poniedziałek, 28 wrzesień 2015 18:01

Za władzę narodu!

Przez kilkadziesiąt lat Polacy walczyli o demokrację. Wydawała się ona snem i dobrobytem, piękną wolnością, o której marzyliśmy pod okupacją różnych wrogich nam systemów i przeciwnej nam polityce. Chcieliśmy pędzić za zachodem – patrząc w tamtą stronę z ogromną zazdrością. Chcieliśmy mieć możliwość głosu, protestu, wpływania na politykę. Chcieliśmy we własnym państwie czuć się ważni. Chcieliśmy mieć swoich przedstawicieli, którzy poprzez nasze głosy realizowaliby interes naszego narodu. Demokracja nie jest jednakowym systemem, demokracja ma różne formy swojego istnienia. U nas chciano skopiować model zachodni i padło na demokrację liberalną, bardziej znaną pod nazwą demoliberalizmu. Demoliberalizm okazał się ustrojem niebezpiecznym i śmiertelnym dla życiowej tkanki narodu. Jego propaganda jest totalna w każdym calu. Demoliberalizm chce opanować wszystkie elementy życia narodu wprowadzając w pełni swoje zasady, a swoich przeciwników ośmieszać sięgając po najbardziej nikczemne środki. A ma ich bardzo wiele – radia, gazety, telewizje, billboardy, rządy etc. Demokracja liberalna nie okazała się jednak snem, a utrapieniem i problemem duszącym nas od 26 lat. Demoliberalizm nie jest głosem ludu, on jest jego najzacieklejszym wrogiem.

Unia Europejska jest esencją demoliberalizmu. UE powstała na bazie państw wyznających tę ideę. I dzisiaj widzimy, że UE staje się tyranem dławiąc głos europejskich narodów. Ogłaszają się jaśniepanowie przedstawicielami, ale chyba tylko swoich interesów i swojej kliki. Trzeba głośno mówić, że UE jest wrogiem wolności. Przykładem są ostatnie wydarzenia imigracyjne, gdzie wolne narody nie dostały prawa głosu. Owszem, są ludzie twierdzący, że przecież premierzy są przedstawicielami narodów...Nie w demokracji liberalnej. Trzeba usunąć unię, trzeba usunąć liberalizm, czynniki wrogie wolności. I trzeba powiedzieć jasno – że to właśnie nacjonaliści od początku mówili jak to się skończy, wtedy naszego głosu nie słuchano, dziś wielu puka się w głowę i przyznaje nam racje. To co unijni politycy wygrali swoją ideą demokracji – to ogromna bierność większości narodów. Są oczywiście manifestacje, ruchy, ale jest to jednak kropla w morzu potrzeb. Czemu tak się stało? Dlaczego w narodzie takim jak nasz, który jeszcze niedawno był gotowy do wielkich zrywów i walk na ulicach doszło do upadku charakterów? Wytłumaczyć można to bardzo prosto: kłamstwem demoliberalizmu. Propaganda końca epok, czyli, że demoliberalizm jest najlepszym ustrojem innego już nie będzie, a kto tak sądzi, jest po prostu wariatem. Inny czynnik to propaganda dobrobytu – przecież mamy możliwość wyjeżdżania, jeżeli w kraju nam nie pasuje, mamy galerie handlowe, podnoszący się wszędobylski dobrobyt, a jak jest źle to przecież tak zrobimy, że będzie lepiej itd. Kolejne to upadek moralny – nie ma już żadnych potrzebnych tematów tabu, w telewizji bombardowani jesteśmy po prostu wszystkim. Czynników jest jeszcze masa, ale na te trzy zwróćmy uwagę w ciągu dnia. To jest prawdziwy totalizm w ujarzmianiu narodu. Demoliberalizm jest wszystkim – tego uczą nas od małego w szkołach.

Dlaczego to wszystko opisuję? W ostatnich latach, miesiącach, dniach odbywa się masa manifestacji. Tak jak ostatnimi czasy wychodzi się na ulice przeciwko imigrantom. Organizując demonstracje pamiętajmy, że hasła o niechęci do imigrantów to nie wszystko. Trzeba uderzać w demoliberalizm, formować działaczy pod względem przeciwdziałania jego propagandzie. Na manifestacjach wymieniać nazwiska twórców i propagandzistów tego ustroju. Uderzać w tyranów i ich ustrój wszędzie, przy piwie ze znajomymi, w szkołach, w pracy, w swoich stowarzyszeniach, na stadionach, rynkach, spółdzielniach. To ważne, żebyśmy nie walczyli z poszczególnymi decyzjami, ale jeżeli uderzać to sam w środek i z wszystkim co demoliberalizm za sobą niesie. Na ich inicjatywy, odpowiadać własnymi, nie zostawiać pola do popisu ich „gwiazdom”, atakować od razu po otworzeniu ust, nie unikać ich programów – wyśmiewać je publicznie i masowo. Opór przeciwko demoliberalizmowi musi stać się masowy. A przecież mamy na czym się opierać – niskie płace, degeneracja, walka z rodziną, wybory ośmieszające naród swoimi obietnicami, ludzie idący po trupach społeczeństwa, aby je do całkowicie wyzyskać. Pamiętajmy ich afery, przypominajmy o nich zawsze. Walczmy o swą wolność dopóki jej skrawek jeszcze widać. Walczmy z oligarchicznymi rządami głupców, nie mającymi nic wspólnego z rządami ludu.

