sobota, 30 wrzesień 2017 11:24

"Tradycjonalistyczna awangarda. Tradycja i Postęp w myśli Mikołaja Bierdiajewa" - Marek Kubiński

 W środowiskach konserwatywnych przyjęła się przykra tendencja do uznawania wszystkiego, co mieści się w szerokich ramach postępu, za dość oczywisty przykład herezji. Wszystko, co postępowe, musi być z automatu liberalne, marksistowskie, lub dążące do rewizji tradycyjnego ładu. Postęp bywa kojarzony ze wszystkim co złe i obrzydliwe na świecie. Zła jest postępowa literatura, kino, architektura, tworzona w oddzieleniu od tego co absolutni dobre w przeszłości. Pogląd ten można by uznać za efekt uboczny mitu złotego wieku. Oczywiście w historii idei bez trudu wyodrębniamy wiele prądów ideowych, które łączą w sobie te na pozór wykluczające się pojęcia. Można zaliczyć w ich poczet między innymi teologię wschodniochrześcijańską, niemiecką filozofię idealistyczną czy ideologię konserwatywnej rewolucji. W tym artykule przyjrzę się jednak innej koncepcji, mianowicie tej stworzonej przez Mikołaja Bierdiajewa.

 

Kim był Mikołaj Bierdiajew? Ten żyjący na przełomie XIX i XX wieku rosyjski filozof reprezentował poglądy rozciągnięte pomiędzy egzystencjalizmem, personalizmem, a światopoglądem chrześcijańskim (niepozbawionym jednak dalekich od ortodoksji twierdzeń). Swoja przygodę z filozofią rozpoczynał w młodości, jeszcze jako działacz socjalistyczny, za co został skazany na zesłanie przez reżim carski. Pod wpływem współczesnych sobie myślicieli (Dostojewskiego, Sołowiowa) odrzuca jednak marksizm i przechodzi na pozycje chrześcijańskie. Na początku lat dwudziestych został zmuszony do opuszczenia Rosji wraz z grupą intelektualistów. Resztę życia spędził w Paryżu, w międzyczasie przeżywając krótki epizod berliński.

 

 

Synteza tradycji i postępu, jaką stworzył filozof, wynika z ogólnych założeń światopoglądowych myśliciela. Można wyczuć tu silną inspirację ,,ojcami chrzestnymi konserwatywnej rewolucji” – Fiodorem Dostojewskim, a w dalszej perspektywie Fryderykiem Nietzschem. Bierdiajew nie ograniczał się jedynie do rozumienia czasu na sposób typowo zachodni, linearny, kiedy mamy do czynienia z początkiem i końcem na płaszczyźnie poziomej. Na pierwszy plan wysuwa się tutaj jednak struktura wertykalna, polegająca na wznoszeniu się w stronę Absolutu. Zjednoczenie się z Bogiem stanowiło zdaniem Bierdiajewa sens ludzkiej egzystencji, zarówno na płaszczyźnie jednostkowej, jak i grupowej. Stąd, jak napisał sam autor, ,,postęp nie jest wyborem, tylko koniecznością”, ponieważ wynika z naturalnej eschatologicznej potrzeby. Czym natomiast jest dla Bierdiajewa tradycja? Jest ona nierozerwalnie związana z twórczością i dziedziczeniem. Tradycja odnosi się po prostu do wieczności, do nieskończonego, boskiego porządku metafizycznego. Tradycja to ciągłość, a nie przeszłość. Połączenie wszystkich wymienionych pojęć nie jest tutaj jednak syntezą przeprowadzoną na siłę. Zarówno postęp, jak i tradycja, są atrybutami tej samej siły metafizycznej – Egzystencji, Ducha. Duch, byt, czy raczej Bóg utożsamiany z egzystencją, stanowi nieskończony czyn, nieskończoną twórczość. To właśnie w czynie Bierdiajew widzi szanse na zbawienie człowieka, ponieważ twórczy akt sprawia, że ten staje się podobny Bogu. Jego celem jest przebóstwienie. Geneza tego poglądu sięga pierwszych wieków chrześcijaństwa, szczególnie jego wschodniej odmiany. Wśród chrześcijańskich myślicieli, (m.in. św. Atanazego, Makarego z Egiptu, Diadocha, biskupa Photike czy Symeona Nowego Teologa) panowało przekonanie o tym, że zbawienie oznacza przede wszystkim udział człowieka w Boskości. Poglądy Bierdiajewa łączą się także z tezami wielkiego bizantyjskiego teologa Maksyma Wyznawcy, kładącego nacisk na dynamikę życia religijnego. Dynamizm jawi nam się tutaj jako bezpośredni skutek boskiego aktu stworzenia, a także wiąże się z omówionym już naśladowaniem Stwórcy.

