czwartek, 31 sierpień 2017 19:10

Paweł Doliński - "Narodowy Radykalizm wobec bezwarunkowego dochodu podstawowego"

 Omawiając dzieła siedemnastowiecznych angielskich pisarzy politycznych, stosujących liberalną definicję wolności, Quentin Skinner stwierdza:

Kiedy neo-rzymscy teoretycy rozważają znaczenie wolności obywatelskiej, na ogół podkreślają, że chodzi im o sens ściśle polityczny. Nie jest im znane współczesne pojęcie społeczeństwa obywatelskiego jako przestrzeni moralnej między rządzonymi a rządzącymi i nie mają wiele do powiedzenia o wymiarach wolności i opresji obecnych w takich instytucjach, jak rodzina czy rynek pracy.” (Skinner 1997, 17)

 

Neo-rzymscy teoretycy”,czyli dawni liberałowie mogli pomijać kwestie opresji fizycznej i psychicznej w sferze prywatnej, nie zabierać głosu w sprawie piętnowania określonych stylów życia, nie zajmować się wyzyskiem ekonomicznym, ponieważ wszystkie te zagadnienia nie mieściły się w ich rozumieniu tego, co polityczne. Własność ziemską uważali za główną (i na ogół wystarczającą) ekonomiczną gwarancję wolności jako nie-dominacji, ale ta perspektywa szybko musiała ulec poszerzeniu, kiedy ziemianie zaczęli ustępować miejsca kupcom, a rynek stał się równie poważnym źródłem niepewności, co arbitralna władza polityczna.

 

Współczesna lewica rozszerza pojęcie wolności na sfery społeczną i ekonomiczną, a w niektórych sytuacjach również na sferę prywatną. Jak to ujmuje Philip Pettit, „w miarę jak społeczeństwo staje się coraz bardziej złożone i mnożą się wymogi odnośnie tego, co oznacza dobre życie w społeczeństwie, wzrastają również akceptowalne standardy jakości życia – standardy niezbędne dla zachowania niezależności socjoekonomicznej” (Pettit 1997, 158). Tą samą drogą ewolucji myśli społeczno-ekonomicznej powinni podążyć nacjonaliści w kształtowaniu nowoczesnej idei ruchu narodowo-radykalnego. Istnieje potrzeba zredefiniowania pojęcia wolności oraz człowieka nowoczesnego w ekonomii. Aby być wolnym we współczesnym świecie, nie wystarczy już być zabezpieczonym przed dominacją polityczną. Wraz ze wzrostem złożoności społecznej (Pettit bardzo świadomie unika stosowania określenia „postęp”) – rozwojem wymiany handlowej, powstaniem nowych form własności, przemianami rynku pracy – zmieniają się uznawane przez wszystkich obywateli aspiracje i dążenia, ich „istotne interesy i poglądy”. Wraz z nimi pojawiają się nowe formy dominacji, nowe możliwości arbitralnego ich naruszania – głównie przez podmioty prywatne.

 

Kiedy bieda przestała być uznawana za dowód skazy moralnej, a zaczęto w niej dostrzegać efekt określonego splotu okoliczności osobistych i społeczno-ekonomicznych, przyzwolenie na nędzę, nie mówiąc już o czerpaniu korzyści z czyjegoś niekorzystnego położenia finansowego, powinno być uznane za formę opresji. Dlatego też Philip Pettit stwierdza dobitnie, że „państwo deklarujące przywiązanie do wolności jako nie-dominacji pewnej grupy nad drugą jest zobowiązane do działania na rzecz niezależności socjoekonomicznej” (Pettit 1997, 159), zdefiniowanej jako możliwość „normalnego funkcjonowania w danym społeczeństwie, bez konieczności żebrania lub pożyczania, bez bycia zależnym od niczyjej dobroczynności” (ibid., 158). Kluczowe znaczenie ekonomicznych gwarancji wolności zawsze powinno charakteryzować Narodowy Radykalizm. Powszechna własność, rozumiana niekoniecznie jako posiadanie dóbr, ale szerzej – jako brak materialnej zależności od innych – jest kluczowa dla idei NR i nacjonalizmu socjalnego.

