czwartek, 29 październik 2015 13:52

Wywiad z Plamenem Dimitrovem, przedstawicielem Bułgarskiej Unii Narodowej

W Polsce nacjonalizm bałkański znany jest z konfliktów etnicznych, oraz rumuńskiej Żelaznej Gwardii. Niestety, bułgarski nacjonalizm i jego historia nie są dobrze znane. Czy mógłbyś w krótkich słowa przybliżyć swoje narodowe idee?

Jest bardzo trudno wytłumaczyć to pokrótce, ale się postaram. Bułgaria istnieje jako kraj na Bałkanach już od 681 roku. Uważa się, za sprawą niektórych historyków (jak profesor Norman Davies, który jak się zdaje jest bardzo popularny w Polsce), że było to jedno z pierwszych państw narodowych w Europie. W 1396 roku Bułgaria została podbita przez Imperium Osmańskie. To były mroczne czasy dla nas, ponieważ przez kolejne 500 lat znajdowaliśmy się pod władzą islamskich barbarzyńców. Najważniejszą rzeczą dla nas było zachować czystość etniczną, religię, oraz tożsamość kulturową. Nasz walka o wolność trwała i wiele powstań przeciwko Turkom zostało utopionych we krwi, z niebywałą brutalnością. Po wojnie rosyjsko-tureckiej z 1877-1878 Bułgaria została wyzwolona. Natychmiast po wojnie Bułgaria przywrócona została niemal w całości w swoich granicach etnicznych, lecz krótko potem wielkie potęgi tamtego czasu zdecydowały, że jest zbyt wielka i podzielili ją między swoje terytoria. Od tamtego momentu głównym zadaniem bułgarskiego nacjonalizmu jest zjednoczenie naszego terytorium. Wszystkie wojny, w których toczyliśmy walkę były tylko po to, żeby zjednoczyć bułgarski naród w jednym państwie. Niestety, nawet dzisiaj posiadamy terytoria, które są okupowane przez sąsiednie państwa.

 

Po 1944 Bułgaria była okupowana przez Sowietów i został powołany marionetkowy rząd komunistyczny. To wpłynęło na duże straty nacjonalistycznego ruchu. W roku 1989, reżim oficjalnie się zmienił. Lecz faktycznie te same komunistyczne klany wciąż trzymają władzę. Oni tylko nazwali się demokratami i zmienili sowieckich panów na amerykańskich. Jak większość europejskich rządów, oni także forsują globalistyczny i antynarodowy przekaz. Teraz walka bułgarskich nacjonalistów opiera się na odebraniu naszego państwa z ich rąk, obronie tradycyjnych wartości i bułgarskiej tożsamości. W tym procesie będziemy musieli rozwiązać wiele problemów wywołanych przez obecny rząd, jak ekonomiczną katastrofę, kryzys demograficzny, problem z Cyganami (którzy są zachęcani przez władze oraz liberałów z NGO do życia jako socjalne pasożyty i kryminaliści), próby islamizacji części naszego kraju, nowo powstały problem z nielegalną imigracją i inne. Lecz europejscy nacjonaliści spotykają się z wieloma podobnymi problemami.

Opowiedz, proszę, w kilku słowach o swojej grupie, Bułgarskiej Unii Narodowej. Czym się zajmujecie? Czy macie sojuszników wśród innych narodowych ruchów w swoim kraju?

Bułgarska Unia Narodowa jest głównie młodzieżową organizacją. Założona została w roku 2001. Jesteśmy polityczną organizacją, ale nie jesteśmy partią. Ideologicznie uważamy się za następców Unii Bułgarskich Narodowych Legionów (nacjonalistycznej organizacji z czasów bułgarskiego caratu, założonej w 1932 r. i zdelegalizowanej przez komunistów w 1944 r.).

Mamy wiele rodzajów aktywności. Organizujemy różne uroczystości i obchody pamięci bułgarskich bohaterów, a także protesty dotyczące społecznych i politycznych problemów. Organizujemy sportowe wydarzenia i militarne szkolenia. Czasem organizujemy dobroczynne akcje, by wesprzeć potrzebujących Bułgarów. Organizujemy jeszcze wolontariaty, by pomagać Bułgarom, którzy ucierpieli podczas klęsk naturalnych jak powodzie itp. Jesteśmy aktywni kulturowo i edukacyjnie, organizujemy seminaria, odczyty i konferencje (również z gośćmi z innych europejskich państw). Posiadamy także wydawnictwo i publikujemy książki dotyczące bułgarskiego nacjonalizmu i historii (niektóre z nich były zakazane za czasów komunistycznych i po raz pierwszy je drukowaliśmy po zmianie reżimu).

