poniedziałek, 31 sierpień 2020 00:17

Oleś Wawrzkowicz - Paryski maj 1968 roku. Młodzieżowy bunt czy rewolucja ideologiczna?

W maju 1968 roku V Republiką Francuską wstrząsnęła fala protestów skierowanych przeciwko rządowi kierowanemu przez niekwestionowany autorytet generała Charlesa de Gaulle’a. Jednakże rzeczywistym podłożem buntu młodego pokolenia przeciwko rzeczywistości rodziców były hasła wolności obyczajowej, moralnej oraz mgliście pojęta walka z faszyzmem. Studenci francuscy przy wsparciu europejskich intelektualistów wystąpili czynnie przeciwko kapitalizmowi, tradycyjnemu modelowi społeczeństwa oraz ówczesnemu ładowi społecznemu, który według nich był silnie represyjny wobec wolnościowych postulatów francuskiego, młodego społeczeństwa. Studenci żądali redefinicji dotychczasowych dogmatów społecznych opartych na wartościach chrześcijańskich i tradycyjnym modelu życia społecznego. Paryski zryw wpisywał się w ogólnoświatową falę buntów młodzieżowych, począwszy od amerykańskich protestów przeciwko wojnie w Wietnamie, pacyfistycznego ruchu dzieci kwiatów a na sprzeciwie wobec francuskiej działalności w Algierii skończywszy. [1] W większości przypadków retoryka protestujących przejawiała zauważalne tendencje lewicujące, często odwołując się w propagandzie i postulatach do marksizmu czy maoizmu. Jednak tym co zadecydowało o wyjątkowości rewolty francuskich studentów było oparcie  w teoriach Jeana- Paula Sartre’a [2], Herberta Marcuse’a [3], czy Michaela Foucault. [4] Co ciekawe pierwszych dwóch czynnie wsparło zrewoltowanych studentów, a sam Sartre nawoływał młodzież do burzenia uniwersytetów. Paryska rewolucja 68 roku trwała pięć tygodni, lecz jej skutki miały okazać się dalekosiężne, ponieważ to właśnie jej uczestnicy w przyszłości mieli stać się politykami odpowiedzialnymi za kształt europejskiej polityki kreowanej w ramach struktur Unii Europejskiej. Natomiast ich „majowy rodowód” stał się fundamentem ich późniejszych działań oraz postulatów, które miały na trwałe zrewolucjonizować powojenny ład europejski. Paryska wiosna 1968 roku stała się przełomem, po którym nic nie było już takie jak wcześniej.

 

            Na bazie powojennych doświadczeń, europejska klasa polityczna dążyła w polityce wewnętrznej i zewnętrznej do liberalizacji i demokratyzacji ustrojowej, w myśl realizacji powojennego status quo, czyli zabezpieczenia przed kolejnym konfliktem zbrojnym. Z jednej strony mieliśmy państwa iberyjskie, w których nadal panowały ustroje autorytarno- konserwatywne oparte o wartości chrześcijańskie (choć z całą pewnością w perspektywie ujęcia myśli politycznej przez pryzmat tradycyjnych i chrześcijańskich wartości, można do ich kręgu zaliczyć także gaullistowską Francję [5] oraz Niemcy Zachodnie Konrada Adenauera) a z drugiej rodzące się zręby liberalnej, nowej jakości politycznej wśród krajów zachodu, których emanacją była Europejska Wspólnota Węgla i Stali a następnie Europejska Wspólnota Gospodarcza. Kontynent europejski, bodajże najmocniej doświadczony przez okrucieństwa  minionej wojny, wymagał od swoich przywódców zapewnienia pokoju i stabilizacji, stąd coraz większe zainteresowanie ruchami pacyfistycznymi oraz napływającym z zza oceanu rozluźnieniem w sferze obyczajowej i moralnej. Lata 50- 70 XX wieku były okresem swoistego paradoksu, w którym ład współistniał z nieładem, pokój koegzystował z wojną, a deklaracje polityczne nie raz stały w sprzeczności z idącymi za nimi działaniami. Świat stał na krawędzi wojny atomowej, Europa była podzielona żelazną kurtyną, a w krajach trzeciego świata istniał nadal kolonializm. Powojenny ład światowy wchodził w nowy etap, dwubiegunowości, czyli podziału strefy wpływów między dwa mocarstwa- Stany Zjednoczone Ameryki oraz Związek Socjalistycznych Republik Radzieckich. W tej konfiguracji Europa została odstawiona na boczny tor, stając się zakładnikiem polityki amerykańskiej, której wpływy wykraczały daleko poza polityczne gabinety, ponieważ wraz z politycznym „protektoratem”, płynęły na kontynent europejski modne wzorce, począwszy od muzyki przez ubiór, a na zauroczeniu filozofią Wschodu i symbolem Che Guevary jako archetypem rewolucji skończywszy. [6] W takiej atmosferze w dojrzałe życie wchodziło pokolenie „baby boom”, w którym dojrzewał coraz bardziej bunt przeciwko połączeniu stabilizacji społecznej z konserwatywnymi normami obyczajowymi, przeciwko „staremu światu”.

