wtorek, 30 czerwiec 2020 20:50

Oleś Wawrzkowicz - Kontrrewolucja czasów współczesnych

Rapienda rebus in malis praeceps via est.
Seneka Młodszy

(tł.: W nieszczęściu należy obierać drogę ryzykowną)

 

 

Czym jest dla nas tzw. ruch Black Lives Matter (BLM)? Dla jednych jest to okazja, żeby jeszcze głośniej wykrzyczeć własne teorie rasowe, dla innych jest to możliwość napisania kilku wulgarnych komentarzy, z drugiej strony znajdą się tacy, którzy będą chcieli zasłynąć jako „ostatni biali wojownicy (Internetu)”. Wszystkie te postawy są parodialne i groteskowe, ponieważ nie zauważają istoty problemu. Oczywiście masowa imigracja niesie ze sobą konflikty na tle kulturowo- społecznym, co powoduje dalekosiężne skutki dla naszego kontynentu. Lecz w tym wypadku mamy do czynienia nie z kolejnym buntem imigrantów, lecz totalną rewolucją ideologiczną. Śmierć Georga Floyda stała się tylko, długo wyczekiwanym, pretekstem aby międzynarodówka marksistowska mogła rozpocząć ostatnią fazę swojej zaplanowanej z pełną perfidią operacji. Demolowanie sklepów, grabieże, to są tylko skutki uboczne, które w obecnej chwili nie są istotne. Bunt zawsze rodzi chaos, a chaos jest ojcem anarchii. Na naszych oczach dokonuje się totalna, rewolucyjna reinterpretacja dotychczasowych pojęć, definicji społecznych, kulturowych i cywilizacyjnych. Zresztą pomyślmy, czy protestujący osobnik o ciemnym kolorze skóry sam z siebie niszczyłby pomnik… Juliusza Cezara, czy Churchilla? Podejrzewam, że w większości przypadków oni nawet nie wiedzą kto to był. Tymczasem rewolucja zawsze potrzebuje pożytecznych idiotów, którzy wykonają za nią całą brudną robotę. I tak mamy w tym przypadku. Aby walec rewolucji mógł toczyć się dalej, trzeba usunąć z jego drogi przeszkody, które go dotychczas spowalniały. Tymi przeszkodami jest nie tylko wiara, rozumiana jako Kościół Katolicki, ale także nasza tradycja, kultura i cywilizacja. Europa to kontynent ukształtowany przez poezje Homera, wojowników Leonidasa, legiony Juliusza Cezara, imperium Karola Wielkiego, monumentalne katedry, hiszpańskich konkwistadorów i wiele pokoleń dumnych Europejczyków. To wszystko stanowi jedną wielką przeszkodę dla zapędów marksistowskich ideologów, którzy już nie strzelają w tył głowy, lecz począwszy od paryskiego maja 1968 roku zręcznie uderzają w struny społeczne, poruszając najdelikatniejsze emocje, którymi dyrygują niczym najbardziej wytrawny mistrz batuty. Próby do generalnego koncertu trwały całe lata, aż społeczeństwa Europy i świata zaczęły podążać za dyrygentami, nie baczni na to, że stali się niewolnikami batuty, która z pozoru wygrywająca piękne utwory, zaczęła hipnotyzować ich…fałszywą nutą.

Wyobraźmy sobie kiedy zostaną wymazani z kart historii i przestrzeni publicznej nasi przodkowie? Kiedy zaczną zamykać i burzyć kościoły? Kiedy pod ciężkimi młotami runą ostatnie pozostałości naszej cywilizacji? Co wtedy pozostanie? Czy kręgosłup społeczeństw, będzie w stanie dźwignąć olbrzymią odpowiedzialność, która zostanie nań nałożona? Mur naszej cywilizacji jest rozbierany cegła po cegle. Czy kiedy zabraknie muru oplatającego naszą twierdzę, będziemy w stanie obronić się przed czyhającym na to wrogiem? Wszystko leży w naszych rękach i naszych umysłach. Jeśli nie zboczymy nawet na chwilę w uliczkę ułudy, poddając się zwodniczym teoriom to maszerując twardo naprzód mamy szansę. Jeśli poddamy się modnemu dziś, czczemu internetowemu pieniactwu i nieaktualnym programom- polegniemy.

Nie mamy czasu na ślepą i głupią nienawiść, czy bez opamiętania zadawane ciosy. To bez sensu. Każdy cios który trafi w próżnię jest ze szkodą dla nas a z pożytkiem dla przeciwnika. Przez nierozsądne działania to my tracimy siły i wystawiamy się na ciosy wroga. Naszą bronią jest samodyscyplina, wiedza i opanowanie. Bez tego od razu możemy wywiesić białą flagę, bo nasz wróg tylko czeka, aby nas sprowokować i naszą ślepą nienawiść i nierozsądek skierować z całym impetem przeciwko nam. W tych trudnych czasach kiedy chorujemy na brak autorytetów i silnych przywódców, każdy z nas jest latarnią dla innych. Zróbmy więc wszystko abyśmy świecili przykładem i opanowaniem, aby to właśnie ku nam przybywali zabłąkani i szukający pomocy ludzie, bo to my, każdy z osobna, jesteśmy twierdzą warowną, która w chwili próby nie ulęknie się wroga i dumnie stawi mu czoła, chociażby miała walczyć do końca, na gruzach naszej cywilizacji.

 

Oleś Wawrzkowicz