wtorek, 31 grudzień 2019 01:46

Witomysł Myduj - Cara al Sol, o psychice słów kilka

Słowami hymnu hiszpańskiej Falangii pragnę rozpocząć niniejszy artykuł związany z tematem higieny umysłu. Hasłem „Twarzą ku Słońcu” chciałbym dodać optymizmu i Woli Mocy, której brakuje często sfrustrowanym nacjonalistom.

Już ponad 20 lat temu naukowcy z Uniwersytetu Stanforda odkryli w badaniach rezonansu magnetycznego, iż chroniczne narzekanie, a przede wszystkim wynikający z niego stres [1], uszkadza i zmniejsza objętość hipokampu, czyli bardzo istotnej części mózgu wpisującej się w skład tzw. układu limbicznego. Jest to miejsce odpowiedzialne za zdolności poznawcze, pamięć czy koncentrację. Co więcej, okazało się, że nie ma znaczenia czy jest się aktywnym „narzekaczem” czy tylko się przysłuchuje. Ponadto efekt ten potęguje się w większych grupach towarzyskich, czyli wypisz, wymaluj – nasze nacjo(mikro)klimaty. Aby podkreślić powagę sytuacji, podobne zmiany neurodegeneracyjne obserwujemy w chorobie Alzheimera [2], choć stres nie jest bezpośrednim patomechanizmem tego schorzenia.

Poza tym, hipokamp pośredniczy w regulacji zachowań emocjonalnych takich jak zadowolenie, przyjemność, strach i ucieczka. Jest związany z pracą układu hormonalnego, a przede wszystkim z układem autonomicznym, czyli takim którego działanie jest niezależne od woli człowieka. To on niejako narzuca tempo pracy organizmowi. W czasach pierwotnych aktywował się on w chwilach zagrożenia, na krótko, by pozwolić organizmowi na walkę lub ucieczkę. Dziś w natłoku rozmaitych stresorów nasze ciało jest przeciążone, układ ten jest nadreaktywny - wytwarza nadmiar hormonu stresu, czyli kortyzolu (ciekawostka dla sportowców - zdecydowanie utrudnia on budowanie masy i siły mięśniowej). Często w szkole, na uczelni, w pracy udajemy normików – podwójne życie daje korzyści, jest adaptacją do obecnych uwarunkowań społecznych, ale po pewnym czasie może wysunąć się na pierwszy plan ambiwalencja, niespójność zachowań czy słów, która z upływem lat gniecie i zaburza równowagę ducha. Po pewnym czasie dochodzi do przeciążenia tych szlaków, co zbliża nas do depresji oraz zaburzeń lękowych. Sprzyja to też zachowaniom kompulsywnym takim jak może stać się np. masturbacja w dorosłym życiu, która  przeciąża szlaki dopaminergiczne, związane z odczuwaniem życiowej radości, co potęguje wyżej wymienione problemy.

W ostatnim numerze Szturmu Lech Obodrzycki poruszył istotny problem modyfikacji modelu doboru płciowego kobiet przez doustne środki uniemożliwiające zajście w ciąże. Warto uzupełnić tą wiedzę o najnowsze doniesienia z dziedziny neuronauki. Mianowicie na dniach ukazały się doniesienia wstępne z badań neuroobrazujących u kobiet zażywających doustnie hormony [3]. Okazało się, że kobiety te w porównaniu z grupą kontrolną miały istotnie zmniejszoną objętość podwzgórza odpowiadającego za szereg funkcji fizjologicznych organizmu. Choć na razie trudno mówić o konkretnych zaburzeniach z tego wynikających dr Lipton w swoich początkowych obserwacjach widzi korelację z większą częstotliwością zachowań agresywnych i depresyjnych. Inne badania zauważyły zwiększoną częstość farmakologicznego leczenia depresji wśród młodych kobiet stosujących antykoncepcję hormonalną [4].  Potwierdza się również teza z wspomnianego wyżej artykułu, iż Żydzi nie zawsze identyfikują się z prądami intelektualnymi radykalnej marksistowskiej lewicy, ponieważ sympatyczny naukowiec, twórca tych niewygodnych badań dotyczących podwzgórza, nosi jarmułkę.

