wtorek, 25 październik 2016 18:37

Kacper Sikora - „Jak błędy przeszłości przekuć obecnie w prawdziwą politykę zagraniczną”

  Polska jako państwo funkcjonuje na mapie świata nieprzerwanie od 1918 roku. Jednak dopiero po traktacie wersalskim oraz ryskim w pełni, (według prawa międzynarodowego) odzyskała swą niepodległość. Proces budowania państwa, tak naprawdę od nowa nie był łatwy. Jednym z jego elementów, było wypracowanie własnej polityki zagranicznej. Albowiem celem prawdziwej polityki zagranicznej jest pożądany stan spraw (plan lub koncepcja), do którego dąży dane państwo, podejmujące określone działania. Cele stanowią wyraz dążeń rządów. Cele są projekcją stanu spraw, korzystnego dla danego państwa. Cele stanowią dyrektywy działań polityki zagranicznej państwa. Adresowane są do środowiska międzynarodowego, gdyż zakładają wywieranie wpływu na inne państwa, a nie odwrotną sytuację. To co było istotne za czasów II RP czy PRL, niekoniecznie musi leżeć w naszym interesie dzisiaj. Środki wykonawcze, zawarte zawsze były nie tylko w samej działalności dyplomatycznej, lecz także poprzez wywieranie nacisku gospodarczego czy wojskowego ( na przykład organizowanie manewrów) .

 II Rzeczpospolita na początku swojego funkcjonowania tak naprawdę nie miała przemyślanej koncepcji. Musiała bowiem prowadzić wiele wojen, o swoje granice w tym samym czasie. Misja dyplomatyczna robiła swoje, a wojsko swoje. Ważny okazał się skuteczny rezultat, kiedy to w ostateczności granice państwa zostały ustalone a konflikty zbrojne ustały. Potem nastał niestety czas demokracji parlamentarnej. Niestabilność polityczna, a co za tym idzie za częste wybory i zmiany rządów, był nawet moment, dokładnie w 1922 roku, gdy wojna domowa wisiała na włosku. Sam fakt, iż Piłsudski wycofał się, wiadomo że na jakiś czas, z życia publicznego, w tamtych czasach nie wróżyło dobrze i było powodem do wielkiego niepokoju polskich obywateli. ZSRR jawnie nie zmieniło swe polityki zagranicznej pomimo przegranej wojny ,tak samo do pewnego czasu było także z Republiką Weimarską, kiedy to w 1925 roku doprowadziły od wybuchu wojny celnej oraz pozwolili na wzrost akcji antypolskich określonych jako wypadki gdańskie. Polska zawarła sojusz z Francją ,niestety jak to bywa, nie był o sojusz obustronny, poza ty jego cena była jednak zbyt wysoka, jak się bowiem w godzinie próby okazało, owy sojusznik nie przybył nam z pomocą. Czy przewrót majowy okazał się zły dla polski oraz przyszłej polityki zagranicznej? Moim zdaniem, nie a wręcz przeciwnie. Inne państwa wtedy tez tak myślały, a zwłaszcza Anglia. Polityka zagraniczna przybrała wtedy bardziej antyradziecki kurs, z zaznaczeniem aby równoważyć stosunki z ZSRR oraz z Republiką Weimarską. Zaryzykuję stwierdzenie iż jeśli Józef Piłsudski by żył ,to nie pozwoliłby Beckowi na tak karygodny błąd i doprowadzenie do wybuchu wojny z III Rzeszą a w konsekwencji także i z ZSRR.

 II Wojna Światowa pokazała nasze polskie męstwo i odwagę. Lecz na nic się nam ona zdała. Co z tego że obroniliśmy Anglię, co z tego że wyzwalaliśmy Holandię, Włochy oraz w szeregach Ludowego Wojska Polskiego wyzwalaliśmy pozostałą część Europy, a dopiero tak naprawdę na końcu nasz kraj. Nic, Francja, Anglia, USA i ZSRR wykorzystały nasz polski kapitał wojskowy(żołnierzy) a nas oddali pod dyktando ZSRR. Wniosek powinien być jeden dość uczestniczenia Polski w cudzych wojnach! No chyba jeżeli mamy w tym interes. Czasy PRL natomiast to bycie wasalem ZSRR, czyli brak jakiejkolwiek samodzielnej polityki zagranicznej.

