niedziela, 31 styczeń 2021 14:42

Michał Ostrzycki - Upoważnia nas słuszność. Manifest nacjonalizmu Socjalnej Alternatywy

Nacjonalizm to nasza idea.

 

Jesteśmy nacjonalistami,  oznacza to, że kierujemy się ideą, w której słuszność szczerze wierzymy. Naród jest dla nas najważniejszy i poświęcamy swe życia oraz owoce ich pracy właśnie dla jego dobra. Sam w sobie jest sensem naszego wspólnego żywota, a praca dla niego to cel naszego istnienia. Oznacza to, że całkowicie podporządkowujemy się jego interesowi. Jednakże jego dobro, czyli dobro wspólnoty, bardzo często kłóci się z indywidualnym interesem człowieka. Co za tym idzie, indywidualizm jednostki jest więc w naszej idei dopuszczalny do tego stopnia, do którego aktualnie będzie on przynosić największe, spośród innych opcji, korzyści dla społeczności narodowej. Jednakże sam indywidualizm czy wolność jednostki są tylko jednymi z wielu narzędzi, które mają służyć dążeniom do osiągnięcia tego dobra. Dlatego też stanowczo i bezkompromisowo odrzucamy liberalizm, kapitalizm i demokrację. Podążając za swą ideą żyjemy w zgodzie z naturą, a także mamy słuszność, jako jedyni. To oznacza, że niesiemy światu prawdę, a co za tym idzie alternatywę dla zakłamanej historii, zepsutego ustroju i nieludzkiego systemu.

 

 

 

Nacjonalizm to dobro wspólnoty.

 

Czym jest owy naród, jaka jest jego definicja? Najprościej rzecz ujmując są to ludzie. Jest to wielopokoleniowa, ponadczasowa wspólnota. Składają się na nią osoby połączone wspólnymi więzami krwi, kulturą, historią, tradycją, obyczajami, językiem oraz zamieszkiwanymi terenami. Są to ludzie, którzy poczuwają się do przynależności do tej wspólnoty oraz są przez innych jej członków postrzegani jako jej część. Co jednak bardzo ważne, nie są to jedynie ludzie żyjący w jednym, konkretnym momencie w historii. Są to osoby żyjący obecnie, ale także pokolenia przeszłe i te, które przyjdą na świat dopiero w przyszłości. Dlatego też określając co jest dobre dla narodu, trzeba to robić z perspektywy wielopokoleniowej.

 

 

 

Nacjonalizm to odpowiedzialność.

 

A więc być nacjonalistą oznacza kierować się w życiu, przede wszystkim, interesem narodu, który jest organiczną wspólnotą wielu pokoleń oraz wszystkiego tego co udało im się w jej ramach stworzyć dla jego dobra. Oznacza to, że nazywanie siebie samego mianem nacjonalisty wiąże się z olbrzymią wręcz odpowiedzialnością. Jest to bowiem swego rodzaju deklaracja, ale też i postanowienie, iż dołoży się wszelkich starań, aby o tę wielką i ponadczasową wspólnotę narodową należycie zadbać. Z kolei, aby móc do tego przystąpić niezbędnym jest posiadanie umiejętności analizy oraz należytego definiowania tego co w danym momencie będzie najlepszym dla tej wspólnoty.

 

 

 

Nacjonalizm to obowiązek.

 

Przychodząc na świat mamy zaciągnięty pewien wręcz dług wobec wspólnoty narodowej, która to stworzyła warunki dogodne do tego abyśmy się urodzili, rozwijali i żyli na jej łonie. Kultura, język, tradycja, ziemie wszystko to jest efektami pracy wielopokoleniowego narodu, z których korzystamy przychodząc na świat również za jego sprawą. To zupełnie tak samo jak z obecnym na całym świecie kultem rodziców. Naturalną i powszechną rzeczą jest przecież to, że ich kochamy, opiekujemy się nimi i dbamy o nich, a także to, iż jesteśmy im wdzięczni za to, że wydali nas na świat, stworzyli na nim warunki godne do życia i dali nam nauki oraz narzędzia niezbędne do prawidłowego w nim rozwoju i funkcjonowania. Naród można sobie zatem w uproszczeniu wyobrazić właśnie jako rodzinę. Pokolenia przeszłe jako naszych rodziców, dziadków i dalszych przodków, pokolenia obecne jako rodzeństwo i kuzynostwo, a te przyszłe jako nasze własne potomstwo, ziemie jako dom rodzinny i tak dalej. Naród bowiem jest naszą rodziną, tylko szerszą i w przeciwieństwie do rodziny jednostkowej, jest on wspólnotą samowystarczalną. Sprawia to, że zupełnie odruchowym procesem powinno być stawianie jego interesu na piedestale wartości życiowych, a co za tym idzie poczuwać się do odpowiedzialności za jego stan obecny oraz przyszły. Między innymi dlatego też wszyscy jesteśmy obarczeni pewnymi obowiązkami wobec ojczyzny, do których powinniśmy się naturalnie poczuwać. Dobro narodu jest obowiązkiem, a więc jest nim i nacjonalizm.