 

Niezależność socjoekonomiczna jest czymś więcej, niż zapewnieniem (przez państwo lub prywatnych „dobroczyńców”) środków pozwalających na przeżycie najbardziej potrzebującym. Ma na celu nie tylko eliminację skrajnego ubóstwa, ale i przeciwdziałanie szeroko rozumianym formom zależności – na przykład od dyskrecjonalnych decyzji urzędników przyznających pomoc wedle swojego widzimisię lub zestawu kryteriów, które są wprawdzie jawne, ale pozostają niezgodne z „istotnymi interesami i poglądami” społeczeństwa. Dąży również do eliminacji tak zwanego „syndromu uzależnienia od pomocy”, nawyku polegania na zasiłkach, które mogą zostać wycofane, jeśli korzystająca z nich osoba z jakiegoś niezrozumiałego dla niej i pozbawionego społecznego uzasadnienia powodu przestała się kwalifikować do pomocy lub w państwowej kasie zabrakło pieniędzy.

 

Istnieją dwa argumenty dla uzasadnienia zobowiązania państwa działającego na rzecz zapewnienia swoim obywatelom niezależności socjoekonomicznej. Po pierwsze, niezależność socjoekonomiczna poszerza ilość wolnych wyborów obywateli poddanych presji socjoekonomicznej. Jeśli obywatel zmuszony jest szukać pracy, kiedy na rynku pracy panuje bardzo duża niepewność, a pracodawcy mają możliwość arbitralnego dyktowania warunków zatrudnienia, państwo dające mu niezależność socjoekonomiczną zwiększa jego możliwość negocjowania z potencjalnym pracodawcą. Po drugie, niezależność socjoekonomiczna uwalnia spod takich form dominacji, którym obywatele byliby poddani w innym przypadku. Może tu chodzić zarówno o ograniczenie arbitralnych ingerencji w ich swobodę na rynku pracy, ale też zapewnienie im pomocy, kiedy np. z uwagi na ograniczoną sprawność ruchową muszą zależeć od dobroczynności innych, by normalnie funkcjonować w społeczeństwie.

 

Wprowadzenie niezależności socjoekonomicznej pociąga za sobą dwie konsekwencje. Po pierwsze, zmniejszanie nierówności społecznych w sferze społeczno-gospodarczej. Nie musi to oznaczać dążenia do pełnego egalitaryzmu materialnego, gdyż nie ma służyć realizacji marksistowskiej definicji sprawiedliwości społecznej. Jeśli czyjeś złe położenie materialne, ograniczenia fizyczne lub umysłowe narażają tę osobę na formy dominacji, którym nie podlega ktoś zamożniejszy i posiadający lepsze zdolności do działania i myślenia, minimalizowanie zdominowania może wymagać przyznania jej większych środków, ale z pewnością nie będzie wiązało się z wymogiem wypłacenia ich w takiej wysokości, by zrównała się dochodami z osobą sprawną i świetnie zarabiającą. Po drugie, wszelkie zasady i polityki publiczne formułowane w celu zwiększenia owej niezależności nie mogą być arbitralne, czyli muszą przyjmować formę „ustaloną”, uregulowaną „niemal prawnie”. Chodzi o to, aby odpowiadały nie tyle paragrafom, co „istotnym interesom i poglądom”, które świadczeniobiorcy podzielać będą ze współobywatelami. „Ustalone” reguły przyznawania świadczeń oznaczają jednak, że nie można ich cofnąć w sposób arbitralny (w sensie omówionym wyżej).