Najbardziej popularnym wydarzeniem, które organizujemy dorocznie jest Marsz Lukova. Marsz z pochodniami ku pamięci generała Hristo Lukova, bohatera I Wojny Światowej i lidera Unii Bułgarskich Narodowych Legionów (UBNL). Został zamordowany przez komunistycznych terrorystów w 1943 roku. To jest największe nacjonalistyczne wydarzenie w Bułgarii. Wszyscy bułgarscy nacjonaliści (nieważne do jakiej organizacji przynależą) wspierają je, każdego roku przyjeżdżają też delegacje z innych państw europejskich. Ale mamy dużo problemów, ponieważ wielu liberałów z NGO i ambasady Izraela, USA, czy Rosji nalega, by marsz zdelegalizowano, ponieważ uważają go za „neonazistowski”. Mimo że władze nie mają prawa legalnie go zabronić, to w ciągu ostatnich dwóch lat marsz był nielegalny. Lecz i tak go zorganizowaliśmy. To było jedno z najbardziej strzeżonych wydarzeń z tysiącami policjantów (ciężko uzbrojona prewencja), konnica, polewaczki itp. Dlatego wielu nie udało się przybyć, ale zebraliśmy ostatniego roku ponad 2000 osób.

Współpracujemy z innymi nacjonalistycznymi organizacji w Bułgarii, które są nam bliskie. Część działa lokalnie, część posiada struktury w wielu miastach, podobnie jak my. W ostatnich latach nawiązaliśmy dobre relację z częścią z nich, więc mogę powiedzieć, że posiadamy sieć nacjonalistycznych organizacji wzajemnie się wspierających. Współpracujemy z otakimi rganizacjami jak Vyarnost, Lovchantzi, Narodowy Opór i wieloma innymi. W Bułgarii również kibice piłki nożnej są nacjonalistami, więc często nas wspierają, szczególnie na marszu Lukova. W kontekście partii politycznych istnieją trzy partie, które prezentują się jako nacjonaliści (wszystkie posiadają reprezentantów w parlamencie). Uważamy jednak, że partia Ataka nie jest wcale nacjonalistyczna. Co do dwóch innych IMPR, oraz NFSB prowadzimy z nimi normalny dialog, w przeszłości współpracowaliśmy, lecz obecnie już nie. Nie krytykujemy ich otwarcie, tylko podczas rozmów z nimi. To bardziej konstruktywna droga. Jeśli będzie potrzeba bronić narodowego interesu, będziemy go bronić razem.

Jaka jest Twoja opinia na temat „Międzynarodówki Nacjonalistycznej”, i czy posiadacie międzynarodowe kontakty?

Wraz z rozwojem globalizmu jest konieczne dla nacjonalistycznych ruchów, by stworzyć pewną formę współpracy. Tak, jest wiele problemów między europejskimi nacjonalistami (uwierz mi, na Bałkanach wiemy to bardzo dobrze), lecz dzisiaj samo istnienie europejskich narodów jest zagrożone. Nie mówię że nacjonaliści mają zapomnieć o takich problemach. Mówię, że mamy przed sobą bardzo silnego wroga, musimy walczyć przeciw niemu razem jeśli chcemy przetrwać, ponieważ podzieleni upadniemy (przykładowo, gdy Imperium Osmańskie podbiło Bałkany, bałkańskie narody były podzielone, walcząc ze sobą). Możemy rozwiązać nasze problemy później. I być może w czasie wspólnej walki znajdziemy drogi do rozwiązania problemów między nami. Posiadamy kontakty z nacjonalistycznymi organizacjami z Chorwacji, Rumunii, Rosji, Szwecji, Węgier, Niemiec, Włoch, Francji, Hiszpanii i Flandrii. Mamy nadzieję w przyszłości nawiązać dobre relacje także z polskimi nacjonalistami.

Osobiście wiążę bułgarski nacjonalizm z carem Borysem III. Jaka jest Twoja opinia o jego narodowo-konserwatywnych (czy zgadzasz się z tą wizją jego poglądów?) rządach? Co sądzisz na temat monarchii? Część rewolucyjno-nacjonalistycznych ruchów wspierała taki reżim (Christus Rex w Belgii, Żelazna Gwardia w Rumunii), inne wspierały republikański (Hiszpańska Falanga JONS)?

Tak, można powiedzieć, że Borys III był narodowo-konserwatywny. Jak powiedziałem, podzielamy poglądy UBNL na wielu płaszczyznach, włączając także ich opinię na temat Borysa III. Krytykowali oni cara i polityczny system za wiele rzeczy, lecz nie byli antymonarchistami. Kiedy generał Hristo Lukov został liderem organizacji, bronił nawet Borysa III. Więc to był konstruktywny krytycyzm. UBNL był uważany za nacjonalistyczną, radykalną organizację w tamtym czasie. Głównie ze względu na ich poglądy na sprawy społeczne. Ale właśnie to był powód ich sukcesu w wyeliminowaniu prawie całkowicie wpływów komunistów. Liczbę legionistów szacuje się na 200 tysięcy, podczas gdy komunistyczny ruch w Bułgarii nie posiadał, więcej niż 3 tysiące czynnych działaczy, w szczytowym okresie przed komunistyczną okupacją. Na komunistyczny koncept wojny międzyklasowej, oni odpowiedzieli ideą współpracy między klasami dla dobra całego narodu.

