sobota, 27 czerwiec 2015 14:21

„Gdzie kończy się kultura a zaczyna jej pseudoliberalna pozostałość?”

Kiedy Oswald Spengler w 1921 opublikował ,,Zmierzch Zachodu”, widział w chrześcijaństwie fundament europejskiej kultury, ale dowodził, że naszą niegdyś bogatą żywą kulturę zastąpiły martwe zasady ,,cywilizacji”, a kiedy cywilizacja ustępuje miejsca kulturze wchodzimy w epokę upadku, tak twierdził Spengler i bardzo w tej kwestii niestety się nie mylił.

Bo czym jest ,,kultura? Jest wspólnotą obyczajów i artefaktów, której dana grupa zawdzięcza swoją spoistość. Dodatkowo są to cechy intelektualne, emocjonalne i behawioralne, które są przekazywane poprzez nauczanie oraz stosunki społeczne[1], a nie jak mogłoby się wydawać tylko przekazywane drogą genetyczną. To dzięki owej ,,kulturze” społeczeństwa na przestrzeni czasu mogły zdefiniować swoją tożsamość narodową. Poprzez wytworzoną ,,kulturę wysoką” czyli ponadczasowe dzieła sztuki i literatury.

Lecz dokąd właśnie zmierza owa ,,kultura”? Gdzie są jej nowe dzieła, które można by wpisać w ,,kulturę wysoką? Tu postawię zapewne dość śmiałą tezę : Skoro wszystko może być sztuką, to sztuka przestaje mieć sens.[2] Tak myśli dość spora część społeczeństwa woląca patrzeć w telewizor niż pójść do teatru lub słuchając ,,postępowych” audiobooków niż przeczytać prawdziwą książkę. Takie traktowanie sztuki, a przez to ewentualnie nowych dzieł ,,kultury wyższej” jest błędne.

Sprowadza się bowiem do terminologii Milla ,,klasy rzeczywistej”, klasy, której istotę ustala nie człowiek, lecz natura[3]. Więc jest zasadnicza różnica między sztuką czyli ,,kulturą wyższą” a sztuka funkcjonalną. Brak zainteresowania estetycznego społeczeństwa jest jednym z powodów dla których ma ono problem z rozróżnieniem terminu sztuki a sztuki funkcjonalnej, co jest przyczyną zamierania jakiegokolwiek zainteresowania ,,kulturą wyższą”.

Dodatkowym paradygmatem ,,kultury” jest tradycja. A nie od dziś wiadomo że, elementem tradycji jest też religia. Bez nich nie funkcjonuje prawdziwa ,,kultura”. A dziś tendencją ,,kultury wysokiej” jest właśnie odchodzenie od religijnych korzeni, dlatego powrót do ich korzeni, może zapewnić ,,kulturze wysokiej” przetrwanie. Wskazanie i pokazanie przykładu, przez nas nacjonalistów, naszym społeczeństwom tychże korzeni może ponownie obudzić zainteresowania estetyczne i je ocalić. Wyrywając z niewidzialnych kajdan tej coraz bardziej panoszącej się pseudoliberalnej odpowiedniczki kultury.

 

Kacper Sikora  

 

      

 

[1] Roger Scruton, tłum. Tomasz Bieroń, Kultura jest ważna. Wiara i uczucie w osaczonym świecie., Wydawnictwo ZYSK I S-KA, Poznań 2010, s. 15.

[2] John Carem, What Good are the Arts?, Faber and Faber, London 2005, Roger Scruton, tłum. Tomasz Bieroń, Kultura jest ważna. Wiara i uczucie w osaczonym świecie., Wydawnictwo ZYSK I S-KA, Poznań 2010, s. 24.

[3] J. S. Mill, System logiki dedukcyjnej i indukcyjnej, przeł. Czesław Znamierowski, Państwowe Wydawnictwo Naukowe, Warszawa 1962, ks. I, rozdz. VII § 4.