 

            Szczególnie nośnym przekaźnikiem określonych idei, w tym wypadku wolnościowo/ buntowniczych była muzyka. Słynny protest song Boba Dylana „Times The Are a- Changing”, w którym śpiewał o przemijaniu czasów rodziców, nie był w tej materii odosobniony. Wraz z nim, coraz większą popularność zdobywało nowe pokolenie wykonawców takich jak Janis Joplin, Jimi Hendrix, czy Jim Morrison, których piosenki stawały się niejednokrotnie hymnami młodzieżowymi wyrażającymi ich buntownicze nastawienie do zastanego, otaczającego ich świata. Eksplozja rock’n’rolla w latach 50 zbiegła się w czasie z licznymi manifestacjami mającymi na celu obronę mniejszości etnicznych, osób homoseksualnych oraz emancypację kobiet. Organizacje lewicujące rozpoczęły w rytm kolejnych piosenek pokolenia buntu marsz przez instytucje, uczelniane kampusy oraz utopijne, anarchizujące komuny grupujące szczególnie młodzież, która pragnęła zasmakować wolności. Moda na rock’n’roll przywędrowała zza oceanu także na kontynent europejski i w pierwszych latach najsilniej objawiła się w fascynacją zespołu The Beatles, którego muzyka kontestując dotychczasowe gusta muzyczne „pokolenia ojców” szybko zdobyła popularność wśród młodzieży. Sława Beatlesów stała się w krótkim czasie legendarna, tak jak i sami wykonawcy, a szczególnie John Lennon nie kryjący się (wraz ze swoją żoną Yoko Ono) ze swoimi poglądami na sferę moralną i obyczajową. [7] Wraz z muzyką krystalizowała się także „dress code” buntowników, wyróżniająca ich spośród tłumów. Mężczyźni nosili długie, swobodnie rosnące włosy, zapuszczano gęste brody i wąsy, co miało być przeciwieństwem wygolonych żołnierzy. Kobiety natomiast rezygnowały z loków oraz wymyślnych fryzur na rzecz gładko uczesanych długich włosów, bądź strzygły się na „wzór chłopięcy”. Na odzież składały się spodnie jeansowe, które jako ubiór robotników miały stać się symbolem walki o równość, minispódniczki, luźne t- shirty i koszule, najlepiej z dodatkiem koralików, wisiorków i opasek. W amerykańskim wydaniu „buntownik” ubierał się kolorowo, na wzór hippisów, lecz europejska młodzież preferowała kolor czarnych koszul i golfów, co szczególnie podkreślało lewicujący intelektualizm młodych z dzielnicy Saint Germain. Ubiór stał się stałym elementem kontrkultury, zewnętrznym symbolem buntu, wobec dotychczasowych norm społecznych. Według formuły Rolanda Barthesa, licealiści sprzed roku 1968 byli małymi szanownymi panami, lecz jak wspomina Alain Finkielkraut: […] w roku 1968 staliśmy się młodzieżą. […] Buntowaliśmy się przeciwko mieszczańskim normom. [8] Według niego ubiór stał się niejako ich sztandarem, który został wywieszony naprzeciw wszelkim kodom oraz przeciw konwencjom. [9] Kontrkultura wkraczała w nową fazę walki. Obok muzyki i ubioru, które stały się nośnikiem ideologii buntu, trzeba było jednak zaproponować młodzieży coś co stanie się dla nich atrakcyjną formą odcięcia od świata, coś co wprawi je w stan metafizycznej rozkoszy i pozwoli im się wyzwolić z dogmatycznej filozofii ojców. W ten sposób na scenę wydarzeń wkracza LSD, czyli dietyloamid kwasu D-lizergowego. Ta substancja psychodeliczna, o właściwościach halucynogennych stała się używką, która wprowadzała rewolucję w nowe tory- metafizycznej walki ducha z zastałym porządkiem świata. Autor „Lotu nad kukułczym gniazdem”, Ken Kesey, powiedział, że próba mówienia o kontrkulturze lat 60, bez uwzględnienia narkotyków jest jak rozmawianie o narciarstwie bez śniegu. [10] Narkotyki stały się dla znudzonej młodzieży odskocznią od rzeczywistości, używką która pomagała im zbudować nowy porządek życia, opierający się na miłości i na końcu powinności wobec państwa i służby wojskowej. Idealiści młodzieżowi uważali, że dzięki nim człowiek je zażywający jest w stanie wybić się ponad własny umysł i dotrzeć do jego nieodkrytych części, co w połączeniu z filozofią wschodnią tworzyło nie spotykaną dotąd mieszankę psychodelii z orientalizmem. Zresztą nie był to jedyny wynalazek lat 60, produktem rewolucji obyczajowej została także pigułka antykoncepcyjna. Co ciekawe pigułka antykoncepcyjna stała się nieodłącznym narzędziem „wyzwolonej miłości”, ale także dochodowym biznesem. W 1966 roku tabletki hormonalne wytwarzało już siedem amerykańskich koncernów farmaceutycznych, a wartość sprzedaży do końca lat 60 osiągnęła około 150 mln. dolarów.