 

Obecnie Bułgaria nie posiada arystokracji, więc nie można mówić poważnie na temat monarchii. Co do syna cara Borysa III, Simeona, udowodnił on sobą postawę antybułgarskiego zdrajcy (były premier Bułgarii w latach 2001-2005). I dla nas jest obcym, kompletnie nie do zaakceptowania by rządzić Bułgarią.

 

Lecz bułgarskie tradycje trochę się różnią od większości europejskich tradycji arystokratycznych. Od starych czasów jedyną drogą, by zostać szlachcicem było sprawdzenie się na polu bitwy w czasie wojny. Więc po wyzwoleniu Bułgarii w 1878 r., to co uważano za arystokrację, było klasą oficerów. Niestety, ta instytucja została zniszczona przez komunistów.

 

 

Bułgaria jest blisko Turcji. Co sądzicie o niej po rządach Ataturka? Czy powinniśmy się bać Turcji i czy jest zagrożeniem dla Europy?

 

Dzisiaj Turcja jest państwem islamskim. Erdogan i jego partia chcą zniszczyć dziedzictwo Ataturka. Ahmet Davutoğlu, który jest premierem Turcji, jest człowiekiem, który stworzył neoottomańską polityczną doktrynę odbudowy islamskiego imperium. Jest wiele dowodów na to, że Turcja wspiera islamskich terrorystów, w tym ISIS. Więc tak, Turcja jest wielkim zagrożeniem dla Europy.

 

Innym państwem mającym wpływ w regionie jest Rosja. Państwo to podzieliło europejskich nacjonalistów, szczególnie w kontekście wojny na Ukrainie. Co sądzisz o Wladimirze Putinie i Rosyjskiej Federacji?

 

Są ludzie, którzy patrzą na Putina jak na pewnego rodzaju superherosa, który walczy ze złym Zachodem. Tak, zachodnie państwa są okupowane przez syjonistów i kulturowych marksistów, a ich polityka jest zła, zwłaszcza dla ich obywateli. Ale to nie znaczy, że skoro Putin sprzeciwia się pewnym punktom w ich polityce to jest Awatarem Dobra który przybył na Ziemię, by ją ocalić. Tego typu myślenie jest straszliwie naiwne i niebezpieczne. W czasie Zimnej Wojny wielu ludzi, w tym nacjonalistów myślało, że USA to są tzw. ci „dobrzy”, ponieważ walczą z komunizmem. Czy mieli rację? Myślę, że to wszystko widzimy dzisiaj.

 

Wróćmy proszę do tematu islamu. Jakie macie poglądy na napływ imigrantów? Czy powinniśmy przyjmować chrześcijan prześladowanych przez ISIS? Jakie widzicie rozwiązanie tego problemu?

 

Jeśli jest to tylko tymczasowe, i jeśli chodzi tylko o syryjskich chrześcijan, to nie byłoby to problemem. Ale prawda jest taka, że jest niewielu imigrantów chrześcijan z Syrii. Większość chrześcijan z tego kraju nie ma zamiaru wyjeżdżać i walczą z wielką odwagą z islamskimi terrorystami.

 

To co jest nam przedstawiane jako fala uchodźców jest w rzeczywistości awangardą islamskiej armii, dokonującej inwazji na Europę. Tak, jest wiele osób uciekających z syryjskiej wojny, ale są oni mniejszością (oficjalnie jeden na pięciu „uchodźców”, lecz prawdopodobnie mniej). Większość z tych osób jest młodymi muzułmanami z całej Azji i Afryki. Zachowują się jak zdobywcy i ukazują ekstremalną przemoc nawet, gdy zostają faktycznie zaakceptowani w Europie. Jest wiele dowodów na to, że „uchodźcy” są powiązani z islamskimi grupami terrorystycznymi (jak słynny Abdul Mohsen, który okazał się członkiem frontu al-Nusra, przybudówki Al-Kaidy). Cała inwazja jest dobrze zorganizowana i koordynowana. Jeśli się jej nie zatrzyma dzisiaj, to jutro cała Europa będzie wyglądała jak Syria.

 

Europa powinna zamknąć granice wobec tej inwazji. Uważam, że gdyby czterech lub pięciu tych agresywnych bandytów zostało zastrzelonych podczas przekraczania siłą granicy kraju, to inwazja została by zatrzymana, ponieważ zbyt wielu z nich bałoby się stracić życie. Jako mieszkaniec kraju, który jest granicą Europy uważam, że Bułgaria powinna przywrócić pola minowe i uzbrojonych strażników na granicę z Turcją. Niestety żaden liberalny rząd europejski nie zdobędzie się na takie działania.

 

Inny sposób, który może pomóc rozwiązać kryzys jest wspieranie przez europejskie rządy legalnej władzy w Syrii reprezentowanej przez Bashara al-Assada, jak również wstrzymanie wszelkiego wsparcia polityki amerykańskiej na Bliskim Wschodzie, która powoduje te konflikty.

 

Miejsce na życzenia dla towarzyszy z Polski i Europy.

 

Chciałbym życzyć wiele szczęścia polskim nacjonalistom w ich walce. Mamy nadzieję, że obronicie swój kraj od islamskiej inwazji i odzyskacie go z rąk liberałów.



Rozmawiał: Michał Szymański