środa, 27 luty 2019 22:34

Grzegorz Ćwik - Uspołecznić służby mundurowe

Zagadnienie służb mundurowych i ich miejsca w państwie jest dla nas, Szturmowych Nacjonalistów, niezwykle istotne. Wynika to z co najmniej dwóch względów. Po pierwsze mamy doskonale świadomość jaki ogrom represji spada na nas pod rządami demoliberałów, a szczególnie pod rządami obecnej centroprawicy. Wykorzystane policji, ABW czy CBŚ do niegodnych białego człowieka działań jest czymś, z czym mamy już kontakt praktycznie codziennie. Zatrzymania, groźby, inwigilacja, pobicia, wreszcie wypadki molestowania seksualnego (opisywaliśmy w listopadowym numerze te odrażające wypadki) są czymś co dla nacjonalisty jest w pewnym sensie już powszednim chlebem. Po drugie zaś dążąc do całościowego przebudowania stosunków metapolitycznych, państwowych i światopoglądowych nie możemy pozwolić by służby mundurowe w dalszym ciągu reprezentowały to, czym są obecnie. To nie jest bowiem tylko narzędzie walki z nacjonalistami, których przecież jest stosunkowo niewiele. Policja czy ABW to przede wszystkim elementy represyjnego, antyludzkiego i okupacyjnego reżimu liberałów i marksistów kulturowych, którzy wespół z neokonserwatywnymi oligarchami dzierżą jeszcze ster władzy w naszym państwie (podobnie jak w całej Europie). Poniższy tekst stanowi propozycję zmian w duchu Nacjonalizmu Szturmowego w tej materii. Zdaję sobie sprawę z tego, że nie wszystkie zagadnienia zostały w nim należycie szeroko opisane lub w ogóle ich nie poruszono. Dlatego też liczę zarówno na dyskusję, jak i głosy dopełniające poniższe przemyślenia.

Policja – na straży systemu

Nie mamy wątpliwości kto rządzi naszym państwem, ani w jakim duchu przeprowadzono zmiany w naszym regionie po upadku „żelaznej kurtyny”. Wszechobecny liberalizm, demokracja parlamentarna, oraz zagarnięcie całej władzy przez kapitalistów i postsowiecką oligarchię – wszystkie te elementy muszą wpływać i wpływają na każdy aspekt funkcjonowania administracji i aparatu państwowego. Szczególnie tak newralgiczny element demoliberalnego reżimu jak służby mundurowe przesiąknięte są tą prawdziwie antynarodową mieszanką. Policja, ABW czy straż miejska łączą dziś w swoisty amalgamat dwie cechy, które najmocniej warunkują ich miejsce w systemie:

1. Z jednej strony są to siły, które stoją na straży obecnego status quo – a więc strzegą politycznego układu (Polska jako kraj demokracji parlamentarnej), ekonomicznego (Polska jak quasi kolonialny obszar kapitalistycznego wyzysku), światopoglądowego (nieustanna agresja liberalizmu i marksizmu kulturowego) oraz geopolitycznego (Polska jako tarcza Waszyngtonu i drugorzędny członek NATO, jak również forpoczta szerzenia liberalizmu w naszym regionie).

2. Pod względem metod i sposobów działania, jak również mentalności i uczciwości, wszelkie służby mundurowe to potomkowie tradycji PRL-u, a więc MO, ZOMO czy ORMO, a także SB i UB. Służalczy stosunek wobec czynników politycznych, kompletne ignorowanie faktycznych problemów związanych z bezpieczeństwem i przestępczością, ogrom korupcji i zwykłego dyletanctwa – oto obraz naszych służb mundurowych. Oczywiście aby obraz ten był pełen dodać trzeba brutalność, bezprawne działania, pobicia a niejednokrotnie i zabójstwa, zastraszanie i nękanie. Jako środowisko nacjonalistyczne znamy te zagadnienia aż za dobrze. W listopadzie zeszłego roku w dwóch tekstach były one szeroko opisywane, między innymi bulwersująca sprawa molestowania seksualnego wobec 18-latki w Komendzie Stołecznej Policji. To oczywiście spraw yskandaliczne, a ich sprawy nie zasługują na miano człowieka, jednak nie łudźmy się – to nie wyjątek, a jak najbardziej typowy przykład działania MSWiA.

