poniedziałek, 28 wrzesień 2015 19:23

Włochy: Jaka przyszłość?

Mówienie o Włoszech oznacza mówienie o historii pełnej sprzeczności, jeśli porównamy przeszłość z teraźniejszością. Wystarczy pomyśleć, że ten naród jest spadkobiercą tysiącletniej cywilizacji zrodzonej w Rzymie imperialnym i znajduje swój punkt kulminacyjny w Dante Alighierim, chociaż samo jego państwo narodowe istnieje od nieco ponad 150 lat jako zjednoczony byt polityczny (Italia uzyskała niepodległość w 1861 r.).

 

Współczesne Włochy stanowią kraj moralnie podzielony: gdyby się zapytało Włochów jakie jest ich święto, można by usłyszeć nieskończenie wiele różnych odpowiedzi. Niektórzy odpowiedzieliby, że 4 października 1945 r. czyli rocznica zwycięstwa w pierwszej wojnie światowej, ale sądzę że większość odpowiedziała by że 25 kwietnia, dzień „wyzwolenia”, albo nie uznaliby żadnego wydarzenia historycznego jako daty założenia własnej Ojczyzny. Prawdopodobnie historyczną przyczyną takiego stanu rzeczy jest fakt, że powstanie Królestwa Włoch w 1861 r. nastąpiło na bazie liberalizmu, a nie nacjonalizmu. Dopiero między końcem XIX i początkiem XX w. można mówić o pojawieniu się włoskiego nacjonalizmu – w 1909 r. powstaje Włoskie Stowarzyszenie Nacjonalistyczne (l’Associazione Nazionalista Italiana), które dopiero w przeddzień pierwszej wojny światowej wypracowało własną doktrynę i program polityczny, a później w 1923 r. włączyło się do nurtu faszyzmu.

 

Możemy więc zrozumieć czemu słowo „nacjonalizm” we Włoszech po 1945 r. było poddane „potępieniu pamięci”. Po drugiej wojnie światowej i proklamacji Republiki 2 czerwca 1946 Włochy były całkowicie niezdolne do prowadzenia polityki, która widziałaby w narodzie punkt odniesienia. I faktycznie, republikańskie rządy nie zrobiły nic, żeby zapobiec przekazaniu terytoriów wschodnich (Istrii, Fiume i Dalmacji) Tito i włączeniu ich do bloku komunistycznego, z następującą w konsekwencji tego systematyczną destrukcją tożsamości ludności włoskiej.

 

Po drugiej wojnie światowej Włochy znalazły się w bloku zachodnim w następstwie wyborczego zwycięstwa Chrześcijańskiej Demokracji. Drugą włoską siłą polityczną przez cały okres republikański była Włoska Patria Komunistyczna (z wynikami rzędu 25-30%), a na trzecim miejscu, zupełnie zmarginalizowany, znajdował się Włoski Ruch Społeczny, partia założona w grudniu 1946 r. przez weteranów faszyzmu, z postulatami socjalnymi i narodowymi. Sytuacja wyglądała tak aż do lat 90. Rządy partii odwołującej się w swojej nazwie do chrześcijaństwa nie przeszkodziły Włochom skazać się na kulturalną hegemonię komunistów w społeczeństwie. Wyłączone ze sprawowania władzy, ze względu na przynależność do zachodniej Europy, siły lewicowe posiadały w społeczeństwie powszechną kulturalną władzę, której poddani były także sędziowie, dziennikarze, uniwersytety, a często także świat ekonomii i finansów. Chociaż Włochy miały u sterów partię o inspiracji chrześcijańskiej, to jednak przyjęły prawa umożliwiające rozwód i aborcję.

Lata po upadku muru berlińskiego były określane jako „koniec ideologii” albo „koniec historii”. Tryumf amerykańskiego systemu kapitalistycznego nad każdym innym uderzył także we Włochy. Chrześcijańska Demokracja rozpadła się w następstwie skandalów w sądownictwie, w które byli zamieszani jej przywódcy. Włoski Ruch Społeczny; partia, która aż do tego momentu reprezentowała nacjonalizm i stanowiła kontynuację faszyzmu, w 1995 rozwiązała się, zmieniając się w „Sojusz Narodowy” i coraz bardziej się odżegnując od kulturalnej spuścizny faszyzmu. To była decyzja, która obecnie doprowadziła do jej zniknięcia z panoramy włoskiego życia politycznego. Partia Komunistyczna zmieniła się w „Partię Demokratyczną” (dokładnie tak samo jak jej amerykańskie odpowiedniki) i fanatycy ZSRR tak stali się wielbicielami finansistów z Wall Street.

