czwartek, 31 sierpień 2017 19:07

Tomasz Dryjański - "Nie przepraszam! Za nic!"

Często spotykamy się z zarzutami o faszyzm, rasizm, antysemityzm, homofobię, nazizm i kukiz wie co jeszcze. Nie mam żadnej ochoty się tłumaczyć, a tym bardziej przepraszać za obsesje demoliberałów. Sukces ruchu alt-right wynika w dużej mierze z radykalnego przekazu i odrzucenia politycznej poprawności, oni nie tłumaczą, że nie są wielbłądem i za nic nie przepraszają.

 

Oskarżeniom o homofobię zbyt wiele miejsca nie będę poświęcał – martwiłbym się gdyby takich zarzutów nie było. Nie tolerujemy degeneracji moralnej i hedonizmu, które prowadzą do upadku naszej cywilizacji. Uchodźcy nie są przyczyną zdychania Europy Zachodniej, oni przyszli na gotowe, Niemcy, Francja, Anglia czy Holandia popełniły samobójstwo dużo wcześniej wybierając liberalną truciznę. Nigdy nie będzie mowy o jakiejkolwiek tolerancji dla aborcji, konsumpcyjnego stylu życia czy ruchów LGBTQWERTY, w normalnym kraju parady części rowerowych byłyby rozpędzane przez wojsko. Jeżeli ktoś zamierza się tłumaczyć i mówić, że tak naprawdę nic przeciwko gejom nie ma, to naprawdę nie ma czego szukać w ruchu nacjonalistycznym i powinien się zapisać do liberalnej prawicy zachodniej.

 

Nacjonaliści to straszni antysemici, ideowi potomkowie bandytów od getta ławkowego i Marszu na Myślenice.” Nie mam ochoty tłumaczyć się z wydarzeń, z których jestem dumny i uważam za jedne z najwspanialszych kart pięknej historii międzywojennego ruchu narodowego. Żydzi w II RP stanowili 10% społeczeństwa, to ogromna liczba ludzi, mieliśmy mniejszość, która przez kilkaset lat się nie zasymilowała, nie byli wobec Polski wierni co pokazali w czasie Powstania Wielkopolskiego, wojny z bolszewikami czy kiedy Sowieci weszli na Kresy 17 września, po wojnie stanowili bardzo duży procent odpowiedzialnych za wprowadzenia w naszym kraju stalinowskiego terroru. II Rzeczpospolita miała z nimi problem, tworzyli zamkniętą społeczność sprawiającą ogromne kłopoty - istniały silne żydowskie partie polityczne, Żydzi byli nadreprezentowani w handlu, wśród przemysłowców, lekarzy czy prawników, blokując Polakom dostęp do najbardziej zyskownych zawodów, skupiając w obcych rękach olbrzymi kapitał, ponadto wiedli prym w światku przestępczym i trudnili się lichwą doprowadzając polskie rodziny do nędzy. Stąd walka o miejsca na uczelniach, w obronie polskiego handlu i przemysłu. W trakcie wojny jednak polscy nacjonaliści wielokrotnie ratowali Żydom życie o czym nie chce się pamiętać nie chcieli ich w Polsce, walczyli o sprawy bytowe własnego narodu, ale nie byli sprawcami ludobójstwa jak Niemcy. Dzisiaj Żydów w Polsce praktycznie nie ma, częściowo przez niemieckie zbrodnie, częściowo sami wyemigrowali do Izraela i USA. Natomiast ciężko przejść obojętnie wobec ogromu żydowskich zbrodni w Palestynie czy ogromnych żądań materialnych wobec Polski oraz oskarżania naszego narodu o udział w holokauście – to wszystko należy krytykować, tak samo jak działania Sorosa i Michnika, których narodowości nie da się ukryć (sami zresztą się jej nie wstydzą). Fakt, że Niemcy mordowali Żydów na ogromną skalę nie znaczy, że nie możemy mówić o źle jakie wyrządza państwo Izrael i organizacje żydowskie. A już tym bardziej nie będziemy się tłumaczyć ze słusznej walki o byt Polaków we własnym kraju! Przedwojenny antysemityzm Stronnictwa Narodowego, ONR czy Falangi był całkowicie uzasadniony i nie stanowi żadnego powodu do wstydu. Tak samo jak dzisiejsza krytyka organizacji żydowskich i działań państwa Izrael. Kilkaset lat trudnego sąsiedztwa, problemy ekonomiczne, a później nadreprezentacja Żydów w komunistycznym aparacie represji całkowicie tłumaczą dlaczego Polacy jako naród odczuwają naturalną niechęć do Żydów, podobnie zresztą nie lubimy Niemców i Rosjan – historia determinuje pewne sympatie i antypatie, tak jest na całym świecie.

