czwartek, 29 czerwiec 2017 10:18

Patryk Płokita - "Michael Collins, „Historia 1914-1918 - Jak udało się Irlandii postawić sprawę jasno”

Przedstawiam pierwsze tłumaczenie fragmentów artykułu autorstwa Michaela Collinsa w ramach Szturmu. Powyższe tekst wydany został pośmiertnie w 1922 roku, w zbiorowej publikacji pt.: „Path to freedom”. (Tłumacząc na polski: „Droga do wolności” lub „Ścieżka do wolności”). Myślę, iż ten tekst zobrazuje czytelnikowi mocno jak wyglądała irlandzka ścieżka do odzyskania niepodległości i jak rozwijał się irlandzki republikanizm i nacjonalizm w latach 1914-1921, zwłaszcza z perspektywy irlandzkiego bohatera narodowego. W końcu tekst napisał weteran Powstania Wielkanocnego (1916) oraz twórca Irlandzkiej Armii Republikańskiej (IRA) z okresu konfliktu anglo-irlandzkiego (1919-1921). Chciałbym również zakomunikować, iż przedstawione są najważniejsze fragmenty tekstu. Niepotrzebne lub niezrozumiałe części usunięto za pomocą „(…)”, natomiast sam tekst w nawiasie kwadratowym „[]” to przypis redaktora. Zapraszam do poniższego tłumaczenia.

Tłumaczenie

Lata 1914-1918 są ważne w walce o niepodległość Irlandii. Był to przejściowy etap dziejów. Nadeszło wtedy zdrowe i jednocześnie niezbędne odejście od idei jak i metod przyjętych przez wcześniejsze dekady. Jest to okres, który jest mylnie odczytywany przez sporą część ludzi z naszego pokolenia. Nawet przez tych, co pomagali temu wyłomowi [chodzi tu M. Collinsowi o walkę z Brytyjczykami z jego okresu, p. red.] i którzy pomogli doprowadzić do tego sukcesu, który osiągnęliśmy.

Rzeczywiste znaczenie Powstania z 1916 nie było tak ważne aż do 1918 r. Niepoprawnym jest teraz napisać, że wytworzone republikańskie wartości, stworzone przez liderów insurekcji, w przyszłości zostaną utrzymane w mocy jako swoista narodowa polisa. [Podczas Rebelii 1916 nie było 100% pewności czy założenia polityczne przetrwają w niedalekiej przyszłości, p. red.] Deklaracja Republiki pozostawała naprawdę od początku znamienną częścią myśli narodowej i dopiero po upływie dwóch lat agitacji rzeczywiście byliśmy w stanie pojąć ideę solidaryzmu.

Europejska wojna, która rozpoczęła się w 1914 roku jest obecnie powszechnie uznawana jako wojna między dwoma rywalizującymi imperiami. (…) Niemcy mówili szczerze o swoich potrzebach ekspansji i nowych dziedzinach biznesu dla nadwyżki swojej populacji w kraju. Anglia, która lubi walczyć pod sztandarem górnolotnych haseł, dostała swoją szansę w incydencie agresji Niemiec na Belgię. Dołączyła ona do wojny w imię "obrony wolności małych narodów". Ameryka, która z początku tylko się przyglądała, zaakceptowała motyw w imieniu dobrej wiary i ostatecznie dołączyła jako czempion słabych przeciwko silnym. Skupiła swoją uwagę na zasadzie samostanowienia i rządach prawa w oparciu o zgody rządzonych.

„Czy potęga wojskowa jakiegokolwiek narodu lub grupy narodów winna jest bólu, ustalając losy narodów, nad którymi nie ma prawa do orzekania, z wyjątkiem prawa do życia?” pytał Prezydent Wilson.

Tutaj najbardziej rażący przykład naruszenia tej zasady nie wbijał się w wyobrażenia prezydenta Wilsona, który prowadził naród Amerykański (zaludniony w dużej mierze przez irlandzkich mężczyzn i irlandzkie kobiety, którzy uciekli z brytyjskiej opresji) do walki i do boku tego narodu, który przez setki lat określał losy Irlandczyków i rządził nimi wbrew ich woli.

