piątek, 25 marzec 2016 22:57

O naród samorządny, zmilitaryzowany, walczący

„Na jasności, konsekwencji i sile zależy nam przede wszystkim, nam, którzy pragnęliśmy, aby myśl polska stała się narzędziem Polski pracującej nad sobą, aby rozwiały się mgły i powstał ten jeden tylko fakt: wobec pozaludzkiej nocy, wobec ucisku historii naród pracowników, siebie tylko wobec wszechświata mających, siłę tylko własną, myśl tylko własną i wolę ponad sobą, własne, wykute w głębi dusz szczerze ludzkie prawo, aby stała się Polska pierwszym organizmem samorządnej pracy, ojczyzną prawdy, klasycznym krajem samorządu człowieka.”– Stanisław Brzozowski

 

Tyle się pisze i mówi o potrzebie realizacji programów narodowo-rewolucyjnych, radykalnych, antyliberalnych. Przedstawia się wiele koncepcji, pomysłów, idei. Samorząd narodowy w tych koncepcjach powinien zajmować kluczowe miejsce, ponieważ by wprowadzić w życie jakakolwiek ideę musi być ona zaakceptowana przez naród i służyć temu narodowi. Samorząd zaś to właśnie idea, która najlepiej realizowałaby potrzeby danej społeczności. Bo kto jak nie lokalna społeczność wie najlepiej jakie są jej najważniejsze potrzeby począwszy od potrzeb ekonomicznych skończywszy na duchowych. Każda społeczność różni się w tych potrzebach tak samo jak ludzie czy rodziny maja różne potrzeby i różnie potrzeby te realizują. Wynika z tego prosty wniosek, że władza centralna niekoniecznie musi odpowiednio reagować na potrzeby różnych części kraju. Dlatego tylko silny samorząd terytorialny z silnymi samorządami lokalnymi począwszy od samorządu dzielnic i wspólnot wiejskich jest odpowiedzią na żywotne potrzeby upodmiotowienia narodu w sprawowaniu władzy. Żaden system parlamentarny, żadna liberalna demokracja, gdyż te systemy są jedynie kamuflażem dla rządów wielkiego biznesu dla którego nie liczy się interes narodowy lecz interes właścicieli i rentierów żyjących z dywidendy. Ważnym krokiem do budowy narodu samorządnego jest udział ideowych nacjonalistów w powstawaniu stowarzyszeń, fundacji, spółdzielni, ruchów społecznych czy miejskich. Na łamach „Szturmu” często były poruszane kwestie działalności społecznej, a raczej niewielkiego w nich udziału radykalnych nacjonalistów, więc każdy uważny czytelnik powinien bez trudu się z tym zapoznać.

 

Następną kwestią jest sprawa militaryzacji narodu. Każdy człowiek ma naturalne prawo do obrony siebie i swoich bliskich i powinien z tego prawa korzystać. Samorządność i zmilitaryzowany naród łączą się ze sobą nierozerwalnie. Co więcej. Naród zmilitaryzowany nie da się bezkarnie wykorzystywać wszelkiej maści politykom chodzącym na pasku banksterów. Militaryzacja ta nie ma nic wspólnego z liberalnymi twierdzeniami o wyższości indywidualizmu nad grupą gdyż człowiek jest z natury istotą socjalną i od zawsze tworzył wspólnoty. Liberalno-demokratyczne rządy odebrały narodom prawo do obrony wmawiając im, że same potrafią zadbać o ich interes. Niestety, ten interes najczęściej jest interesem kilku procent żerujących na społeczeństwie właśnie poprzez liberalno demokratyczne instytucje. Mając przed sobą zmilitaryzowany naród nie byliby już tak skorzy do działań skierowanych tylko i wyłącznie na podtrzymane status quo.

 

Naród walczący, to naród czynu i woli wynikająca bezpośrednio z potrzeby samorządności. Walka ta nie byłaby skierowana przeciwko innym narodom, lecz walka ta byłaby walką o polepszenie dobrobytu, o naród oparty na zasadach sprawiedliwości społecznej. Walka przeciw tym, którzy chcieliby wykorzystać swoją pozycję do celów sprzecznych z tymi zasadami. Walka z międzynarodowymi lichwiarzami, którzy zrobią wszystko by narody trzymać w niewoli kredytu, którzy postawili sprzedajnych demoliberalnych polityków na straży obecnego porządku. Naród walczący to naród ludzi wolnych od marazmu do jakiego nieuchronnie prowadzi obecna demokracja gdzie liczą się interesy nie czyny i idea.

 

Czy jest możliwe wprowadzenie tych rozwiązań. Dziś nie, ale jutro powinno należeć do nas i tylko od nas zależy, czy damy radę podnieść się z marazmu, czy damy radę zostać na powrót twórcami, a nie odtwarzać role wyznaczone nam przez system, czy nie będziemy biernymi obserwatorami zamiast czynnie wziąć udział w obalaniu liberalnej zgnilizny, czy czyn i wola zastąpią jałowe dyskusje o tym, czy powinniśmy i czy damy radę. Tylko od nas samych zależy czy podejmiemy trud budowania społeczeństwa alternatywnego, trud stowarzyszania się, samoorganizacji, budowania związków i federacji zarówno na poziomie lokalnym, krajowym czy międzynarodowym. Bez tego międzynarodowy lichwiarz nadal będzie liczył procenty od zysku z kredytu zaciągniętego w naszym imieniu, ale bez naszej zgody.

Bogusław Wagner