Z metafizyki bezpośrednio wypływają poglądy Bierdiajewa na sprawy społeczne i polityczne. Pomimo zajmowania stanowisk jawnie antykomunistycznych i antysocjalistycznych, Bierdiajew nigdy nie wyrzekł się do końca kolektywizmu. Osoby ludzkie nie są jego zdaniem istotami samodzielnymi, lecz każda jest połączona z każdą za sprawą Nadosoby, którą jest Bóg. W tym miejscu metafizyka spotyka się z metapolityką, ponieważ hierarchia społeczna w prawym porządku stanowić miała odwzorowanie hierarchii ontologicznej, z silną rolą monarchy i Kościoła. W tym systemie nie ma oczywiście miejsca na demokrację, stanowiącą herezję władzy ludu, ponieważ pojęcia polityczne takie jak władza i państwo mają pochodzenie metafizyczne, boskie. W dobie upadku idei humanizmu w XX wieku Bierdiajew postulował ponowny zwrot człowieka ku Bogu, zarówno na polu jednostki, jak i całego społeczeństwa. Miał być to zwrot ku Nowemu Średniowieczu. Dlaczego nowemu? Można by gdybać, że filozof padł ofiarą, mówiąc żartobliwie, ,,heglistowskiego ukąszenia” (autor nigdy nie krył się ze swoimi inspiracjami filozofią niemiecką XIX wieku). U Hegla natomiast nie ma mowy o powrocie do przeszłości. Czym natomiast miałaby zapowiadana epoka? Mówiąc krótko radykalnym ustanowieniem porządku teocentrycznego na gruzach cywilizacji humanizmu. Klęska indywidualizmu, jaka nastąpiła ostatecznie w dziewiętnastym wieku, zdążyła już otworzyć drogę dla nowych prądów ideowych. Aby wyzwolić się z marazmu, Europejczycy sięgnęli już po koncepcję skrajnie kolektywistyczne (marksizm, socjalizm), jak i skrajnie indywidualistyczne (nihilizm, anarchizm). Natomiast tylko chrystianizm był zdolny wprowadzić harmonię pomiędzy osoba a absolutem. Każdy człowiek, ze względu na swoja unikatowość, jest nierówny w stosunku do Boga i innych członków społeczeństwa, jednak ma swoje miejsce w kosmicznym ładzie, którego zwieńczeniem jest Absolut.


Sprawy polityczne, a właściwie metapolityczne, nigdy jednak nie zajmowały jednak centralnego miejsca w filozofii Bierdiajewa. Porządek doczesny obrazował tylko stany ducha danej epoki, a pozorna klęska chrześcijaństwa w walce z nowymi ideami świadczyła tylko o słabości człowieka jako bytu samodzielnego. Rosyjski filozof pozostawał przy tym wolny od historiozoficznego determinizm. Głosił równouprawnienie wszystkich epok jeżeli chodzi o zbawienie, przy jednoczesnej krytyce swoich własnych czasów, których znakiem była coraz większa apostazja. Nowe Średniowiecze miało wiązać się przede wszystkim ze wznowieniem walki duchowej, która dawniej rozgrywała się w duszy każdej osoby i która powstrzymywała zło na płaszczyźnie osobowej. Widać tutaj silna analogię z czynioną wielokrotnie interpretacją ducha krucjat, jako przede wszystkim próby zniszczenia zła istniejącego wewnątrz człowieka. Wojnę natomiast odbierał jako wielkie oczyszczenie, w czasie którego manifestują się najlepsze cechy człowieka. Nowe Średniowiecze miało zadać kłam zarówno twierdzeniom restauracyjnym, jak i skrajnie postępowym. Błąd tych pierwszych stanowi diabolizacji przyszłości, absolutyzacja przeszłości i antytwórczy bezruch. Natomiast awangarda odrzuca wszystko, co stare i dokonuje absolutyzacji doczesności i przyszłości. Rewolucja jawi się nam jako jedno wielkie kłamstwo, ponieważ co prawda dokonuje się postęp w czasie historycznym, co dzieje się jednak kosztem regresu w stosunkach z Bogiem. Prawdziwa rewolucja rozgrywa się natomiast w sferze ducha, kiedy dochodzi do zbliżenia w kierunku Boskości, a ostatecznie do zjednoczenia z nią poza czasem. Za prawdziwych rewolucjonistów ducha uważa on właśnie wolnych od ,,fotograficznego konserwatyzmu” tradycjonalistów.

 

Pomimo, że polityka, nie leżała w centrum jego zainteresowań, Bierdiajew jawi się nam zatem jako filozof nie tylko oryginalny, ale także odpowiadający na wiele problemów współczesnego świata. Proponowany przez niego arystokratyczny radykalizm stanowi wyjście z bezwładu nie tylko na polu wewnętrznym, ale i społecznym. Niekwestionowany jest fakt inspiracji jego poglądami europejskich ruchów nacjonalistycznych, a sam Bierdiajew spoglądał z dużą dozą sympatii na przykład na ruch faszystowski we Włoszech, który traktował jako powiew młodości i twórczości w skostniałej Europie. Co więcej, do podobnych konkluzji co do konkluzji na temat kondycji człowieka we współczesnym świecie doszedł Jan Paweł II.


Nowe Średniowiecze w ujęciu politycznym nie urzeczywistniło się jednak wtedy, kiedy była do tego sposobność. Dalej możliwe jest jednak zaprowadzenie boskiego ładu we własnej duszy. Ta refleksja nie traci na znaczeniu mimo upływu lat.

 

Marek Kubiński