środa, 26 kwiecień 2017 19:51

Jan Trzciński - Słowo o ekologii, czyli pytania do Greenline Front Poland

Temat ekologii był swego czasu zwykle pomijany przez aktywistów i organizacje nacjonalistyczne w naszym kraju - ta dziedzina społeczna została w Polsce niemal całkowicie przejęta przez środowiska lewackie, anarchistyczne, które bezustannie ruszają z kolejnymi inicjatywami mającymi na celu ochronę naszego środowiska naturalnego. Przy czym - warto zaznaczyć - promują niestety swoje ohydne ideologie i smutną wizję "kolorowego świata". Europejska "scena narodowa" już dawno temu podjęła odpowiednie kroki w celu przysłużenia się Matce Naturze - w Polsce nacjonaliści oddali niestety to pole lewakom, nie licząc sporadycznych akcji ze zbiórkami pieniędzy na schroniska etc.

W kontekście niedawnych, przykrych wydarzeń na skalę całego kraju (np. haniebne ekscesy ministra Szyszko), troska o ojczystą ziemię zaczyna stawać się jednak powszechniejsza. Narodowcy z czołowych organizacji zaczynają występować do przodu z akcjami pro-ekologicznymi. Jednak zdecydowanym ewenementem tego przełomu w polskim ruchu jest niewielka grupa nacjonalistów, która poświęca swą działalność w całości wyłącznie sprawom Natury. Stowarzyszenie powstałe już w roku 2016 i będące swego rodzaju polskim oddziałem większej, międzynarodowej organizacji zrzeszającej nacjonalistów żywo zainteresowanych tematem ekologii. Dziś, specjalnie dla czytelników "Szturmu" - wywiad z liderem aktywistów Greenline Front Poland, znanym jako Rex.

Szturm: Czołem!

Rex: Sława Nacji!

S: Byłbym naprawdę wdzięczny, gdybyś wyręczył mnie w przedstawianiu Was i opowiedział coś o stowarzyszeniu, któremu przewodzisz. Oraz o celach, które mu przyświecają.

Rex: Pewnie - może na początek zacznę od tego, że raczej daleko nam do „stowarzyszenia”. Jesteśmy grupą nacjonalistów, którzy inspirując się innymi aktywistami z Europy postanowili wykazać się inicjatywą we własnym kraju. Osobiście nie jestem w GLF od początku jego istnienia w Polsce. Wysłałem kiedyś zapytanie do oddziału „International” z prośbą o materiały – książki, artykuły, grafiki, etc. W następstwie po jakimś czasie odezwał się do mnie jeden z członków na Festiwalu Orle Gniazdo, wiedząc, iż jestem zainteresowany współpracą. GLF na początku swojego istnienia w kraju nad Wisłą nie cieszył się zbytnią aktywnością - wstępując w ich szeregi myślałem, że mają na koncie już coś naprawdę fajnego w zakresie przeprowadzonych akcji. Niestety do czasu mojego dołączenia GLF Poland było w fazie formowania się, która na dobrą sprawę nie skończyła się do teraz. Cele jakie sobie postawiliśmy to przede wszystkim zwrócenie uwagi polskich nacjonalistów na to, jak ogólnie pojęta Natura, a także dbanie o zachowanie jej równowagi powinny być ważne w ich ideologicznym życiu. Chcemy zarówno realnie wpływać na poprawę jakości środowiska i żyjących w nim stworzeń różnego rodzaju akcjami, od tych propagandowych, po bezpośrednie. Sam fakt, że ktokolwiek zechciał przeprowadzić z nami wywiad mówi, że raczej idziemy w dobrym kierunku.

S: Czy GLF Poland jest częścią większej, międzynarodowej organizacji?