Kilka słów o przemocy. Lewica nurtu radykalnego humanizmu próbuje stłamsić każdy przejaw agresji, co jest niewątpliwą utopią. Jednak dobrze jest by wykluczyć sytuację, gdy agresja jest swoistą projekcją lęku czy kompleksów- odreagowywaniem na problemy dnia codziennego. Chaotyczne akcje bezpośrednie mogą jedynie ograniczyć naszą wolność, zdrowie i uniemożliwić dalszy  rozwój. Przemoc to narzędzie trudne w obsłudze i powinniśmy wykorzystywać je z najwyższą rozwagą. Nigdy też nie powinna być próbą próżnego zaimponowania grupie. Niech będzie ona przedłużeniem i dopełnieniem naszych twórczych działań w innych sferach. Powinna uwydatniać naszą pewność siebie, dynamizm i ekspansywność idei. Avanti!

W związku z powyższym, bez spokoju ducha i wewnętrznego porządku nie powinniśmy się zabierać do prób zmiany świata i narodowej rewolucji. Należy wystrzegać się, by takie osoby przejmowały władzę w naszych organizacjach. Ktoś wewnętrznie niepoukładany nigdy nie zbuduje twórczego ruchu i prężnie rozwijających się struktur. Niezależnie czy mówimy o wymiarze oddolnym, autonomicznego nacjonalizmu czy starciach w partyjnych szrankach. Na pewno nie zabraknie chwil gdy będziemy mogli wykorzystać gniew ludu, ale jego zaufania nie zaskarbimy sobie poprzez obraz grupki frustratów.

Ostatnio modny jest temat ochrony środowiska. Steki pomyj wylewane są na Gretę Thunberg i organizacje ekologiczne przez szeroko rozumiane środowiska prawicowe, ale czy w czasach gdy na przybrzeżnych skałach niezamieszkanych przez człowieka wysp osadza się warstwa mikrodrobin plastiku, możemy to lekceważyć? Polska prawica po blisko 50 latach dojrzewa do faktów, o których francuska Nouvelle Droite pisała równolegle, w reakcji do lewicowej rewolucji lat 60. Co prawda, przegrali te metapolityczną walkę, ale nie zostawali w tyłu już na samym początku, a my po kolei oddajemy kolejne przyczółki lewicy.

Było o agresji. Będzie o miłości. LGBT to oczywiście czysta degeneracja. Jednak odsetek dewiacji, był, jest i będzie. Jest to mniejsze zagrożenie niż np. związki międzyrasowe – tu fundamentalną tożsamość możemy stracić bezpowrotnie. Tymczasem poświęcamy osobom dysfunkcyjnym tak dużo uwagi. Zakrawa na ironię fakt, że wiele osób, które nigdy nie zbudowało poważnych, jakościowych relacji z żadną kobietą poświęca swój czas na walkę z homoseksualistami, a w między czasie taguje na ścianach jeszcze 14 słów. Nie tędy droga. Trudno zbudować własną siłę, żywiąc się słabościami innych.

Pomnażajmy zatem talenty, gromadźmy dobra, budujmy rodziny, zapamiętujmy twarze. Róbmy to jednak z uśmiechem na ustach i optymizmem, z twarzą zwróconą ku górze, ponieważ Prawa Natury są nieubłagane i nie znają równości- racja jest po naszej stronie!

Bądźmy gotowi, najciemniej jest godzinę przed świtem!

 

Witomysł Myduj

(artykuł w uproszczonej wersji ukazał się pierwotnie w dolnośląskim zinie „W cieniu orła”)

 

[1] Sapolsky, R. M. (1996). Why Stress Is Bad for Your Brain. Science, 273(5276), 749–750.

[2] Halliday, G. (2017). Pathology and hippocampal atrophy in Alzheimer’s disease. The Lancet Neurology, 16(11), 862–864.

[3] Radiological Society of North America. (2019, December 4). Study finds key brain region smaller in birth control pill users. Exploration: http://press.rsna.org/timssnet/media/pressreleases/14_pr_target.cfm?ID=2136

[4] Skovlund, C. W. et. al. (2016) Association of Hormonal Contraception With Depression. JAMA Psychiatry., 73 (11)