wtorek, 03 kwiecień 2018 21:22

Patryk Płokita - Polskie akcenty historyczne w centrum Budapesztu - relacja z podróży (18.03.2018r.-21.03.2018r.)

Zawsze chciałem zwiedzić Budapeszt, pod kątem  polskich akcentów historycznych. Moim marzeniem od dawna była chęć odwiedzenia pomnika Józefa Bema, w stolicy Węgier. Nie na darmo utarło się hasło: „Polak Węgier, dwa bratanki, i do szabli i do szklanki.” Etnos polski i węgierski na przestrzeni dziejów, wielokrotnie łączył się w walce we wspólnej sprawie. Przeglądając forum sympatyków relacji polsko-węgierskich natrafiłem na miejsca w centrum tytułowego miasta o polskim rodowodzie. Chciałem je odwiedzić w nadchodzącej podróży do Budapesztu.

Pierwszy akcent polski, odnaleziony przypadkowo, znajdował się na placu wolności, po stronie Pesztu. Dotyczył on tekstu wydrukowanego łamaną polszczyzną, na temat protestu przeciwko cytując: „cywilnemu fałszowaniu historii pomnika”, o nazwie „Niemiecka okupacja Węgier 19 marca 1944”. Widać tutaj haniebną politykę (najprawdopodobniej środowisk „demoliberalnych” lub „lewicowych”) „wrzucania” Węgier do „worka” odpowiedzialnych za „piekło Holocaustu”.


Narrator owego tekstu ukazanego na powyższym zdjęciu tłumaczy m.in., że Węgry w drugiej wojnie światowej przed wejściem wojsk niemieckich w marcu 1944 należały do państw Osi. Akurat jest to prawdą historyczną. Zapomniano jednak dopisać o próbie zmiany frontu przez Węgry, kiedy Niemcy przegrywali ze Związkiem Sowieckim. Zapomniano także napisać o samej tragedii regenta Miklósa Horthy’ego de Nagybánya, któremu np. hitlerowski „komandos” Otto Skorzenny porwał syna. Pod pretekstem jego śmierci naciskano na zmianę polityki regenta. Horty tak samo nie był chętny w wysyłaniu węgierskich Żydów do pracy w III Rzeszy. Dopiero naciski ze strony Hitlera i przymus spowodowały w konsekwencji wysyłanie części węgierskich Żydów na "roboty" do Niemiec. Nasiliły się te działania dopiero po wkroczeniu siepaczy Hitlera do Budapesztu. Wtedy Żydzi trafiali też do obozów koncentracyjnych z rąk niemieckich oprawców. To zupełnie inne zachowanie,  w odmiennej sytuacji geopolitycznej niż np. w kolaborującym francuskim państwie Vichy. Dla przykładu powołano w nim specjalną policję francuską do „wyłapywania Żydów” w ramach struktur państwowych. Warto mieć to na uwadze w ocenie poczynań regenta Horty’ego, podczas drugiej wojny światowej. Na dole zdjęcie ukazujące niedokończony owy pomnik.



Drugi akcent polski to tablica pamiątkowa z 2004 r., w języku polskim i węgierskim. Umieszczona została na ulicy Garibaldiego. Znajduje się ona po stronie Pesztu, blisko budynku Parlamentu oraz placu Layosa Kossutha.  Zapisano na niej informacje o Henryku Sławiku. Dokładnie był on polskim działaczem niepodległościowym Śląska w Drugiej Rzeczypospolitej. Między innymi brał udział w  Powstaniach Śląskich przeciwko Niemcom. Po upadku Kampanii Wrześniowej przedostał się on na Węgry i wspomagał tam polskich żołnierzy w niedoli. Ponadto w Budapeszcie ratował także Żydów po wejściu Niemców na Węgry w marcu 1944 r. Henryk Sławik to jeden z Polaków z tytułem „Sprawiedliwy Wśród Narodów Świata”. Pamięta się praktycznie w tej tematyce i promuje np. Irenę Sendlerową, a o Henryku Sławiku zapomina. Przyznam szczerze, że do czasów podróży do Budapesztu san nie wiedziałem, kto to był. Owa tablica ukazana została na poniższym zdjęciu.

Trzeci akcent polski znajdował się przy budynku Parlamentu po stronie Pesztu. Dokładnie chodzi o podziemną wystawę po lewej stronie od frontu wspomnianej budowli. Dotyczyła ona Antykomunistycznej Rewolucji 1956 roku. W wyświetlanych filmach wspomniano o polskich wypadkach Poznańskich 1956 roku, które stały się w pewnym stopniu inspiracją dla Węgrów w antykomunistycznym powstaniu.

