środa, 28 luty 2018 21:34

Marta Niemczyk - Postępujący antysemityzm czy antysemityzm postępowy

Wszyscy byliśmy, jesteśmy i pozostaniemy „antysemitami”, bo nic nie wzbudza antysemityzmu bardziej niż nieustanne oskarżenia o antysemityzm. Tu nie chodzi o „polskie obozy”. To po prostu ciąg dalszy stosunków polsko-żydowskich, których kształt wcale nie bierze swoich źródeł w okresie wojny. Współczesna polska „inteligencja” uczyniła z tych relacji swój fetysz, uznając zdolność do krytycznego myślenia za wstecznicatwo. Tymczasem kiedyś stanowiło ono oznakę postępu.

 

Zaglądam na anglojęzyczną witrynę „Jerusalem Post” - jednego z największych dzienników izraelskich. Obok zakładek „Zdrowie&Nauka”, „Blogi” i „Wiadomości Biznesowe” znajduję zakładkę „Antysemityzm”. Bingo! Gazeta wyjaśnia: „Antysemityzm to wrogość bądź uprzedzenie wobec ludności żydowskiej. Od czasów biblijnych, Żydzi doświadczali okresów prześladowań za odmowę przyjęcia religii i kultury społeczeństw, w których żyli. Rozwój chrześcijaństwa i postrzeganie Żydów jako tych, którzy odrzucili Chrystusa, doprowadził do narastającego antysemityzmu”.[1] Choć raz przyznano się do iście „ksenofobicznych” postaw o wielowiekowych tradcyjach.

 

Spodziewałam się, że słynna ustawa o IPN, która – tłumacząc nagłówki pism anglojęzycznych – „neguje Holokaust”, stanie się głównym tematem działu „Antysemityzm”. Ten jednak, zdaniem redakcji Jerusalem Post, szaleje na całym świecie: wśród kibiców Chelsea Londyn, na amerykańskich kampusach uniwersyteckich, w portorykańskiej prasie, w szeregach Wolnościowej Partii Austrii; na Ukrainie odnotowano „więcej antysemickich incydentów niż we wszystkich krajach byłego Związku Radzieckiego”; „There is a new form of brutal and violent antisemitism in France”, „Antisemitism in UK again reaches a new high” - a wszystko to zaledwie w przeciągu jednego miesiąca.

 

Jak zostać antysemit(k)ą

Zaledwie pół roku temu, do tego stale powiększającego się grona dołączyła moja znajoma – zupełnie niechcący, za to w jakim stylu! Zatrudniona jako agent obsługi pasażerskiej na wrocławskim lotnisku, pomagała przy odprawie bagażowej, instruując podróżnych, co robić podczas kontroli bagażu, czego nie wolno wnosić na pokład etc. Jedna z turystek odlatujących do Izraela, nie stosując się do poleceń obsługi, wszczęła awanturę udając, że nie zna angielskiego z wyjątkiem jednego słowa na literę „a”. Młoda dziewczyna o względnie liberalnych poglądach, niewierząca, biegle posługująca się językiem angielskim studentka uczelni wyższej została „antysemitką”. Coś się jednak nie zgadza – to nie jest oficjalny wizerunek „polskiego antysemity” królujący za granicą. Jaki więc jest?

 

„Katolicki wieśniak” - tłumaczy Nurit Greenger[2], działaczka na rzecz Izraela w USA. Wersja ofiacjalna jest nastepująca: prymitywny wiejski chłop, podjudzany przez księdza z ambony do zemsty na żydach odpowiedzialnych za ukrzyżowanie Chrystusa i porwania chrześcijańskich dzieci przerabianych na macę. Współczesnym warianetem jest zwolennik spiskowej teorii dziejów, tropiący zakulisowe działania Żydów, zmierzające do przejęcia kontroli nad światem. To nic, że istnieją całkiem jawne organizacje takie, jak AIPAC (American Israel Public Affairs Committee), oficjalnie lobbujące na rzecz Izraela wśród przedstawicieli Kongesu USA. „Coraz więcej Polaków wierzy w to, że Żydzi porywali chrześcijańskie dzieci. A coraz mniej chciałoby Żyda za sąsiada” – twierdzi Mikołaj Winiewski z „poważnej” instytucji jaką jest Centrum Badań nad Uprzedzeniami[3]. „Z jego badań wynika, że wraca wiara w zabobony dotyczące Żydów, czyli antysemityzm tradycyjny” - alarmuje Wirtualna Polska, przekonując, że postawę tę reprezentuje 25 % Polaków.

