czwartek, 28 lipiec 2016 21:48

Katolicki totalizm - chrześcijański fanatyzm polskiego nacjonalizmu

Zapewne truizmem dla wielu będzie stwierdzenie, że znaczna część ruchów nacjonalistycznych w okresie przedwojennym budowała swą doktrynę na fundamencie chrześcijańskim, zazwyczaj katolickim. Widzimy to zarówno w nazwach organizacji (belgijski Christus Rex, rumuński Legion Michała Archanioła) i ich mottach ("Bóg i Chorwaci" ustaszów), a także w wykorzystywanej symbolice (używany przez legionistów krzyż świętego Michała). Przyjęto nauczanie społeczne Kościoła, co widać zarówno w społecznym radykalizmie młodzieżowych ruchów narodowych, jak i w korporacjonizmie, który zaprowadzono w Austrii Dolfussa (skądinąd ustrój tego państwa określano często jako "klerofaszystowskiego") czy Portugalii Salazara. Hiszpańska wojna domowa ogłoszona została przez frankistów mianem "antykomunistycznej krucjaty", a reżim Franco tytułowany mianem "narodowo-katolickiego", podobnie w okresie II wojny światowej nazywano rządy Pavelicia oraz księdza Tiso. Wreszcie - Codreanu swą doktrynę określał mianem "chrześcijańskiego narodowego socjalizmu" (skądinąd ukuł to określenie gdy o hitleryzmie mało kto jeszcze słyszał).

Przyjęło się mówić, że polski nacjonalizm miał charakter wybitnie chrześcijański. Nie jest to w stu procentach prawdą, gdyż doktryna "starej" endecji była typowym, dziewiętnastowiecznym nacjonalizmem, nacjonalizmem świeckim, w Kościele widzącym jedynie czynnik jednoczący naród oraz będący sojusznikiem w walce z socjalizmem. Ewolucja nastąpiła dopiero wraz z wymianą pokoleniową w połowie lat 20. (było to zresztą typowe dla wielu ruchów narodowych w tym czasie), "młodzi" endecy swoją wiarę traktowali jako rzecz najświętszą, zaś narodziny narodowego radykalizmu są podsumowaniem tej zmiany. Słynna Deklaracja Obozu Narodowo-Radykalnego głosiła, że "Obóz Narodowo-Radykalny stoi na gruncie zasad katolickich, w szczególności zaś dążyć będzie do tego, by prawodawstwo zapewniło wychowanie chrześcijańskie młodych pokoleń, wzięło pod opiekę zadania rodziny i umożliwiło oparcie życia politycznego i gospodarczego na podstawach moralności katolickiej", podobnie w tzw. "Zielonym programie" Falangi czytamy, że "1. Bóg jest najwyższym celem człowieka. Cel ostateczny jednostki jest nadprzyrodzony, życiowe działania człowieka muszą być skierowane do osiągnięcia szczęścia w bezwzględnej, najwyższej wartości - Bogu. W Bogu, którego stosunek do ludzi ujmuje i tłumaczy religia katolicka. 2. Drogą człowieka do Bogu - praca dla Narodu.". Wiara w Chrystusa i szacunek dla Jego Kościoła były czymś żywym i oczywistym.

Mało kto jednak wie o tym, że polski ruch narodowy doczekał się idei, która ostatecznie podkreślać miała wręcz fanatyczny stosunek narodowych radykałów do sfery duchowej. Tą doktryną był "katolicki totalizm".

Przedwojenny ONR przez lata przedstawiany był głównie przez pryzmat działalności bojówkarskiej i antyżydowskich wystąpień na uniwersytetach (numerus clausus, getto ławkowe czy słynna blokada Uniwersytetu Warszawskiego), jednak sprowadzanie jego aktywności wyłącznie do "akcji bezpośrednich" jest, rzecz jasna, błędem. Ciekawą polityką prowadzoną przez falangistów było przenikanie do redakcji czasopism o profilach chrześcijańskim, konserwatywnym, nacjonalistycznym, monarchistycznym czy faszystowskim celem "przejęcia" kolejnych tytułów. Jednym z nich było religijno-społeczne "Pro Christo" (pierwotnie wydawane przez Stowarzyszenie Społecznego Panowania Najświętszego Serca Pana Jezusa w Rodzinach Chrześcijańskich, a następnie przez Zgromadzenie Księży Marianów pod wezwaniem Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny), w którym redaktorem naczelnym został ksiądz Jerzy Pawski, znany z nacjonalistycznych sympatii a także z bycia osobistym spowiednikiem lidera Falangi, Bolesława Piaseckiego. Orientacja pisma z chadeckiej stała się radykalnie antysemicka, niechęć do Żydów była w nim wyjątkowo wyrazista nawet jak na standardy przedwojennej prasy narodowej, na stałe w redakcji zagościli czołowi myśliciele i intelektualiści Ruchu Narodowo-Radykalnego.