 

Faszyści! Faszyści!” Oskarżenia o naśladowanie Mussoliniego są o tyle śmieszne, że czasem padają także pod adresem PiS-u, istnieją także wykolejeńcy, którzy za faszyzm uważają samo istnienie państwa, chodzi oczywiście o gości, którzy swoją tożsamość ideową budują na niechęci do znanego z hitu disco polo mydełka. Mógłbym oczywiście powołać się na Mosdorfa wyjaśniającego dlaczego ONR-owcy nie byli faszystami, ani nazistami, jednak ten cytat jest zbyt oklepany. Przede wszystkim nie należy mieszać faszyzmu z nazizmem bo to trochę jak zestawienie Ferrari F40 z czołgiem Tygrys i to jeździ i to jeździ. Faszyzm nie był żadnym złem wcielonym, to normalny ustrój z różnymi zaletami i wadami, twór typowo włoski, pewne rzeczy były ciekawe, inne zdecydowanie mniej, na pewno jednak faszyści niż złego Polsce nigdy nie zrobili. Tak na marginesie Mussolini nie pojmował narodu etnicznie co należy uznać za bardzo dużą wadę. Benito zginął i na tym skończył się pewien rozdział. Oczywiście we Włoszech dalej istnieje silny sentyment do faszyzmu i ruchy typu Forza Nuova czy Casa Pound, które należy uznać za bardzo inspirujące, na pewno też ciężko oprzeć się pięknu muzyki takich zespołów jak Amici del Vento, Ultima Frontiera, DDT, Sottofasciasiemple czy Intoleranza. Historia Obozów Hobbit, całej kultury młodych idealistów z lat ołowiu jest na pewno piękna i inspirująca, moglibyśmy się od Włochów wiele nauczyć właśnie na polu kultury, ale także aktywizmu. Tak strasznie zazdroszczę mieszkańcom Italii genialnej muzyki i skłotów Casa Pound! Nie jesteśmy faszystami, trudno, żebyśmy nimi byli nie mieszkając w Mediolanie, Rzymie czy Turynie, a w Poznaniu, Warszawie, Krakowie... Natomiast nauczmy się wreszcie, że faszyzm to nie Auschwitz i gestapo, tak samo jak Iran nie ma nic wspólnego z ISIS.

 

Nie jesteśmy nazistami!” No pewnie, że nie, trudno, żebyśmy jako Polacy odwoływali się do zbrodniczej ideologii, która doprowadziła do zniszczenia naszego państwa i całego kontynentu, do masowych mordów Polaków. Owszem swego czasu mieliśmy w kraju trochę skinowskiego folkloru podniecającego się pewnymi Niemcami, ale nie widzę sensu, żeby się za tych ludzi tłumaczyć, zwłaszcza, że te czasy dawno minęły. Inna sprawa, że nie widzę też potrzeby zabawy w jakiś antynazizm, może jeszcze zaczniemy zwalczać fanów Karola Gustawa i Bohdana Chmielnickiego? Tak wiem, że niektórzy bardzo lubią zwalczać mityczną komunę 28 lat po Okrągłym Stole i czynią z tego sens swojej idei, niestety historyzmu w Ruchu jest za dużo i przybiera on karykaturalne formy. Nazizm jest ideologia martwą i w żaden sposób Polsce nie zagraża. Pikiety antynazistowskie są śmieszne i absolutnie nie wiem do czego mają prowadzić poza pokazaniem demoliberałom, że „my nie naziści”. Natomiast godne upamiętnienie ofiar i bohaterów, wsparcie kombatantów i byłych więźniów obozów jest jak najbardziej potrzebne, jest obowiązkiem wobec poprzednich pokoleń Polaków. Polscy nacjonaliści mają piękną kartę bojową podczas II Wojny Światowej, walczyli we Wrześniu, u Andersa, w NSZ czy AK, byli obecni na wszystkich frontach. Oskarżenia o podobieństwo do Adolfa Hitlera i jego wyznawców należy po prostu wyśmiać i w ogóle się nimi nie zajmować.