Opresyjność służb mundurowych ma zresztą jak najbardziej zabarwienie ekonomiczne i społeczne. Wynika to z faktu panowania w Polsce, jak i właściwie całej Europie, systemu kapitalistycznego. Dlatego też służby mundurowe jako swoiści pretorianie wolnego rynku będą z całym arsenałem dostępnych form przeciwdziałać i zwalczać jakikolwiek objaw aktywnej walki z niesprawiedliwością i wyzyskiem. Wiąże się to także z nierównym traktowaniem obywateli, nie jest bowiem niczym odkrywczym, że klasa wyższa, a zwłaszcza oligarchia będzie zupełnie inaczej traktowana niż osoby z klas niższych. Medialne doniesienia o unikaniu odpowiedzialności za przestępstwa karne, cywilne czy skarbowe przez osoby wywodzące się z elit są tego najlepszym potwierdzeniem. Politycy i ich najbliższe zaś otoczenie to niewątpliwie ludzie, którym kompletnie nie grożą konsekwencje prawne ich przestępczych działań.

Pojęcie szeroko rozumianej sprawiedliwości jest tu na całkowitym marginesie. System prawny skupia się przede wszystkim na opresyjności i zemście na osobach łamiących prawo, zaś kwestia osoby poszkodowanej czy ewentualnego naprawienia szkód są w tym systemie trzeciorzędne (bo już nawet nie drugorzędne). Wynika to z jednej z głównych cech patologicznych służb mundurowych, a mianowicie z wyobcowania ich od społeczeństwa i Narodu. Otóż policja czy ABW dla przeciętnego obywatela są czynnikiem zupełnie zewnętrznym, traktowanym jak nienaturalny i sztuczny twór, którego należy się bać, szanować, ale nigdy nie należy oczekiwać zrozumienia czy realnej pomocy.

Tutaj dochodzimy do najważniejszego źródła problemu, z którego wyprowadzimy określone propozycje rewolucyjnych zmian. Z czego bowiem wynika to wyalienowanie służb mundurowych, rola psów systemu, opresyjność, brutalność? Otóż przede wszystkim z tego jakie miejsce służby mundurowe zajmują w systemie zależności politycznych i urzędniczych oraz z tego komu bezpośrednio podlegają. Nie jest odkryciem, że służby mundurowe podlegają MSWiA i jako takie są wysoce scentralizowane oraz zależne od fluktuacji politycznych i wyborczych. Nie tylko więc policja i ABW wykorzystywane są do bieżącej rozgrywki politycznej, ale też ich misja i działania wpisane są w spektrum zachowań, które po prostu w niewielki sposób pokrywają się z teoretycznymi założeniami  funkcjonowania tych formacji. Ponadto wiele z tych zadań jest po prostu wykoślawiona w praktyce, co wynika tak ze wspomnianej zależności politycznej i centralizmu, jak i z faktu stania na straży określonego systemu. Dodajmy – systemu, który aksjologicznie jest nam wrogi. Dowodzi tego choćby fakt, że tak samo uderza w nas policja i ABW pod rządami PiS-u jak robiła to pod rządami PO czy SLD. To nie wynika z tego, że określona partia ma taki a nie inny światopogląd (choć i to ma pewne znaczenie), ale przede wszystkim z tego, że służby te realizują misję wpisaną w administracyjną hierarchię państwa demokracji parlamentarnej. To tu oraz w wymienionych cechach służb powyżej (rola obrońcy liberalnego porządku oraz „tradycja” postkomunistyczna) należy szukać tak dalece posuniętej patologizacji tych formacji.

