Wydrukuj tę stronę
sobota, 29 luty 2020 16:14

Oleś Wawrzkowicz - Sacrum bellum, bellum iustum. Antyczna wzorce cywilizacyjno- kulturowe oraz rzymskie pojęcie wojny sprawiedliwej i służba chrześcijan w exercitus Romanus jako fundament etosu europejskich narodów

Je suis Romain, je suis humain: deux propositions identiques.

 

Antyczny Rzym był miejscem starcia dwóch skrajnie różnych systemów wartości etycznej oraz religijnej, z jednej strony wierzeń i systemu wartości starożytnego Rzymu, wobec którego w opozycji stała druga (rodząca się jeszcze) religia, czyli chrześcijaństwo. Wierzenia rzymskie skupiały w sobie pierwotną religię praindoeuropejską, religię plemion staroitalskich oraz elementy wierzeń etruskich. Jest to religia politeistyczna, wiążąca się z wiarą w wielu bogów. To właśnie w mocno zakorzenionym politeizmie i silnie ugruntowanym, choć zmiennym, rzymskim kanonie wartości zostało zasiane ziarno monoteistycznego Christianitas. Fascynacje antykiem, były obecne w społeczeństwach Europy przez szereg wieków. Co ciekawe samo pojęcie tytułowej wojny sprawiedliwej (bellum iustum) wytworzone przez pogański Rzym, stało się w przyszłości legitymizacją stosowania przemocy dla chrześcijańskich rycerzy i jak i podstawą usprawiedliwiającą wiele późniejszych wojen, które w pełni objawiło się w trakcie wypraw krzyżowych oraz krucjat północnych. Do spuścizny antycznego Rzymu z chęcią odwoływały się europejskie ruchy nacjonalistyczne, a szczególnie włoski faszyzm Benito Mussoliniego, który w pewnym stopniu wskrzesił tradycje imperialnej przeszłości Rzymu, zaszczepiając system wartości, który starożytni Rzymianie uważali za kanon stanowiący podstawę postępowania każdego prawego i świadomego Rzymianina.

Postępowanie Rzymian było ściśle związane z wiarą w bogów. Pietas, czyli pobożność była jednym z filarów kanonu wartości, których przestrzeganie było wymogiem życia społecznego starożytnego Rzymu. System  społecznego funkcjonowania Rzymian składał się na mos maiorum, czyli obyczajach przodków, które wyznaczał ten swoisty katalog zachowań będący sprawdzonym w praktyce drogowskazem wskazującym normy zachowania życia codziennego każdego Rzymianina. Mos maiorum było przeciwieństwem res novae, czyli rzeczy nowych, niesprawdzonych, które wiązały się z współczesnym pojęciem rewolucji, a więc czegoś co wprowadza chaos.[1] Można powiedzieć, że Rzymianie wpatrzeni w spuściznę i wartości przodków prezentowali tradycjonalistyczny model społeczeństwa.

Wpisującym się w ten kanon wartości pojęciem jest virtus oznaczający męstwo. To właśnie ta wartość określała umiejętność rozróżnienia dobra od zła, postępowania godnego i niehonorowego. Mężny Rzymianin był obrońcom dobra ojczyzny, rodziny, a w końcu własnego interesu.[2] Tak pojęte męstwo wynikało z fides, czyli wierności danemu słowu i wymienionym wcześniej zasadom.[3] Aby sprostać wypełnianiu powyższych zasad potrzebna była samokontrola, panowanie nad samym sobą, opanowanie ducha, czyli gravitas- powaga.[4] Na wypełniającego powyższe cnoty czekała nagroda, czyli szczęście- dignitas, oraz poważanie i autorytet- auctoritas.[5] Rzymianin, który wcielał w życie powyższy kanon wartości stawał się miły bogom i mógł cieszyć się ich wsparciem w każdym aspekcie swojego życia. Taka postawa oprócz przywilejów duchowych niosła ze sobą także i nobilitację społeczną. Im wyższy status społeczny rodziny tym większe wymagania i surowsze wypełnianie mos maiorum, które sobie stawiała.

