wtorek, 30 czerwiec 2020 20:24

Witomysł Myduj - SXE a medycyna stylu życia

Ostatnimi czasy modny w środowisku nacjonalistycznym jest temat ruchu straight edge. Tymczasem okazuje się, że wcale nie jest oczywiste co należy przez niego rozumieć. W uproszczeniu można zaryzykować definicję, że jest to życie wolne od używek. Zwyczajowo mówi się tu o papierosach, alkoholu i szeroko rozumianych narkotykach. Jednak są to nieprecyzyjne terminy, ponieważ zawierają się one w znacznie bardziej rozległym koszyku „substancji psychoaktywnych”. Część osób pyta, „a co z kofeiną?”. Niemalże wszystkie używki, ale też część nawyków (np. masturbacja/pornografia) pobudza w mózgu układ nagrody, którego nadmierna stymulacja zaburza równowagę psychofizyczną.

Niewątpliwie dążymy do tego aby nacjonalizm stał się silnym i awangardowym nurtem na scenie społeczno-politycznej. Nie da się jednak zbudować takich struktur na słabych jednostkach. Nie rzadko zauważamy przecież, iż osoby z dużymi deficytami w kluczowych dziedzinach życia próbują oddziaływać na naród. Jest to swojego rodzaju ucieczka od problemów w radykalizm. Nieuchronnie będzie to szkodliwe lub niebezpieczne działanie, a każdy kto wytrwale działa w ruchu zdążył zobaczyć już nie jeden taki przypadek. Czasem kończy się to groteskową anegdotką i odsunięciem osoby ze środowiska, a inny razem niestety może uderzyć w organizację i dobre imię nacjonalistów. Podsumowując, nie da się skutecznie oddziaływać na społeczność stojąc na kruchych fundamentach, a nacjonalizm potrzebuje ludzi o twardej dyscyplinie i niezłomnej postawie, gdy sytuacja społeczno-polityczna nabierze większej dynamiki.

Artykuł nie ma na celu wyznaczać sztywnych ram straight edge. Chciałbym skupić się natomiast na szeroko rozumianym zdrowym stylu życia. Mam świadomość, że dla części osób większość tych zagadnień może wydawać się trywialna i oczywista, jednak statystyki dotyczące poszczególnych dziedzin, które poruszę, są wciąż zatrważające, dlatego też postanowiłem zwięźle przedstawić poszczególne zagadnienia. Zachęcam do zapoznania się z nimi, a następnie poszerzenia wiedzy w dziedzinie, w której zwyczajnie warto coś u siebie poprawić.

W branży zdrowotnej ostatnio wykrystalizował się nowy sektor, wspomnianej w tytule medycyny stylu życia. Opiera się ona na założeniach, że łatwiej zapobiegać chorobom niż je leczyć. Wydaje mi się, że to stosowne przesłanie również dla działaczy. Wystrzegajmy się zatem słabości zamiast nieustannie porządkować szkody z nich wynikające. Przejdźmy do rzeczy!

  1. DIETA. Obecnie w Internecie jest bardzo dużo solidnych portali z rzetelną wiedzą, zwłaszcza w tej dziedzinie, jednak warto skupić się na źródłach opartych na dowodach, a nie trendami promowanym nachalnie przez influencerów, a zwłaszcza powiązanymi komercyjnie ze sprzedażą suplementów diety. Wyjątkowe politowanie budzą właśnie rozmaite anegdotyczne nowinki żywieniowe z ust osoby przegryzającej właśnie wysoko przetworzone słodycze lub palące papierosa. W temacie suplementacji należy nadmienić, że jedynym suplementem, który w świetle obecnej wiedzy jest wskazany dla każdego z nas jest witamina D3 (1000-2000 jednostek, a nie promowane niekiedy ogromne dawki mogące dawać liczne skutki uboczne) w okresie jesienno-zimowym. Co więcej, należy kupować ją w formie leku (charakterystyczna jest nazwa substancji w języku łacińskim na opakowaniu), podobnie jak inne mikroelementy i witaminy pokroju magnezu czy cynku, ponieważ takie produkty przechodzą szczegółowe badania i weryfikacje procesu produkcji w odróżnieniu od suplementów diety, gdzie, mimo występowanie marek z pewną renomą, nie możemy być pewni co do ich jakości.

