czwartek, 31 grudzień 2020 00:14

Maksymilian Ratajski - Oswoić media

Ostatnio rozmawiałem ze znajomą pracującą w mediach, na temat nieskuteczności naszej narracji, braku umiejętności korzystania z mediów, zwłaszcza tych społecznościowych, których oddziaływanie jest obecnie największe. Rok temu napisałem tekst „O nacjonalistyczną narrację”, w którym starałem się nakreślić stojące przed nami wyzwania, szukałem odpowiedzi na pytanie jak tworzyć atrakcyjny i trafiający do ludzi przekaz.

 

Protesty przeciwko Konstytucji (w których udział brali w dużej mierze jej niedawni obrońcy, ot taki paradoks), kolejny raz pokazały nam potęgę mediów, zarówno tych tradycyjnych, jak i społecznościowych. Kilka lat temu Internet należał do korwinistów, którzy bardzo sprawnie korzystali z Facebooka, a JKM był gwiazdą Youtube. Efektem była wielka popularność jego poglądów wśród młodzieży, co widać było także po osobach trafiających wówczas do organizacji narodowych. Obecnie trend zmienił się w stronę liberalnej lewicy, która doskonale czuje się w mediach społecznościowych, efekty widzieliśmy podczas tak zwanego „strajku kobiet”.

 

Dlaczego w kilka lat tak bardzo zmienił obraz mediów społecznościowych w naszym kraju? Przecież jeszcze niedawno był to głównie Facebook, a na nim niepodzielnie rządziła prawica, głównie w wydaniu kucowskim. Teraz coraz większą popularność zyskuje Twitter, pojawił się Tiktok, niezmiernie modny jest Instagram... Pojawiły się „julki” i „influencerki”. Facebook w tym czasie wypowiedział nacjonalistom i konserwatystą wojnę poprzez ciągłe banowanie, usuwanie treści czy cięcie zasięgów. Prawa strona sporu politycznego ostatnie lata przespała na każdym froncie, nie inaczej było w dziedzinie social media. Tymczasem liberalna lewica wyciągnęła wnioski i nauczyła się z nich korzystać w sposób mistrzowski, budując narrację o „łamanych prawach kobiet”.

 

Przyjrzyjmy się czasem popularnym youtuberom,  modnym vlogerkom, influencerkom na Instagramie, dobrze prowadzonym, mającym duże zasięgi stronom na Facebooku. Zaznaczam – nie tym, poświęconym typowo sprawom społeczno-politycznym, ale lifestylowym, modowym, związanym z różnymi zainteresowaniami. Zobaczmy jak często możemy tam spotkać treści światopoglądowe, niby modna jesienna stylizacja dla dziewczyny, ale – IDEALNA NA PROTEST! Podróż do Barcelony – jakie piękne, otwarte i TOLERANCYJNE miasto, gdzie geje trzymają się za ręce! To właśnie tego typu przekaz trafia do niezainteresowanego na co dzień polityką odbiorcy. Gdyby osoby z naszej strony barykady umiały w ten sposób wykorzystywać media społecznościowe... „Taka sukienka sprawdzi się nie tylko na spacer, ale i niedzielne wyjście do kościoła”, czy „Wiedeń piękne miasto nad Dunajem, kojarzy się w Polsce przede wszystkim z postacią Jana III Sobieskiego i pamiętną odsieczą...”, w ten sposób w materiałach w ogóle niezwiązanych z polityką pojawia się pozytywny przekaz, który odbiorca zapamięta.

 

Skoro już jesteśmy przy youtuberach, bardzo lubię oglądać Everyday Hero, robiącego głównie filmy o tematyce ekologicznej, które są naprawdę świetnie zrobione, z pomysłem. Jest on przedstawicielem liberalnej lewicy, co w niektórych materiałach pokazuje. Tworząc świetne filmy dla zainteresowanych ochroną przyrody i prawami zwierząt odbiorców, trafia do nich także z pozostałymi swoimi poglądami. Oglądajmy, wyciągajmy wnioski i UCZMY SIĘ!

 

Czas w końcu nauczyć się, że nie wszystko co robimy musi być nacjonalistycznie nacjonalistyczne. Wręcz przeciwnie, chcąc docierać z naszymi wartościami do jak najszerszego grona odbiorców trzeba, aby ten przekaz płynął niejako przy okazji. Wiadomym jest, że Szturm, Autonoma, Politykę Narodową czy Kierunki, czytają ludzie zainteresowani tematem, już przekonani. Znacznie większy będzie pożytek, jeżeli nacjonaliści zaczną prowadzić kanały na yt związane ze swoimi pasjami, niż z kolejnego kumatego profilu na fejsie. Kto umie ciekawie opowiadać o podróżach, samochodach, kulinariach, kinie, sporcie czy nawet modzie – niech przemyśli założenie profilu na fejsie/instagramie/youtubie i od czasu do czasu nienachalnie przemyca treści światopoglądowe. Nacjonalista zajmujący się muzyką nie zdradzi idei, jeżeli jego twórczość będzie „normalna”, skierowana do zwykłego odbiorcy, a jedynie czasem przemycająca pewne treści. Co więcej, właśnie wtedy będzie miał większe szanse dotrzeć do szerszego odbiorcy. Nasi wrogowie doskonale to rozumieją i dzięki temu odnoszą sukcesy, kształtując całe, wychowane na social mediach i Netflixie, pokolenie.

 

Bezpośrednią inspirację do napisania tego tekstu stanowiła wspomniana na początku rozmowa z koleżanką, moja rozmówczyni wspomniała o tworzeniu amatorskich seriali, w których znalazłyby się treści konserwatywne czy patriotyczne. Osobiście nie bardzo umiem to sobie wyobrazić, ale gdyby ktoś umiał stworzyć taki serial, byłoby to na pewno ciekawe.

 

Nie mamy pieniędzy i wielkich portali internetowych, możemy zapomnieć o wsparciu tak zwanych „celebrytów” (takie to patologiczne czasy, że panna, która zagrała w jednej reklamie, albo dwóch odcinkach telenoweli i ma sporo zdjęć na instagramie robi w mediach za „autorytet”), seriale pokazuje wzorce stanowiące zaprzeczenie naszych wartości. Takie są fakty. Natomiast napotykane trudności nie zwalniają nas z obowiązku obrony naszych wartości i szukania najlepszego sposobu  ich propagowania. Jeżeli chcemy być skuteczni i docierać z przekazem do szerszego grona odbiorców, zwłaszcza młodych, musimy być na bieżąco z trendami panującymi w mediach, zwłaszcza społecznościowych i nauczyć się je wykorzystywać. Dlatego pozytywnie odbieram obecność Młodzieży Wszechpolskiej na tiktoku, który jest niesamowicie popularny wśród licealistów. Odbiorcy naszego przekazu nie przyjdą do nas sami, to my musimy ich szukać i wykorzystywać w tym celu wszelkie możliwe kanały, szczególnie te potencjalnie najskuteczniejsze.

 

Maksymilian Ratajski