środa, 23 listopad 2016 20:09

Bogusław Wagner - „Polska emocjami stoi”

Polacy to naród bardzo emocjonalny. Niestety, gdy górę biorą emocje ludzie przestają myśleć, a to przekłada się na takie, a nie inne wybory, gdyż człowiek rozemocjonowany, to człowiek dający się łatwo zmanipulować. Wykorzystują to specjaliści, hochsztaplerzy polityczni zarówno z lewej jak i z prawej strony sceny politycznej zwanej demokracją liberalną.

 

Jak łatwo manipulować rozemocjonowanym tłumem można było zaobserwować podczas tzw. Czarnych Marszy gdzie socliberałom dało się przekonać grupę Polek i Polaków, że rząd coś chce zmienić w obowiązującej obecnie, kompromisowej, ustawie dotyczącej aborcji. Jak wiadomo, rząd nic nie chciał zmienić, a wręcz bronił się rękoma i nogami przed tymi zmianami mając za plecami poparcie Episkopatu. Podczas tych parasolkowych marszy z wieszakami w dłoniach ludziom umknęło, że właśnie w tym samym czasie dano zielone światło do podpisania umowy CETA. Obecnie rządowy projekt 4000 też stał się celem dla rozemocjonowanych zwolenników opcji socliberalnej. Już ich projekcje myślowe podpowiadają im, że rząd każe rodzić martwe dzieci. To nic, że projekt ani słowem nie wspomina o jakimkolwiek przymusie. Ważne są emocje, a nie to co jest w rzeczywistości.

 

Emocje są również niezbędnym elementem każdego tropiciela komuny, imigrantów oraz walczącej z islamem facebookowej husarii. Polski tropiciel komuny, mimo słabej lub wręcz żadnej znajomości doktryny Marksa, wszystko co odbiega od jego wizji Polski określa mianem „komuna”. To nic, że w Polsce próby wprowadzenia systemu opartego na wzorach sowieckich skończyły się wraz ze śmiercią Bieruta, rozemocjonowany tropiciel odrzuca cały dorobek PRL jako coś gorszego. Komuna i już. Emocje nie pozwalają spojrzeć na sprawy z odpowiedniej perspektywy i dostrzec, że np. mieszkań budowało się więcej niż obecnie, a poziom szkolnictwa był na wyższym poziomie. Komuna, a w domyśle Rosja. To nic, że obecnie mamy w Polsce kilkaset tysięcy żyjących poniżej granicy biedy, to nic, że samobójstwa z przyczyn ekonomicznych nikogo już nie dziwią etc. etc. Bezlitośnie żerują na tym partie usytuowane z prawej strony sceny politycznej. Wałkowanie non stop tematu Wyklętych – oczywiście należy pamiętać o ich poświęceniu dla Ojczyzny - organizowanie uroczystości patriotycznych, by w tym samym czasie wpędzać nas w coraz większe zależności od ponadnarodowych organizacji finansowo politycznych. Jedną z odmian tropiciela komuny jest wolnościowy tropiciel wszelkich socjalizmów ukrytych w podatkach, ZUSie czy innych składkach płaconych na rzecz państwa.

 

Tak samo skrajne emocje wywołuje sprawa islamu i imigrantów. Wielotysięczne tłumy rozemocjonowanych ludzi na marszach antyimigranckich protestowało przeciwko czemuś, czego praktycznie w Polsce nie ma, czyli prawdziwego najazdu islamskich imigrantów. Ludzie protestujący przeciwko skutkom, są prawie całkowicie odporni na przyczyny tego zjawiska jakim jest imigracja z Bliskiego Wschodu. Wystarczy rzucić hasło islam u bram i u rozgorączkowanej gawiedzi zapala się czerwona lampka i wyrastają husarskie skrzydła. Jednak najczęściej kończy się na obrzuceniu meczetu kawałkami wieprzowiny lub nabazgraniem na murze jakiegoś hasła. Żadnej głębszej analizy tematu gdyż dysonans poznawczy tematu mógłby zachwiać dotychczasowym podejściem, a to nie jest na rękę specom od grania na emocjach tłumów, a przecież wystarczy odrobina dystansu by dostrzec, że islamska imigracja ma miejsce do krajów, które odeszły od wiary chrześcijańskiej na rzecz liberalnego indywidualizmu. Polska zaś nieuchronnie zbliża się do tego modelu w czym skutecznie pomagają hierarchowie kościelni.

 

Już przedwojenni teoretycy i praktycy myśli narodowej przestrzegali by Polacy walczyli z wadami, a taką wadą jest niewątpliwie uleganie emocjom. To w połączeniu z mentalnością chłopopańszczyźnianą daje opłakane skutki co widać choćby po pobieżnym przeglądzie portali społecznościowych. Płacz, że administracja jednego z serwisów zbanowała jakieś konto i uzależnienie działalności od tego serwisu jest znamienny i charakterystyczny. Nacjonalizm ma za zadanie budowanie silnego narodu ludzi zdolnych do poświęceń, myślących samodzielnie, dociekających do przyczyn pewnych zdarzeń itd. Jeśli nie zdołamy wyzwolić się z emocjonalnego patrzenia na rzeczywistość, to na zawsze pozostaniemy małym narodem gdzieś na peryferiach Europy snującym sny o Wielkiej Polsce, lecz gdy przychodzi co do czego, to kończy się na maszerowaniu w takt melodii granych przez ludzi, którzy nie są zainteresowani zmianami.

 

Bogusław Wagner