piątek, 31 styczeń 2020 21:49

Oleś Wawrzkowicz- "Groźny”,"Dąbek”,”Dąb”

21 lipca 1949r na ul. Wojska Polskiego 49/19 w Szczecinie aresztowano jednego z ostatnich na tym terenie partyzantów zbrojnego podziemia.

 

Kim był ten niezwykły człowiek?

 

Bronisław Ziętal urodził się 23 stycznia 1924r w Krasocinie koło Włoszczowej (woj. kieleckie). W 1942r, jako 18-letni chłopak zostaje wywieziony na roboty do Rzeszy, dokładnie do Kolonii, skąd po 2 miesiącach uciekł. Ponownie wywieziony, tym razem do Monachium, ponownie ucieka i wraca do domu. Wstępuje do ZWZ, a następnie do 27 p.p Armii Krajowej. Był pod rozkazami kpt. Mieczysława Tarchalskiego ps. ”Marcin”, następnie od października 1943 r. przystępuje do 202 p.p NSZ, walczy w oddziałach kpt. Władysława Kołacińskiego „Żbika” pod pseudonimem „Groźny”, bierze udział w Bitwie pod Olesznem gdzie zostaje ranny i odznaczony pierwszy raz Krzyżem Walecznych, drugi raz zostaje ranny pod Kajetanowem. Zostaje kurierem - łącznikiem między Brygadą Świętokrzyską a gen. „Borem” –Komorowskim w czasie Powstania Warszawskiego, wówczas prawdopodobnie zostaje odznaczony krzyżem Virtuti Militari. Jest w Akcji Specjalnej NSZ, likwiduje dezerterów, zdrajców i jest w grupie pościgowej za bandytą z AL Stanisławem Olczykiem ps.”Garbaty” i jego ludźmi. 24 grudnia 1944r zostaje awansowany do stopnia sierżanta. Używa również pseudonimu „Dąbek” i „Dąb”. Jest kilkukrotnie wymieniany w rozkazach dziennych, otrzymuje kolejny Krzyż Walecznych (drugi) a niebawem i trzeci. Awansowany zostaje wkrótce na stopień podporucznika. Wspólnie z Brygadą Świętokrzyską wyrusza na zachód. W marcu 1945r, jako dowódca grupy uczestniczył w kursie dla rekrutów. Podczas postoju Brygady zostaje odkomenderowany na kurs specjalny ochotników na loty i skoki do okupowanej przez sowietów Polski. Po ukończeniu kursu dalej pozostaje w Brygadzie, walczy pod Holisovem i przedostaje się do strefy amerykańskiej. Przebywa w Czechach, by w sierpniu 1946r. po rozbrojeniu Brygady, służyć jakoż ołnierz Kompanii Wartowniczych w Bawarii, w randze dowódcy plutonu w 4100 kompanii. Z rozkazu płk.”Bohuna” drogą morską wraca do kraju. Pozostaje tajemnica czy powrócił, jako kurier czy jako wywiadowca, brak jednoznacznych dokumentów. W maju 1946r, jako były jeniec z AK przypływa z Rostocku do Szczecina. Krótko związał się z oddziałem Stanisława Kapelusza, a w lipcu 1946r ponownie przybył do Norymbergii i znów pełnił funkcję dowódcy plutonu w Kompanii Wartowniczej. Powrócił do Polski w grudniu 1946r, jako Bronisław Dąbek, używa również innych nazwisk m.in. Zawadzki, Jarosiński. Ujawnił się 27.02 1947r PUBP we Włoszczowej. Teraz zaczyna się niewiarygodna część życiorys Dąbka, oficera NSZ i prawdopodobnie kuriera 120 sekcji bezpieczeństwa przy II Korpusie na Zachodzie. Jako kurier Delegatury Rządu na Kraj ściśle współpracował z płk. Janem Sowińskim, oficerem wywiadu władz emigracyjnych. Wielką zaletą „Dąbka” było przenikanie w struktury wroga, czyli czerwonego okupanta. Manifestował swoja wielka miłość do tzw. władzy ludowej jak i miłość do ZSRR, wstąpił do MO. Pracował m.in. w KG Milicji w Warszawie, był komendantem MO we Wrocławiu i był szefem finansów Komendy Miejskiej MO w Świnoujściu! Mało tego, po kraju poruszał się w mundurze majora UB, jako major Bronek, siał postrach wśród ciemnej masy funkcjonariuszy MO i UB! Pracując w strukturach Urzędu Bezpieczeństwa stosował cały czas te same metody. Rozpracowywał je i po tym jak zdobywał zaufanie i strach, rekwirował jej zasoby finansowe i znikał bez śladu, a finanse przeznaczał na cele podziemia niepodległościowego. Wielokrotnie spotykał się z innymi konspiratorami, przemieszczał się po okupowanym kraju –Szczecin –Włoszczowa –Wrocław itd. 13 lutego 1948r utworzono w Służbie Bezpieczeństwa specjalna grupę do rozpracowywania osób, które służyły w Brygadzie Świętokrzyskiej NSZ. Akcji nadano krypt. ”Zdrajca”. Kilkukrotnie został złapany przez UBP, za każdym razem uciekał, był wysportowanym asem wywiadu, miał 191 cm wzrostu,. Cały czas stąpał po cienkiej linii, aż do 21 lipca 1949r, czyli prawie 4 lata wodził za nos aparat represji. Był przystojny, budził respekt niczym przedwojenny dyplomata. W styczniu 1949r zorganizował grupę zbrojną – Polskie Katolickie Siły Zbrojne. Organizacja działała na terenie woj. kieleckiego. W maju 1946 przebywał w Szczecinie, gdzie organizował kanał przerzutowy na Zachód. Złapany w Szczecinie kolejny raz ucieka, ponownie aresztowany, spróbował kolejnej ucieczki z aresztu śledczego przy ul. Małopolskiej. Tym razem ucieczka nie powiodła się, skatowany taboretami i grubymi pałkami został wrzucony do celi. Współwięźniowie sądzili, że Dąbek już nie żyje, ciało przypominało zmasakrowany wielki zakrwawiony kawał mięsa. Dzięki jego pracy i jego grupy z kraju wydostało się wielu konspiratorów, byłych żołnierzy AK, NSZ czy WiN. Komendy Wojewódzkie MO długo nie mogły uwierzyć w zniknięcie swojego zaufanego, funkcjonariusza. W przerwach pomiędzy wcieleniami milicjanta, dokonywał wielu aktów dywersji i sabotażu. Ziętal vel Dąbek do momentu wydania wyroku był przekonany, że zostanie wymieniony na jakiegoś sowieckiego agenta złapanego na zachodzie. Ale jak można przypuszczać władza ludowa nie darowała mu wielu wykrytych przez niego malwersacji, prywatnych tajemnic dygnitarzy, dlatego taki surowy wyrok, łącznie 81 lat więzienia i 2 wyroki śmierci. Czytamy m.in. w akcie oskarżenia „doniosłe przeobrażenia, jakie się obecnie dokonują w naszym kraju, budowa zrębów socjalizmu, wywołują wściekłość i wzmagają opór międzynarodowego kapitalizmu…. Niejednokrotnie stwierdzonym zostało, że walką reakcji polegająca na organizowaniu band terrorystyczno-rabunkowych….kierują zagraniczne środki andersowskie za pośrednictwem tkwiących jeszcze w podziemiu elementów NSZ-towskich i AK-owskich…..świadczy najdobitniej działalność bandy organizowanej i kierowanej przez Ziętala”.