 III RP to znowu czas, zwłaszcza a starcie rządów mniejszościowych. Celem nadrzędnym stało się, związanie ze Wspólnotą Europejską oraz NATO. Chodziło o utrwalenie procesu integracji Polski z Zachodem, a także o uzyskanie akceptacji a także, współpracy państw oraz instytucji zachodnich w tym procesie. Osobiście wydaje się, że tu tak naprawdę, nie o to chodziło, u rządzących uruchomił się syndrom Wielkiego Brata, braku seniora, wiec zamienili go z ZSRR na USA, co pokazały zabiegi dyplomatyczne. A czy sukcesem można określić dołączenie do NATO? Moim zdaniem niekoniecznie, zwłaszcza gdy nie ma wobec niego przeciwwagi w postaci rozwiązanego 1 lipca 1991 roku Układu Warszawskiego. Co do Unii Europejskiej to oczywistym jest że, na początku sam status stowarzyszenia z UE leżał w naszym interesie, ale członkostwo już nie.

 Paradoksalnie dziś mamy dowody na to, iż politycy nie wyciągają wniosków z przeszłości. PiS bierze sobie za wzór marszałka Piłsudskiego. Zapomina jednak iż, on na germanofobię by nie pozwolił. Dziś wiedzie ona niestety prym w ,,naszej” polityce. Już pomijając fakt iż, nie mamy żadnych korzyści po tym jak opowiedzieliśmy się za strona rządzącą w konflikcie ukraińskim. Sankcje gospodarcze które Rosja na Nas nałożyła, zniosła dziwnie Francji czy Niemcom. Promykiem nadziei jest to iż, nie ograniczamy się już tylko do Europy ale zaczynami robić interesy z Iranem, Chinami, Japonią, to jest dobra droga. Jeśli chcemy zacząć, prowadzić samodzielna politykę zagraniczną, powinniśmy jako państwo wystąpić z UE lub ograniczyć się do kraju stowarzyszonego z Nią. NATO tak samo jak ONZ to papierowy twór, powrót naszej dyplomacji do umów bilateralnych, w sprawach zarówno gospodarczych jak i militarnych jest moim zdaniem jedynym rozwiązaniem. Jeśli dalej jeszcze bardziej radykalniej będziemy odbudowywać i promować swój kapitał u siebie, będzie można powrócić do ceł i sankcji, ale na to potrzeba czasu. Zacieśnienie relacji z członkami grupy Wyszehradzkej to też dobry kierunek. To powinien być jeden z priorytetowych celów naszej polityki zagranicznej obok starań na rzecz złagodzenia ,wystarczająco już napiętych stosunków z Rosją. Choć nie jestem naiwny na tyle aby uwierzyć że taki Macierewicz zostałby poświęcony aby tego dokonać, jednak jeśli by tak się stało, to byłaby bardzo dobra decyzja. Na koniec dodam tylko tyle: jeśli Polska (polscy politycy) przestanie ulegać emocjom i pomagać komu popadnie (Afganistan, Irak), nie patrząc czy jej się to opłaca czy nie, kiedy wyrwie się z wpływów mocarstw i to one będą musiały iść na wszelkiego rodzaju ustępstwa; kiedy zacznie rozróżniać politykę historyczną od polityki gospodarczej oraz wyzbędzie się, jakichkolwiek fobii a dyplomacja wróci do umów dwustronnych to jest realna szansa na to iż, wtedy dopiero będziemy świadkami narodzin prawdziwej polskiej polityki zagranicznej. Służącej tylko i wyłącznie interesom Polaków.

Kacper Sikora