Uspołecznić służby mundurowe

Odpowiedzieć musimy sobie przede wszystkim na pytanie komu konkretnie służyć mają służby mundurowe. Politykom, którzy dbają wyłącznie o interesy swoich partii i grup lobbystycznych? Elitom finansowym i ekonomicznym, które traktują służby jak prywatne firmy mundurowe? Odpowiedź jakkolwiek lekko trywialna, jest oczywista: służby mundurowe służyć mają ludziom. I to nie rozumianym jako tłum czy masa, ale konkretnym lokalnym wspólnotom. Przeważająca bowiem większość służb mundurowych nie zajmuje się walką z ogólnopolskimi mafiami, ale działa na rzecz określonych grup lokalnych, na poziomie gminy, dzielnicy czy nawet osiedla. Z tej niezwykle ważnej konstatacji wynika najważniejszy nasz postulat – przekazanie służb mundurowych w ręce lokalnych wspólnot, czyli mówiąc krótko w ręce samorządów. Oczywiście nie mówimy o samorządach w obecnym kształcie, ale o samorządach funkcjonujących w myśl zasad Nacjonalizmu Szturmowego, który w tym aspekcie opiera się o narodowy syndykalizm i demokrację uczestniczącą (w poprzednim numerze opublikowano „Manifest Narodowo-Syndykalistyczny” mojego autorstwa, do którego odsyłam). Oznacza to więc likwidację zależności służbowej pomiędzy lokalnymi strukturami służb, np. policją, a komendami głównymi i ministerstwami. Te ograniczyć należałoby w zasadzie do kwestii szkoleniowych (także będących od nadzorem społecznym), zakupu wyposażenia czy ewentualnie zwalczania przestępczości zorganizowanej (i tutaj obowiązkowy nadzór). Policja czy straż miejska w takim ujęciu byłaby nie zwierzchnim elementem nadzoru nad obywatelami, ale faktycznym zabezpieczeniem i gwarantem realizacji celów statutowych. Jakikolwiek funkcjonariusz bowiem, który zakotwiczony jest na zewnątrz społeczności, nie będzie dostatecznie wrażliwy na jej problemy, specyfikę i koloryt. Co więcej policjanci tacy podczas realizowania jakichkolwiek działań będą po prostu przejawiać „mentalność oblężonego”. Stąd już prosta droga do brutalności, przemocy i nadużyć ze strony służb mundurowych. Policjanci, którzy oglądają świat zza szyby radiowozy być może są przydatni w pościgach za sprawcami napadów na banki, ale nie będą w stanie właściwie realizować działań na rzecz obywateli. Wynika to właśnie z powodu wyalienowania, narzucenia ich przez zwierzchnią władzę zwykłym ludziom.

Postulatem naszym jest więc przejście policji i innych służb mundurowych pod nadzór cywilny. Nie mówimy tu o nadzorze ministerstwa, parlamentu czy specjalnej komórki samej policji czy ABW. Przypominałoby to złodzieja, którego kontroluje inny złodziej w trosce o to, by ten nie kradł. Chodzi nam tu przede wszystkim o nadzór ludzi, którzy poprzez określone struktury – syndykaty lokalne, mogliby łatwo trzymać piecze nad właściwym sprawowaniem obowiązków przez służby. W sytuacji przekazania tych formacji w ręce samorządów, nie było to specjalnie kłopotliwe.

Jednostki takich służb opłacane byłyby także z budżetów gmin a ich struktura byłaby pozioma, to jest opierałaby się na sieci współpracy równorzędnych jednostek, które w razie potrzeby powołują wspólny sztab kryzysowy i nic więcej. Konkretne jednostki korzystać mogą z gminnego laboratorium kryminologicznego i wyspecjalizowanych grup funkcjonariuszy. Nadrzędną zasadą pozostawałby decentralizm, lokalizm i kontrola społeczna.

Równie ważne by określeni funkcjonariusze związani byli z miejscem, gdzie służą i z ludźmi, dla których wykonują swoją pracę. Tak więc nie tylko rejony pracy policji czy straży miejskiej powinny obejmować niewielkie obszary (w sam raz dla pieszych patroli), ale przede wszystkim funkcjonariusze powinni być zobowiązani do zamieszkania w rejonie, gdzie zamierzają służyć. Wynika to z faktu, że wówczas stają się częścią danej społeczności, poznają ją dobrze, a będąc pod jej kontrolą, sami mogą jej dobrze służyć, bez możliwości zaistnienia sytuacji patologicznych. Współczesny policjant czy strażnik miejski jest silny dzięki potędze machiny państwowej, jaka za nim stoi. Policjant  czy strażnik lokalny musiałby polegać na własnych umiejętnościach i starać się o poparcie lokalnej ludności.

