środa, 23 listopad 2016 20:11

Witold Dobrowolski - „Nacjonalista oczami przeciwników politycznych”

Nacjonaliści w oczach demoliberalnych i lewicowych środowisk najczęściej przedstawiani są jako niewykształcona, pełna nienawiści i fobii młodzież. Nazywano i nazywa się ją „faszystami” jako epitetem wpisując się w propagandę stalinowską. A przecież przy całej piszącego te słowa autora sympatii do idei faszyzmu (faszyzm to poezja jak mawiał Robert Brasillach) to w polskim szeroko pojętym środowisku nacjonalistów jednak w pełni utożsamiającą się z tą ideą osobę trudno spotkać, a co dopiero organizację. Na podstawie wielu artykułów, wypowiedzi, reportaży, konferencji, oraz badań można będąc nacjonalistą łatwo dojść do wniosku, że środowiska ideowo wrogie, a równocześnie będące w głównym nurcie z niepodważalną siłą w polityce kreują obraz nacjonalisty nie mający nic wspólnego z rzeczywistością. Zaś badania datowane przez różne instytucje UE przeprowadzane są bez jakichkolwiek wywiadów środowiskowych wśród nacjonalistów, większość owych środowisk z góry dochodzi do wniosku, że wie z czego wynika wzrost nastrojów nacjonalistycznych, czyli braku odpowiedniej edukacji, warsztatów równości w szkołach, ogólnie rzecz biorąc przyczyną tendencji narodowych jest ciemnogród i katolicki szariat.

 

W tym kontekście w pewien sposób pozytywnym zaskoczeniem mogła być dyskusja zorganizowana przez środowiska związane z radiem TOK FM w Muzeum Żydów Polskich w Warszawie pod nazwą: Tożsamość Nacjonalisty. Uczestnikami dyskusji byli prof. Wojciech Burszta, kierownik Katedry Antropologii Kultury w Instytucie Kulturoznawstwa SWPS Uniwersytet Humanistycznospołeczny, oraz dr Anna Wójcik - asystentka naukowa w Poznańskim Centrum Praw Człowieka Instytutu Nauk Prawnych Polskiej Akademii Nauk. Całość spotkania zaczęła się od profesjonalnie warsztatowo nakręconych wywiadów z rzekomo przypadkowymi osobami, które pytano o pojęcia nacjonalizmu, patriotyzmu, o odczucia w stosunku do nacjonalistów. Oczywiście wszystkie trzy osoby wypowiadały się na temat nacjonalizmu negatywnie, jedna będąca młodym człowiekiem, imigrantem z Armenii postrzega nacjonalistów jako grupę organizującą marsze, na których agresywnie propagują swoje zdanie, a w prywatnych dyskusjach nie są merytoryczne, nigdy nie szukają kompromisu. Z jednej strony można się zgodzić z tym, że pojęcie nacjonalizm kojarzy się w Polsce głównie negatywnie w przeciwieństwie do krajów anglosaskich, czy przykładowo wschodniego sąsiada Polski, Ukrainy gdzie pojęcie nacjonalizmu jest często stosowane jako synonim do patriotyzmu. Z drugiej strony jednak po tych wywiadach dosyć jasne było, że dyskusja miała z góry określać nacjonalizm negatywnie co można się było spodziewać od samego początku. Pytanie brzmiało czy poziom będzie odbiegał od przekazów medialnych?

