czwartek, 31 sierpień 2017 19:11

Jarosław Ostrogniew - "Ezra Pound, albo jak czytać poezję"

 

 

Ezra Pound – poeta, o którym słyszał każdy nacjonalista. Nasz człowiek. Ten dobry artysta, który rzucił wyzwanie całemu establishmentowi politycznemu i artystycznemu. Ten odważny Amerykanin, który walczył o Europę i poniósł za to okrutną karę. Ten, który nie cofnął się, kiedy musiał zapłacić za swoje przekonania.

 

Nazwisko Pounda znaleźć możemy nawet w najbardziej niszowych publikacjach nacjonalistycznych na wszystkich kontynentach, które zamieszkują nasze narody. Jego twarz możemy zobaczyć we wszystkich odmętach prawego internetu. Nacjonalista zna jego nazwisko, rozpoznaje jego twarz, słyszał o jego twórczości, pamięta kilka zniekształconych cytatów – i w końcu sięga po jego twórczość. Wtedy następuje dezorientacja. Mnóstwo cytatów w nieznanych, często wymarłych językach. Aluzje, odwołania, wulgaryzmy, trudny do uchwycenia rytm, utwory o gigantycznych rozmiarach. Wtedy sięga do jego biografii – dezorientacja postępuje. Chaos myśli i rozczarowanie.

 

Spróbujmy rozwiać powstające wówczas wątpliwości i uporządkować ten chaos.

 

Tak, Pound był faszystą. Tak, Pound był jednym z nas. Tak, Pound czerpał garściami z tradycji europejskiej kultury. Tak, Pound był zaangażowany w walkę społeczno-polityczną. Tak, Pound był jednym z największych poetów XX wieku.

 

Nie, Pound nie wyparł się pod koniec życia swojego zaangażowania ideowego. Nie, poezja Pounda nie ogranicza się do promowania faszyzmu. Nie, Pound nie był szalonym agitatorem. Nie, Pound nie uważał tradycji azjatyckiej za wyższą od europejskiej. Nie, poezja Pounda nie jest zrozumiała tylko dla profesorów literatury.

 

Pound nie jest poetą łatwym w odbiorze. Ale na pewno jest poetą, którego warto czytać. Jego twórczość jest tak dobra, że byłby jednym z moich ulubionych poetów i polecałbym ją każdemu człowiekowi, który myśli i czuje więcej niż przeciętni ludzie, nawet, gdyby Pound nie był nacjonalistą.

 

Pound świadomie i celowo tworzył poezję trudną w treści i w formie.

 

Jego poezja jest trudna w treści, ponieważ opierał się na całej istniejącej tradycji europejskiej kultury (a także na pewnych elementach nie-europejskich), europejskiej historii oraz na współczesnych mu wydarzeniach. Żeby zrozumieć treść poezji Pounda, trzeba rozumieć aluzje, parafrazy, odniesienia czy cytaty.

 

Poezja Pounda jest trudna w formie, ponieważ z jednej strony dążył on do stworzenia nowych form wyrazu w literaturze, z drugiej opierał się na istniejącej tradycji. Nie chciał jej zaprzeczyć, ale nie chciał też w kółko powtarzać tego samego. Pound uważał, że kolejne epoki muszą znajdować właściwe dla siebie środki wyrazu, aby dobudowywać kolejne piętra w gmachu istniejącej tradycji kulturowej. Zatem czytanie Pounda bez znajomości europejskiej tradycji poetyckiej (a edukacja szkolna tego niestety nie zapewnia) jest trudne.

 

Można potraktować poezję Pounda jako pewne zadanie do wykonania – zadanie pozostawione kolejnym pokoleniom wykształconych ludzi. Jeżeli mamy ambicje, aby stać się nową elitą (również kulturalną) odrodzonej Polski i odrodzonej Europy, musimy wykonać to zadanie – musimy dorosnąć do Pounda.

 

W poezji Pounda trzeba przebić się przez pierwsze onieśmielenie, które w nas wywołuje, aby w pełni ujrzeć jej piękno. Trzeba wykonać trud wspinaczki przez pokryte lodem skały – wykonać pracę nierzadko żmudną i męczącą, aby ze szczytu ujrzeć niezapomniany widok wschodzącego ponad najwyższymi górami Słońca.

 

Spróbujmy razem wykonać pierwsze kroki przez twórczość Ezry Pounda.