Biorąc pod uwagę praktykę obecnie działających służb wprowadzić należy oczywiście i inne zmiany. Na pewno wzorem innych krajów policjanci powinni posiadać kamery typu go-pro, które monitorowałyby stale ich pracę. Mamy doskonale świadomość jak brutalna potrafi być policja czy ABW, jak również, że ofiary tej brutalności często spotykają się z brakiem dowodów. Wszakże koledzy policjanci „sypać” nie będą, a monitoring dziwnym trafem zawsze okazuje się być w danej chwili zepsuty. Posiadanie takiej formy monitorowania swojej pracy pozwoliłoby w dużej mierze uniknąć tego. Oczywiście tu także pojawia się zagadnienie odpowiedniego nadzoru społecznego, choćby w postaci zgrywania nagrań z takich kamer bezpośrednio na serwery nie będące wyłącznie w dyspozycji policji czy straży miejskiej, ale lokalnej społeczności. Niewątpliwie taki niezależny monitoring jest absolutnie konieczny także na komisariatach, w aresztach i więzieniach.

Wspomniałem wcześniej o wypadku molestowania 18-letniej nacjonalistki w listopadzie, co było objawem represji liberalnego reżimu wobec nacjonalistów (jak nisko upadli już i politycy i policjanci, że popełniają takie czyny). Nie jest to odosobniony wypadek – przestępstwa wobec kobiet niestety zdarzają się dość często na komisariatach czy w aresztach. Sytuacja, w której zatrzymana dziewczyna czy kobieta znajduje się w tak dużej zależności od przeprowadzających czynności funkcjonariuszy niestety obarczona jest szczególnym ryzykiem wystąpienia sytuacji jak wcześniej opisana. Stąd zwykłe monitorowanie może nie wystarczyć, vide znane casusy samobójstw w tych fragmentach cel więziennych, których nie obejmuje monitoring. Dlatego sądzę, że słusznym postulatem jest, aby każdą czynność, jaką służby mundurowe podejmują wobec kobiet monitorowały osoby z danej społeczności lokalnej, jako wyraz kontroli społecznej nad działaniami policji, straży miejskiej czy ABW. Wśród tych osób obowiązkowo powinny znajdować się inne kobiety.

Zagadnienie wspomnianej współpracy służb mundurowych na linii poziomej, czyli na zasadzie partnerskiej współpracy, zastosowanie będą miały przede wszystkim przy zadaniach, które przekraczają obszar konkretnej wspólnoty lokalnej. Tak więc wszelkie wyzwania, które wykraczają poza konkretną gminę, dzielnicę czy miejscowość wymagałyby partnerskiego współdziałania. To oczywiście także musiałoby być kontrolowane przez określone syndykaty.

Sama forma tego jak syndykaty miałyby kontrolować działania służb jest tematem do dalszych prac i rozważań. Poniżej zarysuję kilka zaledwie ogólnych pomysłów. Na pewno kontrola taka powinna być realizowana przez kolegialne ciało, które określony syndykat lokalny wyłaniałby w normalnym trybie. Ze względu na bardzo duże znaczenie tak samych służb mundurowych, jak i ich nadzoru część członków takiego ciała powinna być wyłaniana poprzez losowanie. To znacząco zmniejsza prawdopodobieństwo wystąpienia nieprawidłowości. Kontrolą objęte powinny być służby kompleksowo, to jest nie tylko ich czynności w terenie, ale także śledztwa, dochodzenia czy działania „operacyjne”. Oczywiście nadzór to nie wszystko, niezwykle istotna jest współpraca pomiędzy tym czy innym komisariatem bądź posterunkiem, a lokalnymi władzami. Skoro bowiem narodowy syndykalizm likwidować ma walkę klas, to może tez pokusić się o zastąpienie niezdrowej rywalizacji różnych pionów administracji przez ich symbiotyczną współpracę.

Zdaję sobie sprawę, że powyższe rozważania wymagają dalszych prac i rozwinięcia w bardziej szczegółowe programy i projekty. Często jednak w naszym (i nie tylko naszym) środowisku spotykamy się z krytyką służb mundurowych (jak najbardziej słuszną), jak zwykle jednak nie próbujemy wypracować koncepcji tego, jakie zmiany w duchu Nacjonalizmu Szturmowego należy wprowadzić.  Stąd też otwarty jestem na twórcze rozwinięcia podanych przeze mnie propozycji. Skoro bowiem rościmy sobie jako nacjonaliści prawo do mówienia w jakim kierunku podążać powinien Naród i cała Europa, to musimy wypracować konkretne propozycje zmian.

Grzegorz Ćwik