sobota, 27 czerwiec 2015 14:16

„Surferzy Kalijugi!”

Surferzy Kalijugi!

„This is the age of endless discussion

By totally state control

Freedom of speech, a level retreat

Some credit for the price of your soul”

- Von Thronstahl

 

Wstęp

Europejska prawica radykalna niejednokrotnie czerpała z dorobku tradycji religii niechrześcijańskich. O ile u jednych przeradzało się to w niezbyt zdrowe fascynacje ezoteryczne o tyle u drugich pozostawało jedynie inspiracją na polu estetycznym lub kulturowym. Tekst ten poświęcony będzie jednemu z przykładów tego drugiego zjawiska. Kalijuga to w wierzeniach hinduistycznych (i nie tylko) wiek żelazny oraz wiek kłótni i hipokryzji. Zdaniem wyznawców wschodnich wierzeń, utożsamiana z demonem Kalim epoka trwa obecnie. Termin ten najczęściej pojawia się na łamach propagandy narodowo-rewolucyjnej w krajach romańskich. „Surfing the Kali Yuga” spotykane jest już dosyć często pośród nacjonalistycznej awangardy Starego Kontynentu. Samym Hinduizmem inspirowali się również teoretycy tradycjonalizmu integralnego Julius Evola oraz Rene Guenon. Tekst ten zatem spełni rolę przedstawienia pewnych spostrzeżeń i interpretacji autora na temat żelaznego wieku, skoro ten mało znany w Polsce temat został już poruszony.

 

Upadek autorytetów

Wyznawcy Kalijugi jako elementu religii, wierzą że stanie się ona czasem upadku autorytetów, odwrócenia uczniów od mentorów czy zidiocenia uczonych. W świecie brakować ma dobroci, cnoty, świętości oraz prawdy. Łatwo dostrzec, że postmodernistyczna Europa, a także większość szeroko pojętego świata zachodu oparta jest na fałszu. W społeczeństwie, które podważa istnienie nawet rozróżnienia płciowego nie może być miejsca na faktyczny autorytet rodziców. Nauczyciele akademiccy utracili moc przekazywania wiedzy i zasad moralnych, skupiając się zazwyczaj na tym samym. Opatrzone pseudointelektualnym bełkotem peany o dominacji człowieka, jego istocie jako centrum wszechświata i nieskończonych możliwościach nauki, mającej wkrótce rozebrać świat na czynnik pierwsze, stanowią prostą drogę do kariery. Instytucje akademickie, miejsca mające stanowić źródło refleksji i walki o kondycję mentalną społeczeństwa stały się ośrodkami klakierów panującego systemu i „filozofii hulajdusza”. Najbardziej znany ze starożytnych filozofów dostrzegał, że „tolerancja i apatia to ostatnie cnoty umierającego społeczeństwa”. Nie należy się zatem dziwić, ze szkoły oraz uczelnie poddały się kompletnie liberalnemu reżimowi, w większości wypadków nie potrafiąc wyjść poza dominujący schemat. W dzisiejszych czasach przestał istnieć etos elity. Nie tylko akademickiej ale również rządzącej. Władza stała się ścieżką kariery taką samą jak każda inna. Jej celem nie jest już dobro podwładnego ludu ani przestrzeganie praw tradycji. Władcy wielcy jak Karol I czy Justynian zajmują miejsce jedynie na zakurzonych stronach podręczników do historii. Upadek zdrowego rozsądku i poczucia moralnego obowiązku wśród kasty rządzącej również stanowi element wieku żelaza. Wszechobecna hipokryzja odznaczać ma się na każdym polu życia. Czyżbyśmy mieli mało jej przykładów we współczesnej Polsce? Wystarczy odnieść się do życia medialnego, w którym znacznie częściej przywołuje się postać pewnego więźnia obozu zagłady wypuszczonego... ze względu na stan zdrowia (sic!) niż bohatera, któremu faktycznie z tego piekła udało się uciec. Myślę, że ten przykład będący jedynie kroplą w oceanie wystarczy aby zamknąć temat brakujących współcześnie autorytetów i przejść do podstawowej cechy Kalijugi.