 

Ryba w słoiku – o co chodzi w poezji?

 

Pound nie tylko tworzył poezję, ale był również oryginalnym i odważnym krytykiem i teoretykiem literatury. Jego najważniejszym dziełem z tego obszaru jest ABC of Reading (ABC czytania), w którym uczy czytelnika, jak właściwie należy czytać literaturę (a zwłaszcza poezję), a także mówi o tym, co według niego stanowi istotę poezji – a więc pisze o tym, jak pisać poezję. Inni krytycy podważali wartość podejścia Pounda w czytaniu literatury – natomiast nikt nie podważa tego, że jego wskazówki są przydatne w czytaniu poezji samego Pounda.

 

Pound używa metafory ryby w słoiku – konkretnie chodzi mu o samogłowa, w języku angielskim zwanego „sunfish” - „słoneczną rybą” (co brzmi z pewnością o wiele lepiej niż samogłów). Pound twierdzi – niezbyt precyzyjnie, ten brak precyzji w cytowaniu innych autorów jest skrajnie Poundowski – że biolog Louis Agassiz kazał swojemu uczniowi opisać przechowywaną w słoiku rybę – właśnie samogłowa. Uczeń opisał ją dokładnie tak, jak w podręczniku – rząd taki i taki, gatunek taki i taki, budowa ciała, środowisko, rozmnażanie… Agassiz nakazał mu nie opowiadać komunałów, tylko naprawdę opisać rybę. Uczeń męczył się kilka dni, napisał cały esej – ryba uległa rozkładowi, ale uczeń już coś o niej wiedział. (Pozwólmy sobie na małą dygresję - Agassiz uchodził i uchodzi za przedstawiciela naukowego rasizmu, jest znienawidzony przez liberałów i lewicowców. Kolejny „swój”?)

 

Pound mówi, że poeci muszą brać przykład z uczonych. I tak jak naukowcy w pewnym momencie przestali rozmawiać o rzeczywistości i naprawdę zaczęli ją badać, tak samo powinien postępować poeta – trzeba przestać rozprawiać o rzeczywistości. Poeta musi patrzeć na świat i próbować go opisać takim, jakim go widzi. Nie wolno mu korzystać z komunałów, obiegowych sądów czy powszechnie przyjętych formułek. Trzeba opisać konkretną rybę, którą widać w konkretnym słoiku, nie można przepisywać jej opisu z podręcznika ichtiologii.

 

Metaforę o rybie można rozumieć jeszcze w jeden sposób – otóż ostatecznie ryba uległa rozkładowi, ale opis pozostał. Podobnie jest z poezją – świat, który opisuje, najczęściej już przeminął. Tak jest też w przypadku poezji Pounda. Próbował on uchwycić jak w migawce aparatu fotograficznego moment głębokiego kryzysu Europy i kultury europejskiej. Świat, który opisywał Pound już przeminął, ale poezja Pounda pozostała. I jej uważna lektura pomoże nam lepiej zrozumieć nie tylko ten przeszły świat, ale też świat, w którym żyjemy teraz oraz nas samych.

 

Przejdźmy teraz do konkretnych przykładów twórczości Pounda.

 

Ione, miłość i przemijanie

 

Zacznijmy od tekstu w miarę prostego, mało aluzyjnego, odnoszącego się do pewnych uniwersalnych przeżyć – od wiersza Ione, Dead the Long Year - Ione nie żyje już cały długi rok:

 

Oryginał:

 

Empty are the ways,

Empty are the ways of this land

And the flowers

Bend over with heavy heads.

They bend in vain.

Empty are the ways of this land

Where Ione

Walked once, and now does not walk

But seems like a person just gone.

 

W przekładzie Leszka Engelkinga:

 

Puste są drogi,

Puste są drogi tej krainy,

A kwiaty

Schylają ciężkie głowy.

Na próżno je schylają.

Puste są drogi tej krainy,

Po których Ione

Chodziła niegdyś, a teraz nie chodzi;

Zda się, że właśnie przed chwilą odeszła.

 

W tym wierszu ujawnia się ogromny kunszt Pounda. W krótkiej formie, prostym językiem (słownictwo nie wybiega poza zasób słownictwa przeciętnego użytkownika języka zarówno angielskiego jak i polskiego) potrafi nazwać to, co trudne do nazwania. Dzięki takim krótkim i prostym wypowiedziom poetyckim wiemy, że Pound jest dobrym poetą i należy uważnie wczytywać się w jego trudniejsze i dłuższe utwory.