Czwarte miejsce o akcencie polskim to pomnik Józefa Bema po stronie Budy. Dokładny adres monumentu to „Bem József tér 2”. Rzeźba ukazuje postać z wyciągniętym palcem. Kim był Józef Bem? Dziewiętnastowiecznym narodowym rewolucjonistą swoich czasów. Działał on praktycznie przez całe swe życie w imię zasady „za wolność waszą i naszą.” Dla Bema nie były to puste słowa. Najpierw brał on udział w wojnach napoleońskich. Następnie walczył w Powstaniu Listopadowym. Eksperymentował w nim z bateriami rakietowymi. (Przypominały one w tamtym czasie dużej wielkości fajerwerki. Ustawione na drewnianych stelażach kierowano w stronę Rosjan. Podobno Moskali przerażał świst nowej broni. Dzięki temu doświadczeniu, Józef Bem stał się patronem wojsk rakietowych we współczesnej Polsce). W czasie Wiosny Ludów na Węgrzech wybuchła narodowa rebelia. Przeszła ona do historii jako Rewolucja 1848 r. W pewnym momencie tych wydarzeń naczelnym wodzem powstańczych wojsk węgierskich stał się właśnie Józef Bem. Warto pamiętać, iż w wydarzeniach tych brali także inni polscy ochotnicy. Innym przykładem pozostaje tutaj Henryk Dembiński. Wracając do losów Józefa Bema, po klęsce węgierskie zrywu niepodległościowego w 1848 roku, przedostał się on do Turcji. Tak nienawidził carskiego despotyzmu, że przeszedł w końcu na islam, aby nie zostać wydany Carskiej Rosji. Dożył sędziwej starości. Zmarł w Aleppo, w dzisiejszej Syrii. Poniżej zdjęcie monumentu Józefa Bema oraz tablica z napisem polskim obok pomnika.



Obok przedstawionego monumentu Józefa Bema stał kamień, a na nim napis w języku węgierskim i polskim. Dotyczył on wcześniej wspomnianej Rewolucji 1956 r. Treść na głazie to forma podziękowania dla Polaków, którzy pomagali Węgrom podczas trudnych chwil walki o wolność. Nasi rodacy dostarczali Madziarom w Powstaniu 1956 r. m.in. medykamenty i jedzenie. Staje się to już piątym akcentem polskim w centrum Budapesztu. Poniżej zdjęcie ukazujący owy kamień.

Ostatnim wątkiem polskim w centrum stolicy Węgier była tablica pamiątkowa, na ulicy Fo 11-13, po stronie Budy. Mieściła się w niej przychodnia kierowana przez Polaków, którzy przedostali się na Węgry, po upadku Kampanii Wrześniowej. Placówką kierował generał brygady Jan Kołątaj-Srzednicki. Z zawodu był lekarzem. Co ciekawe należał on także do loży masońskiej. Placówka na ulicy Fo 11-13 oprócz formy lecznicy, pełniła także rolę placówki konspiracyjnej polskiego państwa podziemnego. Po cichu wspierał ją regent Horty. Jak wyglądał kres działalności polskiej placówki na Fo 11-13? Według relacji, kiedy Niemcy weszli do budynku przychodni 19 marca 1944 roku, Polacy zaczęli palić dokumentacje. Niemiecki oficer odbezpieczył broń. W tym samym momencie w jego stronę celował z rewolweru wspomniany generał brygady. Niestety nie zdążył zastrzelić hitlerowca. Jan Kołątaj-Srzednicki padł jako pierwszy. Następnie cały oddział niemiecki wszedł do przychodni i wymordował wszystkich członków polskiej placówki. Poniżej dwa zdjęcia z nazwą ulicy i z tablicą pamiątkową upamiętniające te traumatyczne wydarzenia. Tablica musiała powstać w czasach komunizmu, ze względu na charakterystyczny „orzełek bez korony”. Wskazuje na to też forma prowadzonej narracji przez autora.



Przyznam szczerze, że nie spodziewałem się tylu atrakcji. Jako badacz historii jestem w wielkim szoku. Doświadczenie z podróży poszerzyły moje horyzonty. Naprawdę w centrum stolicy Węgier tyle wątków polskich dziejów? Najbardziej rozpoznawalny Józef Bem i rewolucja antykomunistyczna 1956 roku. Henryk Sławik i Jan Kołątaj-Srzednicki to persony zapomniane w historii drugiej wojny światowej. Warto ich wysiłki dla niepodległości państwa polskiego na emigracji podkreślić i przypominać.

Patryk Płokita