 

Antysemityzm postępowy

Eliza Orzeszkowa, którą trudno posądzić o tradycyjne uprzedzenia względem Żydów znając jej twórczość, w opublikowanym pośmiertnie artykule „O nacjonalizmie żydowskim” zauważyła, że „organizowanie się na ziemi polskiej Żydów w narodowość odrębną, (…) dla walk, dążeń i pragnień polskich (…) obojętną – przedstawia dla społeczeństwa polskiego niebezpieczeństwo poważne i groźne...”[4].

 

Anglojęzyczna literatura zna pojęcie antysemityzmu postępowego (ang. progressive antisemitism) – popularnego, jak się okazuje, wśród polskiej inteligencji liberalnej, szczególnie po 1905 roku. Jedną z przedstawicielek tego nurtu była Izabela Moszczeńska - publicystka, tłumaczka, rzecznicka równouprawnienia kobiet, założycielka Ligi Kobiet Pogotowia Wojennego (1913), początkowo związana z obozem Piłsudskiego, w latach 30. przechodząc na pozycje narodowe. Jako manifest „antysemityzmu postepowego” wskazuje się „Postęp na rozdrożu” (1911) jej autorstwa, choć temat podejmowała już wcześniej, m.in. w artykule „Kwestia żydowska” (1906)[5].

 

Tylko teraźniejszość przedstawia się nam w tak zagmatwanej formie (…), że mogło konsternację i wzburzenie wywołać hasło: „Postęp polski ma służyć polskiej sprawie i niczemu więcej”. Zakradł się bowiem zcicha i w umysłowości naszej zagnieździł narów myślowy, który kazał wierzyć, że postęp polski ma służyć żydowskiej sprawie, — a zaczynał się już nawet ustalać milcząco i biernie przyjęty, sugerowany z zewnątrz, ciąg dalszy strawestowanego hasła — „i niczemu więcej”.[6] Instynktem samozachowawczym narodu jest jego patryjotyzm. (…) Polak, który jest szczerym postępowcem, musi być i szczerym patryjotą; można jednak powiedzieć i naodwrót – im większym jest patryjotą, tym więcej winien być postępowcem.[7]

 

Jej „antysemityzm” nie opiera się na religii, teoriach spiskowych, populizmie. Opiera się na faktach, liczbach, komparatystyce, na studiach przypadków innych państw. To odróżnia jej pracę od endeckiej prasy lat 30., że przekaz zakłada pewien szacunek do inteligencji czytelnika. Polsko-żydowska rywalizacja ekonomiczna doprowadził w 1912 roku do akcji bojkotu Żydów, którą Moszczeńska poparła. Za jej przykładem poszedł Związek Równouprawnienia Kobiet Polskich[8].

 

„(…) gdyby się nawet sprawdziło, że rugi [tu pogromy – MN] żydów świadczyły o zacofaniu i fanatyzmie pewnego narodu, a nigdy żadnymi innymi nie były podyktowane pobudkami, że tylko oświecone i na swoje czasy postępowe narody udzielały im gościnności, to niemniej jest prawdą, iż nieobecność żydów nie przeszkodziła pierwszym szybko ku wyżynom postępu się wznosić, drugim zaś ich obecność bynajmniej nie dopomagała nawet do utrzymania się na tym poziomie, na którym stały poprzednio.”[9]

 