Mocarstwa Aliantów wykreowały pół tuzina nowych republik jako sprzeciw ku przestrzeganiu ustalonych zasad. W tym samym czasie, podległość Irlandii wobec potęgi wojsk angielskich wzrastała. Irlandia była nacją z roszczeniami, które wykraczały znacznie dalej niż te, które prezentowały inne mniejsze nacje.

Fakt, iż naród [irlandzki, p. red.] był narodem podległym wobec Wielkiej Brytanii, w/w zasady były częstokroć obiektem drwin. [Głównie na arenie międzynarodowej, p. red.]. Mimo to wyraziliśmy nasze roszczenia głośno na światowym forum, mówiąc o nich jak p pryncypiach, dla których wielkie nacje były chętne przelewać krew i poświęcać największe bogactwa. Dało nam to możliwość do podniesienia znów naszej flagi wolności i skupienia na sobie uwagi świata.

Podczas wojny [chodzi tu o pierwszą wojnę światową, p. red.] nie byliśmy bardziej proniemieccy, probułgarscy, protureccy czy wreszcie antyfrancuscy. Byliśmy anty brytyjscy, realizowaliśmy naszą długowieczną politykę przeciwko wspólnemu wrogowi. Nie była to tylko nasza polityka. To były działania, które mogłyby równie dobrze być urzeczywistniane przez każdą inną mniejszą nację w tych samych warunkach. My byliśmy słabym narodem utrzymywanym w stanie podległości przez silniejszy naród i w stosunku do tego faktu formowaliśmy nasze kroki. Pamiętaliśmy doskonale, że problemem dla Anglii było to, że znaleźliśmy okazję i skorzystaliśmy z niej. (…) Nasza wrogość skierowana na Anglię była czynnikiem jednoczącym nas w pewien sposób z Niemcami. Stworzyliśmy wspólny front z Francją, gdy Francja walczyła przeciw Anglii. Walczyliśmy u boki Hiszpanii, gdy ta walczyła przeciwko Anglii. To samo z Duńczykami, gdy wystąpili oni przeciwko Anglii.

Tak się złożyło, że przy tej okazji Anglia włożyła broń w nasze ręce i skierowała ją przeciwko samej sobie. Świat postrzegało się wówczas przez pryzmat wielkiej wojny w Europie. Mogliśmy przyciągnąć uwagę do fałszywości jaką miał w sobie angielski system wartości i uwidocznić światu, jakie praktyki wobec nas stosowano. Znaleźliśmy się na pozycji, z której byliśmy w stanie zmusić Anglię do uznania naszej wolności lub zadręczać samych siebie pokojowym proklamowaniem tak podstawowego prawa.

To była nasza stara strategia. Mieliśmy ten sam stary cel, a naszą intencją była po prostu obrona wolności, niezależności od angielskiej okupacji i tego wszystkiego, co było jej udziałem.

Powstanie zbrojne [chodzi tu o Powstanie Wielkanocne z 1916 r., p. red.] było wyrazem naszego prawa do wolności. Wyraziło naszą determinację w dążeniu do zdobycia możliwości wolnego wyboru. Sami chcieliśmy decydować o naszym losie. Chcieliśmy przeprowadzić takie powstania, jakie miały miejsce w Polsce lub Czecho-Słowacji [sic!], lub każdym innym kraju, którego przebudzenie było powodem nowo-głoszonych idei. Republika, która została utworzona podczas Powstania Wielkanocnego w 1916 roku była irlandzkim wyrazem wolności jakiej oczekiwano. To był nasz sposób wypowiedzi i wystawienia na próbę Wielkiej Brytanii czy ma prawo nad nami dominować.

Irlandia chciała przedstawić to jasno, że była tak samo wolnym krajem jak wszystkie inne. Pozostałe nacje domagały się wolności i ich postulaty były akceptowane. Roszczenia Irlandii nie były przecież słabsze od upomnień innych nacji. Mieliśmy równe prawa do uznania nas jako wolnego narodu, tak samo jak wówczas Polska. Taki stan rzeczy nie akceptował Rząd Brytyjski, zwłaszcza stanowisko, które w tej chwili przyjęliśmy.

