czwartek, 31 grudzień 2020 00:11

Patryk Płokita - Erotica 2022 i ideologia nowej lewicy w treści. Recenzja filmu

Gdy dowiedziałem się, że polskie feministki związane z branżą filmową stworzą coś dystopijnego, to trzeba rozpocząć seans. Miałem obawy... Jakie? Za dużo ideologii? Za dużo nowomowy? Nie. Wręcz przeciwnie. Ideologia, której się bałem, to "wisienka na torcie", w porównaniu z całokształtem filmu.

 

To nie jest tak, że ten film neguję w całości, bo w ramach wstępu napiszę, co było w nim dobre. Chodzi dokładnie o ścieżkę dźwiękową. Nostalgiczny synth był przyjemny dla ucha. Przypominał muzykę lat 80tych poprzedniego wieku ... i na tym "dobre" się kończy. Dalej będzie "źle", "gorzej" i "beznadziejnie".

 

Zapraszam do recenzji najgorszego filmu, jaki oglądałem w życiu. W końcu "Erotica 2022" przebija nawet filmy klasy Z, jak "Mordercze Klowny z Kosmosu". Przynajmniej z tego ostatniego można było się pośmiać. Przy tym "feministycznym dziele" bolały oczy, przeżywałem traumę, a ból głowy był co kwadrans. Zapomniałem wspomnieć o refluksach i odruchu wymiotnym. Przeżyłem podczas seansu tego postmodernistycznego filmu "coś", co można przyrównać do "psychicznego sadomasochizmu". Tylko i wyłącznie po to, aby napisać recenzję dla "Szturmu". To dopiero "cena idei" dla ukazania, czym będzie obecny system karmił nas na najbliższe lata.

 

Na czym "Erotica 2022" traci?

Po pierwsze na chaotycznej fabule. Scenariusz tworzono na kolanie. W omawianym filmie przedstawiono kilka porozrzucanych historii kobiet z futurystycznej przyszłości. Nie mają one żadnych konotacji. Dopiero pod koniec filmu połączone są puentą "uprzedmiotowienia kobiet". Iskrzy płytkość w osiągnięciu tego celu.

 

Po drugie, film ten traci w tworzonych scenach. Chodzi dokładnie w tym przypadku o pracę kamerą. Przedłużone kadry do maksimum możliwości, zanudzają widza na śmierć, zamiast... zaciekawić? Nie wiem jak to można inaczej ująć. Oprócz tego nagminnie stosuje się tego typu zabawy kamerą w "Erotica 2022". Odnieść można wrażenie, że jest to typowa "zapchaj dziura", aby zwiększyć minuty filmu.

Ponadto, zamiast budzić emocje, bo takie zapewne było założenie, tak przypuszczam, tworzy się ślamazarną pustkę. Buduje to w widzu "frustrację", "złość" i "gniew". Dawno nie odczuwałem takich emocji podczas seansu filmowego. (A może po prostu tak wygląda współczesne postmodernistyczne kino, a ja się nie znam? Szkoda tylko, że internautom film się nie podoba i w sieci jest od groma negatywnych komentarzy. Przynajmniej nie jestem sam w ocenie tego "dziełka").

 

Po trzecie duża strata w stworzeniu tzw. "burzy mózgów", "co autor miał na myśli"... Niestety nie dowiedziałem się, co autor chciał przekazać widzowi, nawet wtedy, kiedy dotarłem do napisów końcowych. Podczas seansu "Erotica 2022" nie wiadomo, o co reżyserowi chodzi w danej scenie. Buduje to chaos znaczeniowy, zwłaszcza w sytuacji, kiedy stosuje się "ultra-poetyckość" na siłę, do granic możliwości. (Ten zabieg można przyrównać do ostatnich płyt zespołu "Coma"). Film nasiąknięty jest zbitkami myślowymi i znaczeniami, których nie rozumiesz, nawet gdy za wszelką cenę próbujesz, na siłę, jako widz, znaleźć sens. Przeciąża to szare komórki, buduje traumę i odruch wymiotny. Widać też, że autorzy tej "sztuki dla sztuki" chcieli wykreować jakiś sens, ale niestety to zadanie ich przerosło, i nie wyszło. (Tak dalej będą spoilery, bo się nie da inaczej).

 

Dla przykładu, do dzisiaj nie rozumiem historii, w której pani poznała pana w przedziale pociągu. A romans zaczął się od podania kanapki, bo dziewczyna była głodna...

