środa, 30 wrzesień 2020 19:42

Monika Dębek - Nacjonalizm lekarstwem na liberalną zgniliznę

W dzisiejszych czasach świat przeżywa wszechogarniający kryzys. Kryzys gospodarczy, męskości, wiary i nie chodzi tu nawet o wiarę chrześcijańską, tylko ogólny. Ludzie przestają już wierzyć w cokolwiek. Wizja naszej przyszłości staje się coraz mniej optymistyczna, wygląda niczym balansowanie nad przepaścią, z czarną otchłanią w dole. Obserwując rodaków, można odnieść wrażenie, że coraz więcej tutaj patologii, osób spożywających nadmiernie alkohol, stosujących przemoc, rozbitych rodzin, z płaczem najmniej winnych istot – dzieci. Wszechobecny coraz bardziej staje się także konsumpcjonizm, ludzie żyją po to, aby kupować. Człowiek nabywa coraz więcej i ciągle mu mało. Rzeczy martwe stają się jego bogiem, figurkami do modlitwy. Pojawia się coraz to większa chęć posiadania, gromadzenia rzeczy materialnych. Ludzie oceniają coraz to częściej drugiego człowieka, po tym ile posiada, czy jest bogaty i czy można czerpać z niego jakiekolwiek korzyści. W telewizji i w innych mediach mało słyszy się o pozytywnych wydarzeniach, trudno doszukać się patriotycznych treści. W zamian zastępuje się je liberalnymi wartościami. W mass mediach ciągle tylko słyszy się o złu. Promuje się wszystko, co laickie, wiara przestaje już być przydatna do czegokolwiek. Mało słyszy się o historii Polski, dumnej, wzniosłej, pięknej, często bardzo trudnej, ale chwalebnej. Nie mówi się o sile naszego narodu, potencjale, jaki posiadamy. Słuchamy w zamian o restrykcjach, które UE chce wyciągać wobec Polski, za niedostosowywanie się do zasad w niej panujących. Cały czas wmawia się nam, że jesteśmy zależni od UE i nie jesteśmy zdolni do funkcjonowania bez niej. Na szczęście nie wszystko jeszcze stracone. Wielu młodych ludzi obudziło się i przeciwstawiło się obecnemu światu. Obserwujemy sytuacje, że kraje, w których króluje liberalna zgnilizna, wyjaławiają się i stają się tylko masą szarego ludu. Obywatele w takich krajach nie czują się bezpiecznie, a ich własny kraj staje się dla nich obcy kulturowo. W Polsce sporo ludzi wychodzi na ulice, zaczyna organizować swoją lokalną społeczność, pracę u podstaw, angażując się w oddolną działalność. Chodzi tu o działalność nacjonalistyczną. Działalność narodowa jest lekarstwem na liberalną zgniliznę. Nie ma bowiem nic piękniejszego niż praca na rzecz własnej ojczyzny. Nacjonalizm jest sposobem na leczenie zniszczonej psychiki, wyprostowanie skrzywionego kręgosłupa moralnego. Bycie nacjonalistą to jednak ciągła walka i droga pod prąd. Jednak efekty pracy, nawet te najmniejsze sprawiają, że chce się działać. W walce nie jest się samym. Nacjonalizm staje się fundamentem solidnych przyjaźni na całe życie. Dzięki nim człowiek nie czuje się nigdy samotny i otrzymuje wsparcie w kryzysowych momentach życia. Nacjonalizm w dzisiejszych czasach staje się koniecznością, tylko dzięki niemu człowiek nie zatraci swojego człowieczeństwa, naród nie zginie.

 

„Jesteśmy fanatykami, bo tylko fanatycy umieją dokonać wielkich rzeczy. Nienawidzimy kompromisu: jest to nie tylko cechą młodości naszej, ale ducha czasów, w których żyjemy.”

 Źródło: Jan Mosdorf, Wczoraj i jutro, 1938

 

Monika Dębek