wtorek, 21 lipiec 2015 01:09

O co walczy polski nacjonalizm?

W swoim politycznym testamencie pod tytułem: „W pół drogi”, wydanym w roku 1946 roku, nacjonalistyczny ideolog i autor „Gospodarki Narodowej”, Adam Doboszyński dość trafnie nakreślił problemy przed jakimi także dziś stoi polski ruch narodowo-radykalny. Dokonując pogłębionej analizy współczesnych mu warunków i tendencji w polityce zagranicznej i wewnętrznej pisał:

"W czasie zbliżającej się zawieruchy, mając minimalny wpływ na jej przebieg i wynik, najważniejszą sprawą jest wiedzieć czego chcemy. Ponieważ zaś tylko ruch narodowy starał się ogarniać całokształt spraw narodowych i zachować niezależność swojego sądu od doktryn narzucanych zza granicy, to właśnie myśl narodowa winna wskazywać drogi postępowania na przyszłość".

W swoich dzisiejszych rozważaniach, chciałem w szczególności skupić się na wyróżnionym przeze mnie fragmencie cytatu: "najważniejszą sprawą jest wiedzieć czego chcemy". Już po chwili zastanowienia, połączonego z paruletnią obserwacją naszej rodzimej sceny narodowej można jasno powiedzieć: my w Polsce nadal nie wiemy czego chcemy. Od daty wydania wspomnianej wyżej broszury minęło już 69 lat, a polskie organizacje narodowe nie mając nadal jasno sprecyzowanego celu, gubią się w gąszczu pobocznych kwestii i marnują swój niewątpliwy potencjał miotając się i szarpiąc się ze sprawami nie wartymi szerszej uwagi. Działając po omacku sprawiamy, że podejmowane przez nas akcje nie mają większego sensu, a wysiłek i wkład naszych aktywistów do niczego nie prowadzi. Tak więc widzimy, że Doboszyński i tym razem się nie pomylił. Okres obecny, w którym europejskie ruchy nacjonalistyczne na potęgę się reorganizują i zmieniają swoje schematy myślenia i działania jest wprost idealnym momentem na to by zapytać: o co walczy polski nacjonalizm?

NOWE MYŚLENIE

Czytając ten nagłówek wielu z Was pewnie się zdziwi, a część z czytelników także będzie mogła tego nie zrozumieć. No bo jak to: nowe myślenie? Cóż to za pomysł? Jest przecież tyle ważniejszych spraw jak na przykład gospodarka, a to? To przecież oczywista błahostka nie mająca wpływu na ogół prowadzonej przez nas działalności czy przyjętych przez nas strategii. To błędne myślenie i moim zdaniem jest zupełnie inaczej. To nie Bruksela, Sejm lub Senat, lecz my sami jesteśmy miejscem, w którym nacjonalizm powinien stoczyć swoją pierwszą walkę. To narodowi aktywiści razem z doświadczonymi działaczami są pierwszym polem, na którym zwycięstwo stanowi początkowy krok na drodze ku Rewolucji. Nacjonalizm nie jest taki jak inne polityczne poglądy czy idee. Nie znajdziesz u nas frajerów w garniturach, znających życie tylko z wieczornego wydania wiadomości czy kolejnego odcinka „Tańca z Gwiazdami”. Nasza idea jest wyjątkowa, bo nie można się jej wyuczyć czy wykuć na pamięć. Walka o Nowe Myślenie wśród nas jest walką o odwołanie się do twórczego potencjału kryjącego się w nacjonalizmie. Bo choćbyśmy przeczytali dziesiątki książkowych pozycji i znali na wyrywki dzieła Dmowskiego to nie będzie miało to żadnego znaczenia jeśli nie zaczniemy jej czuć w sercu i duszy. To wszystko czego się nauczyliśmy i dowiedzieliśmy się będzie bezwartościowe jeśli nie zaszczepimy w sobie nacjonalizmu i nie stanie się on naszym powietrzem, które jest dla nas niezbędne do życia. Składająca się na walkę o Nowe Myślenie: przemiana dusz i umysłów jest także krokiem do powstania Nowego Człowieka. Politycznego Żołnierza, który stanie w pierwszym szeregu ruchu nacjonalistycznego. Ruchu nacjonalistycznego z nowym myśleniem, zdolnego do tego by wspólnym wysiłkiem przywołać swój dawny charakter ukazujący go jako społeczną awangardę, łamiącą i depczącą utarte schematy myślowe i obowiązujące dogmaty.