Rex: I tak i nie. Tak, ponieważ działamy pod szyldem i nazwą czegoś co istnieje nie tylko w Polsce. Nie, bo jednak nie jesteśmy powiązani żadnymi formalnymi strukturami. Łączy nas pewna wspólna grupa poglądów – np. nie ma wśród nas miejsca na wzajemną nienawiść dyktowaną szowinistycznymi uprzedzeniami wobec innych narodów europejskich - jesteśmy paneuropeistami, bo wszystkim nam w takim samym stopniu zależy na dobrej sytuacji naszego kontynentu. Jesteśmy też w Europie związani luźnymi relacjami, kilka grup znam osobiście, z innymi jestem w stałym kontakcie w Internecie. Wymieniamy się nawzajem doświadczeniami, informujemy o sytuacji w naszych krajach, czy tak jak w przypadku Niemców, umawiamy się na wspólne akcje.

S: Istnieje jakiś zarząd centralny, czy raczej działa to na zasadzie autonomicznych ugrupowań?

Rex: Zarząd centralny jako taki nie istnieje, jednak istnieje pewna "wyróżniona" grupa ludzi, na którą składają się bardziej aktywni członkowie różnych ekip z naszego kontynentu, w tym między innymi ja. Zarządza ona między innymi domeną GLF, czy fanpagem GLF International. Nie wygląda to jednak w ten sposób, że mówimy poszczególnym ekipom co mają robić.
W naszym wypadku, po pewnym, czasie brak kogoś kto złapałby wszystko za przysłowiowy "ryj", byłby zgubny, inicjatywa umarłaby w zarodku. Jako że byłem najbardziej aktywną osobą, co oprócz mnie zauważyli też inni i miałem minimalne predyspozycje do poprowadzenia tego, zostałem liderem. Jesteśmy chyba jedyną grupą, która ma oficjalnego lidera, przynajmniej z tego co mi wiadomo.

S: Macie na koncie kilka świetnie zorganizowanych akcji. Mógłbyś opowiedzieć, z wyniku której z nich jesteś najbardziej zadowolony?

Rex: Nie przesadzałbym z tą świetnością, było tych akcji kilka, lecz jeżeli z czystym sumieniem i bez zbędnej skromności miałbym odpowiedzieć Ci na to pytanie to nie potrafiłbym wymienić jednej, z której zadowolony jestem najbardziej. Te „widzialne” akcje nie były raczej czymś przełomowym, na pewno zbiórka fantów dla schroniska w Celestynowie była całkiem udana, jednak tak jak wyżej wspomniałem – to nie jest to co chcemy robić. Znaczy się, owszem, zbiórki dla schronisk chcemy wprowadzić jako pewną rutynę, (może co pół roku, zawsze na inne schronisko), jednak zdecydowanie celujemy wyżej. GLF na ten moment to grupa aktywistów, która działa jako jednostki rozsiane po całym kraju. Nie robimy zdjęć worków na śmieci zgromadzonych przy każdym z naszych częstych wypadów do lasu w celu jego oczyszczania, zatem uważam chwalenie się tym za niepotrzebne. Oprócz tego są jeszcze akcje innego rodzaju, że tak powiem… bezpośrednie.


S: To interesujące. Czy GLF Poland szykuje jakieś ogólnopolskie, pro-ekologiczne przedsięwzięcie w najbliższym czasie?

Rex: Na pewno będziemy mocno uderzać w propagandę - jest kilka celów, które sobie postawiliśmy na najbliższy rok. Między innymi kampania "antycyrkowa" (cyrk bez zwierząt), która zakończona będzie zbieraniem podpisów w poszczególnych miastach o zakaz wynajmowania terenu cyrkom, które w swoim repertuarze mają atrakcje związane ze zwierzętami, ale więcej o tym szerzej powiemy wkrótce. Oprócz tego w planach jest także zorganizowanie konferencji dla nacjonalistów, rozmowa i przedstawienie tak naprawdę powagi tematu zainteresowanym. Tak jak powiedziałem na wstępie, chcemy wprowadzić motyw ekologii „na salony nacjonalizmu” i w stałym repertuarze będzie mocna propaganda.


S: Czekamy z niecierpliwością, zwłaszcza, że zapewne Szturmowcy również zadeklarują pomoc. Ale zapytam jeszcze - czy myślisz, że jest szansa na to, by Wasze akcje przebiły się jakoś do "mainstreamowego" obiegu informacji? Nasze środowisko zwykle niestety jest pomijane w mediach.