 

Po co właściwie Pound napisał ten krótki wiersz o Ione, która odeszła? Miłość i przemijanie to dwa wielkie i ponadczasowe zjawiska. Ludzie kochali, kochają i będą kochać innych ludzi, którzy będą przemijać czy odchodzić – nierzadko na zawsze, nierzadko nieodwołalnie.

 

W tym wierszu widoczne są związki Ezry Pounda z imagizmem – ruchem w poezji anglojęzycznej, którego przedstawiciele dążyli do zerwania z rozwlekłą i sentymentalną poezją. Dążyli do maksymalnej zwięzłości i precyzji w swojej twórczości. Opierali się przede wszystkim na metaforach, które uważali za istotę poezji. W Ione… Pound nakreśla słowami pewien obraz – ale nie jest to obraz wizualny, tylko emocjonalny. Jest to bardzo oszczędny pejzaż życia wewnętrznego człowieka przeżywającego stratę – na tyle prosty, aby każdy myślący człowiek mógł się z nim utożsamić. I na tyle piękny, aby każdy myślący człowiek chciał się z nim utożsamić.

 

O to właśnie chodzi w poezji. Można oczywiście powiedzieć, że gdy osoba, którą kochamy, odeszła na zawsze, to świat wydaje się pusty. Ale możemy też powiedzieć, że puste są drogi tej krainy, a kwiaty schylają ciężkie głowy - na próżno je schylają. Możemy powiedzieć, że tę pustkę spowodowało odejście kogoś, kogo kochamy. Ale możemy też wyrazić to w sposób mocniejszy, czyli poetycki, i powiedzieć, że puste są drogi tej krainy,po których Ione chodziła niegdyś, a teraz nie chodzi. Możemy powiedzieć, że osoba, którą kochaliśmy, zmarła rok temu, ale ciągle czujemy jej obecność. Ale możemy też powiedzieć, że Ione nie żyje już cały długi rok, a zda się, że właśnie przed chwilą odeszła. Prawdziwy poeta – taki jak Ezra Pound – potrafi powiedzieć to, co czują i myślą wszyscy ludzie (a przynajmniej ta czująca i myśląca ponad średnią cześć ludzkości), ale mówi to lepiej. I mówiąc to stwarza słowami pewien obraz, który zostaje z nami na zawsze – sprawia, że rozumiemy siebie lepiej, a świat i nas samych dostrzegamy w całkiem nowym świetle. Widzimy lepiej i widzimy wyraźniej.

 

W poezji nie chodzi o to, że tekst jest podzielony na wersy, które się rymują, czy jak w białym wierszu – że tekst jest po prostu podzielony na wersy. Chodzi o to, że poeta stosuje inne formy wypowiedzi, sprawia że słowa i zdania są do granic możliwości naładowane znaczeniem (o wiele bardziej niż w zwykłej wypowiedzi). Określony rytm i odpowiednia wersyfikacja jedynie potęgują moc tej wypowiedzi i pomagają uwypuklić pewne ukryte znaczenia.

 

Cierpliwy czytelnik może jednak w tym momencie stracić cierpliwość i zgłosić weto: „Ale gdzie tutaj faszyzm? Gdzie nacjonalizm? Bardzo ładne te wiersze, ale co to ma właściwie wspólnego z naszą sprawą?”. Otóż ma bardzo dużo. Przede wszystkim każde piękne dzieło jest buntem przeciw współczesnemu światu. Ci, którzy decydują się tworzyć czy czytać prawdziwą poezję, występują przeciw degeneracji naszych czasów.

 

