poniedziałek, 30 marzec 2020 00:26

Mariusz Warachim - Wyklęci i ich oprawcy

Skala i okrucieństwo komunistycznego aparatu represji w latach 1944-1963 jest dla wielu naszych rodaków mało lub wcale nieznana. Niewiele się mówi i pisze o brutalnej bezwzględności funkcjonariuszy Urzędu Bezpieczeństwa (UB), Milicji Obywatelskiej (MO), Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego (KBW) czy czerwonych siepaczy spod znaku Smiersza i NKWD. Niewiele osób wie jak traktowano zwłoki zabitych żołnierzy podziemia niepodległościowego, jakie były represje w stosunku do członków rodzin żołnierzy tzw. II konspiracji. Tylko wąskie grono zainteresowanych zna historię sprofanowania zwłok sierż. Józefa Frańczaka ps “Laluś”. Ciało Frańczaka w 1963r zostało pozbawione głowy, dopiero syn “Lalka” – Marek Frańczak przeprowadził prywatne dochodzenie co mogło stać się z głową jego ojca. Dopiero w 2015 udało się pochować czaszkę “Lalka” wraz z resztą jego doczesnych szczątków! Marek Franczak napotykał cały czas na zmowę milczenia i brak dobrej woli w rozwiązaniu tej dramatycznej dla niego historii.  

21 lutego 1947r. mjr J. Kuraś “Ogień” odebrał sobie życie przy braku możliwości wyjścia z obławy UB- MO we wsi Ostrowsko. Po przewiezieniu zwłok “Ognia” do Krakowa jego ciało zostaje przekazane do akademii medycznej i prawdopodobnie poddane testom medycznym i rozczłonkowane. Miejsce pochowania ciała majora jest do dziś nieznane. Podczas tej obławy zginął bratanek “Ognia” K. Kuraś ps. “Kruk”, u którego odkryto 38 ran kłutych od bagnetów (!). Skala bestialstwa była przerażająca.

W październiku 1951r. ppor. Edward Taraszkiewicz ps. "Żelazny “ wraz ze swoimi trzema żołnierzami ukrywał się w Zbereżu koło Włodawy – zostali zaskoczeni i stoczyli bój z funkcjonariuszami WUBP i dwoma batalionami KBW, razem ok. 600 ludzi. Rozpracowaniem jego brata, też żołnierza WiN-u Leona Taraszkiewicza ”Jastrzębia” zajmowało się 372 informatorów, konfidentów i różnego rodzaju degeneratów moralnych. Mjr Hieronim Dekutowski ps. ”Zapora” i jego żołnierze, dla ich upokorzenia byli sądzeni w mundurach Wehrmachtu. Słynny mjr “Łupaszka” dostał wyrok 18- krotnej kary śmierci, ale rekordzistą, jeśli chodzi o ilość kar śmierci jest st. sierż. Wiktor. Stryjewski ps. ”Cacko” żołnierz NSZ z okolic Płocka – likwidator wielu groźnych bandytów z AL i MO. To on min. zastrzelił „Rypę”, milicjanta, który zamordował ok. 100 niewinnych osób. „Cacko” jako groźny „reakcjonista” z NSZtu dostał 38-krotną karę śmierci.

20 osobowy oddział Kazimierza Kamieńskiego ps. „Huzara” został otoczony przez siły bezpieczeństwa w sile ponad 3,5 tys. funkcjonariuszy, co daje nam obraz przewagi i siły organów komunistycznego aparatu represji. Nie darowano nawet małym dzieciom, jak Januszkowi Żubrydowi - 5-letniemu synkowi mjr. Żubryda z NSZ - małego Januszka zamknięto w katowni UB w Rzeszowie jako groźnego wroga PRL-u (!).
Aparat represji komunistycznych nie oszczędzał nikogo. To był terror niespotykany nigdy w dziejach naszego narodu. Mordowano kobiety, bezczeszczono zwłoki, egzekucje urządzano na oczach dzieci i młodzieży. Jerzy Vaulin – agent UB zamordował z zimną krwią żonę majora Żubryda - Janinę, która prawdopodobnie była w ciąży. Podobnie było z piękną 23-letnią żoną Franciszka Przysiężniaka ps „Ojciec Jan” - bohaterskiego dowódcy NOW z Lubelszczyzny. Janinie Przysiężniak będącej w 7-miesiącu ciąży UB-wcy pozwolili wyjść z samochodu, którym ją przywieźli po aresztowaniu i oświadczyli, że jest wolna, po czym oddali serię z pepeszy!

Zwłoki często starano się ukryć w fekaliach, gnojówkach, studniach z odpadami – tak m.in zrobiono w kieleckim więzieniu z ciałem Jana Hedy (brata kpt/gen A.Hedy „Szarego”). Do wykonania wyroku bez precedensu doszło w Sanoku 24 maja 1946 r., kiedy to powieszono dwóch żołnierzy NSZ (Wladyslaw Kudlik i Władysław Skwarec) na miejscowym stadionie sportowym na oczach zapędzonych tam siłą dzieci z pobliskich szkół!
Egzekucję swojego syna oglądał ojciec W. Skwarca, który widząc śmierć syna stracił przytomność, a po kilku dniach zmarł.

Dnia 6 czerwca 1946 r. doszło do kolejnej publicznej egzekucji, tym razem na sanockim rynku stracono chor. Książka z NSZ również na oczach dzieci, młodzieży i mieszkańców miasta. Ciało komuniści wystawili na widok publiczny aż do wieczora, a po egzekucji jeden z UB-ków przemówił do zgromadzonych „iż taki los spotka każdego kto podniesie rękę na władzę ludową”. Historycy miasta Sanoka twierdzą że takich publicznych egzekucji nie było nigdy w dziejach miasta.

Mjr Hieronim Dekutowski “Zapora" - uprzednio przetrzymywany i dręczony w katowni Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Będzinie, po siedmiomiesięcznym śledztwie w więzieniu mokotowskim, pomimo tego, że miał 31 lat wyglądał jak starzec z siwymi włosami, wybitymi zębami, połamanymi rękami, nosem i żebrami oraz zerwanymi paznokciami. Mało tego po śmierci majora czerwoni zbrodniarze zrównali z ziemią dom rodzinny Dekutowskich w Tarnobrzegu.

Rodzina majora twierdzi, iż cierpiał bardziej niż Jezus – bratanica mówi „Jezus cierpiał trzy dni, a Zapora ponad pół roku”.

 

Mariusz Warachim