 


Okazuje się, że tak. Podczas dyskusji podniesiono sprawy, które często umykały „ekspertom” antyfaszystowskim, czy liberalnym dziennikarzom stale zajmujących się problematyką nacjonalizmu. Zwrócono uwagę na fakt odmienności polskiej tradycji nacjonalistycznej od innych nacjonalizmów europejskich, oraz na argumenty chrześcijańskich nacjonalistów jakoby czynnikiem samoograniczającym przekierowanie ideologii w stronę rasistowską (w sensie biologicznym), czy zbrodniczą jest Bóg będący najważniejszym celem. Dobro narodu i sam naród jest dopiero na drugim miejscu. Dyskutujący posiłkują się tutaj reportażem Gazety Wyborczej, którego autorka weszła na kilka miesięcy w struktury Obozu Narodowo-Radykalnego. Przedstawia on nacjonalistów jako mocno związanych z przedsoborowym katolicyzmem, opozycyjnym do współczesnego, liberalizującego się Kościoła Katolickiego. Sami dyskutujący co ciekawe przyznali, że reportaż był na niskim poziomie, osobiście podejrzewam, że tekst studentki dziennikarstwa, która go pisała opublikowany został wyłącznie z powodu potrzeby chwili przed Marszem Niepodległości. Dyskutujący dodali w tej kwestii jeszcze, że nacjonaliści chrześcijańscy polscy wierzą w wyjątkowość narodu polskiego jako tworu boskiego i w jego dziejową misję wywyższając go ponad inne. Oczywiście prawda jest zgoła inna, a takie myślenie istnieje raczej na marginesie świadomego nacjonalizmu w Polsce i postrzegane jest negatywnie.

 

Główny problem polegał na utożsamianiu nacjonalizmu z szowinizmem przed uczestników dyskusji. Nieodłączną cechą nacjonalisty jest duma z bycia Polakiem i nienawiść do obcych, mniejszości etnicznych, a fundamentem jego ideologii jest nienawiść. Nacjonalista nie jest w stanie odpowiedzieć na to kim jest, ale na to kim nie jest np. brudnym Cyganem, roznoszącym choroby Żydem. To tylko kilka z wielu wypowiedzi, które padły. Równocześnie wspomina się o tęsknocie wśród młodego, radykalizującego się pokolenia za wojną, która miałaby rozwiązać wiele problemów trapiących Europę. Oczywiście dyskutujący nie wiedzą lub nie chcą wiedzieć, że w polskim nurcie nacjonalistycznym rozwija się idea wolna od szowinizmu na wzór współczesnych europejskich nacjonalizmów i jest ona obecna w środowisku od lat 90-tych, tak samo sprzeciw wobec wojen między europejskimi narodami, z których korzyści czerpać może tylko garstka polityków, czy oligarchów kosztem tysięcy żyć.

 

Pojawiło się też dosyć żenujące stwierdzenie, że narodowcy dzielą ludzi na Polaków, nie-Polaków i byłych Polaków, z czego do tego trzeciego typu miałby między innymi wg. ONR należeć Piłsudski. Trudno jednak będąc przy zdrowych zmysłach odmawiać narodowości ( z którą się przecież Europejczycy rodzą) osobom, które są wrogami politycznymi. Równocześnie sam przykład Piłsudskiego jest po prostu skrajnie głupi. Trudno odmawiać ogromnych zasług jego osoby dla Polski nawet z pozycji narodowych, czy endeckich będących przecież często w totalnej opozycji do Sanacji.

 

Dyskutujący dostrzegają jednak, że nieprawdą jest stereotyp nacjonalistów jako środowiska niewykształconych, prymitywnych dobrze zbudowanych mężczyzn o ogolonych głowach. Zwrócono uwagę na niemałą ilość młodych kobiet w organizacjach, oraz manifestacjach organizowanych przez środowiska narodowe. Wspomniano o tym, że nacjonaliści są na wielu elitarnych kierunkach studiów i kształcą się czytając literaturę polityczną i historyczną. Jako przykład dosyć głośnego podczas fali imigrantów w 2015 roku tytułu podano „Obóz Świętych” Raspaila mocno propagowany w owym czasie w środowisku.