 

            Młodość sama w sobie jest kategorią rewolucyjną, a ucisk represywno-technologicznej cywilizacji dotyka każdego. Nośnikiem i zaczynem sprzeciwu wobec systemu może być studencki radykalizm oraz opór wszelkich grup mniejszościowych, zepchniętych na społeczny margines, bez względu na ich położenie względem środków produkcji. Włączyć się do niego może każda jednostka doświadczająca potrzeby oswobodzenia z okowów „społeczeństwa jednowymiarowego”. Te słowa Herberta Marcuse’a stały się credo całego młodzieńczego buntu, a jego „Esej o wyzwoleniu” biblią kontrkultury, czyli ideowym fundamentem działań paryskich buntowników. Marcuse w swoich teoriach twierdzi iż aby życie miało sens trzeba uwolnić instynkty, które przez lata były tłumione i spychane w podświadomość przez „represyjne rządy”. Środkami do uwolnienia instynktów są min. zażywanie narkotyków, nowe poczucie estetyki (kontrkultura) oraz wyrwanie się spod kontroli polityki i wyzwolenie z obowiązujących ówcześnie norm społecznych. Bunt ten miał być buntem totalnym, zrywającym radykalnie z „pokoleniem ojców i dziadków”. Retoryka Marcuse’a nie była jednak pacyfistyczna, jak to często się o niej mówiło. Nawoływał on do niszczenia wszystkiego co jest symbolem przeszłości, na której gruzach powinien wznieść się nowy, wspaniały świat. Rozszerzając swoje teorie w kolejnej pracy pt. „Eros i cywilizacja”, Marcuse stał się głównym filozofem tzw. Nowej Lewicy. Zerwanie ze społeczeństwem obfitości za pomocą rewolucji, było jedyną zauważalną przez niego możliwością. Ideologii prezentowanej przez francuskiego filozofa nie zależało na ewolucji dotychczasowych dogmatów czy norm, uważał on, że tylko zrównanie ich z ziemią da potrzebny budulec na którym wybuduje się nowy gmach ludzkości, w myśl słów utworu Johna Lennona: Imagine there's no countries […] And no religion too, imagine all the people living life in peace, you […]. Jednak Marcuse nie był jedynym ideologicznym ojcem francuskiej młodzieży. Drugą osobą z której dzieł czerpano pełnymi garściami był Jean- Paul Sartre. Tak jak pierwszy z omawianych wyżej filozofów podobnie Sartre czynnie wziął udział w paryskich wydarzeniach, przemawiając do studentów na licznych spotkaniach i wiecach. To właśnie on ukuł słynne hasła iż odrzucanie zasad to także zasada oraz terroryzm to straszna broń, ale uciskani nie mają innej. Według Sartre’a, psychoanaliza egzystencjalna, której teorię stworzył, składania człowieka do zrozumienia podstawowego wyboru, który posiada. Celem psychoanalizy jest uświadomienie człowiekowi wagi jego wyboru, by mógł go zmienić, jeśli tego zapragnie. Wolność polega na tym, aby śmiało rozpatrywać każdą sytuację w jaką wpakuje nas życie i brać na siebie wszelką wynikłą stąd odpowiedzialność, w praktyce te słowa Sartre’a zostały przekute w wolność, ale rewolucyjną. Filozoficzne rozprawy i ideowe traktaty często są dla przyszłych rewolucjonistów przeszkodą nie do pokonania, jednak tym co dało solidne podwaliny pod wydarzenia majowe, była stała obecność mentorów buntu wśród buntowników. Nie można tutaj zapomnieć o kolejnym francuskim intelektualiście- Jacques Lacanie, który w teorii symbolizmu i psychoanalizy uważał podstawowym prawem każdego człowieka jest prawo do rozkoszy i wolności, dzięki której staje się on w pełni świadomym bytem, który dzięki samozadowoleniu się wkracza w wyższy świat metafizyki. Lacan kwestionując elementy teorii analitycznej, łącząc je z własnymi teoriami i poglądami natury seksualnej i obyczajowej idealnie wpisał się w buntownicze postulaty studentów żądających niczym nieograniczonej wolności w sferze obyczajowej i moralnej.