Religijność rzymska była politeistyczna. Rzymianie wierzyli w bogów mieszkających na Olimpie, aż po duchy mieszkające w domach, drzewach, kamieniach, czy te obecne w zjawiskach atmosferycznych. Panteon bogów rzymskich był zhierarchizowany. Na czele najstarszego panteonu rzymskiego, czyli Di Indigetes (bóstw rodzimych) stała triada Jowisz, Marsz i Kwirynus, oraz Westa i Janus. Jednakże już za czasów panowania dynastii Tarkwiniuszy wykrystalizowała się nowa triada, na której czele stał wszechwładny Jowisz, który był bogiem potężnym i surowym. Do zdefiniowanej przez Tarkwiniuszy triady głównych bóstw zaliczano także królową bogów czyli Junonę i boginię dziewicę Minerwę. Domem wyżej wymienionej triady był Mons Capitolinus, czyli świątynia Kapitolińska położona na wzgórzu rzymskim na północny zachód od Palatynu i Forum Romanum. To właśnie według legendy Kapitol był jedyną częścią miasta, która oparła się najazdowi Galów w roku 390 p.n.e. To tu znajdowała się największa świątynia rzymska- Templum Iovis Optimi Maximi. Wzgórze kapitolińskie jako pierwsze miejsce schronienia Rzymian stało się wkrótce świętym centrum Rzymu, jako symbol opieki boskiej nad społecznością. Jednak aby bogowie łaskawym okiem spoglądali na Rzym trzeba było o nie dbać, stąd składane liczne i regularne ofiary ze zwierząt, czy też festiwale połączone z ćwiczeniami wojskowymi w Circus Maximus.[6] Wierzenia starożytnych Rzymian były także przesiąknięte wpływami politeizmu greckiego, stąd w obu panteonach obecność boga Apolla. Także pod wpływem prądów hellenistycznych, zaczęły pojawiać się kulty bóstw wschodnich, takich jak Izyda, czy Mitra.

W takiej rzeczywistości rozwijała się „nowa religia”- chrześcijaństwo. Pierwsza styczność społeczeństwa antycznego Rzymu z tą nową religią miała miejsce około I połowy I wieku po narodzeniu Chrystusa, w rzymskiej prowincji- Judei. Początkowo chrześcijaństwo było słabe, oraz uzależnione od judaizmu, którego nienawiść do wyznawców Chrystusa stale narastała, co w szczególności było wynikiem nowego systemu wartości oferowanego przez tą religię. [7] Świat rzymski do chrześcijan odnosił się z nieufnością. Przełomowym momentem dla ekspansji wyznawców Chrystusa nadszedł wraz z misyjną działalnością świętego Pawła z Tarsu. To właśnie Paweł wyszedł z hermetycznego zamknięcia i zaczął głosić tezę iż wyznawcą chrześcijaństwa może zostać każdy człowiek, nie tylko członek gminy żydowskiej. To właśnie za sprawą świętego Pawła, którego podróże w latach 45 – 54 n.e. pozyskały nowych wyznawców chrześcijaństwo wkroczyło w nową erę - dynamicznego podboju. Ta dynamika jak i ekspansywność nowej religii doprowadziła do powstania  pierwszych gmin chrześcijańskich zakładanych poza rzeczona prowincją. Ewangelia jezusowa zaczęła docierać także na tereny Półwyspu Apenińskiego. Christianoi ekklesia w latach 40 istniał już w największych miastach Italii i Puteoli. [8]

Chrześcijaństwo będące res novum w społeczeństwie antycznym, którego politeizm wykluczał proponowany przez chrześcijan monoteizm, stanęło w obliczu swoistej inwazji, która miała podważyć nie tylko rzymski system religijny, ale także i system władzy. Ustrój społeczny, który w Rzymie określany był jako regnum caesaris, czyli królestwo cezara, które jednocześnie było regnum dei, czyli królestwem bożym na ziemi. [9] Chrześcijanie ze swoją religią, która jako jedynego władcę uważała Boga burzyła całkowicie ten system. Pierwsza fala prześladowań, która spadła na chrześcijan była inspirowana przez cesarza Nerona. Dalsze represje kontynuował cesarz Domicjan, który prześladowania motywował negowaniem przez chrześcijan bóstw rzymskich, nie składanie im ofiar, oraz tworzenie tajnych stowarzyszeń i wrogość do społeczeństwa rzymskiego. Według Rzymian chrześcijanie, którzy odrzucali kodeks normujący życie społeczne żyli na uboczu, jako intruzi, którzy według Tacyta byli powodowani nienawiścią wobec rodzaju ludzkiego.[10] Mimo skrajnych przeciwności i wrogości społeczeństwa rzymskiego, którego coraz częściej wewnętrzna niewiara nadrabiała zewnętrznymi formami pobożności, chrześcijaństwo trafiło na podatny grunt. Według większości autorów proces ten rozwijał się stopniowo, a podwaliny pod Christianoi ekklesia, podłożyła nie tylko praca misyjna świętego Pawła, ale także i krew tysięcy męczenników, których świadectwo stało się kamieniem węgielnym. Na tym tle wyróżnia się wspomniany już Wipper, dla którego chrześcijaństwo jest zwykłą sektą, która rewolucyjnie wdarła się w dusze antycznych Rzymian prowadząc ich ku upadkowi. Lecz czy ewolucję antycznej cywilizacji rzymskiej, której tradycja odrodziła się w nowym Rzymie- tym katolickim, który stał się twórcą nowej cywilizacji europejskiej, można nazwać upadkiem?