 

Rozważmy teraz, czy wprowadzenie bezwarunkowego dochodu podstawowego jest zgodne zarówno z narodowo-radykalnym uzasadnieniami działania na rzecz wspólnoty pojmowanej jako naród, jak i zasadami, jakimi powinno kierować się owo działanie. BDP z pewnością oznacza wzrost zakresu niezależności obywatela, czyli pewnej formy ochrony przed zagrożeniem ze strony podmiotów państwowych i prywatnych. Stały dochód, niezależny od jego sytuacji ekonomicznej, zwiększa ilość dostępnych dla niego wyborów – otrzymuje on silniejszą pozycję przetargową wobec całej klasy pracodawców, ponieważ może dużo łatwiej zrezygnować z pracy, którą uważa za zbyt nisko płatną albo po prostu niesatysfakcjonującą. BDP przyczynia się również do ograniczenia możliwości wyzysku obywatela. Dysponując gwarantowanym dochodem o określonej wysokości może wyeliminować lub poważnie ograniczyć pewne spośród form dominacji, którym byłby poddany, nie dysponując takimi środkami. Co więcej, może on samodzielnie decydować o przeznaczeniu tych środków, kierując się własnymi potrzebami. Jeśli na przykład jego sprawność ruchowa jest ograniczona, a zarazem pomoc wykwalifikowanego opiekuna lub opiekunki byłaby w jego odczuciu krępująca, może przeznaczyć część swojego BDP na specjalistyczny sprzęt zwiększający jego sprawność. Może podjąć tę decyzję bez konieczności pytania świadczeniodawcy – zwiększa się zarówno zakres nie-dominacji (większa ilość nieskrępowanych wyborów), jak i jej natężenie (zmniejsza się jego zależność od czyjejś dobroczynności).

 

Ponieważ BDP nie rozróżnia między obywatelami kwalifikującymi się do jego wypłaty, spełnia z pewnością nacjonalistyczne kryterium równości wszystkich jednostek w narodzie. Równość rozumiana w kryterium naturalistycznym. Różnice poszczególnych jednostek będą wynikały z ich charakteru oraz roli i użyteczności dla narodu, państwa. Oczywiście mogą znaleźć się tacy, którzy będą twierdzić, iż jego wprowadzenie (BDP) stanowi pogwałcenie sprawiedliwości, formę nagradzania „leniwych” i w związku z tym należy uznać bezwarunkowy dochód podstawowy za zasadę arbitralną, wprowadzoną ze względu na partykularne sympatie społeczne czy podyktowaną chęcią pozyskania głosów. Taki pogląd sam jednak będzie musiał przejść narodowy test arbitralności. Osoba formułująca podobne zarzuty zmuszona będzie nie tylko odpowiedzieć na pytanie, czy byłaby przeciwna wprowadzeniu BDP, gdyby sama znajdowała się w położeniu kogoś „leniwego”, a także przekonać się, czy jej współobywatele zgadzają się z nią co do tego, co oznacza bycie „leniwym”.

 

BDP spełnia również narodowo-radykalną zasadę, wedle której zapewnienie niezależności socjoekonomicznej nie musi oznaczać dążenia do pełnego egalitaryzmu, lecz zmniejszenie się nierówności społecznych wynikających z obecnego ustroju neoliberalnego. Uzyskanie przez wszystkich obywateli gwarantowanego dochodu w określonej wysokości nie oznacza oczywiście, że będą zarabiali tyle samo. Osoby bardziej przedsiębiorcze, lepiej sytuowane jeszcze przed wprowadzeniem BDP, czy bardziej utalentowane, będą zapewne cieszyły się większymi środkami materialnymi. Bezwarunkowy dochód podstawowy może, choć nie musi zwiększyć ich nie-dominację. Gorzej sytuowani na pewno jednak zwiększą swoją niezależność dzięki jego wprowadzeniu. Na gruncie współczesnego liberalizmu wychwalanego przez wielu konserwatystów, czy „narodowców” oznaczałoby to konieczność zmierzenia się z dylematem „pracowici kontra leniwi” – jedna koncepcja „dobrego życia” byłaby promowana bardziej niż inna. Nacjonalistyczne uzasadnienie BDP nie musi jednak rozwiązywać tego dylematu, o ile tylko na każdego beneficjenta bezwarunkowego dochodu podstawowego (obywatela) zostaną nałożone ściśle sprecyzowane obowiązki wynikające z przynależności do narodu, państwa.