 

Lata 90. oznaczają okres, w których amerykańskie grupy nacisku położyły swoje łapy na Włoszech. Zostały wtedy powołane „rządy techniczne”, czyli nie wybrane przez obywateli (w imię źle pojętego stanu nadzwyczajnego), na czele których stali Włosi opłacani przez banki i finansistów amerykańskich takich jak Goldman Sachs i Morgan Stanley, którzy doprowadzili do prywatyzacji włoskiego przemysłu. W tym samym okresie granice zostały otwarte bez żadnych ograniczeń na pozaeuropejską imigrację i nastąpiło przyjęcie traktatów, które oddawały włoską niezależność polityczną i monetarną międzynarodowym instytucjom finansowym. Po okresie, gdy na zmianę rządziła centroprawica i centrolewica nastąpił powrót do tej samej sytuacji w której premierem był najpierw Mario Monti, były członek zarządu Goldman Sachs i członek Trilateral Commission, potem Gianni Letta, członek Grupy Bilderberg, a obecnie Mario Renzi, prawdziwy wykonawca planu niszczenia Narodu. Teraz główne wytyczne lewicowego włoskiego rządu są trzy: wyprzedaż włoskiego przemysłu anglo-amerykańskim kolosom, nieograniczone otwarcie granic na imigrację pozaeuropejską (z przyznaniem obywatelstwa wg. zasady ius soli) i narzucenie prawa umożliwiającego małżeństwa homoseksualne wraz z prawem do adopcji dzieci. Szczególnie niedawna reforma szkolnictwa otworzyła stowarzyszeniom LGBT możliwość włączenia się w nauczanie szkolne już od najmłodszych lat: w wielu szkołach są czytane bajki, które opowiadają o samcach zwierząt, które rozmnażają się między sobą, co ma na celu wpojenie nowym pokoleniom przekonania, że komplementarność płci nie stanowi prawa naturalnego i że rodzina nie jest instytucją zbudowaną na małżeństwie. Obecnie ani ius soli ani małżeństwa homoseksualne nie zostały jeszcze ostatecznie wprowadzone do prawa, ale trwa wiele bardzo silnych kampanii medialnych, mających na celu przygotować społeczeństwo do zaakceptowania ich.

 

Dziedzictwo polityczne i kulturalne włoskiego nacjonalizmu i faszyzmu, dla którego do 1994 r. politycznym punktem odniesienia był Włoski Ruch Społeczny i powstałe wokół niego środowisko, dzisiaj nie ma już żadnej jednolitej reprezentacji politycznej. Postulaty dotyczące suwerenności i tożsamości mogą być obecne także w partiach, które uczestniczyły w rządach centroprawicy i które jeszcze dzisiaj są obecne w wielu instytucjach lokalnych. Mamy tu na myśli takie formacje jak Bracia Włosi – partię wywodzącą się z MSI – i Ligę Północną, partię autonomistyczną regionów północnych, której głównymi hasłami obecnie jest wyjście ze strefy euro i zamknięcie granic. Jednak wiarygodność tych formacji w oczach opinii publicznej jest niewielka z powodu ich niskiej skuteczności politycznej w trakcie współtworzenia rządu w przeszłości. Poza parlamentem istnieje natomiast wiele innych historycznych formacji radykalnej prawicy, które jednak nie są zdolne do wytworzenia żadnej reprezentacji istotnej z punktu widzenia wyborów. Większość młodzieży nacjonalistycznej i patriotycznej jest rozczarowana tą sytuacja w momencie, w którym bardziej aktualne niż kiedykolwiek są ideały obrony tożsamości, suwerenności narodowej i podstawowych wartości cywilizacji przed niebezpieczeństwami związanymi z wielką finansjerą, imigracją i ideologią gender.