„Tworzenie (...) dziś, na poczekaniu, na gruncie polskim odrębnej narodowości żydowskiej jest co najmniej eksperymentem spóźnionym i nie rokującym najmniejszego powodzenia, zwłaszcza, że to miejsce już jest zajęte i dobrze obsadzone.[10] Los i położenie żydów nie zmieni się póty, póki nie zaczną oni przeobrażać swej natury, zamiast narzekać na naszą – i tę, wedle swego uznania i swych potrzeb reformować.”[11]

 

Self-hating Poles

Współczesna polska liberalna „inteligencja” ma jeden szczególny fetysz. Olga Tokarczuk i Eliza Michalik piszą o zorganizowanym udziale Polaków w zagładzie Żydów, Anna Dryjańska działalność przedwojennej Narodowej Organizacji Kobiet sprowadza do pogardliwego hasła „Matki, żony, antysemitki”[12]; Anna Mucha, której nie posądzałabym o znajomość uczucia wstydu, nagle wstydzi się za Polskę; Anna Pamuła opisuje historię żydowskich emigrantów, którzy uciekli przed polskim antysemityzmem do Kostaryki, gdzie do dziś mówi się na nich „Polacos” (hiszp. Polacy)[13]. Tymczasem hiszpańskie i portugalskie słowo „Polaca” (Polka) w pewnych częściach Ameryki Południowej oznacza „dziwka”. To zasługa żydowskiego gangu handlarzy kobietami i dziećmi Zvi Migdal, tworzących największą swego czasu sieć domów publicznych. Większość kobiet stanowiły Żydówki z terenów Polski, stąd nazywano je „Polacas”. Ich historia wciąż czeka na uwagę polskich „inteligentek”. Opowieść mogłaby się jednak okazać zbyt „antysemicka”.

 

Ciężko jest nawoływać Polki do „powstania z kolań”, jednocześnie samym klękając przed zagraniczną opinią publiczną. Ciężko jest uwalniać kobiety od poczucia winy za własne czyny, jednocześnie wmawiając im ponadczasową odpowiedzialność za Holokaust, nieprawdaż? W świecie anglojęzycznym z powodzeniem funkcjonuje pejoratywny termin „self-hating Jews” (dosł. nienawidzący siebie Żydzi) w odniesieniu do tych Żydów, którzy ośmielają się krytykować swój własny naród. Ileż my mamy „self-hating Poles”!

 

Uczmy się od najlepszych

Żydzi to intrygujący naród – nie wspólnota religijna, jak twierdzą niektórzy, a właśnie naród, jeden „ponad granicami”. Z nacjonalistycznego punktu widzenia, można się od niego wiele nauczyć, np. tego, jak budować swoją pozycję na świecie. Doskonale wyszkolona armia, fenomenalnie działający wywiad, silna diaspora na całym świecie, tradycja idąca w parze z nowoczesnością, dostosowanie się do najtrudniejszych warunków. Imponuje umiejętność budowy wizeunku na arenie międzynarodowej. Państwo Izrael, powstałe na drodze wypierania ludności nieżydowskiej, również poprzez rzeź cywili jak podczas masakry w Dejr Jasin (1948), w 2018 roku stosuje argument pogromów ludności w Europie domagąc się sprawiedliwości (odpowiedzialny za masakrę Palestyńczyków Menachem Begin zdołał zostać premirem Izraela i laureatem Pokojowej Nagrody Nobla); państwo, które na mocy ustawy z listopada 2014 roku jest oficjalnie „państwem narodu żydowskiego”, w którym Palestyńczycy są obywatelami drugiej kategorii, tropi przejawy „dyskryminacji” na całym świecie. Dyskryminacji Żydów ma się rozumieć. „Scrubbing the Nazi stain” - pisze Elwood McQuaid o awanturze wokół ustawy IPN. O „nazistowskiej plamie” pisze obywatel państwa, które jedną ręką wskazuje „sprawiedliwych wśród narodów świata”, drugą wysiedla ludność cywilną z własnego (?) podwórka.