 

 

 

Nacjonalizm to natura.

 

Człowiek z natury był i jest istotą stadną, hierarchiczną i potrzebującą autorytetu, zarówno we własnej osobie jak i z zewnątrz. Z pierwszego faktu wynika sama potrzeba zachowania wspólnot narodowych. Z drugiego, konieczność zbudowania ścisłego porządku społecznego. Z trzeciego natomiast, wymóg stworzenia możliwości kierowania się autorytetem jak i możliwość jego przejęcia. Wszystkie te trzy cechy się zresztą ze sobą idealnie uzupełniają. Nie ma bowiem autorytetu bez hierarchii ani hierarchii bez stada. Hierarchia i autorytet to pochodne samego istnienia jakiejkolwiek wspólnoty od przykładowego stada poczynając. Są to wartości, które pozwalają jej trwać, rozwijać się i funkcjonować na najwyższych obrotach. Na tych właśnie fundamentach powstawały wszystkie wielkie cywilizacje, a nie było jeszcze cywilizacji, która by została stworzona z pominięciem, któregokolwiek z nich. Na nich także zbudujemy Wielką Polskę.

 

 

 

 Nacjonalizm to budowa silnego państwa.

 

 Wspólnoty narodowe muszą istnieć dla dobra ludzkości, więc ludzie muszą o nie dbać. Jako nacjonaliści doskonale to rozumiemy stawiając ich dobro jako najwyższą wartość życiową. Aby jednak takowa wspólnota miała się dobrze, potrzebuje ona narzędzia administracyjnego. Tym narzędziem jest państwo. Dlatego też dążyć musimy do budowy silnego, jednolitego etnicznie i kulturowo państwa, które służyć będzie naszej wspólnocie. Socjalnego państwa ładu, prowadzącego stanowczą i solidarną ze swym narodem politykę, opartego na ścisłej hierarchii oraz autorytetach kierujących społeczeństwem. Tak jak to przykazują nam natura, droga dedukcji i niezmienne zasady rządzące światem, na którym przyszło nam żyć.

 

 

 

 Nacjonalizm to uczucia.

 

Do działania, oprócz rozumu i chłodnej kalkulacji, popychają nas także najzwyklejsze w świecie uczucia i emocje odczuwane względem narodu, traktowanego niczym rodzina, takie jak chociażby miłość czy wierność. U większości ludzi powinny być one obecne w stosunku do ojczyzny, tak samo jak do bliskich im osób. Jesteśmy ludźmi, więc zwyczajnym i oczywistym faktem jest, że dużą rolę w naszym życiu odgrywają właśnie uczucia, które popychają nas do wielkich czynów. Historia naszego narodu pokazuje, że takowe emocje były wśród naszych rodaków zawsze silne i odpowiednio skierowane, kontrolowane i skoordynowane mogą nam pomóc zbudować Polskę iście wielką.

 

 

 

Nacjonalizm to duchowość.

 

Naszą ideę można postrzegać, a nawet odczuwać, także w sposób jak najbardziej duchowy. Tak zwany nacjonalizm duchowy zakłada, że istnieje spirytualne i mentalne połączenie pomiędzy duszami wszystkich członków narodu, a następnie pomiędzy wszystkimi narodami w zbiorową mentalność ludzką. Patrząc na istnienie człowieka z tej perspektywy, nacjonalizm jest niczym religia, nadaje nam bowiem cel, obowiązki, zasady, wymaga poświęceń, a także oferuje swego rodzaju życie po śmierci w postaci funkcjonowania duszy w życiu całego narodu. Nie oznacza to jednak, że wyklucza się on z jakąkolwiek religią. Przykładem niech będzie tu Katolicyzm, wszakże wiele z największych odmian dotychczasowych nacjonalizmów opierało się właśnie na nim.

 

 

 

Nacjonalizm to sprzeciw wobec nieprawości.

 

Sprzeciwiamy się liberalizmowi, kapitalizmowi i demokracji, gdyż godzą one nie tylko w naszą wspólnotę, ale też i w człowieka jako jednostkę. To one odpowiadają za dzisiejsze tragedie takie jak rozmycie norm i obyczajów, negację sztuki i kultury, zanik tożsamości i moralności, wszechobecny wyzysk i materializm, porzucenie wartości na rzecz pustej konsumpcji, redefinicję podstawowych pojęć takich jak miłość, rodzina, wolność, tolerancja i normalność. To one niszczą człowieka i jego naturalne wspólnoty. A my zniszczymy te przegniłe nurty.