Znane są liczne teksty biblijne, które w sposób metaforyczny nawołują do walki, jak choćby „List do Koryntian”- „Służmy więc bracia, z całą gorliwością pod rozkazami wodza nieskazitelnego. Pomyślmy o żołnierzach na wyprawie wojennej, jak są zdyscyplinowani, ulegli, jak posłusznie wypełniają rozkazy swoich dowódców”, czy psalmy takie jak chociażby Psalm 144 (Dawidowy)- „Błogosławiony Pan – Opoka moja, On moje ręce zaprawia do walki, moje palce do wojny. On mocą dla mnie i warownią moją, osłoną moją i moim wybawcą, moją tarczą i Tym, któremu ufam, Ten, który mi poddaje ludy.”  Jak dodamy do powyższych cytatów teksty starotestamentowe opisujące wojny prowadzone przez Naród Wybrany- Izrael, możemy dojść do wniosku, że chrześcijaństwo nie było, jakbyśmy to dziś określili, religią pacyfistyczną. Tymczasem właśnie ów „pacyfizm” stał u podstaw wczesnych wierzeń chrześcijańskich. Służba w wojsku, czy też walka w obronie władcy była dla pierwszych chrześcijan nie do pogodzenia z ich wiarą, stąd do czasów Marka Aureliusza próżno szukać ich w szeregach armii rzymskiej.

            Pierwsze zmianki o chrześcijanach służących w rzymskim wojsku, zawdzięczamy Tertulianowi, synowi centuriona prokonsularnego,  którego św. Hieronim opisał jako- „męża wykształconego i płomiennego serca”. [11] To właśnie Tertulian opisał cud, do którego rzekomo miało dojść podczas starcia z Galami, kiedy to chrześcijańscy żołnierze za sprawą modłów sprowadzili na ziemię deszcz. Zdarzenie to zostało poświadczone w liście do senatu, który sporządził Marek Aureliusz. [12] Legion XII został z tej okazji obdarzony w 174 r. n.e. przez cesarza Marka Aureliusza  nazwą Fluminata, czyli „gromowładny”. Nieco więcej na ten temat napisał Euzebiusz  z Cezarei, który tak opisuje tamte wydarzenia:

Wówczas żołnierze tak zwanej legji meliteńskiej, którą wiara od onych czasów zachowała aż do dni naszych, już ustawieni w szyku bojowym przeciwko nieprzyjacielowi, padli na kolana, jak to zazwyczaj czynimy przy modlitwach naszych, i zwrócili się do Boga z błaganiem. Już na ten widok zdziwienie ogarnęło nieprzyjaciół , lecz równocześnie prawie zdarzyła się, jak niosą wieści, rzecz jeszcze dziwniejsza. Nawałnica zmusiła wrogów do ucieczki i sprawiła wśród nich spustoszenie, deszcz natomiast rzęsisty orzeźwił wojsko tych, którzy wzywali pomocy bożej, a którzy wszyscy przed chwilą mieli zginąć z pragnienia.[13]

Na uwiarygodnienie tej relacji Euzebiusz przywołuje także „pogańskie” źródła, takie jak choćby Klaudiusza Apolinarego z Hierapolis, który to (według Euzebiusza) po raz pierwszy wzmiankował o nadaniu Legionowi przydomka „gromowładny”. [14]

            Jednakże w wyniku prześladowań rozpętanych przez współcesarza Licyniusza- władcy wschodniej części Imperium Romanum, legioniści z Legionu XII zostali zmuszeni przez niego do oddania hołdu bożkom pogańskim, oraz wyrzeczeniu się wiary w Chrystusa. Legioniści  odmówili wykonania rozkazu. Przez cały czas kary, która ich spotkała modlili się i psalmami oddawali hołd Chrystusowi. Za świadectwo wiary, które dali przed innymi, Licyniusz kazał ich ukamieniować, co ostatecznie się nie powiodło. Zostali oni poddani jeszcze gorszej karze stojąc bez odzienia na mrozie, aby następnie ich zamarznięte ciała spalono w okolicach Sebasty. Legioniści z Legio Fluminata zostali uznani świętymi Kościoła Katolickiego i prawosławnego.

