poniedziałek, 29 grudzień 2014 00:00

Raz sierpem, drugi raz może nie

Pisałem ten tekst 13 grudnia… Co się wtedy stało, każdy wie i nie chcę na ten temat się rozwodzić. Po aktywnym dniu pełnym pracy społecznej wracam do domu, aby odpocząć, odpalam facebooka i co widzę? „Komunistom żyć nie damy”, „Precz z komuną!”, „Raz sierpem, raz młotem!”, „13.12 nie zapomnimy!”. Nie ukrywam – trafia mnie szlag. W Łodzi jest organizowany marsz, koncert, no fajny event, ale czy nie lepiej zgromadzonym potencjałem zrobić coś innego? Może i wyjdę tu na heretyka w środowisku narodowym, ale zadajmy sobie podstawowe pytanie: co dają Narodowi takie akcje? Moim zdaniem nic. Retoryka walki z komuną jest denna i zajmuje zbyt wiele miejsca w naszym przekazie, absorbuje siłę aktywistów przeznaczając ją na walkę z wiatrakami. Rozumiałbym to 30, albo nawet 20 lat temu, ale dzisiaj? Po 25 latach rzekomej, podkreślam: rzekomej dekomunizacji jest bezsensowna. Postkomuniści maja dzisiaj stołki albo wysokie emerytury , ale czy mamy dziś siłę by to zmienić? Gdzie jest tradycyjny realizm środowisk narodowych? Czy antykomunizm nie jest naszym zaślepieniem?

Nowoczesny ruch nacjonalistyczny nie może z powodu rozliczeń historycznych pomijać podstawowych problemów dręczących dziś Polaków. Czy jeżeli w Suwałkach przejdziemy się ul. Kościuszki, by pokrzyczeć „A na drzewach...” to wszyscy postkomuniści spakują swoje teczki i zrezygnują ze swoich posad? Gdy przejdziemy się z okrzykami „Precz z komuną!”, to czy nasi rodacy będą mieli godną pracę, a młodzi szanse na przyszłość? Nie przekonujmy przekonanych. Większa część Narodu nie popiera komunizmu i samego stanu wojennego, ale ma jednak inne problemy: przeżyć do dziesiątego, nakarmić swoje potomstwo, czy wziąć kolejny kredyt. To są potrzeby Narodu – musimy je umieć rozpoznać i starać się naprawić, tam gdzie system je zaniedbuje, oczywiście jasno określać demoliberalny kształt tegoż systemu i go kontestować. Jest to chyba oczywiste, ale niestety w działaniach większości narodowców tego nie widzę. Może za bardzo skupiam się na swoim mieście i tego nie widzę, mam nadzieje, ze jestem w błędzie...

Musimy walczyć o prawdę historyczną, nie chcemy, aby wisiały takie tablice jak te na Urzędzie Miejskim w Lodzi, ale to nie powinno być naszym priorytetem. A jeśli musimy być takimi ultra-antykomunistami, to może wykopmy Jaruzelskiego z Powązek? Dzisiaj mamy większe zagrożenia. Nie chcę by moje słowa wyglądały jak kolejne „hejterskie” wypociny, więc od 8 rano do 20 uczestniczyłem w Szlachetnej Paczce. Pomagałem pakować, nosić i przekazywać potrzebującym rodzinom dary, z całą pewnością jest to większy wkład w działania dla mojego narodu niż klejenie plakatów z Jaruzelskim za kratami. Przeniesienie kilkuset ton jedzenia, ubrań, sprzętu RTV, AGD ma większe znaczenie. Nacjonalizm nie może opierać się jedynie na zainteresowaniu historią i jej rekonstrukcją. Historia może być inspiracją dla polityki, ale nie jej fundamentem. Sama pomoc i akcje charytatywne to za mało. Zerknijmy na to co się dzieje w lokalnych zakładach pracy. Umowy śmieciowe, system czterozmianowy, niskie place – mieszanie z błotem szarego Kowalskiego. Zauważmy, jak szybko upadają polskie małe i mikro zakłady, firmy i sklepy przez zalew portugalskimi Biedronkami, czy tworzeniem szklanego sufitu przez duże koncerny. Ten system jest nieludzki. Jako młody człowiek, pracujący i studiujący większą wagę stawiam na to, by mieć szanse na własne mieszkanie, godną pracę, niż pomnik czerwonoarmistów, mimo, że (co oczywiste) mi się on nie podoba.

Są rzeczy ważne i ważniejsze, pomagajmy przede wszystkim Narodowi, nie zapominając przy tym o historii i tradycji. Jesteśmy nacjonalistami, musimy być wszechstronni działając oddolnie – tylko takim sposobem możemy coś ugrać. Jestem tylko szeregowym aktywistą, nie piastuję żadnego stanowiska w swojej organizacji, dlatego tym bardziej proszę Koleżanki i Kolegów, aby wzięli pod rozwagę moje słowa planując kolejne akcje.

Mateusz Tarasiewicz