 

            Francuska młodzież podbudowana filozoficznymi traktatami i manifestami Sartre’a i Marcuse’a, do których dołączyć trzeba propagandę maoistowską, manifesty rewolucyjne z Ameryki Łacińskiej była gotowa na konfrontację z „całym światowym ładem”. Kim byli paryscy buntownicy? Paul Berman uważa, że w przypadku Francji nie byli to typowi przedstawiciele świata studenckiego. Wielu z nich, tych najaktywniejszych miało pochodzenie żydowskie, a na dodatek ich sytuacja rodzinna była mocno nieustabilizowana. To dzieci- ofiary wojny, których rodzice zginęli w obozach zagłady lub byli związani z komunistycznym ruchem oporu. Dorastając, byli wychowani w atmosferze gotowości bojowej, co najczęściej oznaczało członkostwo w młodzieżowych przybudówkach Francuskiej Partii Komunistycznej. [11] Powyższa opinia koliduje z tą forowaną przez kręgi rządowe gen. de Gaulle’a, które uważały bunt za rzecz mało istotną dla losów Francji, a sama rebelia skończy się wraz z odcięciem od pieniędzy od bogatych rodziców dla rozwydrzonych studentów.

 

            Jak to w historii często bywało, sama ideologia, która pisana przez filozofów i myślicieli mogła być dla zrewoltowanego tłumu nie tylko niezrozumiała ale i nieosiągalna w swojej treści, dlatego aby rewolucja trwała potrzeba jej liderów, którzy przełożą na język „tłumu” ideologiczne manifesty. Tak na scenę wydarzeń wkracza ówcześnie młody student socjologii- Daniel Cohn- Bendit. Przez większość osób kojarzony stricte z wydarzeniami maja 1968, Cohn- Bendit swoją polityczną aktywność rozpoczął już w 1956 roku, kiedy to wziął udział w proteście przeciwko stłumieniu powstania węgierskiego w 1956. Co ciekawe w latach 60 XX wieku, porównał totalitaryzm radziecki z nacjonalizmem, czym zraził do siebie część ruchu lewicowo/ antyfaszystowskiego, będącego ówcześnie zafascynowanego przemocą komunistycznych organizacji. „Czerwony Danny”, takim pseudonimem ochrzczono młodego Cohn- Bendita, wkroczył na scenę wydarzeń majowych głośnym listem do ministra Francoise’a Missoffe’a, w którym napisał, że przeczytałem pana książkę na temat młodzieży. Na trzystu stronach nie ma w niej ani słowa o problemach seksualnych młodych. [12] Ten student socjologii odłożył na bok retorykę przemocy lewicowej, tworząc zręby ideologii wyzwolenia obyczajowego, która na stałe wpisała się w definicję „rewolucji seksualnej” lat 60. Bendit  w sferze ideologicznej skłaniał się ku anarchizmowi z elementami komunizmu, szczególnie postulatów obyczajowo- seksualnych, stając na czele buntowniczego Ruchu 22 Marca. [13] Kariera polityczna „Czerwonego Dannego” nie skończyła się wraz z paryskimi rozruchami. W 1968 został wydalony z Francji do Niemiec, na podstawie oskarżenia o przechowywanie  instrukcji do produkcji materiałów wybuchowych. Wydaje się to jednak być prowokacją służb francuskich, ponieważ od początku buntu Bendit był zwolennikiem pokojowej taktyki, bez użycia przemocy. W latach 70 już w Niemczech, Bendit został zatrudniony we frankfurckim przedszkolu alternatywnym, które miało na celu wdrażanie eksperymentalnych praktyk wychowania dzieci, w duchu „rewolucji seksualnej” . W latach późniejszych, podobnie jak wielu „antysystemowych buntowników”, włączył się on w europejską politykę angażując się w działalność w niemieckiej partii Zielonych, aby w 1999 roku z listy tejże partii wejść w skład Europarlamentu. Bendit do dziś dnia jest postacią kontrowersyjną, szczególnie ze względu na opisywane przez niego praktyki pracy i kontaktu z dziećmi w wieku przedszkolnym. Swoistym paradoksem jest to, że w 2014 roku otrzymał on tytuł doktora honoris causa na tym samym uniwersytecie w Nanterre na którym wszczynał swoją rebelię przeciwko…władzom uczelni.

