piątek, 23 grudzień 2016 17:54

Paweł Bielawski - „Prawica anglosaska i kontynentalna”

 

W ciągu ostatnich miesięcy, bądź nawet i lat panuje sporo zamieszania pojęciowego nt. terminu "prawica". Różni ludzie stosują to słowo w dość różnych sensach. W celu rozjaśnienia (jak również pewnego uproszczenia) można by się pokusić o rozróżnienie takowe: prawica anglosaska i kontynentalna.

 

Prawica anglosaska (jak sami Anglosasi) jest płytka, skoncentrowana na materialności, praktyczności, a więc na rynku. Podkreśla kwestie swobody handlu itd. Praktycznie nie ma nic specjalnego do powiedzenia w kwestii duchowości, wiary, porządku "wyższego" itp. Nie interesuje jej harmonia społeczna, tylko apoteoza jednostki – handlarza i przedsiębiorcy – i ich egoistycznego interesu. Podstawą tej wersji "prawicy" jest ekonomizm, tzn. sprowadzania wszystkich zjawisk społecznych do kwestii gospodarczych. Kwestie materialno-ekonomiczne wiodą tutaj prym - kwestie idei, kultury nie są uważane za istotne. Zgodne z tą logiką, wszystkie problemy wynikają ze zniekształceń lub ograniczeń wolnego rynku, który traktowany jest autotelicznie, tzn. jako cel sam w sobie. Rynek de facto spełnia rolę Boga, który jest nieomylny i z wyrokami którego nie wolno się nie zgadzać. Typowym jej przedstawicielem jest Janusz Korwin-Mikke.  

 

"Prawica" ta, paradoksalnie, bardzo dużo czerpie, ze spuścizny rewolucji francuskiej. Liberalizm i indywidualizm (na których opiera się prawica anglosaska) to twory oświecenia. Wizja społeczeństwa jako zbioru zatomizowanych jednostek (słynny cytat Margaret Thatcher: "Nie ma czegoś takiego jak społeczeństwo") był przed rewolucja francuską w ogóle nieznany, wręcz nie do wyobrażenia. Nie było czegoś takiego jak abstrakcyjna "jednostka" – byli tylko konkretni ludzie, których realność przypisana była przynależności do jakiejś konkretnej, realnie istniejącej wspólnoty. Świetnie obrazują to słowa Josepha De Maistre: „Otóż, nie ma wcale człowieka na świecie. Widziałem w swoim życiu Francuzów, Włochów, Rosjan, etc. Wiem nawet, dzięki Montesquieu, że można być Persem; ale co do człowieka, oświadczam, że nie spotkałem go w życiu; jeśli istnieje, to nic o tym nie wiem”. Oświeceniowe, czysto-abstrakcyjne i oderwane rozumienie "jednostki", koncentracja wyłącznie na kwestii materialno-ekonomicznej to coś, co prawica anglosaska dzieli z lewicą marksistowską, podobnie jak przekonanie, iż mniejsze lub większe "korekty" w sferze materialno-gospodarczej są rozwiązaniem wszystkich problemów. 

 

Prawica kontynentalna (roboczo przyjmijmy, że istnieje od De Maistre'a) opiera się na afirmacji wyższego porządku, wartości duchowych - nie wychodzi od kwestii materialno-ekonomicznej, a od prymatu Idei, odwiecznych wartości. Sprawy ekonomiczno-materialne są drugorzędne, tzn. mają one być dostosowane do wymogów życia narodu. Za ważniejsze niż swoboda handlowania i egoizm jednostki uważa społeczną harmonię i integralność tradycyjnej wspólnoty. Przedstawicielem tak rozumianej "prawicy" jest Julius Evola. Innym przykładem jest Europejska Nowa Prawica, która za punkt wyjścia przyjmuje harmonię społeczną i integralność wspólnoty. Jest krytycznie nastawiona do kapitalizmu liberalno-globalnego, gdyż ten niszczy tradycje, wspólnoty, religie, więzi społeczne tworząc społeczeństwo zatomizowanych jednostek dbających wyłącznie o zysk - "homo economicusa". Kapitalizm liberalno-globalny działa na zasadzie kulturowego buldożera, który jak walec wszystko sprowadza do jednego konsumpcjonistyczno-materialistycznego wzorca. Kulturowy marksizm (czyli "lewactwo") jest pionkiem na usługach liberalizmu. Skupienie ataku na "lewactwo" jest naiwnością, gdyż jest ono co najwyżej "psem gończym" liberalno-kapitalistycznej elity finansowo-korporacyjnej. Dlatego Europejską Nową Prawicę można spokojnie nazwać "Prawica antyliberalna".

 

Istotną różnicą między prawicą anglosaską a kontynentalna jest to, iż według tej drugiej "korekty" wyłącznie na polu materialno-ekonomicznym nie rozwiążą wszystkich problemów. W przeciwieństwie do prawicy anglosaskiej, kontynentalna podkreśla wagę działań na polu kultury, którą prawica anglosaska oddała lewicy europejskiej walkowerem. Efekty tego są powszechnie znane - jak choćby szalejąca na Zachodzie polityczna poprawność. Było to możliwe dlatego, że lewica zaangażowana dokonała postulowanego przez lewackiego, studenckiego aktywistę niemieckiego Rudi'ego Dutschke "marsz przez instytucje" (hasło mylnie przypisywane Gramsci'emu). Zdobycie realnej władzy politycznej, natomiast, jest możliwe wyłącznie wtedy, gdy osiągnie się "hegemonię kulturową" - zawładnie się symbolami, będzie narzucało formy kulturowe, zdobędzie "rząd dusz". I to jest główne zadanie, które należy wykonać wg prawicy kontynentalnej.

 

W moim przekonaniu, Prawica oznacza ideały, zasady, wartości i duch, które traktowane są jako podstawa państwa i życia społecznego; to wierność wartościom, które istnieją i obowiązują od czasów starożytności - symbolicznym wyrazem tego jest archetyp wojownika, który dominował w Europie przez całą starożytność i średniowiecze. To jest istota prawicy - Prawdziwej Prawicy. To się jednak zmieniło, gdy Zachód Europy został zdominowany przez protestantyzm (który oczyścił katolicyzm ze sporej ilości pogańskich, tzn. etnicznie-europejskich elementów i wrócił do swego palestyńskiego źródła), którego archetypem jest przedsiębiorca. Efektem ideowego powrotu chrześcijaństwa do swego palestyńskiego źródła była zamiana etosu żołnierza-wojownika na etos handlarza-burżuja. Na tym polega symboliczna różnica między obydwoma odmianami „prawicy”.

 

Podsumowując, można by się zastanowić, czy anglosaska prawica rzeczywiście reprezentuje pierwotnego, indoeuropejskiego ducha Europy. Jeżeli "prawicę" rozumieć jako konserwację odwiecznych wartości europejskich, to śmiem wątpić. Protestancki archetyp burżuja-handlarza nie jest czymś, co wywodzi się z pnia indoeuropejskiego. Został on zaszczepiony z zewnątrz i skutecznie zepchnął pierwotny europejski archetyp rycerza do lamusa, zamieniając go archetypem o zdecydowanie nie-europejskim pochodzeniu. Anglosaska "prawica", czyli de facto "konserwatywny liberalizm" właściwie nie jest prawicą sensu stricto. Jest po prostu liberalizmem zabarwionym prawicowo.

 

 

Paweł Bielawski