Liberalni krytycy sztuki stosują dwie podstawowe strategie, gdy okazuje się, że któryś wybitny twórca – jak Ezra Pound, William Butler Yeats, Knut Hamsun, D.H. Lawrence czy Yukio Mishima – stał po stronie nacjonalizmu. Pierwsza strategia to deprecjonowanie jego dzieła – wcale nie był taki mądry, wcale to nie jest takie dobre, nie warto o tym rozmawiać. Druga strategia to uznanie, ze jego dzieła były wielkie, ale pomimo jego poglądów filozoficznych czy politycznych. Owszem był wielkim twórcą, ale te fragmenty o narodzie czy tradycji to zbędne głupoty, tę część lepiej pomińmy. Nasza odpowiedź musi być jasna – nie da się oddzielić dzieł tych wielkich twórców od ich poglądów. Pound nie stał po stronie faszyzmu wbrew swojemu umiłowaniu europejskiej kultury. Pound popierał faszyzm właśnie dlatego, że kochał kulturę europejską i uważał, że faszyzm jest w stanie przeciwstawić się dwóm potęgom dążącym do zniszczenia duszy Europy – sowieckiemu komunizmowi oraz amerykańskiemu liberalizmowi. Pound uważał, że takie zjawiska jak miłość czy przemijanie są nieodłączną częścią ludzkiej natury, są istotą człowieczeństwa, a nie zbędnym dodatkiem utrudniającym konsumpcję. I uważał, że człowiek zasługuje na lepsze wyrazy swoich myśli i uczuć niż nastawione na zysk produkty kultury masowej.

 

Potwór zwany „Usura”

 

Przyjrzyjmy się teraz utworowi, w którym Pound wprost odnosi się do problemów społecznych i politycznych – Canto XLV/Pieśń XLV. Pełen tekst pieśni (zarówno oryginalny jak i polski przekład autorstwa Jerzego Niemojowskiego) można bez problemu znaleźć w internecie. Tutaj przyjrzymy się określonym fragmentom.

 

Pound uważał lichwę (tutaj nazwaną łacińskim terminem „usura”) za jedno z największych (o ile nie największe) zagrożeń współczesnej mu cywilizacji europejskiej. I tutaj od razu pojawia się pytanie – dlaczego właściwie Pound używa łacińskiego terminu „usura”, a nie angielskiego „usury”? Stosowanie łacińskiego terminu pokazuje, że zjawisko nie jest nowe. W językach europejskich używamy terminów greckich czy łacińskich, aby określić pewne ponadczasowe zjawiska, które stanowią nieodłączną część naszej kultury: sophia, poesis, mysterion, libertas, communitas.

 

Usura” jest takim samym ponadczasowym zjawiskiem, stałym zagrożeniem naszej cywilizacji. I jak wiemy dzięki Poundowi, gdzie rządzi Usura, tam nie ma nikt domu z kamienia słusznego i brak aureoli lśniącej od snycerzeń. Pound mówi tutaj mniej więcej to, co mówili wszyscy przeciwnicy lichwy, czy szerzej podporządkowania cywilizacji i kultury europejskiej zasadzie maksymalizacji zysku – ale mówi to w sposób poetycki, a więc mocniej i lepiej. Pound nie mówi, że lichwiarze dla zysku pozbawiają ludzi niezbędnych rzeczy. Mówi, że kamieniarzom odbiera się kamień, tkaczom ich krosna, gdzie lichwa nie dowiozą wełny na targ, a owce nie dadzą pożytków. Nie mówi też, że lichwa zła, bo zła i już, ale pokazuje, jak usura prowadzi do upadku całej cywilizacji: gdzie lichwa, linia grubieje, brak ścisłych rozróżnień i nikt nie najdzie dla siebie miejsca na swój dom. Usura niszczy też całą kulturę, bo żaden obraz nie powstanie, by trwał – i z nim ludzie, ale po to, by go sprzedać i to rychło. Według Pounda kultura nie istnieje w oderwaniu od całej zbiorowości, która ją tworzy – to określone społeczności tworzą określoną kulturę i to dzięki wielkim dziełom kultury te społeczności mogą wciąż trwać. Kierowanie się zasadą maksymalizacji zysku prowadzi do zniszczenia tego porządku – dzieło sztuki ma jak najszybciej przynieść zysk, a jakakolwiek wyższa wartość dzieła, jego znaczenie z punktu widzenia kolejnych pokoleń, są nieistotne. Można oczywiście powiedzieć, że lichwa prowadzi do paraliżu całej tradycyjnej kultury – ale można też tak jak Pound stworzyć niezapomniany poetycki obraz: usura kryje rdzą dłuto, kryje rdzą rzemiosło i mistrza, wżera się w nić w tkackim warsztacie.

 

Na koniec tej pieśni Pound pokazuje, że poezja może mieć ogromną moc – że wypowiedź poetycka może mieć precyzję filozoficznej maksymy i siłę politycznego sloganu. Pound oczywiście nie mówi „jebać lichwę – śmierć lichwiarzom”. Ujmuje to całkiem inaczej:

 

They have brought whores for Eleusis

Corpses are set to banquet

at behest of usura.

