piątek, 01 czerwiec 2018 12:44

Patryk Płokita - Syjonistyczny ukryty imperializm

Dzisiejsi Palestyńczycy w państwie Izrael, pod kątem powstającego procesu historycznego, o nazwie: „bunt gnębionych przeciwko działaniom imperium”; omówienie zagadnienia oraz analiza porównawcza na bazie konkretnych przykładów z przeszłości

Tytuł wydaje się dosyć „szurowy”, aczkolwiek jego geneza powstała pod wpływem wydarzeń w Strefie Gazy, z maja 2018 r. Warto krótko opisać, jak to wygląda z perspektywy historyka. To, co obecnie tam się dzieje, to działania typowo imperialistyczne, w dobrze znanym procesie historycznym. Dokładnie tą zaszłość w dziejach określić można, jako: „bunt przeciwko »gnębieniu« grupy najbardziej »uciśnionej« w imperium”.


Takie wydarzenia jak „niszczenie kultury”, „niszczenie języka”, „zabijanie ludzi drugiej kategorii”, „zabijanie protestujących”, przechodziły przeważnie w „dziejach imperium”. Jedne miały formę „pojedynczych przypadków”, inne „formę masową”. Najbardziej odległy krótki przykład, który warto na samym początku przytoczyć, miał miejsce w starożytności. Dokładnie chodzi o pierwszych chrześcijan w czasach Rzymskich. Między innymi rozszarpywani na arenie przez dzikie zwierzęta, tylko dlatego, że walczyli o swoje prawa do wyznawania religii. Z drugiej jednak strony nie trzeba daleko sięgać pamięcią historyczną, aby wspomniany proces historyczny dostrzec. Najczęstszym przytaczanym przykładem pod kątem „zabijania ludzi niższej kategorii” jest „kalka dziejowa”, w postaci „gnębienia Żydów” przez hitlerowców, podczas drugiej wojny światowej. Jak wiadomo, w ostateczności przerodziło się to w Holocaust. Często przy tym porównaniu „szary obywatel” „zarzuca” społeczności żydowskiej „bierność” wobec ludobójstwa. Czy w tej historii „doszło do buntu gnębionych?” Oczywiście, że tak. Przykładem bunt w obozie zagłady, w Sobiborze.

Autor tego artykułu specjalnie pomija formę porównania dzisiejszej sytuacji Palestyńczyków z Holocaustem, w swoich rozważaniach. Została ona przedstawiona, głównie przez środki masowego przekazu, jakim jest np. portal Facebook, chociażby w postaci grafiki umieszczonej do owego artykułu. Nie warto powielać materiału badawczego. (Kwestia żydowska podczas drugiej wojny światowej zostanie poruszona w konkluzji pod koniec).

Skupimy się tutaj na dwóch zupełnie innych przykładach. Mają one na celu zobrazować czytelnikowi, że proces historyczny, jakim jest „bunt gnębionych przeciwko działaniom imperium” miał, ma i będzie miał miejsce w dziejach ludzkości. Pierwszy z nich będzie z polskiej dziewiętnastowiecznej historii. Przykład wybrany nieprzypadkowo. Wpływ na jego wybór miał rodzimy kod kulturowy, który łatwiej będzie zrozumieć. Natomiast drugi będzie przytoczony z dziejów Irlandii, a dokładniej z początków dwudziestego wieku, przed pierwszą wojną światową. Ten przykład zostanie przytoczony, ze względu na to, iż łatwiej będzie zobrazować autorowi tego tekstu tło historyczne wydarzeń. Po prostu przebadał już kwestię dążeń niepodległościowych Irlandii, z pierwszej połowy dwudziestego wieku, w swojej pracy historycznej.

Nakreślone przykłady z historii Polski i Irlandii będą próbą udowodnienia tezy istnienia procesu historycznego „buntu gnębionych przeciwko imperium”. Autor tego artykułu uważa, że bez względu na położenie geograficzne, pochodzenie, czy dominującą imperialistyczną ideologie w danym czasie, omawiany proces historyczny funkcjonuję, istnieje i będzie się powtarzał w różnej formie i różnym czasie. W ten sposób historia oprócz „nadania dla potomnych spuścizny przodków”, staje się też formą „przewidywania przyszłości”. Wchodzi ona w ten sposób w inną dziedzinę nauki, jaką jest rozwijająca się coraz mocniej futurologia.

Omówimy teraz pierwszy przykład zaistnienia procesu historycznego „buntu gnębionych przeciwko działaniom imperium” z historii Polski. Chronologicznie będzie to druga połowa dziewiętnastego wieku. Tło historyczne to czas zaborów. Dokładnie Królestwo Polskie zależne od Carskiej Rosji. Idąc dalej chodzi o okres przed Powstaniem Styczniowym i o protesty w Warszawie. To wtedy „soldaci w imię imperatora” otworzyli ogień do nieuzbrojonych „buntujących się Polaków”. Ci ostatni domagali się tylko i wyłącznie swoich praw. Chodziło im o prawa do pamięci o Powstaniu Listopadowym. To pierwszy raz w tym czasie zaśpiewano pieśń „Boże, coś Polskę” ze zmienionymi słowami „Ojczyznę, wolność, racz nam wrócić Panie”. (Wcześniejsza wersja obejmowała słowa ku czci cara). Wydarzenia te uderzały w imperialną rosyjską politykę wobec Polaków. Poczuto zagrożenie, gdy protestujący podnosili hasła w kościołach np.: „niech żyje trzeci maj!”, „precz z Moskalami!”. 