NOWA KULTURA

Gdy ruch narodowo-radykalny pozbędzie się krępujących go ograniczeń, a nasi aktywiści przejdą duchową i mentalnościową rewolucje to wtedy nacjonaliści w Polsce będą gotowi do podjęcia walki o wyrwanie swoich Rodaków z marazmu. Druga walka jaką przyjdzie stoczyć polskiemu nacjonalizmowi odbędzie się właśnie tutaj. Przez dwadzieścia pięć lat istnienia w naszym kraju, System wykształcił sobie masę narzędzi za pomocą których kontroluje ludzi. Prócz strachu czy przymusu ekonomicznego, najbardziej efektywną bronią z jego arsenału jest kultura masowa. Dzień w dzień, od rana do nocy, setki tysięcy przekaźników w całym kraju: telewizory, radia czy strony internetowe, pracują bez wytchnienia sącząc jad w umysły Polaków. Masz tylko spać, pracować, jeść, pić i pieprzyć się – niczym innym się nie zajmuj. Nie jest ważne co umiesz lub potrafisz- po prostu wpasuj się w klucz. Musisz być chuda, a nawet jeśli już jesteś to bądź bardziej- przecież tylko takie osoby są „OK”. Idź do przodu, osiągaj kolejne chore cele – tylko nie odwracaj się do tyłu i nie patrz na innych, oni przecież nie są tego godni. Te i podobne im „mądrości” osłabiają i niszczą naszych ludzi. Żaden system w dziejach świata nie osiągnął tak wielkiej wprawy w ogłupianiu i indoktrynowaniu szarego człowieka jak demokracja, która w dość krótkim czasie wykształciła sobie nie „równych sobie i świadomych obywateli”, jak deklaruje się w podręcznikach, tylko stado zaprogramowanych zombie, nie będących w stanie podjąć samemu najprostszych dotyczących siebie decyzji. Dopóki tego nie zmienimy, dopóki nie złamie się systemowego monopolu w tej dziedzinie- to żadna zmiana, choćby najlepiej przygotowana i sformułowana, nie utrzyma się długo lub po prostu nie przyniesie oczekiwanych skutków. Nie odciągniemy ludzi od telewizorów odbiorników radiowych za pomocą tępych i wyświechtanych frazesów. Mamy szansę tylko wtedy jeśli wypracujemy dla nich jakąś alternatywę. To sam nacjonalizm musi przyjąć na siebie rolę znalezienia jakiegoś lepszego rozwiązania. Nie możemy wiecznie czekać aż w końcu dadzą nam głos w radiu czy zaproszą do TVN-u na rozmowę. Zresztą kto by tam chciał jeszcze chodzić? Porządny nacjonalista z własnej woli nie wchodzi w takie szambo. Wyjdźmy Polakom naprzeciw i wyprzedźmy mainstreamowe media. Dajmy im własne telewizje i niezależne radia. Sami stwórzmy portale i dzienniki informacyjne. Masowej kulturze zepsucia i materializmu przeciwstawmy narodową kontrkulturę
w pakiecie z nacjonalistycznymi kinami, teatrami i księgarniami. Jeśli uda nam się w ten sposób odsunąć ludzi od Systemu, wyrwać ich z obiegu fałszywych informacji to zyskamy garstkę nowych sojuszników a naszym wrogom zadamy poważny cios na ich własnym terenie.

NOWE SPOŁECZEŃSTWO

Jak powszechnie wiadomo, od poważnego ciosu do całkowitego zwycięstwa jest jeszcze daleka droga. Wspomniani wcześniej przeze mnie ludzie, choć wyrwani ze szponów Systemu. Mimo tego, że wiedzą o tym, że „ich” elity są nic nie warte, a praca mediów polega na manipulacji i produkowaniu kłamstw to oni i tak muszą żyć w ramach niesprawiedliwego, lecz po prostu obecnie istniejącego porządku. Nie mają innego wyjścia. W ten sposób, szary Kowalski, idąc rano do pracy w niewolniczej korporacji i wracając po dwunastu godzinach, zaczyna powoli tracić wszystkie te korzyści jakie sobie wypracował, gdy wyrwał się spod kontroli Systemu. Dopóki nacjonalizm na poważnie nie weźmie na swoje barki projektu budowy alternatywnego i równie sprawnie działającego społeczeństwa, praca z naszymi Rodakami będzie się w tym momencie stopować i cofać do punktu wyjścia. Odpowiedzią na opresyjny System jest budowa Nowego Społeczeństwa. Samoorganizującego się społeczeństwa tuż pod nosem naszych wrogów. Co należy zrobić? Przede wszystkim, sami sobą musimy pokazać, że da się żyć inaczej. Że da się nie być długowłosym hipisem i być po za tym całym wyścigiem szczurów. Dlatego odrzućmy materializm i skłonność do kompromisów. Musimy dać ludziom do zrozumienia, że w ślad za nacjonalizmem idą wartości zdolne pomóc im i ustabilizować ich życie. Należy także podjąć konkretne działania mające na celu aktywizacje ludzi na najniższym możliwym szczeblu administracyjnym. Dlaczego? Gdyż to ta aktywność będąca de facto po za kontrolą instytucji władzy ma realną szansę na podkopanie ich funkcjonowanie. Rozbudowanie rad osiedlowych, dzielnicowy solidaryzm, samopomoc czy zakładanie kooperatyw to doskonałe instrumenty zdolne do budowy organicznych społeczności, które w przyszłości mogą stać się bazą Narodowej Rewolucji.

Polski Nacjonalizm walczy o nowe myślenie dla swoich aktywistów, o nową kulturę dla Polaków i o nowe społeczeństwo, w którym będą oni mogli spokojnie żyć i się realizować. Choć te elementy, które przed chwilą wymieniłem, można zdefiniować inaczej i przedstawić inny plan ich osiągnięcia, to nie zmienia to faktu, że są one niezbędne do tego by ziściła się nasza wizja Ojczyzny. Rewolucja Narodowa, będąca w istocie idealnym zwieńczeniem działań każdej polskiej grupy narodowo-radykalnej, będzie stanie się zrywem polskiego Narodu, silnego siłą i świadomością swoich członków, celem powołania i ustanowienia Nowego Państwa, w którym każdy Polak znajdzie miejsce dla siebie i godziwe warunki do życia. To Nowe Państwo, oparte na solidaryzmie, samopomocy i świadomych obywatelach, będzie zwiastowało nowy świt dla nas wszystkich i początek nowej ery w naszej historii.

Dawid Kaczmarek