czwartek, 23 czerwiec 2016 13:46

XXI wiek – wiek walki przeciw nowoczesnemu światu

Kto nie odwraca się plecami do współczesnego świata, ten okrywa się hańbą. (Nicolás Gómez Dávila)

Przez ostatnie kilka tygodni towarzyszyły mi napięcie, nerwy, chwile załamania, związane z egzaminami w sesji. Równolegle, ponieważ jest to już czas wolny od wykładów, ćwiczeń i konwersatoriów, jest czas na refleksje o tym, w jakim kierunku zmierza współczesny świat. Do jakich celów dąży człowiek w dzisiejszym świecie? Jaki wpływ na kształtowanie się młodzieży mają nasi rodziciele, starsi oraz przodkowie z naszej historii, a jaki – idole pop-kultury? Jak mocno we wszystko wsiąknął materializm? Życie stawia przed nami szereg pytań, na które trzeba samemu sobie odpowiedzieć. Kształtowanie swojej niezależnej myśli pozwoli coraz bardziej na kontestowanie rzeczywistości, która dla młodych nacjonalistów nie jest kolorowa, pomijając modę na patriotyzm czy rosnącą dbałość o naszą historię.

Dlaczego XXI wiek jest wiekiem, w którym walka przeciw współczesnemu światu winna być mocniejsza niż dotychczas? XXI wiek przyniósł sukces kosmopolitycznych ideologii, które zdominowały umysły młodych Europejczyków. Liberalizm, hedonizm, konsumpcjonizm, globalizm i moralny relatywizm biorą zwłaszcza na Zachodzie górę nad Wiarą, Tradycją, porządkiem i europejską kulturą. Dzisiaj ze strony eurokratów znaczącym fundamentem wychowania dziecka jest szkoła, a nie rodzina, która powinna być fundamentem państwa narodowego. Można mimo wszystko zauważyć bardzo niepokojące trendy wśród rodziców –bezstresowe wychowanie oraz nadmierne rozpieszczanie dzieci poprzez wpajanie im materializmu kosztem rozwoju duchowego. Charakteryzuje to zwłaszcza bogate rodziny, ustawione już w życiu, nie martwiące się o niedostatek materialny oraz wychowujące dzieci w duchu egoistycznej walki o kariery, sukcesy, dobra osobiste kosztem wspólnot etc. Idealizm warunkujący nasz bunt zaś w oczach starszych osób (nawet rodziców) może być obiektem drwin, puknięć w głowę oraz śmiechów, ponieważ jest przeciwieństwem ciągłego pragmatyzmu, obliczania w mózgu wszelkich korzyści, jakie miałoby przynieść np. zaangażowanie się w parlamentaryzm, zawieranie sojuszy z podejrzanymi środowiskami czy podjęcie gry va banque. I sprowadza tym samym nasze życie tylko do sfery zysków i strat z egoistycznych korzyści, jakie można by uzyskać.

Im bardziej wzrasta w siłę antynarodowe lobby, umacniają się antyludzkie nurty zagrażające naszym duszom, a nasi wychowawcy z czasem popadają w marazm, tym mocniej musimy kształtować w sobie te Wartości, zdobywać wiedzę z różnych dziedzin, czytać literaturę oraz budować swoją kontrkulturę. Kontrkulturę mogącą skutecznie walczyć z pop-kulturową papką, zwalczać hedonistyczny kult nagiego ciała i zastępować go kobiecą skromnością i pobożnością, dbać o to, by mężczyzna był mężczyzną zdolnym bronić siebie, rodziny, kraju i Boga, nie zaś „rurkowcem”, a egoizm i indywidualizm zostały zniszczone na rzecz dbałości o naszą Ojczyznę, Polskę, oraz kulturowe dziedzictwo Europy. Europy łacińskiej, nie tej z 1968 roku. Mikis Mantakas, Alain Escoffier, Sergio Ramelli, Franco Bigonzetti, bohaterowie Lat Ołowiu, hiszpańscy falangiści, legioniści, rexiści, polscy narodowi radykałowie – oni wszyscy chcieli zmienić otaczającą ich szarą i okrutną rzeczywistość, jaka panowała w ich Ojczyznach. Dlatego oparci o te wzorce musimy walczyć w obronie Wiary i Tradycji. Ponieważ jeśli Europa nie powróci do swoich ideowych fundamentów, to skazana jest na zagładę abstrahując czy od bomb i kul islamistów, czy kulturowej głupoty lewicy.

Adam Busse