 

 

 

Nacjonalizm to zmiany.

 

Chcemy zmian, aby móc zbudować Wielką Polskę. W tym celu musimy zmieniać siebie i swoje nawyki, społeczeństwo i jego trendy, świat i jego nurty geopolityczne, musimy zmieniać otaczającą nas rzeczywistość. Aby jednak móc cokolwiek zmienić trzeba mieć dla owej rzeczy zamiennik, alternatywę. Takową musimy zaś emanować, musi być ona naszymi ideą, marzeniem i celem, musi być ona stylem naszego życia z nami samymi na czele. Jest to zatem termin prawie tożsamy z Wielką Polską, bowiem owa alternatywa będzie niewątpliwie do niej prowadzić. Czym się zatem różnią te dwa pojęcia? Wielka Polska to utopia, do której dążyć będziemy zawsze, bowiem fizycznie jest wręcz nieosiągalna, zawsze będzie ona za mgłą, a my możemy być jedynie bliżej lub dalej w odniesieniu do jej położenia. Alternatywa jaką wybierzemy, będzie skutkować zmianą tego położenia. Czasy się jednak zmieniają, rzeczywistość i panujące warunki są płynne. Zatem najlepsze w danym momencie rozwiązania będą się zmieniać, alternatywa również. Wielka Polska jest stała, wiemy jaką ma być, zdajemy sobie sprawę jaka ma panować w niej rzeczywistość, cały czas o tym mówimy, piszemy a nawet krzyczymy. Alternatywa zaś, która będzie nas do tego celu prowadzić, jest zmienna. Musimy poddawać ją ciągłym modyfikacjom tak, aby zadziałała w obecnie panującej sytuacji. Zdać sobie należy jednak sprawę z tego, iż zmian będziemy chcieć zawsze, tak samo jak zawsze będziemy o wielkość swej ojczyzny walczyć, właśnie przez jej nieuchwytność i utopijność. 

 

 

 

Nacjonalizm to walka.

 

Nasza idea to ciągła walka. Jest nią i zawsze będzie. Tak samo jak zawsze będzie wiązać się z tworzeniem alternatywy. Jednakże to właśnie ją chcemy tworzyć. Dziś jest ona postawą zdecydowanie rewolucyjną, radykalną i cechującą się odrębnością. Zbyt wielkich zmian żądamy, aby nie nazywać się rewolucjonistami, zbyt pewni jesteśmy swoich wartości, aby nie być radykałami oraz zbyt stanowczo sprzeciwiamy się zastanemu systemowi, aby nie być od niego odrębnymi. Doskonale widzimy jak kończą kolaboranci z tym przerażającym wrogiem. To powinno nas tylko utwierdzać w staniu przy powyższych cechach. Nie możemy sobie pozwolić na ani jeden krok wstecz, na żaden kompromis, na żadne przemilczenie prawdy, na żadną współpracę i utożsamianie się z systemem. Tylko wyróżniając się, odcinając i tocząc z nim otwartą wojnę będziemy mieć szanse na jego obalenie. Musimy krzyczeć głośno, stać twardo, nie marnować żadnego talentu, nie tracić ani jednej chwili, walczyć do końca, obnażać kłamstwa na ile tylko to możliwe. Koniecznym dla nas jest stworzenie odrębnej rzeczywistości opartej na naszym radykalizmie, rewolucyjnie wymierzonej w system.

 

      

 

Nacjonalizm to szansa.

 

