wtorek, 25 październik 2016 18:39

Marek Kubiński - „Noc ponad dzień”

 

1. W noc jedną pełną ciemności,

Udręczeniem miłości rozpalona,

O wzniosła szczęśliwości!

Wyszłam nie spostrzeżona,

Gdy chata moja była uciszona.

2. Bezpieczna pośród ciemności,

Przez tajemnicze schody osłoniona,

O wzniosła szczęśliwości!

W mroki ciemności, w ukrycie wtulona,

Gdy chata moja była uciszona.


  ,, (...) za dnia łatwiej zapomnieć o Bogu" - powiedział kapitan, postać z ,,Biesów" Dostojewskiego, kiedy w czasie narady wewnętrznego jądra nihilistycznej society naszło go na refleksję. Opowiadał więc, jak to w przypływie pobożności modlił się w ciemnościach, natomiast cała wiara znikała wraz z nastaniem świtu. Kiedy własnym wzrokiem można ogarnąć cały świat, człowiek paradoksalnie traci zdolności poznawcze zaślepiony świadomością swoich możliwości. Obserwując otaczającą nas rzeczywistość, możemy nie pierwszy raz dostrzec aktualność myśli rosyjskiego mistrza. Kolejne generacje humanistycznych nadludzi osiągających coraz większe płycizny duchowości, odrzucają istnienie wyższej istoty. Sama myśl o jej istnieniu stanowi bluźnierstwo przeciwko święcącego triumf egocentrycznemu światopoglądowi. Można powiedzieć, że żyjemy w czasach kultu całkowitego dnia. Czy istnieje więc możliwość osiągnięcia alternatywy w postaci absolutnej nocy?

  Niewiele zjawisk naszego świata pobudza wyobraźnię w równy sposób, co bezmiar ciemności. Nieprzenikniona, tajemnicza noc stanowi przeszkodę ostateczną zarówna dla empirysty, jak i racjonalisty. U nieukształtowanej duchowo osoby wzbudzi strach, wszak kiedy rozum śpi, budzą się demony. Zjawisko nocy aprobowało i łączyło tak różne indywidualności jak mistyk, święty Jan od Krzyża i poeta o nihilistycznych zapatrywaniach Tadeusz Miciński. Noc jest czasem mistycznej walki z samym sobą, odzierania się ze wszelkich masek, za którymi kryjemy oblicze, także względem Boga. Bardzo często noc jest również kryzysem naszej wiary, naturalnym etapem w życiu chrześcijanina. Przezwyciężając trudności, nie możemy jednak ponownie uciekać w świat dziennych złudzeń. Duchową, mistyczną noc należy w sobie pielęgnować i stale walczyć o nowy poranek, inny niż każdy poprzedni. Naszym zadaniem jest nieprzerwany, platoński marsz w stronę świata idei. Żadne zwycięstwo nie może być dla nas całkowicie satysfakcjonujące. Przezwyciężenie jednej słabości nie może wywołać u nas akceptacji innej. Porządek, który proponują nam nasi rządzacy nie może zaspokoić naszych dążeń. Każdy z nas powinien być siewcą twórczego chaosu wśród gnijącego ładu. Nasz cel to zniszczyć, by stworzyć.

,,O nocy cicha, nocy błękitna

u stóp Twych leżę, całując Cię -

warkoczy Twoich gąszcz aksamitna

po wzgórzach gwiezdnych w niebo się pnie"