Brytyjską formą rządów była monarchia. Ażeby jasno określić nasze pragnienie zerwania wszelkich związków z Wielką Brytanią, ogłosiliśmy republikę. Odrzuciliśmy brytyjską formę rządów, nie dlatego, że była monarchią, ale dlatego że była brytyjska. (…) Celem pozostała obrona samych siebie, jako manifestacja formy rządów, która była odpowiedzią na brytyjskie oszczerstwa, jako by Irlandia miała być kwestią wewnętrzną i państwową. To miało być ze strony Wielkiej Brytanii gwarancją ze strony świata, ażeby ten nie przejmował się jakimikolwiek głosem ze strony Irlandii. Nasza manifestacja figurowała zatem jako podkreślenie naszej odrębności narodowej. Stała się deklaracją z naszej strony, że naszym ostatecznym celem jest osiągnięcie całkowitej niepodległości.

To wyraziło nasze odsunięcie się od strategii polityki parlamentarnej z Westminster’u. [Chodzi tutaj o istniejące siły polityczne dążące do autonomii i zasady Home Rule - Rządy Krajowe, p. red.]. Ta polityka upadła. (…) To miało bardzo zły wpływ, powodując, że ludzie szukali w Anglii lepszego, bardziej progresywnego rządu (…) liczyli na sprezentowanie im wolności na raty, daleko od ich własnego kraju, od samych siebie. A to właśnie oni sami mogli dać sobie to, czego poszukiwali. W tym okresie zatopiliśmy się (…) w (…) stanie podległości. Trudniejszym (…) okazało się ponowne budzenie świadomości narodowej.

Mieliśmy się nauczyć, że trzeba wypróbować różne sposoby, aby móc zabezpieczyć swoją niezależność. Zamiast dać Anglii możliwość okazania nam łaski w postaci prezentu (za pomocą podpisania lub niepodpisania traktatu) musieliśmy walczyć z jej obecnością, która zaprzeczała naszemu istnieniu. Postanowiliśmy, że musimy postawić jedno zasadnicze pytanie - na jaki warunkach wycofają się z naszego terenu i czy wyeliminują wszelkie możliwe drogi ingerencji w nasze państwo?

(…) zaczęliśmy podążać (…) nową ścieżką. (…) Na początku (…) niepewnie, powątpiewając w sukces (…). Wiedzieliśmy, czym są kamienie milowe, które byliśmy w stanie dźwignąć i przenieść z jednego miejsca na drugie.

Powstanie Tygodnia Wielkanocnego wyznaczyło nam drogę. Jednak po zadeklarowaniu Republiki i wszystkiego tego, co oznaczało odcięcie się od Wielkiej Brytanii, spowodowało, że popadliśmy znów w stare przyzwyczajenia i bardzo niepewnie kroczyliśmy nową ścieżką (…) pierwsze po Powstaniu wybory (…) w 1917r., [wyglądały tak, że, p. red.] zapomniano całkowicie o Republice Wielkiego Tygodnia. (…) powodami, dla których można było kandydować była (…) chęć stania w opozycji do kandydatów Irlandzkiej Partii Parlamentarnej. [Dążyła ona do autonomii, p. red.] (…) Na scenie politycznej (…) formowała się opozycja. Opozycja, która jednoczyła się przeciwko ugrupowaniu Redmonde’a. (…) [lider wspomnianej Irlandzkiej Partii Parlamentarnej, tą opozycją było Sinn Fein p. red.].

Powstrzymanie się od aktywności w Parlamencie Brytyjskim stało się integralną częścią republikańskiego ideału – odrzucenie obcego rządu. (…) Starano się zjednoczyć cała opozycję, ale różnice w zdaniach (…) były tak duże, że aby oddalić groźbę rozłamu zadeklarowano, iż nie będzie to wielka [zintegrowana, p. red.] unia, ale raczej luźna współpraca.

Wybory (…) odbywały się zgodnie z tym porozumieniem i nie było jednej obowiązującej polityki do momentu zjednoczenia wszystkich regionalnych komórek z Sinn Fein, co stało się akurat przed generalnym zgromadzeniem w 1917. (…) ludzie zaczęli wierzyć w nową politykę i uwierzyli, że ludzie, którzy się z nią zgadzali dadzą z siebie wszystko dla poprawienia losu Irlandii. Podczas wyborów w 1918, przeprowadzonych na zasadzie samostanowienia, dali z siebie wszystko.

Źródło: M Collins., The Path to Freedom, wyd. The Talbot Press, Dublin 1922, s. 67-75.

Patryk Płokita