poniedziałek, 30 wrzesień 2019 22:37

Wojciech Titz - Atakowanie migracji - walka z skutkiem, nie przyczyną

Od kilku lat zauważalny jest wzrost ludności zagranicznej na terenie naszego państwa. Największą nacją migrującą do naszego kraju są bez wątpienia Ukraińcy, a zaraz po nich ludność z Dalekiego Wschodu. Temat migracji jest gorącym tematem w środowisku prawicowym i nacjonalistycznym i budzi wiele kontrowersji, jednak najczęściej wcześniej wspomniane środowiska tworzą otoczkę strachu i niechęci do tych ludzi.

 

Skąd się biorą migracje i komu są one na rękę ?

 

Migracja ludności jest tematem złożonym, na który wpływa szereg czynników. Podstawowym czynnikiem, który wpływa na decyzje danej osoby o wyjeździe ze swojego kraju jest sytuacja wewnętrzna. 4173 hrywien wyniosła w 2018 roku średnia płaca na Ukrainie, to równowartość 148 dolarów lub 555 złotych. W takich warunkach przeciętny Ukrainiec musi próbować żyć a warto w tym momencie obalić mit niskich cen u naszego wschodniego sąsiada. W miastach na Ukrainie ceny kształtują się podobnie do Polski i co najwyżej na wsiach lub miasteczkach możemy mówić, że Polak mógłby "zaszaleć" za swoją pensję. Fatalną sytuację majątkową tych ludzi bez żadnego "ale" wykorzystują polscy przedsiębiorcy oraz agencje pracy, sprowadzając tutaj zdesperowanych ludzi, którzy potem bez papierów na legalny pobyt muszą pracować w ciężkich i niejednokrotnie nieludzkich warunkach. Oczywiście mało kogo los tego człowieka obchodzi, a w szczególności nie obchodzi to kapitalisty, który sprowadził tutaj tego człowieka. W końcu można maksymalizować zyski, oszczędzając na pracowniku do minimum – tyle, by w ogóle był w stanie przeżyć następny dzień. Polscy nacjonaliści oraz narodowcy niestety często atakują ofiary, zamiast faktycznych prowodyrów aktualnie zastanej sytuacji. Hasła jakie rzucały niedawno podczas licznych manifestacji między innymi środowiska związane z Tomaszem Kalinowskim mówiły o zabieraniu pracy przez Ukraińców, zapominając że często to właśnie ich rodak sprowadził ich tutaj, by zastąpili lokalnych pracowników w celu minimalizacji kosztów pracy. Często do krytyki migracji przyłączają się również wolnorynkowcy i reszta liberałów gospodarczych krzyczących o tym jaka to migracja jest zła. Jest to o tyle śmieszne, gdyż migracje są naturalną wypadkową systemu kapitalistycznego dążącego do ciągłej wymiany siły roboczej i jej przemieszczania w celu ciągłego minimalizowania kosztów pracy oraz zatarcia tożsamości pracownika najemnego, który nie posiadając poczucia przynależności do danego narodu jest idealnym celem dla wielkich korporacji, które mogą stale manipulować pracownikiem i programować go na swojego robocika.

 

Atakować czy nie ?

 

Migracje, mimo iż niezależne od szarego Kowalskiego muszą być potępiane nie z powodu ksenofobii czy szowinizmu, a dbaniem o swoją rodzimą kulturę, język oraz rynek pracy. Co ważne, krytyka migracji MUSI iść wprost proporcjonalnie do krytyki kapitalizmu, ponieważ migracje są jego naturalną wypadkową. Nie możemy krytykować Ukraińca za to, że przyjechał tutaj za chlebem. Atakujmy oraz krytykujmy system, który go do tego przyjazdu zmusił. Powinniśmy również głośno mówić, a wręcz krzyczeć za każdym razem, gdy wolnorynkowe hieny zaczną znowu podpinać się pod retorykę anty-imigracyjną. Jako nacjonaliści dbamy o dobro drugiego człowieka, w tym również nie tylko naszego rodaka. Masowe migracje są krzywdzące dla obu stron. Zaczynając od poziomu lokalnego, czyli wymiany narodowościowej pracowników, a kończąc na poziomie systemów emerytalnych obu państw. Ukraina jako najbiedniejszy kraj w Europie pogrążona jest w ciągłym kryzysie a wciąż uciekający rodacy w pogoni za chlebem powodują destabilizację systemu emerytalnego, który już teraz nie jest w najlepszej formie. Póki nie zrozumiemy faktycznych podwalin migracji i ich przyczyn, będziemy tkwić oraz powiększać szowinistyczną bańkę wpływów,  która tylko służy wielkim korporacjom. Musimy zrozumieć i postawić się w sytuacji drugiego człowieka, stojącego często w sytuacji bez wyjścia.

Naszym wrogiem nie jest drugi człowiek, lecz polityka liberalizmu dążąca do zatarcia w nas tożsamości narodowej. Razem, wspólnymi siłami gdy nadejdzie nasz czas postawimy się i odegramy za wszystkie krzywdy wyrządzone wszystkim narodom świata. Gdy nadejdzie chwila naszego szturmu będzie za późno na słowa, nadejdzie czas czynów.

 

Wojciech Titz