 

Hipokryzja

Nietrudno zauważyć, że wiek kłótni i hipokryzji stał się nazwą idealnie pasującą do naszych czasów. Ile osób w imię wypisanej na każdym sztandarze wolności słowa poddanych zostało pozbawieniu wolności? Ile wojen rozpętano w imię pokoju? Ile razy chodziło o pieniądze, gdy miało chodzić o człowieka? Współczesna cywilizacja zachodu deklaruje się jako cywilizacja postępu, praw człowieka i obywatela. Wzniesiony wysoko sztandar humanitaryzmu, naprawdę jedynie przykrywa prawdziwe oblicze nowoczesności. W europejskim społeczeństwie, skutecznie prowadzonym ku   nowemu oświeceniu przez wykształconą elitę, kara śmierci jawi się jako zło ostateczne. O ile w ich mniemaniu zabicie winnego kryminalisty jest pogwałceniem praw człowieka o tyle morderstwo nienarodzonego dziecka to podstawowe prawo kobiety w społeczeństwie demokratycznym. Obrzydliwość takiego rozumowania nie kończy się wszakże na tym przykładzie. W 2013 roku na terenie Królestwa Niderlandów dokonano 42 eutanazji z powodów psychiatrycznych i 97 ze względu na demencję![1] Po prawach człowieka wolność jest drugim z najważniejszych współcześnie pustych haseł. W tej chwili cywilizacja zachodu co raz mniej akceptuje obecność Kościoła czy religii chrześcijańskiej zasłaniając się przy tym właśnie wolnością osobistą człowieka. Nie jest ich zdaniem jednak naruszeniem tejże wolności osobistej agresywna edukacja seksualna wśród najmłodszych. Hipokryzja to działanie na rzecz fałszu w imię własnego interesu. Wiek żelaza jest przecież wiekiem materializmu. Trudno byłoby uwierzyć, że sprytniejsi przedstawiciele współczesnych obozów władzy dopuszczają patologie takie jak aborcja mając na względzie dobro kobiet. Wywołujący depresję oraz inne zaburzenia „zabieg” nie ma w istocie służyć niczemu innemu jak zarabianiu pieniędzy. Niemałych pieniędzy. A jak nietrudno zauważyć, gdy upada autorytet, władza staje się biznesem. Tak jest i tym razem.

 

Dyktatura doczesności

Hinduiści wierzą, że w trakcie trwania Kalijugi uroda i walory zewnętrzne uznane zostaną za najważniejsze cele życia. Czy dziś jest inaczej? Jak wiele osób dookoła poświęca znacznie większą ilość czasu na siłowni czy zabiegach kosmetycznych niż własnym zbawieniu? Nie potępiam aktywności fizycznej ani treningów militarnych, wręcz przeciwnie. Myślę, że są one potrzebne i stanowią pożytek zarówno dla kraju na wypadek konieczności obrony jak i promocji męskiego ducha w opozycji do panującego zniewieścienia. Narcystyczna przesadność w dbaniu o własny wygląd jest jednak z prawdziwą męskością mylona, a jej głównym celem staje się zazwyczaj podniesienie poziomu własnej atrakcyjności. Na polu miłosnym również całość zostaje pozbawiona wszelkich aspektów duchowych i ograniczona jedynie do fizyczności. Dominacja doczesności to dominacja świata handlu. Nie twórczy etos pracy a wygoda, prędkość i opłacalność stają się najważniejszymi elementami życia zawodowego. Przykładowo w architekturze historia wyróżnia rozmaite style stawianych budowli, które odzwierciedlały duchowe aspiracje danej epoki. Tymczasem od ubiegłego wieku wygląd nowych części naszych miast nie odzwierciedla żadnej duchowości ani poczucia estetyki. Najpierw bloki z wielkiej płyty, obecnie szklane wieżowce są odbiciem jedynie pragmatyzmu i wygodnictwa na modłę anglosaską. Zaczynamy żyć w miastach ze szkła i płyty, które stają się molochami przystosowanymi jedynie do zwiększania wydajności wyzysku czy potęgowania konsumpcji. Ignorancja i niereligijność cechami Kalijugi.

 

Na koniec

Obserwując otaczającą rzeczywistość można by bez trudu przytoczyć znacznie większą ilość przykładów zbieżności współczesnych patologii z pozostającą w wierzeniach hinduistów czwartą częścią mahajugi. Sam postanowiłem przytoczyć całe zagadnienie czytelnikom „Szturmu”, chociaż jestem katolikiem i utożsamiam się zdecydowanie bardziej z tradycją europejską niż dalekowschodnią. Nie zrobiłem tego mając na celu przekonanie kogokolwiek do hinduizmu, chciałem jedynie pokazać zepsucie i degenerację społeczeństwa współczesnego Okcydentu. Zepsucia, które dotyka świata polityki, biznesu, kultury czy nawet, niestety i Kościoła. Słowami zamknięcia tekstu powtórzę po raz kolejny: narodowy radykalizm musi przynieść odrodzenie przede wszystkim moralne i duchowe. A nacjonaliści muszą stać się awangardą świata Tradycji, wiary, wierności i ideałów. Walka o pokonanie niektórych tylko objawów zdegenerowanej post-moderny nie może się udać bez skutecznej walki o Polskę i Europę, której wielkość leżeć będzie w Wierze. Jedynej prawdziwej rewolcie przeciwko nowoczesnemu światu.

 

Leon Zawada

 

[1]     http://gosc.pl/doc/2559048