10 października 1937 roku na łamach pisma pojawił się niezmiernie ciekawy tekst - "Polska na tle tendencji totalnych" pióra księdza Pawskiego. Miał on na celu udowodnienie tezy, że fałszywym jest przeświadczenie, jakoby "totalizm" (określenie to w Polsce stosowano wówczas o wiele częściej niż "totalitaryzm") stał w całkowitej sprzeczności z katolicyzmem i by autorytet Kościoła był w walkę z nim zaangażowany. Naczelny pisma jednoznacznie zadeklarował - "Kościół nie wiąże swej doktryny z żadnym ustrojem państwowym".

Osobom znającym dobrze dorobek polskiej myśli narodowo-radykalnej zapewne znany jest tekst Stanisława Piaseckiego o tytule "Imperializm idei", w którym rysował on wizję naszego kraju jako swoistego "misjonarza idei" w Europie środkowej, idei która nie ma na celu jedynie "bronić" jakiegoś drobnego kawałka ziemi i uważać podpisanie pojedynczego traktatu o nieagresji za wielki sukces naszej dyplomacji, lecz która zdolna byłaby zbudować w naszym regionie wielką cywilizację, podobną do egipskiej, greckiej czy rzymskiej. Ksiądz Pawski stawiał polskiego nacjonalizmowi podobne zadanie, a mianowicie "stworzenie w tej części Europy wielkiego bloku nacjonalistycznych państw katolickich", które byłyby w stanie oprzeć się dwóm, jego zdaniem, niebezpiecznym dla regionu żywiołom - komunistycznemu Związkowi Radzieckiemu i hitlerowskiej Rzeszy. Zauważał on, że w obydwu tych państwach religia katolicka traktowana jest jako wróg - na wschodzie ze względu na fanatyczny ateizm, a w nazistowskich Niemczech z racji na odwoływanie się do tradycji pogańskich. Katolicka Polska znalazła się więc między młotem a kowadłem i w związku z tym nasz naród zobowiązany był by wymyślić ideę, która najcenniejsze dla niego wartości byłaby w stanie ocalić. Pytał się Pawski swych czytelników - "zagrożony neopogańskim pangermanizmem i satanicznym komunizmem, jakiej Polski wizję winien wykrzesać naród nasz przed swymi oczyma?! - Wizję Polski twardej, wytrzymałej, niezłomnej". Ta twardość oczywiście dotyczyłaby wrogów narodowo-katolickiej cywilizacji - dla bratnich narodów wysłannicy polskiego państwa nacjonalistycznego mieliby stać się nauczycielami tego, w jaki sposób budować kraj zdolny do walki z elementami wrogimi kulturze chrześcijańskiej. Takie myślenie nie byłoby też, zdaniem Pawskiego, przejawem polskiej megalomanii ale realizacją woli Bożej, która sprawiła, że Polska po latach niewoli odzyskała niepodległość. "Tak wielkie zadanie obrony własnej przed naporem sąsiednich totalizmów i podboju kulturalnego powierzonych nam przez Opatrzność narodów wówczas tylko spełnimy, gdy naród nasz zostanie porwany do heroicznych wysiłków, gdy zostanie wezwany do największych ofiar i wyrzeczeń w imię tych celów nadludzkich."

Zdaniem Pawskiego idealnym rozwiązaniem byłoby użycie w tym celu totalizmu. Skoro najprężniejsze państwa w Europie to państwa totalne to dlaczego takim państwem nie mogłaby się stać Polska? Autor tekstu argumentował, że nigdy Kościół totalizmu jako takiego nie potępił, krytyczne zdanie o reżimach komunistycznym czy hitlerowskim wynikały z odrzucenia Boga i postawienia na Jego miejscu innych wartości, natomiast nigdy Stolica Apostolska nie skrytykowała takiej formy ustrojowej. A zatem - czemu w czasach totalizmu nie zbudować państwa totalnego? Zauważa on, że "IDĄ CZASY TOTALIZMU. Nie jest bezpiecznie wahadłu dziejowemu stawiać czoło. Należy nim raczej umiejętnie pokierować". Nie było w tej logice zresztą niczego nowego, warto przywołać tylko niemieckich narodowych bolszewików którzy, w przeciwieństwie do bardziej tradycyjnego skrzydła Rewolucji Konserwatywnej, z sympatią myśleli o sukcesach bolszewików w Rosji i widzieli w ich metodach najlepszą drogę do odbudowy potęgi Rzeszy niemieckiej zrujnowanej przez Wielką Wojnę.

