z globalnym otwarciem gospodarek oraz ekspansją globalnych korporacji.

 

Obserwując tendencje globalne można dojść do wniosku, że polskie przedsiębiorstwa państwowe powinny przejść z modelu postsocjalistycznego na model chiński/azjatycki, aniżeli zachodnioeuropejski. Jest to może kontrowersyjna rekomendacja, ale obserwując stopniowe wycofywanie się państwa z obszaru gospodarki, co jest widoczne na Zachodzie, współczesna recepta nacjonalistów dla Polski winna bazować na odmiennych rozwiązaniach. Spójrzmy na Chiny i dokładnie zbadajmy ich okres przejściowy i zobaczmy, co można przeszczepić na grunt Polski.

 

Paweł Doliński