Gdy jego siostra Janina odwiedziła areszt śledczy w 1951r przy ul. Kaszubskiej w Szczecinie gdzie więziony był jej brat, jego naczelnik zbrodniarz komunistyczny Z. Domański oświadczył, że Ziętal nagle ciężko zachorował i zmarł. W tym czasie już nie żył, zamordowany został 30 stycznia 1951r. Plutonem egzekucyjnym dowodził ppor. Józef Kula. Pod wyrokiem śmierci podpisał się sędzia kpt. Stanisław Longchszpa i prok. Wojskowy Bolesław Hesch.

Prezes Najwyższego Sądu Wojskowego w piśmie kierowanym do więźnia Bronisława Ziętali z 23 stycznia 1951r. napisał -„Zawiadamiam, że obywatel Prezydent Rzeczpospolitej Polskiej decyzją z dnia 22.01.1951r nie skorzystał z prawa łaski w stosunku do Ziętali Bronisława….polecam zarządzić bezzwłoczne wykonanie kary śmierci.”

Bronisław Ziętal –pisany również Ziental, co jest błędem, o poprawną pisownię nazwiska prosi rodzina, miał żonę i córkę Urszulę. Został w 1984r ekshumowany w Szczecinie i przeniesiony do swojej rodzinnej miejscowości. Żyje tylko jeden jego kolega z lasu jeszcze, ale nie miał z nim wielu kontaktów i mówi, ja strzelec a „Groźny” podporucznik wiadomo oficer…

Córka jak i jego wnuczka walczą od lat o pełną jego rehabilitację.

Janina (siostra): „Powtarzałam mu wielokrotnie, nie noś tego UB-eckiego munduru, ale on stwierdził, że właśnie w tym mundurze majora UB jest najbardziej bezpiecznym”.

Jako pierwszy postacią Groźnego zajął się przed laty red. Marek Rudnicki z „Głosu Szczecińskiego”.

 

Oleś Wawrzkowicz