Jak miałoby wyglądać takie państwo? Wizja proponowana przez Pawskiego przypomina, w moim odczuciu, Narodowe Państwo Legionowe istniejące w Rumunii w czasach rządów Iona Antonescu i Horii Simy. ). "RELIGIJNY PRĄD „TOTALNY”, jakim jest katolicyzm, żąda też od człowieka – żeby od rana do wieczora służył Bogu. Nawet w chwilach „prywatnych”, nawet podczas rozrywki i wypoczynku. „Czy jecie, czy pijecie, czy cokolwiek innego czynicie, wszystko na chwałę Bogu czynicie” (św. Paweł I Kor. 10,31). Takie żądanie ze strony „totalnej” religii chrześcijańskiej bynajmniej nie krępuje wolności człowieka, którą obdarzył go Stwórca. Nie zabija ono jego „inicjatywy osobistej”" gdyż "najdrobniejszy szczegół jego życia, pracy, rozrywki jest pod wszystko obejmującym rozkazem przełożonego. Kto ośmiela się twierdzić, że zakony zabijają indywidualność… Kto, znając wielką rolę cywilizacyjną zakonów w historii narodów chrześcijańskich, zaprzeczy temu, że zakony wydają jedne z najbogatszych indywidualności?!". Katolicki totalizm miał sprawić, że naród zamieniony zostałby w swoisty zakon, dlatego trzeba byłoby dokonać takich czynów jak "stworzenia nowej kultury" i "całkowitego przeobrażenia jednostki". Zauważa też, że w nie-religijnych państwach totalnych państwo nie ma prawa domagać się od swych obywateli całkowitej dyspozycyjności i wszelkiej ofiary gdyż rządzący są ludźmi, istotami omylnymi - natomiast w państwie katolickim człowiek otrzymuje rozkaz od rządu, który służy Prawdzie (jakkolwiek Pawski odwołuje się w tym miejscu do Ojca Świętego Piusa XI to nie sposób nie skojarzyć tego z "Państwem" Platona) i w związku z tym może domagać się "najwyższych ofiar".

Idea ta spotkała się w ruchu narodowym z pewnym odzewem, część intelektualistów nacjonalistycznych uznała ją za godną pochwały, część skrytykowała. Stawiano pytanie czy określenie "katolicki totalizm" nie jest w ogóle oksymoronem (np. ojciec Bocheński - argumentując, że państwo totalne "tworzy etykę", a państwo katolickie przyjmuje ją od Kościoła), odwołując się zresztą do autorytetu najwybitniejszego badacza totalitaryzmu, Carla Joachima Friedricha, przyznać należałoby im rację. Państwo totalitarne to takie, która posiada ideologię, tymczasem katolicyzm, jako religia, jest zaprzeczeniem ideologii. Można również przywołać pogląd Juliusa Evoli zakładający, że państwo totalitarne to w istocie wytwór współczesnego świata, zbiurokratyzowany twór nie mający nic wspólnego z tradycyjnym społeczeństwem organicznym - a to chyba właśnie takie społeczeństwo marzyło się Pawskiemu i zwolennikom jego idei.

Na nieszczęście dla idei katolickiego totalizmu niedługo później Ruch Narodowo-Radykalny oskarżony został o planowanie wraz z Obozem Zjednoczenia Narodowego zamachu stanu (rzekoma "polska noc długich noży") i pismo "Pro Christo" przestało być kontrolowane przez falangistów, a oni sami poddani zostali ostracyzmowi wewnątrz ruchu narodowego z racji na kontakty z rządzącą sanacją. Czy wizja "unarodowienia" rewolucji dokonanej przez wojskowych w 1926 roku były sensowne - to zupełnie inna historia. Podobnie jak historią jest idea katolickiego totalizmu - zarówno nazwa kojarząca się "źle", jak i niektóre założenia, trudne do zrealizowania nawet kilkadziesiąt lat temu przed wojną, w dzisiejszych czasach byłyby jeszcze trudniejsze. Przykładowo - czy jest sens odrzucać współpracę z nacjonalistami o poglądach neopogańskich czy ateistycznych? Z drugiej jednak strony widzimy, że katolicyzm był dla polskich narodowców czymś niezmiernie ważnym i nie musi on być równoznaczny z niepoważnym wojowaniem przeciw "gender" jako jedynym wrogiem. To również powinno zastanowić niektórych "kumatych", którzy narodowy radykalizm zamieniliby wyłącznie w socjalizm. Radykalizm w sprawach politycznych, społecznych ale i duchowych - to było to, co cechowało przedwojennych oenerowców. No i wreszcie - czasy się zmieniły, zagrożenia także, a nasz region znów staje przed wyzwaniami. Współpracujmy - dla dobra naszego kraju, naszej kultury i wspólnej przyszłości.


Michał Szymański