wtorek, 26 kwiecień 2016 13:42

Spuścizna Wincentego Lutosławskiego

Zapewne spora część współczesnych, polskich nacjonalistów nie słyszała o postaci Wincentego Lutosławskiego, a jego przynależność do środowiska narodowego może być powodem do dumy, o czym postara się zaświadczyć ten tekst. Dorobek intelektualny oraz dzieło życia tej postaci jest naprawdę imponująca.

Wincenty urodził się w 1863 roku w Warszawie, a zmarł 1954 w Krakowie. Jego ojcem był Franciszek Dionizy Lutosławski, który był odpowiedzialny za zbudowanie fortuny rodu Lutosławskich. Sam Wincenty studiował chemię i filozofię, jednak to z tą drugą dziedziną związał swoje życie. W trakcie studiów należał do korporacji akademickiej Konwent Polonia. Przez wiele lat wykładał na różnych uniwersytetach – m. in. na Uniwersytecie Jagiellońskim, Uniwersytecie Stefana Batorego w Wilnie, czy zagranicznych w Lozanie i Genewie. Do jego największych zasług na rzecz nauki należy chronologiczne uporządkowanie „Dialogów” Platona, lecz nie poprzestawał on na zajmowaniu się historią filozofii, ponieważ sam próbował wypracować polski system filozofii narodowej, w której chciał połączyć idealizm platoński z romantycznym mesjanizmem polskim. Jego próba konsolidacji tych dwóch systemów nie kończyła się – co ważne – na intelektualnych dywagacjach. Starał się bowiem, żeby za ideą szedł czyn. Z czym to się wiązało? Zależało mu na tym, żeby Polacy byli narodem możliwie najbardziej czystym duchowo. Jego pierwszą inicjatywą społeczną było założenie w 1902 r. Eleuterii – towarzystwo do walki z alkoholizmem. Kilka miesięcy po jej powstaniu narodziła się organizacja Eleusis. Było to religijno-filozoficzne stowarzyszenie, które miało wytworzyć Polsce elitę prowadzącą do duchowego odrodzenia Polaków. Warto zaznaczyć, że w swym kształcie Eleusis nawiązywało do romantycznego Koła Sprawy Bożej – mesjanistycznej sekty założonej przez Towiańskiego, do której należeli m. in. Adam Mickiewicz i Juliusz Słowacki.

Czym zajmowało się Eleusis? Przede wszystkim członkowie tego stowarzyszenia musieli zachowywać poczwórną abstynencję – od alkoholu, tytoniu, rozpusty i hazardu. Ponadto studiowali filozofię indyjską oraz platońską. Dokonywali ezoterycznych interpretacji dzieł Adama Mickiewicza. Praktykowali jogę. Kultywowali katolicką pobożność. Ćwiczyli krótkotrwałe i długotrwałe posty. Zachowywali dietę wegetariańską. Zajmowali się także propagowaniem ideałów swojej organizacji takich jak karność, czy dyscyplina. Ważną informacją jest fakt, iż Wincenty Lutosławski, jako filozof o międzynarodowej sławie, pełnił w tym stowarzyszeniu rolę guru. Należy dodać, że Eleusis mocno wpłynęło na kształt powstałego później harcerstwa.

Poza pionierską działalnością realizującą ideały mesjanistyczne, Lutosławski należał także do Ligi Narodowej. Należy uznać jednak, że chęć wytworzenia Nowego Polaka, którą niewątpliwie da się w tej postaci dostrzec, łączy Wincentego jeszcze dobitniej z naczelnymi myślicielami endecji, czy późniejszych narodowych radykałów. Jako ciekawostkę warto wspomnieć, że dokonywał ekspertyz dla polskiej delegacji podczas konferencji wersalskiej.

Godnym zastanowienia jest to, czy współcześnie możemy się czegoś od tego człowieka nauczyć. Nie ulega wątpliwości, że Polacy nadal mają problem z używkami – w szczególności z alkoholem. Istnieje wiele organizacji starających się wpływać na ten stan rzeczy, ale niewiele z nich ma wymiar nie tylko fizyczny. Bez podłoża duchowego nie można mówić o dążeniu do moralnego uzdrowienia. Niewielu z nas – polskich nacjonalistów – podejmuje dobrowolne wyrzeczenia w imię uszlachetnienia całego narodu. Znakomitym dziełem Ruchu Oazowego i samego księdza Franciszka Blachnickiego jest Krucjata Wyzwolenia Człowieka, której członkowie właśnie w imię uzdrowienia innych sami podejmują się abstynencji. Może warto byłoby wziąć z nich przykład i przestać śmiać się z ludzi, którzy nie chcą ulegać nałogom. Popularna idea Straight Edge powinna – w uduchowionym wymiarze – wybrzmiewać wraz z hasłami Sportowego Trybu Życia. Może nawet warto byłoby pomyśleć o ponownym założeniu lub włączeniu się w jakieś istniejące organizacje mające na celu duchową odnowę Polaków, bo bez konfrontowania się ze słabościami narodu marne są szanse na rewolucję dusz. Wincenty Lutosławski z pewnością poparłby taką inicjatywę.


Michał Walkowski