 

            Odpowiedzią na studenckie rozruchy było użycie siły przez rząd gaullistowski. W wyniku policyjnej akcji aresztowano kilkudziesięciu studentów. Demonstracje przybrały na sile w Dzielnicy Łacińskiej, gdzie zbudowano barykady w oczekiwaniu na starcia z policją. Iskrą rzuconą na beczkę prochu, okazało się skazanie kilku studentów na karę kilkumiesięcznego więzienia, co doprowadziło do eskalacji konfliktu i starć na ulicach, które zmieniły się w jedno wielkie pole bitwy. Wraz z postępującą stanowczością policji, wielu mieszkańców Paryża zaczęło solidaryzować się ze studentami, czyli kolejny cel rebelii został osiągnięty- poparcie tłumów, bez którego trudno byłoby się utrzymać osamotnionym studentom, którzy jednak dla większości starszego społeczeństwa postulowali dość abstrakcyjne postulaty. 7 maja tłum liczący około 20 000 studentów i mieszkańców Paryża, przemaszerował wraz z czerwonymi flagami pod Łuk Tryumfalny, gdzie odśpiewano „Międzynarodówkę”, będącą ówcześnie hymnem światowej lewicy. De Gaulle, który z początku zlekceważył studencką rewoltę, z każdym dniem coraz bardziej radykalnie występował przeciwko rewolucjonistom, co w konsekwencji przyniosło jednak nieoczekiwany efekt, ponieważ na polecenie premiera Pompidou, Generał…poszedł na ustępstwa wobec młodzieży. Ten publiczny i oficjalny akt kapitulacji stał się przyczyną eskalacji wystąpień oraz ponownego zajęcia Sorbony. Ulicami Paryża maszerowały kolejne pochody działaczy socjalistycznych i komunistycznych, domagających się ustąpienia de Gaulle’a. Przybierająca na sile fala niezadowolenia osiągnęła apogeum 13 maja, kiedy to na znak solidarności ze studentami ogłoszono strajk powszechny, do którego według szacunków przystąpiło około 10 mln ludzi. W zaistniałej sytuacji de Gaulle postanowił wydać oświadczenie do narodu, lecz wygłoszone 24 maja przemówienie nie spotkało się z dobrym przyjęciem. Sytuacja dla rządzących z każdym dniem stawała się coraz bardziej niebezpieczna, stąd podjęcie decyzji o radykalnej ofensywie i skończeniu z buntem studentów. W radiowym przemówieniu de Gaulle wypowiedział słynne słowa w obecnych okolicznościach nie wycofam się […] za którymi poszły czyny dające kres majowej rewolcie studenckiej.