 

Dlatego też formułując swoje uzasadnienie BDP dla współczesnych nacjonalistów polskich, pragnę dowieść, że jest to rozwiązanie niearbitralne, stanowiące co najwyżej przypadek kontrolowanej ingerencji państwa w społeczeństwo. W mojej opinii wprowadzenie tego rozwiązania w oparciu o przejrzyste zasady, bez żadnych szczególnych uprawnień lub wyjątków, jest właśnie taką sytuacją. Jako nacjonaliści, antykapitaliści powinniśmy się zgadzać co do kluczowego znaczenia niezależności ekonomicznej każdego obywatela. Powinna być ona zapewniona każdemu niezależnie od posiadanego majątku czy wykonywanej pracy.

 

Uzasadnienie BDP oparte na zasadzie kontrolowanej ingerencji nie wykorzystuje jednak w pełni potencjału, jaki tkwi w niezależności ekonomicznej obywateli. Jednak dla osiągnięcia tego istotne jest wypracowanie konsensu narodowego, czyli sformułowanie programu narodowo-społecznego powszechnie zaakceptowanego lub też narzuconego totalnie. Powinien on zawierać szereg „istotnych interesów i celów” do zrealizowania. „Zamożne jednostki, względnie poszkodowane przez to rozwiązanie będą miały możliwość sprawowania niezbędnej kontroli nad redystrybucją dochodu. Może zostać powołana izba kontrolna (jej członków mógłby charakteryzować stopień zamożności oraz utylitaryzm) podlegająca ministerstwu finansów. Będzie to funkcjonowało w oparciu o reżim narzuconych zasad i wartości.

 

Wydaje się zatem, że realizacja postulatu bezwarunkowego dochodu podstawowego nie może się obejść bez poruszenia kwestii zaangażowania publicznego i obowiązków wobec państwa. Jak zauważył David Casassas, jedna z podstawowych wątpliwości wobec uzasadniania BDP na gruncie społecznym dotyczy tego, czy jego wprowadzenie nie zamieni obywateli w pasywnych odbiorców świadczeń. Casassas dowodzi, że ta wątpliwość jest bezzasadna, ponieważ o prawdziwym zaangażowaniu publicznym możemy mówić jedynie wtedy, kiedy jest ono podyktowane nieskrępowanym wyborem, a nie palącą potrzebą ekonomiczną (Casassas 2007, 4). Wykazywanie się postawą obywatelską w zamian za świadczenia przeczy ideałom republikanizmu w jego opinii. Natomiast państwo narodowo-socjalne jest w stanie wywrzeć pewną presję na obywatelach, którzy nie będą chcieli się włączyć w pracę społeczną i działalność publiczną. Chociażby poprzez narzucenie zobowiązań z góry prawnych. Państwo nacjonalistyczne powinno angażować publicznie wszystkich obywateli na rzecz rozwoju i postępu kraju i jego gospodarki. Społeczeństwo zrozumieć będzie musiało, że konieczne jest zapewnienie wszystkim bezwarunkowego minimum niezależności ekonomicznej, nawet kosztem ograniczenia zysków najlepiej sytuowanych grup społecznych. W innym przypadku czekać je może kryzys i zapaść związana z rosnącymi nierównościami społecznymi, która rysuje się na horyzoncie. Nieubłagany długo upadek kapitalizmu przyniesie nam kolejne rewolucje lub też długo oczekiwaną alternatywę. To zależeć będzie od kroków jakich się nacjonaliści i państwowcy podejmą.