Rex: Myślę, że tak, z bardzo prostego powodu – otóż nic mainstreamowi nie staje tak w gardle jak właśnie nacjonalizm. Swego czasu, gdy jeden z oddziałów ONRu zabrał psy ze schroniska na spacer, Gazeta Wyborcza (zdecydowanie mainstreamowe pismo) wyraziła wielkie oburzenie na widok kogoś, kogo ma za "faszystę" w towarzystwie słodkiego pieska, to przecież burzy cały ich obraz! Jestem prawie pewien, że tak samo będzie z nami, po pierwszej większej akcji, chociaż trochę zrobi się o nas głośno, tym bardziej, że mamy zamiar regularnie „pojawiać się” na murach i ulicach miast.


S: Rozumiem. Czy jako GLF jesteście otwarci na nabór nowych aktywistów, czy raczej staracie się pozostać hermetycznym, zamkniętym oddziałem?

Rex: To dosyć ciężkie pytanie, bo tak jak już wspomniałem - nie wiemy do końca jakiej formy od siebie samych oczekujemy, to wciąż się kreuje. Na pewno będziemy chcieli zostać jak to ładnie nazwałeś oddziałem zamkniętym, jednak jak najbardziej jesteśmy zainteresowani współpracą z wartościowymi ludźmi, których serdecznie zapraszamy do odzywania się do nas na fanpage’u. Uprzedzam tylko, że nie chcemy w swoich szeregach leniwych kurwiów, chcących lansować się należeniem do jakiejś ekipy i oczekujemy realnego zaangażowania.


S: Powiedz jeszcze - jaka idea jest najbliższa sercu działaczy GLF? Pewne "autorytety prawicy" twierdzą, że nie można być jednocześnie nacjonalistą i troszczyć się o Naturę.

Rex: Nie jestem żadnym autorytetem, a tym bardziej autorytetem prawicy - uważam jednak, że nacjonalizm niewiele ma wspólnego z prawicą, co dosyć widocznie ukazuje polska scena polityczna. Na tą chwilę PIS jest dużo bliżej nacjonalizmowi, przez swoje ustawy socjalne, takie jak 500+, niż prawicowy oszołom Korwin, czy kolejny pajac - Ziemkiewicz (szczerze gardzę). Dlatego też szafowanie terminem „nacjonalizm” przez takich ludzi szczerze mnie boli, na to co mówią te wątpliwe autorytety mogę odpowiedzieć tylko „A ja mam to w dupie”.
Jeżeli chodzi o ideę, sprzeciwiamy się antropocentrycznemu postrzeganiu świata. Człowiek jest dla nas jego częścią, a nie centrum - mając to w świadomości żyjemy, czerpiąc oraz dając Naturze. Więcej w tym temacie na pewno wkrótce napiszemy.
Praktycznie każdy z nas dołączył jako autonomiczny nacjonalista (swoją drogą serdecznie polecam wywiad z jednym z założycieli ruchu autonomicznych nacjonalistów w Polsce, a także założycielem witryny Autonom.pl na fanpage’u na facebooku – Kolyada!) i tak też spełniamy się poza działalnością w GLF, która tak naprawdę jest tylko jedną składową naszego aktywizmu. Co za tym idzie mamy poglądy mocno narodowo socjalistyczne. Głębiej mogę wypowiadać się jedynie za siebie, na pewno jednak nie ma wśród nas osób ideowo „jałowych”.


S: Na Waszej stronie można zobaczyć logo z symboliką dawnych, germańskich run. Czy ma to jakieś szczególne znaczenie w kontekście Twych wcześniejszych słów?

Rex: Naszą symbolikę w pełni wytłumaczyłem w naszym manifeście, który możecie znaleźć na stronie Autonom.pl, nie chciałbym się powtarzać, bo wiem, że nie powiedziałbym tego lepiej niż zawarłem to tam, a cytować raczej nie ma co, stąd też jeżeli mógłbym prosić Cię o zalinkowanie pod wywiadem… byłbym zobowiązany.