 

Włochy i Europa zachodnia nie miały sowieckiej okupacji, ale wciąż cierpią pod okupacją amerykańską. Pod tymi samymi celami tych dwóch złych systemów kryją się różne metody działania: pierwsza to fizyczna eliminacja przeciwnika, a druga – podstępna i milcząca transformacja antropologiczna. Amerykanizm działa na poziomie sposobu życia: język i forma mentis, całkowicie podporządkowane logice rynku i ekonomii zastąpiły jakąkolwiek wizję jedności i tożsamości, co było szczególnie widoczne w przypadku studenckiej rewolucji z ’68 roku. Ten model kulturalny naruszył zdolność studiującej młodzieży do posiadania własnych, niezależnych opinii, innych niż dogmaty antyfaszyzmu i „boga-pieniądza” – profesorowie uniwersyteccy i samozwańczy intelektualiści nie robią nic innego, jak tylko krzyczą ze swoich mównic, że naród to przestarzała koncepcja, że kulturalna tożsamość narodów nie istnieje, że rodzina to instytucja, która musi zrobić krok w kierunku „różnych form rodziny”, włączają w to model homoseksualny.


Jednak Włochy mają pewną charakterystyczną cechę, która zawsze je ratowała w najbardziej ponurych okresach historii: zdolność do bycia awangardą. Powstaje dzisiaj wiele organizacji narodowych, metapolitycznych i apartyjnych, które wychodząc z klatki systemu partyjnego, wprowadzają w życie walkę na polu wartości transcendentnych, a nie przyziemnych. „Moja Ojczyzna jest tam, gdzie się walczy dla mojej idei” – pisał Julius Evola, wskazując młodym, że w wierzy w Tradycję polegającą nie na rozpaczaniu z powodu tymczasowej ruiny materialnej i duchowej narodu, lecz na włączeniu się w społeczność ludzi, którzy walczą dla Tradycji, która, jako fundamentalne pryncypium przekracza politykę rozumianą jako przemijające rządy. Są to grupy, dla których mottem jest hasło Corneliu Zelea Codreanu: „Nie programy, ale nowi ludzie”. W momencie, w którym wrogie siły działają właśnie na polu rewolucji antropologicznej, ludzie dobrej woli są wezwani przede wszystkim do przeprowadzenia wewnętrznej rewolucji duchowej zanim wezmą się za pisanie programu politycznego. To właśnie jest dziedzictwo dawnych tradycji europejskich, które zostało nam przekazane, to właśnie „Wielka Święta Wojna” przeciwko nam samym, prowadzona po to, by potem móc przejść do „Małej Świętej Wojny” przeciw światu zewnętrznemu.

 

Lealta Azione chce wprowadzać w życie właśnie ten model działalności, jednocześnie nie zamykając się w „wieży z kości słoniowej”. W miastach, w których jesteśmy obecni dążymy do tego by nasze przesłanie i idee naszej grupy mogły znaleźć konkretne pole do realizacji. Jednym z nich jest obrona dziedzictwa historycznego złożonego z biografii i z cmentarzy tych, którzy, jak bohaterowie pierwszej wojny światowej i żołnierze Włoskiej Republiki Socjalnej, poświadczyli swoim życiem wierność Ojczyźnie – jest to działalność, którą zajmuje się Stowarzyszenie Memento. Ze Stowarzyszeniem Branco – Branca Comunitaria Solidarista przeprowadziliśmy wiele projektów polegających na pomocy włoskim rodzinom, które znajdują się w trudnej sytuacji ekonomicznej oraz zbiórkach pieniędzy na wsparcie prawne i medyczne ofiar pedofilii.

 

Jako podsumowanie niech posłuży zdanie wielkiego Włocha, Rutilio Sermonti, faszysty i żołnierza RSI, przedstawiciela prawicy narodowej i tradycjonalistycznej po drugiej wojnie światowej: „My chcemy zbudować grupę wojowników którzy nie chcą nigdy zrezygnować z legionowego stylu który wyróżnia ich spośród innych, z rycerskiego aspektu bitwy, która jest jednocześnie polityczna i duchowa, nastawiona przede wszystkim na odnowę siebie samych, by potem mogli działać na zewnątrz z maksymalną skutecznością, ożywiani przez koncepcję polityki rozumianej jako służba, jako „wojowniczość”, w przekonaniu że nie może być żadnej walki politycznej bez formacji, i formacji bez świadomości”.

I to właśnie w ten sposób rozpocznie się odbudowa Ojczyzny.

 

Valerio Zinetti, Lealta Azione