 

Dochodzi do wypadku. Pociąg się wykoleił. Konduktorzy karzą wyjść na zewnątrz. Kobiety i dzieci ustawiane są na jedną stronę, a mężczyźni na drugą. Zakochana para, pomimo obostrzeń, idzie do pobliskiego lasu. Wiadomo już w jakim celu. Uprawiają seks w strumyku, gdzie leżą nieopodal... zmrożone kamienie. Dookoła pada śnieg. Zima. Postromantyzm przyszłości...

 

Następnie dochodzi do chaotycznej zmiany w prowadzonej narracji w filmie. Do owej pary podchodzą inni ludzie z pociągu. Zaczyna się orgia. Bez względu na płeć i na wiek. Gdy "sodoma i gomora" się kończy, to pośród już ubranego tłumu uczestników wcześniej wspomnianego wydarzenia pojawia się niedźwiedź!

 

Tak wiem, to ma symbolizować „zwierzęca naturę i siłę kobiet". Takiej postmodernistycznej symboliki jest multum w "Erotica 2022". Współczesna nowomowa i ideologia nowej lewicy, jednak realizacja tego pomysłu stoi na poziomie totalnej porażki. I tak jest z każdym zamysłem w recenzowanym filmie. Jako widz patrzysz na to. Chcesz dać szansę. Kolejne sekundy, minuty i zaczynasz "wątpić w ludzkość".

 

Warto przejść do czwartej kwestii, na czym traci "Erotica 2022". Chodzi dokładnie o sceny erotyczne. Praktycznie co piętnaście minut, ma się wrażenie, że ogląda się niskobudżetowy film dla dorosłych. Obsceniczne sceny, co kwadrans, to taka norma podczas seansu. Przecież gdyby tego nie było, to tytuł by się nie zgadzał z treścią? Nawet jest motyw dmuchanych lalek, którym wkłada się stopy w odbyt...

 

Po piąte i ostatnie, film traci przez wprowadzaną ideologie nowej lewicy w treści. Neo-feministyczna nowomowa i futurystyczny świat przedstawiony? Brzmi nieźle. Patriarchat gnębiący kobiety i podział społeczeństwa w postaci "płciowego apartheidu"? Fantastyczne. Brakuje jeszcze ataku "kosmitów obojnaków" na Ziemię i  byłoby chyba dopiero wtedy w jakikolwiek sposób "śmieszniej". Tak wiem, to już w obecnych czasach "homofobia"... Ludzie stracili już do reszty humor?

 

Zrobię w tym miejscu jakieś podsumowanie, jeśli w ogóle się da... W "Erotica 2022" widz może zrozumieć oddzielne przedziały dla kobiet i mężczyzn w pociągach, oraz zakaz zbliżania się w miejscach publicznych, ale już na przykład obawa o futurystyczną prokreację, gdzie kobieta nadal będzie "inkubatorem", wydaje się być pomysłem naciąganym. Widać tutaj podprogowy przekaz ideologiczny. W "Erotica 2022", żeby zajść w ciążę... kobieta musi biegać i osiągnąć konkretny dystans, aby pobudzić hormony... Zapewne ma to coś symbolizować, aczkolwiek widz nie wie, co autor miał na myśli. I tak jest przez cały film...

 

Słowo końcowe i ocena. W skali do dziesięciu mocne naciągane dwa. Na uwagę zasługuje jedynie tylko muzyka i dlatego taka ocena. Nostalgiczny synthwave dla ucha, umila w jakikolwiek sposób seans, tego "postmodernistycznego dziełka", naszych rodowitych artystek i reżyserek. Nie wiem czemu Netflix to wypuścił... A już wiem... Ideologia nowej lewicy, nowa fala feminizmu i futurystyczna dystopia. To się sprzeda!

 

Film nie jest przyjemny. Trzeba się zmuszać, aby go dokończyć i dotrwać do napisów końcowych. Wydłużone pracy kamery nie ułatwiają tego. "Erotica 2022" to przerost formy nad treścią. Założenie może i było genialne. Mam na myśli futurystyczny świat, gdzie oprócz "płciowego apartheidu" istnieje np. zjawisko kwaśnego deszczu, który zabija wszystko dookoła. Wyobrażenie przyszłości, nie zdało rezultatu, podczas jego realizacji na planie filmowym. Powtórzę jeszcze raz, "Erotica 2022" nie da się oglądać bez wewnętrznego przymusu. Nie poznałem jeszcze człowieka, aby oglądał ten film z przyjemności.

 

PS.

 

Drodzy czytelnicy. Nie przejmujcie się tym, że po tej recenzji nie będziecie chcieli sięgnąć po "Erotica 2022". Jeśli szukacie dobrej polskiej wizji dystopii końca świata, to polecam "Obi Oba. Koniec cywilizacji". Przynajmniej tam cebula jest nadal cebulą. (Zrozumiecie jak obejrzycie).

 

Patryk Płokita