S: Jasne. Zbliża się sezon letni, wakacyjny - czy Twoim zdaniem wiąże się to z jakimś szczególną potrzebą aktywizmu na polu ekologii, tudzież wzmożoną czujnością wszystkich osób, którym cele GLF również są bliskie?

Rex: Sezon letni to przede wszystkim czas, w którym ludzie częściej wychodzą z domów, swój wolny czas spędzają na świeżym powietrzu etc etc. Stąd też ogromną potrzebę widzę w walce z nazwijmy to – "śmieciarstwem". Nie rozumiem skąd się to u ludzi bierze, z lenistwa, złośliwości, czy czystej głupoty? Jednak zostawianie po sobie mnóstwa śmieci w miejscach wypoczynku jest istną zmorą. Ogromną potrzebę widzimy, więc w wzmożeniu ostracyzmu wobec osób, które śmiecą, naprawdę bardzo ważne jest pokazywanie naszej niechęci i niezadowolenia wobec śmiecenia. To jest w końcu niszczenie czegoś co jest dla nas wszystkich wspólne - a np. ja osobiście bardzo nie lubię kiedy ktoś niszczy coś mojego.

S: Nawiasem mówiąc - co skłoniło akurat Ciebie do podjęcia tego typu działalności?

Rex: Urodziłem się w niewielkim miasteczku otoczonym z każdej strony Naturą. Przed moim domem płynie rzeka, pięć minut drogi mam do jeziora, kolejne pięć do lasu. Wychowałem się w szacunku i miłości do tego skąd jestem i kim jestem. Od dziecka wpajano mi, że nie żyję na tym świecie sam, że jestem zależny od innych i inni są zależni ode mnie. Myślę, że sposób w jaki mnie wychowano miał ogromny wpływ na moje późniejsze wybory, między innymi na podjęcie się tego typu działalności.


S: Na zakończenie naszej rozmowy - jak to jest być pionierem jakiejś formy aktywizmu na całej "polskiej scenie"?

Rex: Nie jesteśmy wcale pionierami! Na łamach Waszego miesięcznika ukazał się artykuł przesympatycznej koleżanki Marty Niemczyk, w którym możemy się dowiedzieć, że w Polsce temat ekologii nie zawsze i nie wszystkim ze środowiska "około narodowego" stawał w gardle. Ponadto Autonomiczni Nacjonaliści, czy organizacje takie jak Młodzież Wszechpolska lub Obóz Narodowo Radykalny też mają na swoim koncie akcje o charakterze ekologicznym, sprzątanie lasów, czy (bardzo mocno szanuję i wspieram) walkę z zanieczyszczeniem Warty w Poznaniu. Na pewno też będziemy robić coś w tym temacie w najbliższym czasie, także polecam być czujnym. Chyba, że pytasz się jak to jest być organizacją nacjonalistyczną o zadaniach stricte ekologicznych… Wtedy odpowiem, że ciężko. Ciężko dlatego, że w Polakach dosyć mocno zakorzeniony jest stereotyp: ekologia – szuria. Ekologię postrzega się przez pryzmat jakichś dużych organizacji takich jak WWE, czy Greenpeace, które mają na koncie różne krzywe akcje, nieczyste konta etc i ktoś, komu szczerze zależy na tym co go otacza z każdej strony i racjonalnie podchodzi do ochrony tego otoczenia, nie jest odbierany zbyt pozytywnie, nawet, albo raczej zwłaszcza w naszym środowisku. Mamy nadzieję, że to się niedługo zmieni. I tak już widać mocny przełom, więc będzie tylko lepiej!

S: Dzięki za te kilka wyczerpujących odpowiedzi, trzymaj się.

Rex: Również dzięki za tych kilka ciekawych pytań, mam nadzieję, że nie zakręciłem się za bardzo i ktoś kto chciał się o nas dowiedzieć czegoś więcej będzie zadowolony. Jeżeli pozwolisz to chciałbym jeszcze raz przypomnieć, że jesteśmy na facebooku oraz na instagramie! Sława!

http://autonom.pl/?p=17613 - manifest GLF Poland

Z liderem GLF Poland rozmawiał Jan Trzciński