 

Nie jesteśmy rasistami!” Narodowcy cały czas muszą tłumaczyć się z przywiązania do pochodzenia i koloru skóry, często idą na kompromisy z liberałami i dochodzą do karykaturalnych wniosków typu „murzyn może być Polakiem, jeżeli tutaj się urodził i kocha nasz kraj”. Zamiast kopać się z koniem i tłumaczyć, że nie jest się wielbłądem, co i tak żadnego skutku nie przyniesie ignorujmy zarzut. Powiem więcej, zacznijmy mówić wprost, że Europa należ do narodów o niskim poziomie pigmentu w skórze, Polacy są biali i jakiekolwiek udowadnianie, że murzyn może należeć do naszego narodu przypomina tezy pewnego pastora o Ziemii mającej kilka tysięcy lat. Zacznijmy od fundamentalnego pytania czym jest Naród? Naród to wspólnota pokoleń przeszłych, obecnych i przyszłych, wspólnota pochodzenia, historii, kultury, języka, narody z reguły są spajane wspólną religią (Niemcy stanowią tu jeden z jaskrawszych wyjątków) i faktycznie pełni ona nieocenioną rolę w budowie kultury i tożsamości, jednak wyznanie nie determinuje narodowości. Nie da się odłączyć od nacjonalizmu kwestii etnicznych, bo to jak wyjąć z samochodu koła i silnik. Jestem Polakiem bo wychowałem się w tej kulturze, od dziecka mówię po polsku, moi przodkowie mieszkali w Poznaniu i Wielkopolsce. Urodziłem się w Polsce i od 26 lat tutaj mieszkam, ale nie ma to żadnego wpływu na moją narodowość, mam szczęście żyć we własnym kraju i Bogu za to dziękuję, ale gdybym urodził się w Berlinie/Londynie/Kurytybie/Lwowie/na Syberii niczego by to nie zmieniło. Dalej byłbym Polakiem. Natomiast, gdyby moi rodzice byli innej narodowości, to nawet sto lat życia w Poznaniu czy Krakowie nie uczyniłoby ze mnie Polaka.

 

Europa zmaga się z olbrzymim kryzysem imigracyjnym, od dziesięcioleci zalewają nas przybysze zza morza Śródziemnego. Od niedawna nazywamy ich „uchodźcami”, wcześniej byli to po prostu imigranci. Zaczęło się od sprowadzania przez zachodnie koncerny taniej sił roboczej z Afryki Północnej, potem coraz więcej imigrantów osiedlało się we Francji czy Niemczech, aż wreszcie nadeszła katastrofa, z którą Europa zmaga się obecnie. Ale wróćmy do pierwszych przybyszów, którzy pracowali i zakładali rodziny, trochę czasu minęło, powstały imigranckie getta, dorosły kolejne pokolenia i nadal jest problem. Ahmed, którego dziadek przybył do Marsylii za chlebem dalej nie stał się Francuzem, żyje w getcie, narasta w nim frustracja, w końcu zostaje przestępcą, albo radykalizuje się i postanawia mordować niewiernych na chwałę Allacha. Takich Ahmedów są setki tysięcy. Asymilacja jest możliwa, ale w przypadku małych grup i trwa wiele pokoleń, tak jak w przypadku Tatarów, którzy dawniej sprawiali spore problemy (ładnie opisane przez mającego tatarskie korzenie Sienkiewicza w Panu Wołodyjowskim) czy poznańskich Bambrów, którzy jako katolicy stanęli w pozycji wobec protestanckich Niemców. Duże społeczności nie asymilują się nigdy czego doświadczyliśmy na przykładzie mniejszości niemieckiej, ukraińskiej czy żydowskiej, a przecież dwie pierwsze nie są wcale odległe kulturowo, Ukraińcy to Słowianie i mówią podobnym językiem. Dlatego jeżeli ktoś mówi o ubogacaniu kulturowym i pokojowym współżyciu różnych światów to jest uchodźcą intelektualnym. Nie twierdzę, że każdy muzułmanin to terrorysta, który chce nas rozjechać ciężarówką, ale wiem, że istnienie obok siebie dwóch grup etnicznych (a co dopiero cywilizacji) oznacza olbrzymie napięcia, zwłaszcza kiedy jedna z nich nie jest u siebie i żyje biedniej, w Polsce przez kilkaset lat nie zasymilowaliśmy Żydów i mieliśmy z nimi problemu, o czym pisałem kilka akapitów wcześniej, zarówno RON jak i II RP miały olbrzymie problemy na terenach południowo-wschodnich, które spływały krwią, wojny na Bałkanach też nie wzięły się znikąd, z mniej drastycznych przypadków weźmy Węgry i ich problemy z Cyganami. Zresztą mamy już spore skupiska Czeczenów i nie jest to przyjemne sąsiedztwo. Pozostaje także aspekt ekonomiczny, już teraz masowy napływ Ukraińców hamuje wzrost płac dla polskich pracowników, a także utrudnia znalezienie pracy ludziom młodym, studentom i najsłabiej wykształconym. Wmawiają nam, że nasza postawa jest niekatolicka. Najczęściej czynią to ci, którzy ostatni raz w Kościele byli podczas I Komunii, ewentualnie chrzcinach dziecka. Tymczasem nauka Kościoła jasno mówi o ordo caritatis, najbliższe nam są własna rodzina, naród i to je mamy najpierw miłować i chronić. Chronić także przed zalewem tak zwanych „uchodźców”.