            Mimo to dyskusja wśród chrześcijan co do służby w armii była nadal żywa i nie rozstrzygnięta. Warto tutaj powrócić do wspomnianego już Tertuliana, który napisał w swoim dziele- „Pan rozbrajając Piotra, pozbawił tym samym miecza każdego chrześcijanina. Nie wolno mieć żadnego wyposażenia, skoro czynności przy jego pomocy są niedozwolone”. Służbę jak i walkę Tertulian uważał za odstąpienie od wiary, czyli apostazję. W opozycji do Tertuliana staje Nowy Testament, w którym możemy przeczytać- „Lecz teraz, kto ma trzos, niech go weźmie, podobnie i torbę, a kto nie ma miecza, niech sprzeda suknię swoją i kupi.”, w innym fragmencie Jezus Chrystus napomina żołnierzy, aby poprzestali na swoim żołdzie i nie czynili więcej ponad to co do nich należy. Wykładnię teologiczną Tertuliana zweryfikuje i zmodyfikuje później św. Augustyn, który wprowadzi do świata chrześcijańskiego pojęcie bellum iustum, czyli wojny sprawiedliwej.

            Postacią, która reformuje tezy Tertuliana jest Orygenes, który uważa, że zjednoczenie Rzymu jest konieczne, nawet przy użyciu siły, lecz chrześcijanie nie mogą brać w tym udziału. W swoim dziele „Przeciwko Celusowi” opisuje on walkę chrześcijanina ze światem, lecz nie tą fizyczną tylko duchową. Według Orygenesa chrześcijanin toczy wewnętrzną walkę z legionami demonów, które pod wodzą księcia tego świata (szatana) chcą opanować dusze pobożnych wiernych. [15] Autor tego działa jasno określa postawę chrześcijan wobec służby w armii rzymskiej:

Celus wzywa nas, byśmy brali udział w obronie ojczyzny jako dowódcy wojskowi; niechże się więc dowie, że my to przecież robimy, ale nie dla pochwał i poklasku tłumu: w tajemnicy, w głębi duszy modlimy się jak kapłani za swoich współobywateli. [16]

Według Orygenesa to właśnie taka walka bardziej służy Rzymowi niż tysiące mieczy, ponieważ to dzięki nieustannym modłom chrześcijanie chronią i dbają o dusze wszystkich Rzymian. W sukurs Orygenesowi idą inni autorzy tacy jak Laktancjusz, czy Cyprian z Kartaginy, dla których sama wojna jest czymś niedopuszczalnym, niesprawiedliwym. Jak widać na tych kilku przykładach ówcześni myśliciele chrześcijańscy jednoznacznie potępiali fizyczny udział ochrzczonych w działaniach wojennych prowadzonych przez rzymską armię.

            Wraz z przewagą nowej religii nad pogańskimi wierzeniami starożytnego Rzymu pojawiają się warunki sprzyjające asymilacji chrześcijan ze społeczeństwem rzymskim. Okres krwawych prześladowań, który trwał za panowania Septymiusza Sewera, dobiegł końca. Ręką wyciągniętą przez Rzym w stronę chrześcijan był tzw. „edykt Karakali”, który przyznawał wszystkim wolnym mieszkańcom Imperium Rzymskiego prawa obywateli rzymskich. Edykt okazał się korzystny dla chrześcijan, którzy dzięki niemu stali się równymi wobec innych obywatelami rzymskimi, co niosło za sobą także aspekt finansowy, oraz możliwość awansu społecznego (także dzięki służbie w armii).

            Z biegiem lat postrzeganie walki zbrojnej przez chrześcijan zaczęło ewoluować. Kamieniem węgielnym pod nową doktrynę ecclesia militans, czyli Kościoła walczącego podłożył św. Augustyn z Hippony, doktor Kościoła Katolickiego. To właśnie on rozpowszechnił i wyniósł do rangi cnoty pojęcie bellum iustum, czyli wojnę sprawiedliwą, która może być toczona za pomocą siły w obronie wiary, Kościoła, oraz własnego życia. Św. Augustyn był pod wrażeniem pism Cycerona, który był dla niego mistrzem pięknego języka, oraz jego przewodnikiem wczesnych lat. [17] To właśnie Cyceron jako jeden z pierwszych usprawiedliwił słuszną walkę.

