sobota, 27 czerwiec 2015 14:26

„Samotna krucjata”

        Weźmiesz maszynę czasową i zrobisz obwód, aby się zamknął, gdy czas minie. I weźmiesz proch. Pójdziesz do miejsca, w którym kobiety zniżone czynią nieprawość. Uzbroisz się w odwagę i odejdziesz, wydawszy wyrok na nie.
         Wiek Ciemny pełnię osiągnął. Dał ludziom wolny głos i nad głosem tym zapanował. Rozpustę uczynił cnotą. Zabójstwo niewinnych pochwalił. Walk ze Złym potępił, a Przebóstwienie wyśmiał. Uczynił wyrzutków królami, królów wyrzutkami, zaś lud w nędzy pogrążył. Bogaci wolność do zła otrzymali. A liczba ich wciąż się zmniejszała. Zwiększała się liczba nieszczęsnych, dusze spadały w Otchłań.
Ja rzekłem: Dość!
Odrzućcie jałowe słowa i języki! Kartkę i kij odrzućcie! Weź topór i zabij Bestię czasu swego. Niech jej Państwo i jej Kościół cierpią z Twych rąk!
Odrzućcie gusła ludzkie i prawne!
Ja jestem czyn!

       Bar LGBT w mieście A otworzył podwoje. Tęczowa flaga powiewała przy wejściu, głosząc dumę „innych preferencji”. Zjawili się goście – osobniki płci wszelakich, trudnych częstokroć do wymówienia. Łyse, kudłate, chude, umięśnione, ras rozmaitych, wiele w krzykliwym makijażu, w nienaturalnie ekscentrycznej biżuterii. Kto mężczyzną a kto kobietą? Oto jest pytanie.
         Ściany zdobiły napisy: „Wolność, miłość pokój”, „Moje ciało, moje prawo”, „Miłość nie wyklucza”, „Seks! Seks! Seks!”, itp. Stworzenia obejmowały się i całowały po 2, 3,... Czasem jakaś grupa skierowała swe kroki ku toalecie. Z głośników leciała muzyka, opiewająca powyższy styl życia. Krążyły rozmaite napoje, szeptano słowa, śmiano się.
         Nagle powietrze przeszył huk. Paraliżujący huk! Stoliki i krzesła zwaliły się na ziemię, razem z klientami. Sala wypełniła się dymem. Scena zaczęła płonąć. Rozległy się krzyki.

- Bomba!

- Terroryści!

- Podli fanatycy!

- To straszne!

- Policja!!!

Radiowóz przyjechał na syrenie. Funkcjonariusze przystąpili do przesłuchiwania. Spytali się właścicielki:

- Macie nagrania z kamer?

- Oczywiście. Już przekazuję.

- Czy widziała pani coś podejrzanego?

- Cóż... Różnych gości tu mamy, naprawdę różnych... Ale musicie coś zrobić! Oni chcą nas nastraszyć i pozabijać! To ma być kraj równości i sprawiedliwości, tak?

Śledczy zrobili dokumentację, zabierając wszelkie możliwe dowody. Działaczki rozpoczęły dyskusję.

- Napiszę dziś oświadczenie do gazety!

- Nie inaczej!

- Nici z imprezy!

- Ci radykałowie... Mają teraz siłę, by nas zabić. Wystarczy jeden chudzielec do jednej bomby. Umiarkowana prawica na pewno się odetnie, kościoły generalnie też, ale radykałowie... Te małe organizacje, niemające nic do stracenia... To dla nich szansa, by się wybić!

- Co on musi mieć w głowie!? Takie poglądy! Tolerować innych nie umie, konstruować bomby umie.

Eric Rudolph urodził się 19 września 1966 roku na Florydzie. Aktywista anty-aborcyjny i anty-homoseksualny. Dokonał zamachów bombowych podczas Igrzysk Olimpijskich w Atlancie w 1996 roku, protestując przeciwko ideom globalnego socjalizmu, jakie według niego reprezentowały. W następnym roku podłożył bomby pod klinikę aborcyjną (zabijającą średnio 50 ludzi tygodniowo) i lesbijski bar. Do 2003 roku ukrywał się, będąc jedną z najbardziej poszukiwanych osób przez FBI. Skazany w 2005 roku na dożywocie, bez możliwości ułaskawienia. Odsiaduje wyrok w więzieniu ADX Florence.

Fabuła nie porywa się całkowicie z prawdą historyczną.

Wacław Dzięcioł