 

Najważniejszą rzeczą którą dostrzegli dyskutujący o czym przeważnie nie mówi się w mediach, czy w polskiej publicystyce liberalnej i lewicowej jest problematyka multikulturalizmu. Ten model społeczeństwa się w Europie Zachodniej i Środkowej się nie przyjął. Nie zdał egzaminu, pomijając już przyczyny tego stanu rzeczy to zwraca się uwagę na forsowanie tego systemu mimo jego kompromitacji co drastycznie zwiększyło nastroje nacjonalistyczne w Europie. Obecnie w sondażach wyborczych we Francji króluje Front Narodowy (dyskutowano o nim jako przykładzie sprzyjającej homoseksualistom i środowiskom żydowskim skrajnej prawicy), w Austrii ma szanse wygranej w grudniowej II turze przedstawiciel narodowej prawicy, Alternatywa dla Niemiec wyrosła na jedną z głównych sił politycznych w Niemczech, w USA zwyciężył wybory Trump będący pewnym symbolem populistycznej prawicy łamiącej poprawność polityczną. Dyskutujący zastanawiali się, czy po prostu nie jest to naturalny w historii odruch pokoleniowy, gdy pod koniec lat 60-tych lewicowa młodzież zatrzęsła konserwatywnym i tradycyjnym fundamentem społeczeństw, tak teraz ma miejsce coś dokładnie odwrotnego. Wśród publiczności pojawiły się też dwa ważne głosy. Jeden skrytykował całą dyskusję za utożsamianie nacjonalizmu z szowinizmem, oraz zauważył, że nacjonalizm posiada też wiele pozytywów. Przywołał też przykład Izraela jako państwa nacjonalistycznego, czym w pewien sposób zaszachował prowadzących dyskusję, którzy próbowali zmienić temat tłumacząc się nieznajomością tematyki żydowskiego nacjonalizmu. Drugi głos przedstawiający się jako osoba przyjaźniąca się z narodowcami stwierdził, że nie można dziś w Polsce mówić o nacjonalizmie, bowiem to co istnieje jest jedynie wydmuszką tej ideologii. Sami narodowcy nie wiedzą czego chcą, nie posiadają żadnej alternatywy i rozwiązań ustrojowych, ani nawet ideologii. Traktują nacjonalizm jako hobby. Co by nie napisać to jest to smutną prawdą dotyczącą ogromnej części szeroko pojętego środowiska nacjonalistów w Polsce, o czym zresztą zdarzało mi się wspomnieć w moich poprzednich tekstach.

 

Podsumowując spotkanie w Muzeum Żydów Polskich będące dyskusją naukową miało o wiele wyższy poziom, niż narracja dotycząca środowiska nacjonalistycznego w sieci, czy w prasie lewicowej i liberalnej. Mimo oczywistości, że środowiska organizujące takie konferencje będą w stosunku do nacjonalizmu uprzedzone to nadal w wielu aspektach kierują się stereotypami, bądź obrazem kreowanym przez osoby nazywane w środowisku „gimbopatriotami”, których w szeroko pojętym ruchu narodowym jest niestety dużo i z braku poważnego podejścia do formacji ideowej to zjawisko nie będzie ograniczone jeszcze długo. Tego typu wydarzenia miałyby o wiele wyższy poziom, gdy do dyskusji na temat nacjonalizmu będzie się zapraszać właśnie nacjonalistów co jest bardzo rzadkie. Nawet w ostatnim czasie miała miejsce konferencja na Uniwersytecie Warszawskim zatytułowana: „Dlaczego nacjonalizm jest zagrożeniem dla pokoju”, następnie gadające głowy miały się ze sobą zgadzać jakim to zagrożeniem jest straszliwym. Inną kwestią jest, że gdyby środowiska organizujące tego typu wydarzenia miały na tyle siły, by wgłębić się w publicystykę i publikacje nacjonalistyczne co nie jest trudne czego przykładem jest „SZTURM”, dostępny dla wszystkich w sieci to obraz nacjonalisty na pewno przybrałby inny kształt, niż ten stereotypowy przedstawiany w dyskursie tych środowisk.

 

Witold Jan Dobrowolski