 

            W ówczesnej sytuacji gaulliści opanowali sytuację w sensie stricte politycznym, lecz w sferze ideologicznej, rewolucja majowa 1968 roku trwała nadal rozpoczynając swój marsz przez europejskie instytucje i społeczeństwa, niosąc na swoich sztandarach redefinicję dotychczasowych dogmatów społecznych i odnowę w duchu wyzwolenia obyczajowo- moralnego. Na paryskich postulatach wyrosła kadra polityczna europejskiej lewicy liberalnej lat 80 i 90, która w 1968 wkraczając w dojrzałe życie polityczne, swojej legitymizacji w działaniach politycznych na arenie europejskiej szukała właśnie w paryskim buncie studenckim. Maj 1968 roku stał się symboliczną datą narodzin studenckiego buntu kontrkulturowego, w myśl którego dotychczas szablonowo ułożeni studenci, zdali sobie sprawę, że także mogą decydować o własnym życiu i politycznym kierunku działań rządu. Na fali majowych wystąpień narodziła się także kontrrewolucyjna organizacja prawicowa Groupe Union Défense, która powstała przy wydziale prawa Uniwersytetu Assas. Wraz z majem 1968 roku na francuskie uniwersytety wkroczyła przemoc polityczna.

 

 

 Oleś Wawrzkowicz

 

 

Bibliografia:

 

  1. Kołakowska, Wojny kultur i inne wojny, Warszawa 2015,

  2. Finkielkraut, Niewdzięczność, Warszawa 2005,

  3. Bardy, Charles de Gaulle. Biografia katolika i męża stanu, Warszawa 2012,

  4. Jurkiewicz, J. Pieńkos, Rewolucje 1968, Warszawa 2008,

  5. Berman, Opowieść o dwóch utopiach. Ewolucja polityczna pokolenia’ 68, Kraków 1996,

  6. Rewolta 1968. Pokoleniowy bunt, kontrkultura i rewolucja obyczajowa w latach 60 XX w., Pomocnik Historyczny Polityka,

  7. Tyszka- Drozdowski, Żuawi Nicości, Warszawa 2019.

 

 

 

 

[1] 17 października 1961 roku doszło do tzw. „masakry paryskiej” , w której na rozkaz Maurice'a Papona brutalnie stłumiono pokojową demonstrację członków i sympatyków Frontu Wyzwolenia Narodowego, w której brało udział około 25 tysięcy Algierczyków. Podczas tych wydarzeń miało zginąć około 200 demonstrantów, a 12 000 zostało aresztowanych. Większość z nich została później zwolniona, a resztę deportowano do Algierii. Wokół tych wydarzeń do dziś dnia krąży zmowa milczenia i dokładne szacunki co do ofiar i osób zatrzymanych są ciężkie do sprecyzowania. Ówczesna władza w sprawie zajść paryskich stosowała cenzurę.

 

[2] Jean- Paul Sartre, urodzony 21 czerwca 1905 roku w Paryżu, francuski powieściopisarz, eseista i filozof. Jeden z głównych przedstawicieli XX wiecznego egzystencjalizmu, który dotyczył rozważań nad życiem, niedoskonałości ludzkiej natury, samotności w perspektywie czasu i przestrzeni oraz ludzkiej egzystencji
w obliczu moralnych dylematów oraz życia. Sartre jednak odszedł od egzystencjalizmu tworząc własną teorię socjologii marksistowskiej. Należał on także do intelektualistów wspierających ZSRR i usprawiedliwiających „Wielki terror”. Jego jednym z największych dzieł jest „Krytyka dialektycznego rozumu”. W 1964 roku odmówił przyjęcia literackiej nagrody Nobla, za autobiograficzną powieść „Słowa”. W latach 70 popierał ruch maoistyczny oraz organizacje skrajnie lewicowe i feministyczne.  Zmarł 15 kwietnia 1980 roku w Paryżu.

 

[3] Herbert Marcuse, urodzony 19 lipca 1898 roku w Berlinie, niemiecko- amerykański filozof żydowskiego pochodzenia, który stał się głównym ideologiem „maja 1968 roku”. Marcuse był przedstawicielem szkoły frankfurckiej i socjologiem marksistowskim. Jego główna praca pt. „Eros i cywilizacja” podjęła polemikę z tezami Freuda, stając się swoistym credo dla francuskich studentów, którzy upatrywali w niej programowej podwaliny swoich dążeń. To właśnie w tamtym czasie uknuto hasło „Marks, Mao, Marcuse”. Marcuse uważał iż nadmiar dóbr materialnych, dobrobyt, doprowadził do marginalizacji siły rewolucyjnej w społeczeństwach zachodnich.
W polskim przekładzie ukazała się jeszcze jedna jego ważna książka pt. „Rozum i rewolucja. Hegel a powstanie teorii społecznej”. W latach 70 zaczął odcinać się od niektórych swoich uczniów, uważając, że rewolucja którą toczą jest „chłopięcą walką”. Zmarł 29 lipca 1979 roku w Starbergu.