 

W 2016 roku, podczas zwiedzania Budapesztu, starsza pani zapytała naszą grupę o drogę. Turystka z Izraela, jak się okazało. Skąd jesteśmy? Z Polski. „Moi przodkowie też byli z Polski. Zginęli w Auschwitz”. Pech sprawił, że przodkowie jednej z nas również. „To w obozach koncentracyjnych też byli Polacy? Jako więźniowie? Naprawdę?” Skonsternowany wyraz twarzy rozmówczyni zdradzał jedynie: „Error 404”. Spośród szacowanych 6 milionów ofiar drugiej wojny światowej na terenie Polski, niemal połowę stanowią ofiary „gorszego sortu”. Na Zachodzie nie dowiecie się o ataku Związku Radzieckiego, o gułagu, czy wyrafinowanych metodach tortur stosowanych przez komunistów. Zgroza wojny zaczyna się i kończy na zagładzie Żydów. Przy ulicy Przemysłowej w Łodzi nie ma już śladu po niemieckim obozie dla polskich dzieci. Budowali go mieszkańcy pobliskiego getta na polecenie nazistowskich władz. Czy można go więc nazywać „żydowskim obozem zagłady”?

 

Zamiast tłumaczyć się z Holokaustu, zacznijmy przybliżać własną historię, tę poprzedzającą wojnę, jak i nastepującą po niej. Nie stawiajmy stosunków polsko-żydowskich w centrum narracji. Już wystarczy. Ustawą nie zniesiemy antypolonizmu, ale próbować warto? Chętniej pokładałabym nadzieję w polskiej kulturze i samej Polonii – oby miały większą siłę przebicia i moc oddziaływania na opinię publiczną. Tego też uczą nas „starsi bracia w wierze”. Jeśli Izrael chce opierać swoją politykę zagraniczną na Holokauście (sic!), to wkrótce może się okazać, że względy „wujka Sama” nie wystarczą, zachcianki ulubionego „chrześniaka” mogą być zbyt kosztowne.

 

Marta Niemczyk

 

1.http://www.jpost.com/Diaspora/Antisemitism [dost. 13.02.2018]

2.http://www.jpost.com/Blogs/Think-With-Me/Polands-Anti-Semitism-That-Was-Hopefully-No-Longer-542271 [dost.18.02.2018]

3.https://wiadomosci.wp.pl/tak-sie-bada-antysemityzm-w-polsce-rozwiaz-test-6217728835090561a [dost.14.02.2018]

4.E. Orzeszkowa, O nacjonalizmie żydowskim, w: E. Orzeszkowa, Pisma, wyd. zbiorowe, t. IX, Warszawa 1913, s.233-234

5.Maciej Janowski, Polish Liberal Thought Before 1918, Central European University Press, Budapest-New York 2004, s.233. Theodore R. Weeks, Polish

Progressive Antisemitism
, 1905-1914, East European Jewish Affairs, vol. 25, 1998-99, no. 2, pp. 55—62

6.Iza Moszczeńska, Postęp na rozdrożu, Warszawa 1911, s.11

7.Iza Moszczeńska, Postęp na rozdrożu, Warszawa 1911, s.28

8.Robert Blobaum, „Kwestia kobieca” w Królestwie Polskim (1900-1914), w: Działaczki społeczne, feministki, obywatelki... Samoorganizowanie się

kobiet na ziemiach polskich do 1918 roku (na tle porównawczym)
, red. A. Janiak-Jasińska, K. Sierakowska, A. Szwarc, Wydawnictwo Neriton, Warszawa 2008, s.53

9.Iza Moszczeńska, Postęp na rozdrożu, Warszawa 1911, s.46

10.Iza Moszczeńska, Postęp na rozdrożu, Warszawa 1911, s.56

11.Iza Moszczeńska, Postęp na rozdrożu, Warszawa 1911, s.62

12.http://annadryjanska.natemat.pl/15431,matki-zony-antysemitki [dost.26.02.2018]

13.Anna Pamuła, Polacos. Chajka płynie do Kostaryki, Wydawnictwo Czarne, Warszawa 2017.