 

I w polskim przekładzie:

 

Sprowadzili kurwy do Eleusis,
Trupy się sadza do bankietu
na żądanie lichwiarzy.

 

Pound w swojej poezji nie boi się używać całej palety językowych środków wyrazu. Wulgaryzmy mają swoje miejsce nawet w poezji, ale muszą być używane tak jak wszystkie inne środki – w odpowiednim miejscu i w odpowiedni sposób. Pound dostrzegł już wtedy upadek europejskiej kultury (a pamiętajmy, że było to dość wczesne stadium degeneracji) i nazwał to, co widział, po imieniu – skurwieniem Europy na żądanie lichwiarzy. Używa tutaj pewnej antytezy „usura – Eleusis”. Eleusis jest wielką tajemnicą kultury europejskiej, symbolem naszej potencjalnej lepszej natury, naszych możliwości wzniesienia się ponad codzienność. Ta antyteza to walka na śmierć i życie w samym sercu Europy i w sercach wszystkich europejczyków: uwznioślenie przeciw upadkowi, wieczność przeciw natychmiastowemu zyskowi.

 

Poundowi nie chodzi o to, żeby napisać na murze (czy bardziej współcześnie – na facebooku) „jebać lichwiarzy!”. Poundowi chodzi o stworzenie pewnego obrazu, który na zawsze pozostanie w głowach wszystkich dobrych Europejczyków. Chodzi o to, żeby czytelnik sam po przeczytaniu pieśni krzyknął „śmierć lichwiarzom!”. Ale chodzi też o to, żeby czytelnik dążył do zrozumienia źródeł lichwy i przejawów degeneracji, do której prowadzi lichwa. I żeby ostatecznie zaczął dążyć do wyplenienia lichwy z życia publicznego i prywatnego. To poetyckie wezwanie do walki „contra usuram”.

 

Ludzie, których nie znamy

 

Na koniec przyjrzyjmy się jednemu z najbardziej znanych i jednocześnie najkrótszych utworów Pounda – wierszowi In a Station of a Metro/Na stacji metra.

 

W oryginale brzmi on następująco:

 

The apparition of these faces in the crowd:
Petals, on a wet, black bough.

 

W przekładzie Artura Międzyrzeckiego:

 

Pojawienie się tych twarzy w tłumie;
Płatki na mokrej czarnej gałęzi.

 

Można ten wiersz zbyć bardzo krótkim komentarzem – Pound korzysta z formy haiku, aby poprzez obrazowe porównanie opisać tłum napotkany na stacji metra. A teraz naprawdę przyjrzyjmy się formie i treści tego dzieła.

 

Przede wszystkim forma tego wiersza jest inspirowana haiku, ale nie jest haiku. W japońskim haiku punktem wyjścia jest coś mniejszego, a punktem docelowym coś większego. Gdyby Pound chciał stworzyć haiku, powinien zacząć od płatków, a dopiero potem przejść do twarzy w tłumie. To nie jest błąd formalny. Pound był zbyt dobrym poetą, aby napisać nieudane haiku. Poprzez przełamanie formy Pound próbuje coś nam przekazać. Pytanie brzmi: co?

 

Pound odwołuje się do starego motywu poezji europejskiej – ujęcia ludzi i ludzkości jako liści rosnących na drzewie, które umierają i odradzają się zgodnie z rytmem przyrody. Pierwszym znanym ujęciem tego motywu jest Iliada, w której Homer wkłada taką oto wypowiedź w usta jednego z bohaterów:

 

Iliada, 6.145-150 w przekładzie Kazimiery Jeżewskiej:

 

Taki już los ludzkich rodów jak losy nietrwałych liści -

jedne na ziemie wiatr zrzuca liście, a inne wydaje

rozkwitający las, kiedy zbliża się pora wiosenna.

Z rodem człowieczym to samo: jeden rozkwita, a drugi

pada.

 

Zaznaczmy, że jest to najstarszy znany nam przykład użycia tego motywu. Nie wiemy, czy Homer nie odwołuje się do starszej, zastanej przez niego tradycji helleńskiej poezji. Ten motyw powraca w literaturze, na przykład włoski hermetysta Giuseppe Ungaretti wykorzystuje go, aby opisać doświadczenie pierwszej wojny światowej:

 

Oto jesteśmy

niczym jesienią

na drzewach

liście.

 

Do tego motywu odwołuje się także Pound. Ale dlaczego zaczyna od tłumu w metrze?