  Duch dnia zabija wszystko, co dąży do transcendencji. Efekty humanistycznej rewolucji świetnie scharakteryzowanej przez Mikołaja Bierdiajewa zataczają coraz większe kręgi. Po odrzucającym klasyczne formy futuryzmie przyszła pora na postmodernizm. Współczesny człowiek hołubi bożków dnia, którzy karmiąc jego pychę pozwalają mu zatopić wzrok we własnym odbiciu. W ciemności nikt nie odnajdzie zwierciadła przedstawiającego jego rozpadające się każdego dnia ciało, czczone z absurdalnym namaszczeniem. Człowiek może natomiast dokonać refleksji nad swoją duszą, a w chwili słabości wezwać Boga. Przepełniony mistycyzmem będzie zdolny do przekroczenia samego siebie, co jest ważnym momentem na szlaku w stronę arystokracji ducha. Noc to także czas, aby zgnieść pychę w sobie i stać się świadomym wszystkich własnych ograniczeń wynikających z upośledzenia swojego podstawowego zmysłu przez brak widocznego światła, a także z upośledzenia własnego systemu poznawczego przez grzech pierworodny. Zatrzymując się na chwile przy świetle, trzeba zaznaczyć, że skoro nie można go dostrzec, to nie znaczy, że nie istnieje wtedy. W naszym dualistycznym świecie dwoistą naturę posiada również słońce. Czas przywrócić cześć królującemu na nocnym niebie czarnemu słońcu. To mistyczne ciało niebieskie jest idealnym symbolem tradycjonalizmu. Stanowi swoją formułą odwrócenie ideałów współczesnego świata. Czarne, a mimo to daje więcej światła niż wszystkie znane nam antywartości razem wzięte. W jego świetle panuje wyciszenie, stanowiące zarazem preludium i nieodłączny element życiowego idealizmu.

  Noc nie jest jedynie zjawiskiem postrzeganym jednostkowo. Osiągniecie stanu wewnętrznej nocy sprawia, że człowiek porządkuje swój światopogląd. Świat nie składa się wyłącznie z następujących po sobie ,,wysokich i niskich" epok, jak uczy nas system edukacji. Savriti Devi rozpisywała oś czasu na słonecznym kręgu, jednak, jak słusznie zauważył Bierdiajew, do przeszłości nie ma powrotu. Meander czasu zmierza powoli, lecz nieuchronnie, ku polom Armagedonu. Nie wiemy jednak, czy (jak twierdził św. Pius X) żyjemy w czasach ostatecznych, czy też koniec świata znajduje się wciąż daleko za horyzontem. Przed tradycjonalistą rysuję się w każdym razie perspektywa egzystowania w świecie ruin albo zwrot w stronę najczarniejszej, ciemniejszej od samej czerni nocy rozświetlonej pochodniami naszych płonących dusz. Cytując złego ducha rosyjskiego zamachu stanu - Rusłana Chasbułatowa, ,,nadciąga straszliwa wojna". Nie materialna, a właściwie nie przede wszystkim materialna, ponieważ zjawiska zachodzące w rzeczywistości widzialnej są tylko odzwierciedleniem stanu wewnętrznego. Niech będzie to wojna duchowa, legionowa stal przebijająca materię i godząca w samo serce pana zła. Największym błędem współczesnych ludzi jest wstrzymanie walki. Kiedy człowiek zaprzestaje kontaktów ze światem nadprzyrodzonym, tamten świat nie przestaje wdzierać się do ludzkiego wnętrza. Tej duchowej wojny nikt za nas światu nie ogłosi, ani zdegenerowana hierarchia kościelna, ani pseudokonserwatywni politycy. To zadanie nas, tradycjonalistów, aby uderzyć w bębny kalijugi. W jaki sposób? Wszelkimi sposobami: kulturą, kontrkulturą, gramsciowskim marszem przez instytucje naszego ziemskiego padołu nieszczęścia i płaczu. Wybór pozostawiam ewentualnym poruszonym czytelnikom. Jedyną czynnością polecaną z tego miejsca jest wewnętrzne (a w konsekwecji także zewnetrzne) wyrwanie się ze świata płonących ruin w świat nocnych ciemności, w akcie iście evolianskiego buntu. Wszak, jak mawiają Rosjanie, ciemność – druh dywersanta, a owym duchowym dywersantem powinien być każdy tradycjonalista, nacjonalista czy konserwatysta.

Marek Kubiński

 

 W artykule wykeżystano fragmenty ,,Nocy ciemnej” św Jana od Krzyża oraz ,,W mroku gwiazd” Tadeusza Micińskiego.