Przy pierwszych przemarszach kozacy płazowali protestujących szablami. Wielu raniono. Część aresztowano. Sytuacja była napięta. Krew „buntowników” pierwszy raz polała się w procesji spod kościoła Karmelitów w stolicy. Głównymi hasłami tego przemarszu było uwolnienie więzionych, ze wcześniejszych wystąpień ulicznych. Tutaj carski żołnierz „nie patyczkował się”. Kozacy użyli broni. Padło pięciu zabitych. Ich pogrzeb, drugiego marca 1861 roku, zgromadził bardzo dużą liczbę warszawiaków. Przerodziło się to w potężną manifestację. W powietrzu było czuć pewną formę pojednania narodowego.

Warto dodać, iż Polacy w Imperium Rosyjskim byli traktowani, jako „ludzie drugiej kategorii”. Nasilenie tego procesu nastało po Powstaniu Styczniowym, w postaci chociażby na przykład głębszej rusyfikacji. Porównanie w tym przypadku jest proste. Podobnie jak XXI-wieczni „palestyńscy buntownicy” w „imperium Izrael” walczą o swoje prawa do godności, tak i „buntownicy Polacy” w „Imperium Rosyjskim” walczyli o swoje prawa. 

Przytoczony będzie teraz drugi przykład, w celu udowodnienia tezy, że proces historyczny „buntu gnębionych przeciwko imperium” miał, ma i będzie miał miejsce w dziejach ludzkości, niezależnie od położenia geograficznego czy dominującej imperialnej doktryny. Chronologicznie, tak jak już wspomniał autor tego artykułu, wydarzenia te miały miejsce w pierwszej połowie dwudziestego wieku, przed pierwszą wojną światową. Dokładnie chodzi o rok 1913. Miejscem pozostaje Irlandia, pod zaborem angielskim. Podobnie jak w przypadku polskim, wydarzenia też miały miejsce w stolicy, w Dublinie. Przytoczone wydarzenia przeszły do historii, jako „Lokaut 1913 r.”. To wtedy brytyjscy siepacze otworzyli ogień do protestujących nieuzbrojonych Irlandczyków.

W owym czasie większość Irlandczyków należała do klasy chłopskiej i robotniczej. (To wtedy największe slumsy europy znajdowały się w Dublinie). Irlandzcy robotnicy domagali się tylko tego, aby nie zwalniano większości „towarzyszy” z pracy z pewnego przedsiębiorstwa. „Buntowników” było około 20 tysięcy ludzi. Doszło do eskalacji konfliktu. Imperium Brytyjskie zareagowało. Policjanci strzelali do protestujących. Wielu zabito i wielu było rannych. Po tych wydarzeniach czuć było pojednanie narodowe. Między innymi zorganizowano darmową stołówkę dla dzieci, których rodzice stracili pracę albo zostali ranni w Lokaucie.

Irlandczycy, podobnie jak obecni Palestyńczycy w Izraelu, byli traktowani, jako ludzie „gorszej kategorii” w imperium Brytyjskim. Wielokrotnie przedstawiano kwestie Irlandii w ramach Szturmu. Z racji tego autor tego tekstu odwołuje do swoich artykułów na temat Irlandii, aby w pełni zrozumieć przytoczony kontekst sytuacyjny.

Przykłady można mnożyć. W każdym z nich milczał świat. Teraz też milczy w przypadku Palestyńczyków, walczących o swoją godność i swój dom. Historycy nie powinni „bawić się” w zabawę, „co by było gdyby”, aczkolwiek warto w tym miejscu „pobawić się” w swoistego „futurologa”. Najbardziej, czego się obawia autor tego tekstu w swych przewidywaniach, to kwestia tego, że Palestyńczycy skończą w „czystce”, tak jak na przykład Ormianie w imperium Tureckim, w okresie pierwszej wojny światowej. Zapomniana, zamazana przez odmęty czasu zbrodnia, nawet do dzisiaj trudno przytaczana jest na światło dzienne w opinii publicznej. Dlaczego? Świat wtedy milczał, może nie wiedział o niej. Nie było też swoistej „globalnej woli odkrycia prawdy”. Została „zakopana w ludzkiej mentalności historycznej”.

Warto wrócić jeszcze w tym miejscu do kwestii żydowskiej podczas drugiej wojny światowej, pod kątem omawianego procesu historycznego, jakim jest „bunt gnębionych przeciwko imperium”. Warto dodać, że to właśnie na Rzezi Ormian wzorował się Adolf Hitler w swojej polityce, podczas „ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej”. Dlaczego holocaust został tak poruszony i „wgryzł się w ludzką mentalność historyczną”? W tym przypadku były świeże dowody zbrodni, wyszły one szybko na światło dzienne, kiedy amerykanie czy sowieci wyzwalali obozy koncentracyjne pod koniec konfliktu. Niemcy nie zdołali zatrzeć wszystkich śladów ludobójstwa, tak jak Turcy podczas Rzezi Ormian.

Czas na konkluzję. Sytuacja obecnych Palestyńczyków jest bardzo trudna. Upodleni ludzie walczący z procą na wózkach inwalidzkich? Przeciwko strzałom wyszkolonych snajperów? Subiektywnie, ten widok pozostanie w pamięci autora do końca życia. Nie zmienia to faktu, iż widać, że „coś zaczyna się dziać”, w tej tematyce na świecie. Islandia bojkotuje Eurowizję w masowym narodowym głosowaniu. W Irlandii także walczy się o to, aby wydalić izraelskiego ambasadora. Gdzie ONZ i prawa człowieka, kiedy naprawdę są one łamane? Odpowiedź na to pytanie pozostaje dla czytelnika. Na sam koniec informacja. Zamieszczona grafika do artykułu pochodzi z irlandzkiego fanpage’a na facebooku pt.: „Eire live”.

 

Patryk Płokita