 

Pound to poeta zakochany w tym, co przeminęło, ale obserwujący (często z obrzydzeniem) to, co jest. Wybitna jednostka wystająca ponad przeciętność, którego kontakty z ludźmi często były trudne. Pound wpatruje się w tłum na stacji paryskiego metra. Widzi masowość i nowoczesność, komercjalizację, lichwę, plutokrację, zatracenie Europy – ale w pewnym momencie widzi coś jeszcze. Tym „czymś jeszcze” są właśnie ludzie tworzący ten wyobcowany nowoczesny tłum. To oni – mimo wszystko – są tymi wciąż odradzającymi się liśćmi na drzewie, które my wszyscy tworzymy. To oni zastąpią nas, gdy już umrzemy i to oni sprowadzą na gałęzie naszego drzewa kolejne pączki, z których rozwiną się kolejne liście. I to pośród tego tłumu będą też ci, którzy tak jak Pound będą kochać Europę i żyć europejską tradycją. I być może pośród nich znajduje się kolejny geniusz, który z tomikiem poezji Pounda na honorowym miejscu na półce, obok Iliady Homera, dokona kolejnego przełomu w europejskiej kulturze i swoimi dziełami tchnie ducha w śpiącą Europę.

 

Jestem pewien, że większość czytelników tego eseju doświadczyło podobnego uczucia w zetknięciu z tłumem. Z jednej strony odpycha nas ta cała anonimowa masa, te wszystkie normiki, zatopione w swoich smartfonach, dla których heheszki w internetach i przeglądanie tindera stanowią cały cel bezmyślnego i odruchowego życia. Ale to właśnie ci ludzie, których spotykamy na stacjach metra, na przystankach autobusowych, na dworcach kolejowych, są Polakami i europejczykami, o których przyszłość walczymy. To oni są liśćmi drzewa, które chcemy chronić zarówno przed zagrożeniem zewnętrznym – piłą, która próbuje je ściąć - jak i przed wysysającymi jej soki pasożytami czy toczącymi je chorobami. To pośród nich znajdują się ci, którzy przyłączą się do naszej walki i którzy poniosą pochodnię dalej, gdy nas już nie będzie.

 

To wszystko Pound mówi nam w dwóch linijkach wiersza.

 

I o to właśnie chodzi w poezji Pounda. Cała europejska tradycja powracająca w nowych formach i w połączeniu z nowymi treściami. Misternie skonstruowane ze słów obrazy, które uderzają nas prosto w oczy niczym oślepiający blask wschodzącego Słońca – jak diamentowy pocisk prosto w czoło.

 

I dla takich olśnień warto czytać poezję Ezry Pounda.

 

Wskazówki bibliograficzne

 

Jeżeli ktoś chce lepiej poznać twórczość Ezry Pounda, dobrze zacząć od poświęconego mu numeru „Literatury na Świecie” (nr 1-162/1985), w którym znaleźć można szkice poświęcone jego biografii i twórczości, fragmenty pism Pounda, jego najważniejsze wiersze, a także twórczość innych poetów, z którymi Pound był związany. W Polsce ukazały się trzy wybory jego poezji: Poezje wybrane (LSW, Warszawa 1989), Poezje (Wydawnictwo Wojciech Pogonowski 1993) oraz Wiersze, poematy i pieśni (Biuro Literackie, Wrocław 2012). Są to trudno dostępne książki – nie kupimy ich w przeciętnej księgarni, ale można je bez problemu zdobyć przez internet, albo wypożyczyć z lepiej zaopatrzonych bibliotek.

 

Jeżeli ktoś zna język angielski na tyle dobrze, żeby czytać poezję w oryginale, warto sięgnąć po któryś ze zbiorów Selected Poems (w których znaleźć można najważniejsze z mniejszych utworów Pounda). Trzeba oczywiście sięgnąć po Cantos – żeby nie zagubić się w tym Poundowskim opus magnum warto mieć pod ręką A Companion to the Cantos of Ezra Pund autorstwa C.F. Terrella. Żeby lepiej zrozumieć poezję Pounda (i poezję w ogóle), lekturą obowiązkową pozostaje ABC of Reading. Z kolei wszyscy zainteresowani społeczno-politycznymi poglądami Pounda, powinni przeczytać Ezra Pound Speaking: Radio Speeches of World War II.

 

Jarosław Ostrogniew