 

W wielu polskich domach niestety pokoleniową tradycją jest dieta oparta na niezdrowych tłuszczach i nadmiarze mięsa czerwonego. W dużym uproszczeniu jest to obficie smarowane masło, smażenie na smalcu i gęste sosy na śmietanie królujące wciąż na polskich stołach. Konsekwencją tego jest nadwaga i otyłość (należy podkreślić, zwłaszcza w czasach absurdalnych, równościowych ideologii ciałopozytywności, że jest to śmiertelna choroba znacznie skracająca życie, a zwłaszcza życie w samodzielności), a także bardzo wysoka ilość incydentów sercowo-naczyniowych (zawały, udary) ze względu na miażdżycę. Ponadto dochodzą do tego ogromne porcje oleju palmowego (sprawdźcie, znajdziecie go prawie we wszystkich przetworzonych słodyczach) oraz tłuszczy trans (niskiej jakości margaryny i masła roślinne). W związku z powyższym warto doczytać i zwiększyć udział tzw. zdrowych tłuszczy roślinnych w diecie.

 

Kolejnym ogromnym zagrożeniem cywilizacyjnym jest cukrzyca, która już dziś zbiera ogromne żniwo natomiast prognozy wskazują, że będzie tylko gorzej. Smak słodki jest dla mózgu wyjątkowo silnym i uzależniającym sygnałem w związku tym, że jest związany z bardzo szybko przyswajalnym i energetycznym pożywieniem. Dziś jednak przy nadmiernym dostępie do tego typu produktów szybko rozstrajamy gospodarkę hormonalną, i mimo znacznego wpływu czynników genetycznych zarówno w cukrzycy I i II typu, w dużym stopniu to właśnie niewłaściwa dieta w długim okresie czasu jest czynnikiem spustowym choroby. Poza tym nawet jeśli uda się uniknąć cukrzycy, to sztuczne podbijanie energii będzie nieuchronnie powodowało wraz z późniejszym dużym wyrzutem insuliny jej spadek, dlatego też należy mieć zbilansowaną dietę i regularne posiłki, by przez cały dzień być wydajnym. Co więcej, niedawno udowodniono, że nadmiar cukru w diecie małych dzieci powoduje wręcz zaburzenia postrzegania smaków, stąd późniejsze problemy z jedzeniem warzyw itp. Prawdą pozostaje fakt, że zalecaną dawkę cukrów prostych na dzień można bardzo szybko uzupełnić wcale nie dużą ilością spożywanych owoców, co warto wziąć pod rozwagę na kolejnych zakupach…

 

Już wieki temu Parcelsus twierdził, że truciznę czyni jej dawka. Co więcej, wiadomo też, że nadmierna dyscyplina żywieniowa sprzyja zaburzeniom psychicznym. Osobiście nie odmówię toastu na weselu czy urodzinach oraz ciasta z okazji odwiedzin rodzinnych, ale na co dzień staram się sztywno trzymać zdrowych nawyków. Niestety osoby, które chcą schudnąć często porywają się na radykalne diety, często niedoborowe, z nadmiernym deficytem kalorii. Jednak sukcesem nie jest krótkoterminowa terapia odchudzająca i powrót do śmieciowego jedzenia, ale zmienienie schematów żywieniowych raz na zawsze! Zdrowe odżywianie, gotowanie w domu może być zarówno źródłem oszczędności jak i ciekawą, poszerzająca horyzonty pasją.

 

  1. AKTYWNOŚĆ FIZYCZNA. Choć jest to już od dawna wiadome sport wyczynowy nie jest zdrowy. Dlatego też obecnie promuje się zróżnicowaną, regularną (sic!) i umiarkowaną aktywność fizyczną, a nie skupianie się tylko na jednej dyscyplinie, jeśli nie wiążemy z danym sportem przyszłości. Zwłaszcza dużo pokory należy mieć wobec bardzo popularnej wśród amatorów siłowni, gdzie wyciskanie maksów ze złą techniką może stać się katastrofą dla naszych stawów i mięśni, w dalszej perspektywie czasu również postawy ciała. Trenując siłowo, nie należy zaniedbywać komponenty aerobowej treningu. Drugą skrajnością są maratony i biegi górskie. Ludzie lubią wyznaczać sobie ambitne cele, ale pamiętajmy że to nie są sporty dla amatorów. Myśląc nieco bardziej przyziemnie- dla wielu zwyczajna zamiana transportu do pracy/szkoły na rower lub spacer może mieć bardzo duże znaczenie zdrowotne.