 

Parafrazując klasyka „lekki rasizm nie jest szkodliwy społecznie”, totalnym upadkiem byłoby latanie ze swastykami i wzywanie do holocaustu czarnych, Arabów i kto by tam jeszcze się nawinął. Natomiast całkowicie zdrową postawą, jedyną możliwą dla nacjonalisty jest przywiązanie do Białej Europy i duma z tego, że Polacy nie wyglądają jakby się urodzili w solarium. Podczas demonstracji antyimigranckich pojawiał się motyw kostki Rubika, bałagan ukazywał mulitkuluralizm, a nacjonalizm był przedstawiony jako porządek, trudno o lepsze ukazanie naszych poglądów na kwestie etniczne i rasowe – uważamy, że każdy powinien mieszkać u siebie. Polak w Polsce, Francuz we Francji, a Arab w Afryce Północnej i na Bliskim Wschodzie. Oczywiście słowo rasizm nie nadaje się na sztandary, nie należy się go jednak bać i „co złego to nie my”, zamiast tego podkreślajmy dumę z tego, że naród Polski przynależy do białej rasy, że Europa jest domem białych narodów, które ten kontynent i jego wspaniałą kulturę zbudowały i naszym obowiązkiem jest tego skarbu bronić. I nie bójmy się powiedzieć, że murzyn czy Arab Polakiem być nie może, bo po pierwsze naród jest wspólnotą krwi (jest to jeden z czynników, ale absolutnie konieczny), a po drugie Polacy są po prostu biali.

 

Pewien poseł imieniem Adam, który w dawnych czasach był narodowcem, a potem sprawił, że zamiast słowa na k. używam nazwy .ndecji udzielił wywiadu, w którym odżegnywał się od nacjonalizmu, który „źle się Polakom kojarzy, no cóż byli już tacy, którzy kastrowali Ideę i bali się jakiegokolwiek słowa na n., wszyscy wiemy jak skończyli. Wspomniany wywiad pokazujący całe kapitulanctwo ideowe .ndecji, Pan Kilometrówka wspomniał nawet, że tak naprawdę nie ma nic przeciwko częściom rowerowym, pewnie niedługo .ndecja zacznie ich oficjalnie przyjmować w swoje szeregi, zwolennicy aborcji nikogo już tam nie dziwią. Niewykluczone, że po rozpadzie cyrku Kukiza przytulą się do PiS-u, albo Platformy i spędzą na Wiejskiej jeszcze trochę czasu, wyrzekając się Polaków na Kresach, czy popierając przyjmowanie „uchodźców”. Ideę dawno przehandlowali, ale mają ciepłe stołki i comiesięczne przelewy na okrągłą sumkę. Niech prostytucja ideowa .ndecji będzie dla każdego z nas przestrogą czym kończy się rezygnacja z radykalizmu i wypieranie się kolejnych postulatów, tylko dlatego, że demoliberałom wydają się kontrowersyjne i TVN z Wyborczą krzyczą o faszystach, rasistach czy homofobach.

 

 

 

Tomasz Dryjański