Wielu mówi, że otwarta wojna z systemem to samobójstwo. Ma on w obecnym świecie, którym właściwie kontroluje, praktycznie wszystko, w tym także narzędzia aby nas zmiażdżyć. Jest to jednak nieprawda, gdyby tak było to już dawno nasza idea by nie wybrzmiewała, nawet tak cicho jak dziś. Jest jeszcze czas na walkę i istnieją pola do jej prowadzenia. Walka z systemem to nie samobójstwo, tylko szansa dla ludzkości, szansa na przetrwanie człowieka, rasy i narodu, a walką jest nacjonalizm. Oczywiście, że będą nas za nią represjonować, uciskać, tłamsić, cenzurować, izolować, zniesławiać, zamykać, a nawet eliminować. Jednakże zastanówmy się, czy nie to właśnie robią już od dłuższego czasu? Co chwilę ciągają nas po sądach i komendach, rozwiązują nasze zgromadzenia, delegalizują nasze ruchy, cenzurują nasze dumne symbole, wymyślają na nas nowe oszczerstwa, skazują i zamykają naszych działaczy. Zdawać by się mogło, że jedynie kwestią czasu jest już tylko fizyczna eliminacja. Jednak czy aby na pewno? A czymże dla narodu polskiego, czy nawet ogólnie Europejczyków są aborcja, eutanazja, promowanie imigracji i usilne sprowadzanie obcych elementów celem mieszania ras i narodów? To nic innego jak mordowanie białego człowieka, Europejczyka, a w tym także Polaka. Dlaczego system ich eliminuje? Bo mogliby oni podchwycić nasze rewolucyjne idee i go obalić. Twory będące ofiarami liberalizmu oraz promowanej przez niego ideologii mieszania ras i kultur, takie jak pozbawione tożsamości etnicznej mieszańce rasowe, będące smutnymi jednostkami na granicach dwóch światów, nie mogącymi jednak stać się elementem żadnego z nich, czy zboczone i coraz częściej już nieodwracalnie zoperowane dziwadła, maszerujące pod tęczowymi flagami, nie będą przecież mogły przesiąknąć naszymi pięknymi wartościami opartymi o naturę, miłość i tożsamość. Jako ludzie są już martwi. Natomiast wyhodowani na tępych konsumpcjonistów indywidualiści i egoiści są na tyle zindoktrynowani przez system, że ciężko będzie im dostrzec jakąkolwiek ideę inną niż materializm. Ich eliminować nie będą. System ich wspiera, finansuje i wmawia, że jest to walka o prawa człowieka. Ja jednak dostrzegam w tych wytworach coraz mniej ludzi, a coraz więcej ofiar, które kreowane są na naszych wrogów. A ich zakończona przez system indoktrynacja, zmusza nas do walki z nimi. Walki której nie chcemy, ale która jest koniecznością. Musimy zdać sobie sprawę z tego, że otwarta wojna już trwa. Śmierć rasy, narodu, duchowości, tożsamości i natury niczym się nieróżni od śmierci człowieka, bo to one go tworzą. Straszy się nas obrazami wojen, które mają nam pokazywać rzekome zbrodnie, do których prowadzić ma nacjonalizm, a ja się pytam ile krwi na rękach ma obecny system oparty na liberalizmie i kapitalizmie? Jeśli kogoś nie przekonuje fakt, że uśmiercanie całych ras czy narodów jest tragedią to niech policzy ilu ludzi rocznie ginie chociażby w wyniku aborcji czy eutanazji. O promowaniu chorób takich jak otyłość, zboczenia i konsumpcjonizm, które prowadzą do tragedii niejednokrotnie kończących się śmiercią, nawet nie wspominam. Możemy nie zdawać sobie z tego sprawy, ale obecny konflikt choć dla większości niemalże niewidoczny, jest konfliktem światowym, przerażającym i niosącym ogromne ilości ofiar. A fakt, że jest on niedostrzegany sprawia tylko, iż jest on jeszcze bardziej niebezpieczny i śmiercionośny. To jest wojna, totalna.

 

 

 

Nacjonalizm to czyny.

 

Totalna wojna zaś to nie jest czas na ugodowość, tolerancję, przymilanie upodabnianie, chowanie w tłumie, siedzenie cicho bądź bezczynnie. Musimy się jak najbardziej wyróżniać, działać, walczyć i nieść przekaz nieustannie, w każdej chwili, na każdym możliwym polu. Jest to czas na działanie. Będziemy aktywni albo zginiemy, jako jednostki i jako wspólnoty. Przystąpimy do działania, albo będziemy mieć na sumieniu to, że staliśmy bezczynnie, gdy mordowano naszych bliskich duchowo, tożsamościowo, mentalnie i fizycznie. Naszym obowiązkiem jest nieść nie tylko radykalizm słów, ale też radykalizm czynów. Nic nie warte są nasze słowa, jeśli nie podeprzemy ich aktywnością. Musimy robić to co słuszne, a nie tylko o tym mówić.

 

 

 

 Nacjonalizm to słuszność.

 

Mamy rację, prawda stoi po naszej stronie. Nasza idea jest jedyną słuszną. Dlatego też jesteśmy radykalni i bezkompromisowi. Kiedy mowa jest o wartościach to nie możemy pozwolić na dialog czy tolerancję. Zniszczyć musimy wszystko co zagraża narodowi i nacjonalizmowi, zetrzeć w proch należy co tylko konieczne, aby nasze wartości kwitły. Są to nasze obowiązki, są to działania do których jesteśmy upoważnieni poprzez fakt posiadania słuszności. Na tym polega totalność nacjonalizmu. Oddajemy mu całych siebie, wszelkie owoce naszych żywotów i każdą rzecz jaką tylko mamy, ale nie tylko, bo również wszystko poza tym. A jeśli coś lub ktoś się zbuntuje to winniśmy ten bunt stłamsić. Tak, jesteśmy fanatykami i nie cofniemy się przed niczym, bo walczymy o jedyną dobrą ideę i jako jedyni mamy rację. Jest to dla nas powód do dumy. Musimy działać na każdy możliwy sposób. Do każdego możliwego sposobu upoważnia nas słuszność...

 

 

 

Michał Ostrzycki