 

Ok, ale co w zamian? My chcemy rządów narodu. Chcemy, żeby organizował się on od spółdzielni w górę. Chcemy większej władzy w samorządach lokalnych. Chcemy w końcu, żeby przedstawiciele poszczególnych województw spotykali się wspólnie w Warszawie w celu omówienia sytuacji poszczególnych rejonów kraju i wspólnej samopomocy. Jednak ci przedstawiciele nie mogą mieć na swoich sztandarach i swoich biografiach „budowania demokracji liberalnej”, należenia do partii władz poczynając od 1989 r. Muszą być za to w pełni znani lokalnym społecznościom z ich działalności czy to w spółdzielniach czy stowarzyszeniach na rzecz danego miasta, z pomocy charytatywnej, a także wiedzy i wykształcenia. Chcemy, żeby prezydent wybierał rząd, który składał by się z najbardziej zaangażowanych jednostek danych społeczności lokalnych, a także specjalistów z dużym doświadczeniem w danych dziedzinach. Chcemy, żeby prezydent był uosobieniem najlepszych cech naszego narodu, chcemy, żeby realizował on nasze interesy nie zaś międzynarodowej demoliberalnej kliki. Nie chcemy jak to jest obecnie w demokracji liberalnej przypadkowych ludzi, którzy korzystając z władzy duszą narodowe potrzeby, wzbogacając się samemu na społeczeństwie. Zmiażdżymy partyjniactwo i stawianie interesów własnego środowiska nad naród. Jak teraz mamy doraźne sądy 24-godzinne, takie same należy wprowadzić dla ludzi nadużywających swojej władzy. Za wszelakie afery musi być sąd, a nie zakopywanie wszystkiego pod dywan za pomocą swoich mediów. Najsurowsze pozwolą odstraszyć tych, którzy na cierpieniach narodu chcą się bawić w najlepsze.

 

Chcemy władzy narodu – takiej władzy gdzie w lokalnych miastach dochodzą do głosu stowarzyszenia mieszkańców, gdzie ludzie mają wpływ na uchwały dotyczące ich miejsca życia. Także w szerszej perspektywie państwowej, podpisy milionów ludzi wołających o dyskusję nie będą odrzucane jak to się dzieje dziś. Ci wszędobylscy liberałowie tak zachłysnęli się swoją władzą, że nie zważają na nic myśląc iż konsekwencje nie spotkają ich nigdy. Odrzucają wszystko o co naród prosi. To są demokraci? Kolejne wybory, kolejne milion obietnic. Tyrani dławiący wolność świetnie się bawią za nasz koszt. Zobaczmy ile publicznych pieniędzy wydajemy na ich zabawę. Pieniędzy, o które każdy z nas ciężko walczy w przeciwieństwie do nich. Nasza pamięć nie może być krótka – musimy pamiętać ich wszystkich. Szczególnie tych, którzy narodu słuchać nie chcieli, uchwalając ustawy w nas uderzające. Nie możemy pozwolić, żeby w takiej atmosferze dorastały kolejne pokolenia. Już teraz większość brzydzi się politykami i polityką, nie chcąc mieć z nią nic wspólnego. I to jest działalność demoliberałów z zimną krwią. My musimy to zmienić. My chcemy, my się domagamy uczestnictwa w życiu politycznym. My domagamy się oporu przeciw tym, którzy chcą to zniszczyć! Nie dawajcie się zastraszyć, nie pozwólmy głupcom nami sterować.

 

Niech ten tekst będzie manifestem za wolnością. Sądzisz, że jesteś wolny bo możesz iść do galerii handlowej bądź wyjechać za granicę? Zobacz jak demoliberalni politycy władają Twoim życiem, jak nie interesują się Twoim głosem i Twoimi sprawami. Mogą jeździć po kraju i uśmiechać się do Ciebie chcąc, żebyś podarował im swój głos. Nie miej złudzeń, nie miej nadziei, że po kolejnych wyborach będzie lepiej. Spójrz jak Twoje ciężko zarobione pieniądze nie idą na Twoje państwo, ale na ich zachcianki. Niech ten tekst będzie głosem przeciwko tyranii – i ostrzeżeniem dla ludzi chcących dławić wolność narodu. Nic nie trwa wiecznie, a nasze szeregi rosną. Wciągajmy swoich znajomych do oporu. Walcząc o demokrację, o powszechne rządy narodu przeciwko dyktatorstwu demoliberałów i ich międzynarodowych instytucji. Przeciwko demokracji liberalnej – niech żyje naród!

Krzysztof Kubacki

Więcej w tej kategorii: Niespieszna rewolucja »