 

[4] Studenci, w myśl teorii Foucaulta uważali, że szkolna dyscyplina jest „koszmarem dla ducha” dla dzieci
i młodzieży. Poprzez szkolną dyscyplinę, według nich, tworzy się niejako automatyzm, mający znamiona represji. Ponadto według Foucaulta wszystko to zebrane razem jest procesem zniewalania ciała i umysłu. Według jego teorii niezbędne do poddania go (umysłu/ ciała) określonemu wzorcowi/ mechanizmowi jest stałe poddawanie go ćwiczeniom (powtarzanym), kontroli oraz poddawaniu go sprawdzianom. Według niego dyscyplina jest utylitarna, tzn. obliczona tylko na konkretny skutek, korzyść społeczną. Cała ta teoria idealnie wpisywała się w podbudowę ideową paryskiego zrywu.

 

[5] Charles Williams uważa de Gaulle’a za wytwór dziewiętnastowiecznej, prowincjonalnej północy Francji: surowy katolik, monarchista i nacjonalista. Jednakże nacjonalizm urodzonego w Lille, przyszłego szefa państwa francuskiego, był pozbawiony całego spektrum materialistycznych dogmatów nacjonalizmów o zabarwieniu totalitarnym i pogańskim. Doktrynalny gaullizm uważał iż naród francuski poprzez swoją rozwiniętą kulturę, ma do spełnienia misję dziejową mającą na celu odnowę duchową kontynentu europejskiego. [w:] Ch. Williams, Ostatni Wielki Francuz, Warszawa 1997, s. 9.

 

[6] Generał de Gaulle widział Europę jako wspólnotę narodowych i suwerennych państw, opartych na wartościach helleńsko- rzymskiej i chrześcijańskiej cywilizacji. Francja w L’Europe des Etats, według de Gaulle’a miała powrócić na utracone miejsce jednego z mocarstw europejskich i odbudować swoją potęgę. Generał de Gaulle był zwolennikiem koncepcji tzw. „małej Europy”, odwołującej się do spuścizny Karola Wielkiego, a więc opartego o sojusz francusko- niemiecki, który wynikał z związków zarówno historycznych jak i geograficznych (jednoczenie uważał iż sensu largo Europa powinna mieć status mocarstwa od Atlantyku po Ural). Uważał jednak, że współpraca międzynarodowa jest konieczna, lecz nie może ona ograniczać niezależności państw, które powinny pozostać suwerennymi państwami narodowymi. Postawa amerykańskiego sojusznika jest niepewna, a więc naturalną alternatywą był sojusz francusko- niemiecki, w którym to Francja miała odgrywać rolę pierwszorzędną. Związane przyjaźnią państwa naszego kontynentu staną się elementem równoważącym dla dwóch mocarstw; trzeci podmiot, pilnujący reguł, ustabilizuje światowy układ polityczny.

 

[7] Sztandarowym utworem, prezentującym poglądy Lennona, jak i oddającym ówczesny stan młodzieżowych ideałów, jest powstały w 1971 roku, utopijny utwór pt. „Imagine”. Według Agnieszki Kołakowskiej, „Imagine”, jest zwycięstwem ideologii nad zdrowym rozsądkiem i rozumem, nad językiem i historią, nad nauką i nad faktami- nad człowiekiem i wolnością. [w:] A. Kołakowska, Wojny kultur i inne wojny, Warszawa 2015, s. 11.

 

[8] A. Finkielkraut, Niewdzięczność, Warszawa 2005, s. 45.

 

[9] Ibidem, s. 45.

 

[10] J. Szubrycht, Kwaskowaty smak lata, Polityka Pomocnik Historyczny, 2018, nr. 1, s. 52.

 

[11] M. Mikołajczyk, Paryski Maj, Polityka Pomocnik Historyczny, 2018, nr. 1, s. 79.

 

[12] M. Mikołajczyk, Paryski Maj, Polityka Pomocnik Historyczny, 2018, nr. 1, s. 80.

 

[13] Bendit był jednym z inicjatorów okupacji administracji uniwersytetu w Nanterre 22 marca 1968 roku.