 

  1. SEN. Każdy potrzebuje indywidualną ilość snu w celu regeneracji, jednak mało prawdopodobne jest by młody człowiek wysypiał się śpiąc krócej niż 7h niezakłóconego spoczynku. Co więcej, niezwykle ważna jest regularność dobowa tzn. chodzenie spać i wstawanie o zbliżonych porach, zwłaszcza w kontekście dojrzewania, uprawianego sportu i zaburzeń hormonalnych, ponieważ zakłócony zegar biologiczny będzie niekorzystnie wpływał na uwalnianie wspomnianych przekaźników. Wiadomym jest też, że nie da się odespać tygodnia w weekend. Niektórzy niedobory uzupełniają drzemkami. Toczą się wśród naukowców spory czy są one korzystne, a jeśli tak, to ile powinny trwać. Należy sobie jednak odpowiedzieć indywidualnie czy są one dla nas regenerujące, a na ile jest to chaotyczna próba odreagowania niedospanej nocy, nierzadko zakłócająca plan dnia.

 

  1. STRES. Jest to zbyt rozbudowany temat, aby silić się na jego rozwinięcie. Coraz to nowsze badania ukazują jak bardzo destruktywnie wpływa na różne sektory naszego zdrowia, co udowadnia, że ciało jest w nierozerwalnym związku z psychiką. Należy zastanowić się w jaki sposób możemy ograniczyć stresory i czy w ogóle potrafimy się relaksować bez użytku kolejnego podpunktu…

 

  1. UŻYWKI. Warto zauważyć, że zależność od substancji psychoaktywnych jest niemal zawsze związana z pewnym deficytem psychologicznym. Może to być niedobór miłości, kiepskiej jakości relacje społeczne, brak pasji, możliwości zawodowego rozwoju czy właśnie odreagowywanie na wyżej wymieniony stres. Przed próbą rzucenia używki należy przeanalizować, dlaczego jesteśmy od niej zależni, ponieważ to właśnie z jakiegoś powodu impulsywne próby jej rzucenia tak często nie udają się. Wracając do kawy, może najlepiej nie przekraczać po prostu ilości 6mg/kg masy ciała, która to ilość została uznana za bezpieczną i w niektórych względach również korzystną.

 

  1. SEKSUALNOŚĆ. Problem pornografii został omówiony w poprzednim moim artykule. Zaryzykuję jeszcze tylko stwierdzenie, że bez prawdziwej relacji miłosnej kobiety i mężczyzny opartej na takich przymiotach jak troska, odpowiedzialność, namiętność, szczerość, wyrozumiałość nie ma zdrowej seksualności. Tymczasem jak jest w szybkim świecie nastawionym na przyjemność, każdy widzi.

 

  1. RELACJE SPOŁECZNE. Częstym w środowisku jest odcinanie się od normików i myślących inaczej. Po pierwsze i najważniejsze, ogranicza to naszą możliwość na oddziaływanie na nich. Z drugiej strony przesadą jest brak wyczucia i szturmowanie propagandą oraz agresywną postawą. Dużo skuteczniejszym jest dawanie przykładu udanym i ciekawym życiem oraz stopniowe wprowadzanie innych w gąszcz naszych społeczno-politycznych zagadnień. To dużo skuteczniejsze niż postawa narzekającego frustrata-nieudacznika. Po drugie, zawężanie środowiska socjalnego utrudnia szeroko rozumiany rozwój w życiu, a promuje nadmiar spędzonego czasu w Internecie.

 

Reasumując, z pewnością jest nad czym pracować. Zachęcam raczej do równowagi w życiu niż ascezy. Inspiracją do napisania tego artykułu był niestety kontakt z ludźmi z szeroko pojętego środowiska narodowego, którzy doszukują się na siłę zagrożeń w różnych sferach życia, które są skomplikowane, wielowymiarowe i bez bardzo dobrego przygotowania, wręcz specjalistycznej wiedzy, trudno w ogóle rozpoczynać jakąkolwiek merytoryczną dyskusję jak np. w temacie szczepień. Jednocześnie fundamentalne kwestie ich zdrowia pozostają zaniedbane, a jedyne co dzieli ich od poprawy to twardogłowy sposób myślenia, lęk przed zmianami poprzez ugrzeźnięcie w strefie psychicznego komfortu. Towarzyszy temu charakterystyczne element myślenia spiskowego, czy wręcz urojeniowego, jakoby na każdym kroku ktoś czyhał by tylko nas otruć, tymczasem to nie iluminaci są winni za naszą głupotę i bierność ;).

Z uwagi na nierozszerzanie poszczególnych zagadnień o kwestie szczegółowe tym razem zabrakło bibliografii, ponieważ wiedza ta jest szeroko spopularyzowana i łatwa do zweryfikowania.

 

Witomysł Myduj