            Jeśli chodzi o usprawiedliwienie wojny, w problematyce tej mamy także i polski akcent. W Saevientibus, jednym z pism z czasu soboru w Konstancji Paweł Włodkowic przytoczył warunki jakie powinna spełnić wojna sprawiedliwa:

- podmiot (osoba wojująca winna nadawać się do walczenia, czyli być osobą świecką, ponieważ duchownemu nie wolno rozlewać krwi z wyjątkiem wypadku nieuniknionej konieczności);
- przedmiot (odzyskanie bezprawnie utraconej własności lub obrona ojczyzny);
- przyczyna (chęć osiągnięcia pokoju);
- duch (wojna nie może być prowadzona z nienawiści, żądzy zemsty ani chciwości, a jedynie z miłości, sprawiedliwości i posłuszeństwa);
- upoważnienie (może pochodzić jedynie od monarchy, a w wypadku wojny za wiarę – od Kościoła).

Na fundamencie sojuszu antycznego Rzymu i chrześcijaństwa powstała cywilizacja europejska, którą znamy. Charles Maurras w dziele La Démocratie religieuse napisał: Jestem Rzymianinem, gdyż od konsula Mariusza i boskiego Juliusza aż po Teodozjusza zarysował się pierwotny ideał Francji. Jestem Rzymianinem, gdyż to Rzym, Rzym księży i papieży, dał wieczność uczuciom, metodom, kultowi, dziełu politycznemu całych pokoleń urzędników i sędziów. Jestem Rzymianinem, gdyż gdyby moi ojcowie nie byli takimi Rzymianami, jakim ja jestem, to pierwsza inwazja barbarzyńców między V a X wiekiem uczyniłaby moją ziemię ziemią niemiecką lub norweską. Jestem Rzymianinem, gdyż bez opieki romańskiej druga faza inwazji barbarzyńców, która miała miejsce w XVI wieku, inwazja protestancka, uczyniłaby moją ziemię ziemią szwajcarską. Jestem Rzymianinem w bogactwie bytu historycznego, intelektualnego i moralnego. Jestem nim, gdyż gdybym nie był, nie byłoby we mnie nic francuskiego. (…) Dzięki temu skarbcowi, który otrzymał z Aten i przekazał mojemu Paryżowi, Rzym stał się cywilizacją i człowieczeństwem. Do spuścizny antycznego Rzymu odwoływali się także w swoich pismach Leon Degrelle, Jose Antonio Primo de Rivera, powstańcy generała Franco (szczególnie w sferze propagandowej), czy wspominany Benito Mussolini, który bezpośrednio odwoływał się w swojej ideologii do lat świetności Imperium Romanum. Kanon wytworzony przez Rzymian stał się dla późniejszych pokoleń przykładem samodyscypliny i doskonalenia się zarówno w zakresie duchowym jak i fizycznym, w służbie społeczeństwu i ojczyźnie.    

Ten krótki materiał jest wstępem do dalszych części poświęconych tej tematyce, jak i zachętą do dalszych badań nad fascynacją antykiem w europejskiej kulturze i cywilizacji.

C. D. N.

                       

Oleś Wawrzkowicz

 

[1] T. R. Martin, Starożytny Rzym od Romulusa do Justyniana, Poznań: Wydawnictwo Poznańskie 2014, s. 43.

[2] Ibidem, s. 43.

[3] Ibidem, s. 44.

[4] Ibidem, s. 44.

[5] Ibidem, s. 44.

[6] T. R. Martin, Starożytny Rzym od Romulusa do Justyniana, Poznań: Wydawnictwo Poznańskie 2014, s. 60.

[7] A. Ziółkowski, Historia powszechna, starożytność, Warszawa: Wydawnictwo naukowe PWN SA 2014, s. 855.

[8] Ibidem, s. 857.

[9] R. J. Wipper, Rzym i wczesne chrześcijaństwo, Warszawa: Książka i wiedza 1960, s. 163.

[10] M. Simon, Cywilizacja wczesnego chrześcijaństwa I-  IV w., Warszawa: Państwowy Instytut Wydawniczy 1979, s. 119.

[11] Pisma Ojców Kościoła, J. Sajdak (red), Poznań: Księgarnia akademicka 1947, s. 151

[12] Ibidem, s. 26.

[13] H.Pietras SJ, Euzebiusz z Cezarei Historia Kościelna, Kraków: Wydawnictwo WAM 2013, s. 211- 212.

[14] Ibidem, s. 212.

[15] Orygenes, Przeciwko Celusowi, www.zrodla.historyczne.prv.pl 2015, s. 349.

[16] Ibidem, s. 389.

[17] M. Simon, Cywilizacja wczesnego chrześcijaństwa I-  IV w., Warszawa: Państwowy Instytut Wydawniczy 1979, s. 324.